mapa europy
English French German Russian Spanish
Strona Główna Chiny Polska gościnność w Chinach
Polska gościnność w Chinach
Poniedziałek, 22 Luty 2010 13:15

Nanjing Road w Szanghaju zawsze kolorowo oświetlona Po nocy spędzonej w pociągu, lekko zmęczeni dotarliśmy do Szanghaju. Tam czekała na nas pewna przyjazna dusza, która udowodniła nam, że polska gościnność jest jak najbardziej obecna w Chinach.

Magda, to przyjaciel mojej rodziny, mieszka z mężem – Robertem - od ponad roku w Nantongu, który oddalony jest o ok.100km od Szangahju. Nie było nawet takiej opcji, żebyśmy nie zahaczyli o Nantong w trakcie naszej podróży. Miło jest zobaczyć znane twarze, porozmawiać w języku ojczystym i zjeść prawdziwy, polski rosół w Chinach:)

Magda rozpieszczała nas ciągle różnymi frykasami, a Andrzej, który był akurat podziębiony, grzecznie łykał wszystkie leki i mikstury. Oprócz domowych doznań kulinarnych mieliśmy okazję skosztowania potraw kuchni chińskiej, np żaba na ostro. Muszę przyznać, że początkowo miałam pewne opory przed skonsumowaniem tego stworzenia, ale kiedy wniesiono michę pełną warzyw, w której znajdowały się też kawałki mięsa w złotej panierce, opór pokonałam i ze smakiem zajadałam tę żabę na ostro. Wspólnie z Andrzejem spałaszowaliśmy jedną michę tej niezwykłej potrawy. Smakowała nam żabka.
Magda, Alicja i żabki w Nantongu
 Magda, Alicja i żabki ... Nantongu. Było pysznie Magda - dziękujemy! :)

Nie lada atrakcją była też wizyta w japońskiej restauracji – jedzenie było po prostu wyśmienite i miałam też okazję poznać znajomych Magdy i Roberta. Andrzej nie miał tej szansy, bo został w domu, żeby się wykurować (a tak naprawdę pewnie chciał zostać sam na sam ze swoim komputerkiem ;))

Niestety pogoda cały czas nie dopisywała, każdego dnia padał deszcz i było przenikliwie zimno. Nie mieliśmy więc okazji zwiedzić Nantongu i jego okolic, ale za to skorzystaliśmy z chińskiego masażu stóp, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Małe chińskie rączki bardzo skutecznie masowały, miesiły, wyginały i łaskotały nasze stopy przez ok godzinę, a do tego cały czas serwowano nam jakiś bliżej nieokreślony napar, który nawet nam zasmakował.

Co można robić, gdy cały czas pada deszcz? Czytać? Polski dom to i są polskie książki! Magda podsunęła mi jedną z części „Domu nad rozlewiskiem”. Słyszałam wcześniej o tej książce, ale z różnych przyczyn nigdy nie miałam okazji jej przeczytać. Szansa nadarzyła się w Chinach, więc czemu nie... Książka bardzo mnie wciągnęła i przez cały dzień, który przeznaczyłam na jej przeczytanie, czułam się jak bym była w Polsce:)

Nadszedł jednak dzień, kiedy trzeba było opuścić polską enklawę, w której tak dobrze się czuliśmy. Wszyscy razem pojechaliśmy do Szanghaju i jeszcze wieczorem pochodziliśmy po starym mieście, które ma niesamowity urok o tej porze (mniej turystów niż za dnia i ciekawie podświetlone budynki). Później pożegnaliśmy się z naszymi gospodarzami, którzy oczywiście nie mogli nas wypuścić z pustymi rękami i zaopatrzyli nas w zapas polskiej szynki, rosołków i lekarstw. Dzięki raz jeszcze za gościnę!

To jeszcze nie koniec polskiego wątku  w naszej podróży. Po pożegnaniu, udaliśmy się do hostelu, gdzie Andrzej z Jaśkiem w końcu razem w Chinach czekał na nas kolejny krajan, nasz krakowski kumpel Jasiek, który akurat odbywał staż w Konsulacie RP w Szanghaju. Plan był taki, że zostajemy jeszcze jeden dzień w Szanghaju, a potem w towarzystwie Jaśka wyruszymy na dalszy podbój Chin. Tak też się stało. Niestety pogoda cały czas była po prostu paskudna, więc trudno było mi docenić atrakcje tego miasta, w dodatku zewsząd nacierali na nas nachalni sprzedawcy „lolexów”. Lolex, czyli Rolex, ale chińczycy mają lekki problem z prawidłową wymową tego słowa, więc jest „lolex” i już. Z resztą trudno uwierzyć, że sprzedawane przez nich zegarki to prawdziwe Rolexy, więc w sumie niech będzie, że to Lolex.

Najnowszy i najwyższy szanghajski drapacz chmur, czyli budynek SWFC zwany potocznie „otwieraczem”, to było to, co wzbudziło nasz podziw dla najnowszej chińskiej myśli architektonicznej i technicznej. Na ostatnich piętrach tego budynku, urządzone zostało „obserwatorium”, czyli po prostu punkt widokowy, a widok ten zapiera dech w piersiach. A jeśli poczeka się do zmroku, można popatrzeć sobie z góry na rozświetlony tysiącem kolorowych świateł Szanghaj. Pięęęknie.

