| Przekraczanie granic w Ameryce Południowej |
| Poniedziałek, 31 Marzec 2008 11:37 | |
|
Od kilku miesięcy jesteśmy już w strefie Schengen, wiec paszport staje się prawie w ogóle nie użyteczny, czasem potrzebny nam jeszcze dowód osobisty, ale aby poznać smak prawdziwych granic powinniśmy wybrać się na wschód, do Azji a najlepiej do Ameryki Południowej. Dlaczego? Z wypełnianiem dziwnych formularzy granicznych można spotkać się już na polsko-ukraińskiej granicy, wiec to podróżników bardzo nie zdziwi, ale sytuacja, że przez kilka godzin lub nawet dni teoretycznie nie jesteśmy w żadnym kraju na świecie jest już co najmniej dziwna, nie sadzicie? Formalnie wyjeżdżamy z kraju A, ale bynajmniej nie przenosimy się do kraju B. Jak to możliwe?Weźmy za przykład pograniczny teren Brazylii, Kolumbii oraz Peru w Amazonii. Jesteśmy w miejscowości Tabatinga, która leży w Brazylii. Graniczy ona z miejscowością Leticia w Kolumbii, a jak przepłyniemy łodzią kilkaset metrów to będziemy w miejscowości Santa Rosa w Peru. Chcąc opuścić Brazylię musimy udać się na posterunek brazylijskiej policji, gdzie oddamy drugą część formularza wjazdowego do tego kraju (pierwsza została na granicy, gdzie wjeżdżaliśmy do Brazylii) a w zamian dostaniemy pieczątkę wyjazdową z Brazylii. Opuszczamy budynek policji i formalnie opuściliśmy teren Brazylii, a faktycznie dalej w niej jesteśmy i to nie przez kilka czy kilkanaście minut. Nawet cały dzień. Idziemy spokojnie do swojego hostelu, potem na kolację i kładziemy się spać? cięgle w Brazylii. Budzimy się rano, idziemy na poranną ?cafe con leche? i udajemy się w stronę przystani, gdzie wynajmujemy łódź i płyniemy do Santa Rosa. Dobijając do brzegu w końcu jesteśmy formalnie i faktycznie poza terytorium Brazylii, czyli ok. 24 godziny po tym jak dostaliśmy ?wyjazdówkę?. Udajemy się na posterunek policji peruwiańskiej i znów wypełniamy świstek, którego połowa nam zostaje na cały pobyt w tym kraju. Potem dostajemy ?wjazdówkę? do Peru i nasze ?niebycie? w końcu dobiega końca. Jesteśmy w Peru, choć w naszym paszporcie wygląda to dziwnie. Jeszcze dziwniej sprawa się ma, gdy granicę np. kolumbijsko-ekwadorską pokonujemy przez dżunglę. Taka eskapada może trwać kilka, kilkanaście dni, a co za tym idzie różnica pomiędzy pieczątką wyjazdową z Kolumbii, a wjazdową do Ekwadoru też ma kilka dni. W krajach Ameryki Południowej tak właśnie jest. Poza wyznaczonymi przejściami granicznymi, granicę można przekroczyć także i w różnych dziwnych miejscach z dala od cywilizacji i wtedy naszym obowiązkiem jest uzyskanie pieczątki wyjazdowej z kraju A w ostatniej miejscowości, gdzie znajduje się posterunek policji kraju A, a pieczątki wjazdowej do kraju B w pierwszej miejscowości za granicą, gdzie znajduje się posterunek policji kraju B. Ot taka ciekawostka?
Komentarze (1)
![]() Dodasz coś od siebie? :)
|
|
| Zmieniony ( Wtorek, 13 Maj 2008 11:46 ) |
|
• Singapore is a FINE city mam pytanie, czy jest możliwość zamówienia w intern... |
| ablka |
|
• Dziewczyna z parku świetny artykuł, byłam w Singapurze w zeszłym roku.... |
| oliffi |
|
• Dziewczyna z parku Polecam wam ten wykład Zimbardo: http://www.youtube.co... |
| Maciek |
|
• Singapore is a FINE city a gdzie spaliście w Singapurze? bo rozumiem, że namio... |
| stefek |
|
• Dziewczyna z parku Hm. Piękna opowieść, która wywołała u mnie chwil... |
| arica |
|
• Rozmowy polsko-chińskie Ten hostel na wyspie Shamian to Guangzhou Youth Hostel,... |
| Andrzej |
|
• Denga w Tajlandii, Malezji, Si... Dzięki Agata za poprawki
Nurtuje mnie jedna kwestia...
|
| Andrzej |
|
• Dziewczyna z parku Od korzeni się nie ucieknie. My ludzie północy, oni ... |
| Zbig |