| Przesunięta skala |
| Autor Andrzej Budnik | |||
| Poniedziałek, 04 Lipiec 2011 14:23 | |||
|
Pisałem wczoraj maila do swoich rodziców. Takie tam różne rzeczy o tym, co u nas się dzieje, co robimy w Darwin, jak przygotowania do rejsu itd. Sami wiecie. Skończyłem go i jeszcze raz szybko przeleciałem wzrokiem po treści. Moją uwagę przykuł jeden szczegół, który poważnie mnie zastanowił. Ciekaw jestem co o tym sądzicie? Macie podobnie jak wracacie do Polski? Wspomniany fragment maila:„Na 3 dni pojechaliśmy z koleżanką do pobliskiego (280km od Darwin) parku narodowego.” Wszystko jest relatywne czyż, nie? W polskich warunkach 280 km to 1/3 drogi ze wschodu na zachód kraju. W Australii zaś to weekendowy wypad za miasto szczególnie, jeśli tym miastem jest odizolowane od reszty kraju Darwin. Zastanawiam się też, gdzie mi się jeszcze przesunęła skala i czy np. słowo zakorkowana Warszawa dalej ma sens po tym, jak było się np. w Dżakarcie lub czy zalana deszczem droga „pod Zamkiem” w Suchej Beskidzkiej dalej będzie tą samą zalaną drogą skoro taplałem samochód w takich brudach:
Chyba już nic nie będzie takie samo i to jest w tym najfajniejsze. Zastanawiam się tylko ile będzie z tego powodu śmiesznych nieporozumień, a ile frustracji?
|