SWFC
SWFC w Szanghaju widziany z dołu

Na górę wjeżdża się windą, która po prostu śmiga w oka mgnieniu na ostatnie piętro wieżowca. Byliśmy naprawdę pod wrażeniem, ale to jeszcze nie koniec atrakcji.

Wycieczka do WSFC okazałaby się niepełna gdyby nie wizyta w toalecie. Tutaj deska klozetowa posiada niezliczone opcje ustawień i można ją dopasować do rozmiaru i kształtu własnych czterech liter, naciskając odpowiedni guzik. Wszystko po to, aby uzyskać maksymalny komfort przy załatwianiu potrzeb. No po prostu full wypas zupełnie inny niż ten kiedyś przez nas opisywany ;) Znamy takich, co spędzili długi czas na ustawianiu optymalnej pozycji deski w tej toalecie... prawda Jasiek? ;)

Nasza szanghajska przygoda kończy się i następnego dnia wyruszamy w stronę Nanjing. Jak się potem okazało, miasto to miało dla nas pewną zaskakującą niespodziankę...

Oglądnij pełną galerię zdjęć z Szanghaju

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze (4)add comment

KAROLA said:

...
mmmnnnn...żabka...też by się zjadło:)
 
luty 23, 2010
Głosy: +1

pan_hons said:

...
Witam serdecznie! Czytam już Waszą podróż od samego początku. Mnóstwo wspaniałych wrażeń, ciekawostek, informacji, świetnych tekstów i wspaniałych zdjęć:) Ogromnie się ciesze, że udało wam się wyjechać, zwiedzacie całą masę świetnych miejsc w Azji - jak dla mnie osobiście, najciekawszym kontynencie na Ziemi. Cały czas trzymam za Was kciuki, czytam regularnie Wasze teksty i mam nadzieję, że uda wam się ujrzeć jak najwiecej ciekawych miejsc i poznać wielu wartościowych ludzi na swej drodze:) Zazdroszczę i podziwiam!!! Wspaniale czyta się wasze relacje - oby ich tylko było więcej:)
Pozdrowienia dla Was oboje, Andrzeju i Alicjo, a także (tutaj moje wielkie zaskoczenie:) dla Jaśka, którego miałem przyjemność poznać we wrześniu 2008 roku na Krymie, a dokładniej w Sudaku i Nowym Świecie. Jak żeś ty chłopie znalazł się na drodze LosWiaheros, hehe;)) Jeszcze raz pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejne relacje!
 
luty 24, 2010
Głosy: +0

Andrzej B. said:

...
Fakt, żabka była przepyszna! A co do Jaśka - świat jest po prostu mała wioską ;) Takich spotkań jednak już było więcej, ale o tym trochę później.
 
luty 27, 2010
Głosy: +0

Piotr K. said:

...
znajomi rodzina koledzy ludzie poznani w podrozy - wszyscy oni tworza pajeczyne na calym swiecie i nigdy ne wiadomo kiedy gdzie i przy jakiej okazji sie ich spotka lub otrzyma od nich pomoc!!! warto byc otwartym na swiat i ludzi bo wtedy i ludzie staja sie otwarci na was.
 
marzec 03, 2010
Głosy: +0

Dodasz coś od siebie? :)
mniejsze okno | większe okno

security image
Poniżej Wpisz Kod bezpieczeństwa


busy
Zmieniony ( Piątek, 19 Luty 2010 13:57 )
 

Najnowsze wpisy

Świat jest pełen wspaniałych ludzi! „Malaysia truly Asia” (Malezja prawdziwa Azja) to hasło...
 
Polska sałatka na krańcu Azji Po czystym relaksie na bajecznej wyspie,  wracamy z...
 
Smak raju Kojarzycie taka starą reklamę batonów Bounty, kt...
 
Malezyjskie Krupówki Prawdę mówiąc to nie zamierzaliśmy w ogóle jech...
 
Ja się pytom, gdzie jest pyton? My babies are gone! (Moje dziecinki zniknęły!) – krzykn...
 

Ostatnio komentowane

Singapore is a FINE city
mam pytanie, czy jest możliwość zamówienia w intern...
ablka

Dziewczyna z parku
świetny artykuł, byłam w Singapurze w zeszłym roku....
oliffi

Dziewczyna z parku
Polecam wam ten wykład Zimbardo: http://www.youtube.co...
Maciek

Singapore is a FINE city
a gdzie spaliście w Singapurze? bo rozumiem, że namio...
stefek

Dziewczyna z parku
Hm. Piękna opowieść, która wywołała u mnie chwil...
arica

Rozmowy polsko-chińskie
Ten hostel na wyspie Shamian to Guangzhou Youth Hostel,...
Andrzej

Denga w Tajlandii, Malezji, Si...
Dzięki Agata za poprawki Nurtuje mnie jedna kwestia...
Andrzej

Dziewczyna z parku
Od korzeni się nie ucieknie. My ludzie północy, oni ...
Zbig

W drodze od: