| Rejs Amazonka w strone Peru... rozne refleksje - Kolejny dzień rejsu |
| Piątek, 09 Listopad 2007 10:00 | ||||||||||||||||||||||||
Strona 3 z 3
Plyniemy i plyniemy - wlasnie sprawdzilem GPSem - ze srednia predkoscia 13 km/h. Troche wolno, ale coz poczac. Fajnie natomiast wygladaja namiary na nasza pozycje geograficzna: 3st 20' 56.2" S oraz 64 st. 39' 32.2" W, gdzie W jeszcze moze nie dziwic, bo i czesc Wysp Brytyjskich, Hiszpanii i Portugalia na drugiej polkuli, to S mi sie bardzo podoba, co oznacza, ze jestesmy pod rownikiem. Juz mam pomysl na fajna fotke, jak bedziemy w Ekwadorze;) Obiecalem Wam napisac o telenowelach. Wyglada to tak. Wczoraj (niedziela) przez 3/4 dnia lecialy mecze, a w przerwach wiadomosci i wiadomosci sportowe. Dzis od rana jestesmy katowani telenowelami. Na statku ok- bywa nudno, ale bedac na brazylijskim ladzie bylo to samo. Jemy obiad w knajpie zamiast muzyki wlaczony telewizor i teleowela. Z tego co sie orientuje (ale nie czuje sie mocny w tej dziedzinie - tu pozdrowienia dla fanow Mody na Sukces), to fabryka telenowel chyba jest Wenezuela, nie? Totalnie nie rozrozniam czy to jakas jedna czy kilka konkurencyjnych, ale sa one bardzo mocno wtopione w krajobraz Brazylii. Ooo, jeszcze jedno - programy rozrywkowe. Tych tez jest pelno i zwykle podzial jest taki: mecze, telenowele, programy rozrywkowe, bajki. Uzupelnieniem sa wiadomosci. Mniej wiecej tak wyglada ramowka telewizji brazylijskiej. Tak, tak - fascynujaca. Poza meczami nic nie jest zjadliwe. Wlasnie sobie uswiadomilem, ze dzis 5.11 - czy mamy juz, dlugo oczekiwany, nowy rzad?:) Napiszcie cos, bo my nigdy nie mamy czasu sprawdzic wiadomosci.
W sumie przez te dwa dni nic ciekawego sie nie wydarzylo poza dwoma rzeczami. 1) Nadrabialem zaleglosci w lekturze przewodnika i wpadlem na szatanski pomysl. Jaki? Na razie nie moge zdradzic, bo co poniektorzy moga dostac zawalu slyszac sama nazwe, ale na pewno sie tym pochwale - jeszcze tylko Elize przekonac ;) 2) Dzis w nocy i przed chwila przybilismy do portow, calkiem duzych, jak na warunki gornego biegu Amazonki. W koncu sie nie powstrzymalem i wylazlem na brzeg. Ogladajac sie co jakis czas czy statek mi nie odplywa zaszylem sie kawalek dalej i zobaczylem cos, czego nie widzialem na zadnych zdjeciach - tacy normalni ludzie, odcieci od swiata. Zero komercji, zero turystow - tak tam bylo normalnie. Strasznie sie cisze, ze zdecydowalismy sie na ten splyw, bo i na statku jest super swojsko i mozemy zobaczyc, jak podrozuja normalni ludzie Amazonka. Znow nieodparcie biegna mi mysli w strone mojej "chinskiej wyprawy", a przede wszystkim Koleji Transsyberyjskiej. Niby tez kilka "zmarnowanych" dni, ale wspomnienia, ktorych nigdzie indziej sie nie nabedzie. Nie ukrywam, ze dlugo bilem sie w myslach, czy wlasciwym jest poswiecenie szesciu dni na plyniecie statkiem. Rozum podpowidal mi - bierz samolot i lec z Manus do Quito lub Limy lub zrob splyw w druga strone (Tabatinga-Manaus - 3 dni, ale plynie sie srodkiem rzeki, bo z pradem szybciej i nie widac, co dzieje sie na brzegu), ale cos mnie tu ciagnelo. Cos kazalo mi poplynac Amazonka i teraz wiem, ze dobrze sie stalo. Jeszcze jedna kwestia, ktora przemawia za takim splywem, a pewnie zrozumie to kazdy prawdziwy tramp. Samolot - fajna sprawa, bo oszczedzamy czas, chcac dotrzec gdzies daleko, ale niesie on za soba tez duza wade. Przylecielismy z Europy do Wenezueli - szok kulturowo-spoleczny. Czulem sie jak teleportwany, tym bardziej, ze po dwoch dniach od przylotu juz bylem w lesie deszczowym, plynalem indianska lodzia. Halo, gdzie ja jestem pytalem siebie. Dlaczego? Bo nie bylo fazy przejsciowej, bo nie jechalem z Europy ladem (prawda, to nie mozliwe). Jadac do Chin (sorry, ze tyle porownan, ale latwiej to pewnie zrozumiec) jechalismy przez Ukraine, cala Rosje, Mongolie i plynnie wtopilismy sie w chinska rzeczywistosc. Tak powinno to wygladac moim skromnym zdaniem i taki splyw teraz pozwala mi nadrobic te wyrwe. Wczuwam sie w ten latynoski klimat, jem tutejsze potrawy, przyzwyczajam organizm do regionalnych bakterii, robactwa etc. Czekam z utesknieniem Tabatingi i Iquitos w Peru, gdzie zacznie sie najbardziej ciekawa czesc wyprawy, ale wczesniej... :D male zboczenie z kursu z dreszczkiem emocji. Przetestuemy pewne sluzby graniczne, ale ciiii. ;)
