Strona Główna Wyprawa lądem do Chin Chiny Spływ rzeką Jangcy, Wuhan i podróż do łagrów, czyli pociąg relacji Szanghaj-Pekin
Spływ rzeką Jangcy, Wuhan i podróż do łagrów, czyli pociąg relacji Szanghaj-Pekin PDF Drukuj Email
Środa, 17 Sierpień 2005 23:52
Już wiecie, że udało nam się spłynąć rzeką Jangcy, zanim jednak to nastąpiło musieliśmy dojechać do miejscowości, z której wypływają statki. Z Gulin jechaliśmy pociągiem łącznie ponad 30 godzin, z czego drugim pociągiem 27 - przez sporą cześć stojąc w tłumie Chińczyków. Różne myśli przychodziły nam przez myśl, łącznie z rezygnacją z podroży tym pociągiem, lub dopłacenie do biletu i przespanie się w kuszetce. Niestety klasa "soft sleaper" była też zapchana, a dojechać jakoś trzeba było. Umęczyliśmy się niesamowicie - każdy znalazł dla siebie po jakimś czasie skrawek podłogi i jakoś przebolał tę podróż, będąc myśli, że to najgorsza podróż podczas tej wyprawy.. I tu się myliliśmy...

Najpierw jednak był spływ. Wyruszyliśmy 11 sierpnia o 20.00, żeby dotrzeć do Yichang o 4 w nocy, skąd zaraz przetransferowano nas autobusem do Wuhan. Początkowo chcieliśmy spłynąć do samego Wuhan, ale jak się okazało, od tego roku spływy organizowane są tylko do Yichang, gdyż do Wuhan trzeba płynąć dzień dłużej, a sama trasa nie jest już interesująca. Wuhan to miasto, które Chińczycy określają jednym z trzech pieców Chin - i rzeczywiście upał był nieznośny. Tak jak i podczas całego spływu. Na statku było nieraz 45 stopni w cieniu, na szczęście przyjemny wiatr nas ciągle chłodził, nie chroniąc niestety od słońca :( O opalaniu nie było mowy, tym bardziej, że chińskie filtry przeciwsłoneczne nic nie mają wspólnego z filtrami przeciwsłonecznymi. Po pierwszym dniu już się o tym przekonaliśmy, dosłownie na własnej skórze.
Sam spływ jednak zaliczamy do bardzo udanych. Troszkę się zregenerowaliśmy i w końcu, choć przez 3 dni nie musieliśmy myśleć o noclegu, jedzeniu i transporcie. Był to spory komfort psychiczny. Niestety trzy przełomy Jangcy nie są tak urokliwe (albo pewnie nie są JUŻ tak urokliwe) jak się to widzi w TV czy na zdjęciach. Woda jest coraz wyżej i różnica pomiędzy wierzchołkami gór, a taflą wody się ciągle zmniejsza... Jak pisałem jednak w smsie, spore wrażenie wywarła na nas Wielka Zapora. Przeprawialiśmy się przez nią przez ponad 3 godziny - w sumie 4 śluzy. Jest to dość efektowne i bardzo ciekawie z technicznego punktu widzenia rozwiązane. Zgodnie stwierdziliśmy, że to była dobra decyzja - spłynąć Jangcy.

Gdy dotarliśmy do Wuhan czekała na nas kolejna decyzja - gdzie dalej jechać. Opcje były dwie. Do Pekinu, lub do Pekinu przez Szanghaj. Wynik glosowania 3:1 dla wersji drugiej sprawił, że prawie dwa dni spędziliśmy w tym największym mieście Chin. Miasto jest naprawdę piękne - szczególnie nocą. Podświetlone drapacze chmur, wieże i jeszcze raz drapacze chmur - to wszystko robi ogromne wrażenie, szczególnie w nocy. Tutaj można spokojnie stwierdzić, że właśnie takiego miasta oczekiwaliśmy - tak widzieliśmy go na filmach i takie ono właśnie jest. Wszędzie rozmach i przepych. Co ciekawe tu jak buduje się bloki mieszkalne to nie dwa, trzy, czy pięć na raz, ale 30!! A co się będą rozdrabniać;)
Po tych kilkudziesięciu godzinach spędzonych w Szanghaju wylądowaliśmy w stolicy Chin, ale wcześniej była kolejna przeprawa kolejką chińską... W sumie trwało to tylko 22 godziny, ale po ok. 5 godzinach w wagonie wszyscy mieliśmy serdecznie dość. Mielismny miejscówki, ale tak zapchanego pociągu nasze oczy jeszcze nie widziały. 118 miejsc siedzących w wagonie przypadało na oko na ok. 250 Chińczyków - sami sobie możecie wyobrazić, co to oznaczało. Początkowo zajęliśmy miejsca w naszych kochanych przedsionkach, tak, aby można było się zdrzemnąć... Po około godzinie jazdy Kasia i Piotrek zostali wyrzuceni, ze swoich miejsc przez szefa wagonu - nam z Konradem udało się zostać, choć jak się potem okazało, to był duuuży błąd strategiczny. Wyjeżdżając z Szanghaju temperatura sięgała 40 stopni w cieniu, pociąg był nagrzany, tym bardziej, że był tam podstawiany. Po ok 4 godzinach jazdy zaczął się horror. Dziesiątki, jak nie setki Chińczyków zaczęły się dosiadać na poszczególnych stacjach i w końcu temperatura w pociągu sięgała ok 45 stopni, a w naszych (moim i Konrada) przedsionkach blisko 50 stopni. Wszystko przez to, że koło przedsionków były drzwi końcowe wagonu, które były otwarte, co automatycznie zamykało nasze przedsionki. Rzesze Chińczyków zastawiły swoimi wielkimi torbami drzwi, tak, że nie dało się nawet wydostać z tej pułapki, a robiło się coraz bardziej gorąco. Konrad, jak mówi, gdy w końcu wyszedł ze swojego, to miał omamy z gorąca... Mi natomiast zaczęły przychodzić na myśl opowiadania Borowskiego o łagrach i tym, co panowało podczas transportu więźniów do obozów... Może skończę tutaj opis tego, co przeżyliśmy w tym pociągu... Lepiej nie denerwować naszych mam. Ważne jednak, że udało nam się dojechać i jesteśmy w Pekinie. Tym czasem zmykam na plac Tienanmen, który jest tuż za rogiem kafejki, z której piszę do Was te słowa.

