| Postój techniczny |
| Autor Andrzej Budnik | |||
| Wtorek, 28 Grudzień 2010 09:17 | |||
|
Nie wspominając śrubek, których zgubiliśmy po drodze dziesiątki, samochód wymagał dwóch pilnych napraw. Pierwsza to ustawienie zbieżności (60AUD), gdyż prawdopodobnie miliony dziur, które przejechaliśmy i dwa uderzenia przy dużej prędkości w wypełnione pisakiem ( i przez to niewidoczne rowy) wzdłuż drogi, sprawiły, iż oba przednie koła szły w dwie różne strony. Druga sprawa poważniejsza to dziwne zbieranie się wody pod naszymi nogami. Gra wstępna, czyli oczyszczanie dziur z rdzy ;) O ile pierwszy problem wymagał specjalistycznego sprzętu i krótkiej wizyty w warsztacie, drugi postanowiliśmy rozwiązać sami rozkręcając nadkola, wyjmując cały środek samochodu, aż dostaliśmy się do gołej podłogi. Widok, jaki ujrzeliśmy trochę nas załamał – po obu stronach samochodu, dwie wielkie dziury, którymi wlewała się woda spływająca po przedniej szybie, do tego zaawansowana rdza. W podłodze dwie dziury, sporo zalążków rdzy i wilgoć, o ile nie powinienem tego nazwać zgnilizną spowodowaną zbieraniem się wody pod nogami. Tak to jest jak kupuje się stary samochód - trzeba liczyć się z ukrytymi bonusami, które wychodzą w tzw. praniu. Przy australijskich stawkach za usługi mechaniczne bylibyśmy lżejsi o jakieś 2000 AUD, bo tutaj mechanik samochodowy zgarnia średnio ok. 80-100 AUD za godzinę! Fakt, że takiej kasy już nie mamy sprawił, że zaczęliśmy główkować sami. Steven jako mechanik hobbysta, dał nam kilka wskazówek i pojechał na Thursday Island w delegację zostawiając nam swój dom i pełny asortyment narzędzi do dyspozycji. My wybraliśmy się do sklepu o nazwie Super Cheap, w którym można kupić wszystko do samochodu. Kupiliśmy puszkę specyfiku o nazwie rust killer (pogromca rdzy ;) ), puszkę włókna szklanego, pędzelek i rękawiczki chirurgiczne.
Samochód bez siedzeń - wersja sporty ;) Zabawa trwała kilka dni podczas, których bardzo dużo się nauczyliśmy m.in. jak rozprowadza się włókno szklane i jak łata się dziury. Ja bawiłem się w wycinanie kawałków blachy, które były potem mocowane nitami i wytrzebiałem rdzę, a Alicja w tym czasie prała pokrowce, a później dzielnie walczyła z włóknem szklanym łatając nim dziury. Rdza została zabita, dziury w podłodze załatane i zamalowane, to samo dotyczy dziur nad nadkolami i pod przednią szybą – sporo w sumie tego było. Przy okazji cały samochód odkurzyliśmy, umyliśmy, wypraliśmy wszystkie chodniczki, pokrowce na fotele etc. i po 4 pracowitych dniach byliśmy gotowi do dalszej drogi na południe kraju. Samochód pachniał i lśnił, aż się prosiło, aby zrobić zdjęcie, które później wykorzystamy przy sprzedaży samochodu. Zamiast 2000 AUD dla mechanika wydaliśmy 65 AUD na komponenty no i zainwestowaliśmy w to 4 dni z naszego życia ucząc się przy tym sporo. Alicja zakleja dziury
Więcej zdjęć z kategorii naprawa samochodu :)
|

|
kredyty mieszkaniowe porównanie Bezpłatnie w 5 min. Porównaj bezpłatnie 26 bankówi zacznij oszczędzać na ratach. najtanszy-kredyt-hipoteczny.pl |