|
Witajcie. Wszystko co dobre, musi się zawsze skonczyć. Nasza wyprawa też. Dziś wchodzimy w ostatni jej etap - o 23:30 (17:30 polskiego czasu) wyjeżdżamy z Pekinu i prawdopodobnie, jak wiatry będą nam sprzyjać, po ok. 14 dniach powinniśmy dotrzeć do Polski. To będzie chyba najtrudniejsza część wyjazdu - dokładnie 14 dni w pociągach, na szczęście tylko 3 dni w chińskim wydaniu...
A propos pociągu. Z ledwością udało nam się kupić bilet na trasę Pekin - Harbin. Były to jedne z ostatnich miejsc w - uwaga - dodatkowo podstawionym pociągu. Takim jeszcze nie jechaliśmy i szczerze mówiąc nie wiemy, czego możemy się spodziewać - może lepiej nawet o tym nie myśleć;) Dość o tym... W Pekinie spędziliśmy czas bardzo przyjemnie. Zdreptaliśmy cały Plac Tienanmen, zwiedziliśmy najważniejsze zabytki chińskiej stolicy (Uwaga! żeby z przyjemnością porobić ładne zdjęcia np. w Zakazanym Mieście trzeba wstać na tyle wcześnie, aby być pierwszym przy kasach biletowych, gdy są otwierane. W innym wypadku wejście nie ma sensu. Gdy my opuszczaliśmy Zakazane Miasto, ok. godziny 9:30 przez bramki wejściowe przedzierał się tłum Chińczyków przypominający ten, który opuszczał miejsca spotkań Polaków z Janem Pawłem II). Podobne posunięcie zrobiliśmy udając się na Wielki Mur - wstaliśmy po czwartej nad ranem i pierwszym autobusem pojechaliśmy do miejscowości oddalonej o ok. półtorej godziny jazdy od Pekinu, gdzie można wejść na mur. Ustawiliśmy się w kasach i przez bramki przeszliśmy jako... jedni z pierwszych, kilkunastu Chińczyków nas wyprzedziło. Jednak tak wczesna pobudka się opłacała, gdyż jak opuszczaliśmy Mur, setki Chińczyków wysiadały z autokarów i pędziły w szaleńczym tempie do kas, a potem do wejścia! Jak to dobrze jest żyć w Polsce! Dziś, znowu wcześnie rano zerwałem się z łóżka, żeby zobaczyć chińskiego Przewodniczącego. Oczywiście mowa tu o Przewodniczącym Mao. Byłem prawie godzinę przed otwarciem przed wejściem do Mauzoleum, a przede mną było już ok. 500 Chińczyków. Na szczęście po otwarciu mauzoleum, kolejka przesuwała się dość sprawnie i już po ok 20 minutach zobaczyłem coś co mnie bardzo zdziwiło. Mając w pamięci Kreml i Mauzoleum Lenina w głowie mi się nie mogło zmieścić, to że w Chinach nawet w Mauzoleum można zrobić biznes. Przed samym wejściem do budynku jest budka, w której po 2Y sprzedawane są kwiaty, które Chińczycy składają przed pomnikiem Przewodniczącego już w samym budynku. Powiedzmy, że to można jeszcze zaakceptować. Natomiast zaraz po tym jak przejdzie się pomieszczenie, w którym leży nieboszczyk, znajduje się coś w rodzaju sklepu z najróżniejszymi rzeczami związanymi z Mao. Co najważniejsze jest on jeszcze w samym Mauzoleum! W Moskwie, jeszcze 100 metrów za wyjściem z budynku trzeba było zachować spokój i ciszę, w innym wypadku miało by się do czynienia z jednym z żołnierzy. Przesuwając się w kolejce do mauzoleum zauważyłem pewną prawidłowość, a mianowicie im bliżej byliśmy wejścia Chińczycy stawali się coraz bardziej poważni i jakby dumni z siebie i z tego, że żyją w kraju, którym kiedyś rządził Mao... Ale czy wszyscy?
Może jeszcze kilka słów o Pekinie. Wraz z Konradem i Piotrkiem zjeździliśmy go w sporej części na rowerach (Kasia nie dała się namówić). Jest to ogromne miasto, które pokazuje potęgę Chin. Zbudowane prawie w oparciu o kwadrat, idealnie przemyślane i co ciekawe, nie spotkaliśmy się tutaj ze zjawiskiem tzw. korków ulicznych;) No cóż może cztero-poziomowe skrzyżowania są najlepszym rozwiązaniem na problemy związane z zatłoczonymi uliczkami. O zabytkach Wam nie będę pisać, bo przecież wszystko można znaleźć w przewodniku. OK, czas się pakować i zrobić zakupy na 14 dni podróży...
|