Trzymajcie kciuki. Przed nami jeszcze dwa przejazdy chińskimi pociągami...

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze (4)add comment

anthem said:

...
Chwila, chwila...- bo się haos pojawił. Od początku: "Najpierw jednak był spływ. Wyruszyliśmy 11 sierpnia o 20.00, żeby dotrzeć do Yichang o 4 w nocy, skąd zaraz przetransferowano nas autobusem do Wuhan."
No okej, ale skąd własciwie wypłyneliscie? Bo nagle taki dziwny przeskok w czasie sie pojawił w Waszej relacji. I mam pytanie: czy mozna płynąć też w drugą stronę? I gdzie to załatwiać w Wuhan czy w tym Yichang?
 
sierpnia 23, 2009
Głosy: +0

Andrzej Budnik said:

...
Splywy komercyjne sa glownie z biegiem rzeki i tak sa rozplanowane godzinowo, aby w dzien widzien najciekawsze czesci Jangcy. Mozliwe, ze tez to dziala w druga strone, ale nie badalem. Nie umiem pomoc.
 
sierpnia 23, 2009
Głosy: +0

anthem said:

...
Tnx za odpwiedz, podejrzewam jednak, że skoro płyną tam to z powrotem pewnie też. Może TAM jest bardziej popularne? No nic zobacze na miejscu. Ale napisz proszę w takim układzie skąd dokładnie dokąd płyneliscie. Pozdrawiam.
 
sierpnia 27, 2009
Głosy: +0

Andrzej Budnik said:

...
Startowaliśmy w Chongching a kończyliśmy w Yichang z tym, że z Yichang w cenie spływu przewieźli nas autobusem do Wuhan, bo statki już do tego miasta nie pływają.
 
sierpnia 28, 2009
Głosy: +0

Napisz Komentarz
mniejsze okno | większe okno

security image
Ponizej Wpisz Kod bezpieczeństwa


busy
 

Najnowsze wpisy

Wieże diaolou wokół Kaipingu Z Kantonu zrobiliśmy mały skok do miasta Kaiping. ...
 
To w końcu Kanton czy Guangzhou? Kanton jest specyficznym miastem na warunki chińskie. Po pi...
 
Rozmowy polsko-chińskie Do Kantonu przyjeżdżam po raz pierwszy. Słyszałe...
 
Moda (ślubna) w Chinach! Dzisiaj coś dla dziewczyn. Będą suknie ślubne, m...
 
Xiamen - kochana wiosna, bożonarodzeniowe ozdóbki i 32h w najtańszym pociągu W pociągu do Xiamen mieliśmy okazję poobserwować w jaki ...
 

Ostatnio komentowane

Wieże diaolou wokół Kaiping...
A dziś na stronie startowej portalu gazeta.pl jest Was...
10/03/10 10:37
KAROLA

Sok z żaby na śniadanie, św...
podziwiam Was. nie macie bariery psychicznej biorąc si...
10/03/10 10:19
Mara

Wieże diaolou wokół Kaiping...
Tak w Polsce śmieci nikt nie wyrzuca do rzeki, my woli...
10/03/10 09:42
Marek

To w końcu Kanton czy Guangzh...
Ja niestety w Kantonie bylem tylko przejazdem i jedyne ...
10/03/10 01:53
Lukasz Beluch

Klasztor Shaolin, groty Longme...
Hej! Na obronę Klasztoru Shaolin dodam tylko, że otac...
09/03/10 20:29
Kasia

Autostopem do Iraku
Tak, Polacy do Iraku wizę potrzebują, jednak do Irack...
07/03/10 16:40
Andrzej

Autostopem do Iraku
Mam pytanie czy do iraku jest potrzebna wiza??
06/03/10 21:24
Monika shaema

Sok z żaby na śniadanie, św...
Ola, właśnie jesteśmy w miejscu, gdzie jaja z zarodk...
06/03/10 12:36
Andrzej

W drodze od:


Popularne tematy