| Wieże diaolou wokół Kaipingu |
| Środa, 10 Marzec 2010 07:23 | |||
|
Wioski wokół Kaipingu to enklawa rezydencji obronnych, które zostały wybudowane na początku XX wieku. Właścicielami tych rezydencji byli Chińczycy, którzy wracali z emigracji z Australii i USA do ojczyzny po tym jak złoża złota w wymienionych krajach się wyczerpały, a „gorączka złota” ustała. Część z wracających Chińczyków została po prostu wypędzona np. z Kaliforni, czego przykładem może być tzw. Chinese Exclusion Act pochodzący z 1882 r. Wieża diaolou w wiosce Majianglong W 2007 roku zespół czterech wiosek, ale w okolicy jest ich znacznie więcej, został wpisany na listę UNESCO. Dlaczego? A no powodem, jak podaje komisja nominacyjna, było podkreślenie przenikających się elementów architektury tradycyjnie chińskiej z zachodnią, przywiezioną zza wielkiej wody. Wieże diaolou były budowane wtedy z nowego materiału jakim był beton. Poza wieżami są też inne budynki mieszkalne – niskie i piętrowe. Część z nich w obecnym czasie jest dalej własnością prywatną i np. zwiedzając sobie wioskę Majianglong tuż przy ślicznie odrestaurowanych wieżach „państwowych” można zobaczyć też ładnie zachowane w tym samym stylu prywatne domostwa dalej zamieszkiwane lub kolejne, w których trzyma się śmieci lub stare graty. Wygląda to dość dziwnie, ale w chińskich realiach dziwić nie powinno. Ja osobiście już przywykłem i śmieci nie robią na mnie żadnego wrażenia, nawet jeśli tuż koło mnie wrzucane są wprost do rzeki z zaparkowanego na moście samochodu ciężarowego. Ot takie różnice kulturowe :) Wracając jednak do wiosek. Z Kaiping najlepiej jest się tam dostać tuk-tukiem. Płaci się delikwentowi około 30-50Y i obwozi on kilku wybranych wcześniej wioskach. My wybraliśmy te, do których nie płaci się biletów wstępu. Te najsłynniejsze obwarowane są biletami w wysokości 70Y, czyli 10USD, więc sobie darowaliśmy.Trafiliśmy za to do jednej, w której chińska telewizja akurat kręciła kolejny film i niestety strażnik nie Zwoje kabli, około 20 kamer, aktorzy i cały personel z obsługi technicznej. Kręcono kolejny film z rodzaju Bruce’a Lee - wieże te świetnie się do tego nadają. Pokręciliśmy się trochę, aby za dużo nie przeszkadzać i nie nadwyrężać gościnności i pojechaliśmy do innej wioski – Majianglong. Ta była zupełnie spokojna i tak na prawdę prawie cała dla nas poza jedną wycieczką, która akurat wychodziła, jak my wchodziliśmy. Na szczęście wieże diaolou nie cieszą się wielką sympatią pakietowych wycieczek chińskich, więc mimo, iż są wpisane na listę UNESCO, to nie ma tam tłumów i gorąco je polecam, bo są naprawdę oryginalnymi okazami bez chińskiej mani kolorowania i przyozdabiania nie wiadomo czym. Mebelki w zachodnim stylu w środku diaolou Wieczorem wróciliśmy do Kaipingu, skąd następnego dnia przetransportowaliśmy się do Zhanjiang. Tam szybka decyzja czy jechać na Hainan czy w stronę Kunmingu. Zdecydowaliśmy nie tracić czasu na chińsku kurort i po kilkunastogodzinnej podróży chińskim pociągiem dotarliśmy do Kunmingu, gdzie zabawiliśmy ponad tydzień w doborowym towarzystwie i w iście domowej atmosferze. Powiedziałbym więcej – w hawajskiej atmosferze, ale o tym już w następnym odcinku :) Obejrzyj pełną galerię zdjęć z okolic Kaiping
|
|||
| Zmieniony ( Poniedziałek, 08 Marzec 2010 15:46 ) |