Komentarze (16)
![]()
Luke&Asia
said:
|
|
Łamigłówka - szumigłówka ;) Główkujemy z Asią i jeśli chodzi o pkt 14. to ma związek ze zdjęciem "Zagadka! Kto zgadnie o co chodzi?" być może to jakieś miasteczko między Brazylią a Boliwią?? (bo tam jakby flaga Boliwijska obok brazylijskiej) i na pewno stoisz na granicy, czyzby nielegalnie, bez wizy ;) |
|
|
Niezła zagwozdka... Ach, głupio tak cicho siedzieć - to i muszę się wreszcie odezwać ;-P Pozdrówka dla Was kochani podróznicy ...i przy okazji dla rodzinki, która też pilnie śledzi przebieg tej wyprawy. Co do jedzenia ...spokojnie, Andrzej to taki sam (nie)jadek jak i ja -a jeszcze oboje żyjemy. ;-) Ech, relacje są super ...a i już sobie zamawiam u Ciebie jeśli można po wszystkim płytkę z nagranymi fotkami. ;-P btw Stawiam, że to na granicy Brazil-Wenezuela ...ale Kolumbia to tez może być. Boliwia odpada. A wystarczyło wrzucić w lepszej jakości, mogli byśmy na tablicy pewnie przeczytać :-D |
|
|
... Emil, 100% -pewnie byłes... :-( tak czy owak, również potwierdzam ...jednak Kolumbia -utwierdzają mnie w przekonaniu pewne zbiezności z tymi dowodowymi fotkami http://www.explorationsinc.com/PhotoGallery/amazon-tours-scenery/brazil-columbia-border.html http://img3.travelblog.org/Photos/28233/188862/t/1457275-Columbia-Brazil-Border-1.jpg :-P |
|
|
Teraz wy sobie poczytajcie Po pierwsze: Co za ściema, oczywiście hamak zakosił ;) (BRAWO! Moja krew :)) Po drugie: Czy piwo w Brazylii jest też tak urocze jak w Wenezueli? Po trzecie: Gościu jak zwykle "delektujesz" się jedzeniem ;), a wogóle to z ciebie szczypiorek przyjedzie Po czwarte: Co za gość! Jak Elizie jest zimno, to jej trzeba było oddać ten polar też :P Po piąte: to jak szeroka jest Amazonka? I jak blisko płyneliście brzegu? Po szóste: a tne mecz to obserwowaliście z łódki, czy to było w telewizji? Po siódme: "i trzymam jeszcze na kolanie zielona mandarynke " pierwsze skojarzenie, że trzymasz Mandarynę ;) a drugie dlaczego nie ELizę ;) Po ósme: Gościu twój zmysł powonienia mnie zaskoczył, oj tak :) Po dziewiąte: do hamaka to ty się pięknie przywiązałeś Po dziesiąte: nie ściemniaj, przecież uwielbiasz telenowele ;), a rząd dziś dopiero Tusk dostał po macoszemu desygnowany przez jedną z K. Po jedenaste: Zdradź na uszko ten szatański plan Po dwunaste: Gościu to ja już zaczynam budować most z Europy to będzie łatwiej się przedostać ;) Po trzynaste: A jak twoje bakterie, zaaklimatyzowały się, czy tworzysz nową mutacje ;) ............. Po czternaste: (Kurcze chiałem skończyć na 13, ale cóż, zdarza się) I co ty znów kombinujesz? he?? |
|
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
|
• O pięknej Jawajce Obecnie w Timorze i jest dziko i maloturystycznie. Dokl... |
| Andrzej |
|
• Denga w Tajlandii, Malezji, Si... Co prawda jest to prywatna przychodnia, ale z doswiadcz... |
| Andrzej |
|
• Denga w Tajlandii, Malezji, Si... Agata Wielke dzięki za odpowiedż... Zobaczymy zatem j... |
| Magda |
|
• Co ma wspólnego gekon z Misie... Cześć, jakiego telefonu używacie w podróży? jakis ... |
| Piotr |
|
• Co ma wspólnego gekon z Misie... Tęskonota... ładnie to opisałaś
|
| Karola |
|
• Co ma wspólnego gekon z Misie... Hej
Ah niestety za późno trafilam na Wasza strone ;...
|
| Agata |
|
• Jawa mniej znana Super podróż, fajne się czyta. Pozdrawiam ! Ja wyrus... |
| Bożena |
|
• Denga w Tajlandii, Malezji, Si... HEj jak najbardziej nalezy poddac sie diagnostyce, obja... |
| Agata |