| Mit o chińskich pociągach - Klasy chińskich pociągów |
|
|
|
| Czwartek, 15 Styczeń 2009 00:15 | ||||||||
Strona 2 z 3 W Chinach jest kilka klas pociągów i wagonów. Wszystkie mają swoje specjalne oznaczenia, które obowiązkowo składają się z obowiązkowo z cyfry (od 1 do 9999) i w niektórych przypadkach także z litery, która jest stawiana przed liczbą. To właśnie ta litera lub jej brak sygnalizuje, jakiej klasy jest dany pociąg. A do dyspozycji są następujące klasy:
Zwykle wybieraliśmy pociągi o oznaczeniu "xxxx", gdyż były one najtańsze i z kupieniem biletów było najmniej problemów. Od "wielkiego świętą" podróżowaliśmy klasą "Kxxxx", ale to miało miejsce tylko wtedy, gdy nie było innego taniego połączenia, lub gdy po prostu jakimś cudem zwolniło się miejsce w tym pociągu. Raz też zaszaleliśmy i sprawdziliśmy, jak podróżuje się klasą Nxxx. Klasą Txxx nigdy się nie zhańbiliśmy;) Klasa "bez literki" dostarczała jednak najwięcej adrenaliny i najlepiej pokazywała, to jak wyglądają chińskie pociągi. To właśnie tą klasą podróżuje największa liczba ludzi - są one po prostu najtańsze, a w Chinach jest naprawdę biednie. (Wielkie miasta są tylko "komunistyczną zmyłą", miastami na pokaz dla zachodnich turystów i dziennikarzy, którzy nie zapuszczają się na wieś i nie wiedzą, co to znaczy życie w Chinach.) Zanim jednak wsiądziemy do pociągu musimy się do niego dostać - a to też nie jest takie proste, nawet mając bilet! ![]() Podróżując pociągami bez miejscówek na stacji kolejowej trzeba było być przynajmniej trzy godziny przed odjazdem pociągu. Najpierw przy wejściu na stację każdy musiał pokazać, czy ma ważny bilet. Zdarzało się, że czasem nie chcieli nas wpuścić, gdyż nasz pociąg odjeżdżał np. za 12 godzin. Wtedy trzeba było czekać, albo siłą wedrzeć się na dworzec - "białym" czasem się to udawało, gdyż udawaliśmy, że nie rozumiemy;) A było o co walczyć - upał 40 stopniowy, wilgotność sięgająca 90%, a zdecydowana większość dworców w Chinach jest klimatyzowana. Jak już jednak weszliśmy na dworzec, to kolejna przeszkoda - skanowanie bagażu. Wygląda to dość podobnie, jak na lotniskach. Wszystko trzeba położyć na ruchomą taśmę, na chwilę nasze bagaże znikają i za chwilkę po drugiej stronie wielkiego pudła wypluwane są na ziemię. Po około trzech tygodniach podróży pociągami mieliśmy już dość tych skanerów, tym bardziej, że wszystko było w porządku. Czasem po prostu nie mieliśmy siły ściągać naszych kilku dziesięciokilogramowych plecaków i przechodziliśmy koło tej kontroli "z głową w chmurach". Policjanci oczywiście coś zawsze do nas "kłapali" po ichniemu, ale nie przejmowaliśmy się tym. (Kiedyś jednak Kasia miała mniej szczęścia - została zatrzymana przez funkcjonariusza, który zawrócił ją do kontroli. Ona ledwo żywa tłumaczy mu, że to straszny wysiłek ściągać z siebie wszystkie tobołki, a potem jeszcze większy z powrotem ją na siebie zakładać. Poszła jednak z nim na kompromis - da do zeskanowania swoje bagaże, ale pod warunkiem, że on jej potem pomoże je założyć na siebie. Zgodził się...)
|
||||||||
| Zmieniony ( Niedziela, 04 Kwiecień 2010 13:32 ) |
|
• Singapore is a FINE city mam pytanie, czy jest możliwość zamówienia w intern... |
| ablka |
|
• Dziewczyna z parku świetny artykuł, byłam w Singapurze w zeszłym roku.... |
| oliffi |
|
• Dziewczyna z parku Polecam wam ten wykład Zimbardo: http://www.youtube.co... |
| Maciek |
|
• Singapore is a FINE city a gdzie spaliście w Singapurze? bo rozumiem, że namio... |
| stefek |
|
• Dziewczyna z parku Hm. Piękna opowieść, która wywołała u mnie chwil... |
| arica |
|
• Rozmowy polsko-chińskie Ten hostel na wyspie Shamian to Guangzhou Youth Hostel,... |
| Andrzej |
|
• Denga w Tajlandii, Malezji, Si... Dzięki Agata za poprawki
Nurtuje mnie jedna kwestia...
|
| Andrzej |
|
• Dziewczyna z parku Od korzeni się nie ucieknie. My ludzie północy, oni ... |
| Zbig |