mapa europy
English French German Russian Spanish
Strona Główna Ekwador Porady praktycze Targ w Otavalo i kradzież po raz drugi
Targ w Otavalo i kradzież po raz drugi
Poniedziałek, 19 Listopad 2007 17:07
Przyjechalismy do Otavalo. Dzis na obiad byl smazony szczur. Zdjecia wkrotce, ale co z tym targiem? Wszyscy nas przestrzegali. Uwazajcie, bo kradna. Hmm... znowu. Dobra, to wypychamy nasze wenetrzne kieszenie wszystkim co najcenniejsze: kasa, dokumenty. Apart ciagle scisniety w rece lub w kieszeni na sercu... i tak sie okazalo malo, bo straty i tym razem byly...

Na prawde nie mamy pojecia kiedy. Znow nas zaskoczyli, ale i my ich tez. Buahaha... z plecaka Elizy, z bocznej kieszonki zginely... gumy do zucia! Mowi, ze stare, bo polroczne, moze Ekwadorczyk sie zatruje. Niemniej bylismy w szoku, bo kiedy, jak i gdzie. Kurde... no niezli sa. To im trzeba przyzac, ale gringos juz sie nie daja. Niestety wiecie co jest najprzykrzejsze - teraz kazdy latynos, ktorego widzimy na ulicy jest dla nas potencjalnym zlodziejem. Szkoda, ale sami sobie na to zasluzyli, a my im sie juz nie damy.

Wracajac do targu. Cos fantastycznego. Eliza rozpisze sie o tym wiecej, ale na prawde warto tu bylo przyjechac. Po targu poszlismy w strone Jeziora San Pablo. Podejscie dalo nam niesamowicie w tylek, bo po pierwsze godziny poludniowe. Po drugie, wysokosc ponad 3200 metrow npm, a kto w gory chodzi, wie jak to na takich wysokosciach jest z tlenem. Ale musimy sie przyzwyczajac, bo na trasie mamy nawet 6000 m, wiec dwa razy wiecej.

Jeziorko przyjemne, nie powiem, ale spodziewalem sie czegos wiecej widzac je na zdjeciach. Spod jeziorka jezdza taksowki, my jednak zlapalismy sie na stopa do mini-ciezarowki, ktora podwiozla nas do samego dworca autobusowego w Otavalo. Stamtad pojechalismy miejskim do miejscowosci Peguche, gdzie jest bardzo ladny wodospad. Faktycznie sliczny, tylko, ech... teraz juz zaden wodospad nie zrobi na nas przytlaczajacego wrazenia. Najwyzszy na swiecie widzielismy w Wenezueli, wiec kazdy przy nim jest hblady. Nie mniej polecam podjechanie do Cascade de Peguche, bo tak brzmi jego nazwa w oryginale. Stamtad udalismy sie do wlasciwego Peguche, juz na nogac, bo to tylko dwa kilometry. Wiocha zabita dechami. Pan Bog mowi tu dobranoc, ale co tu takiego ciekawego. A no to, ze jest wioska, w ktorej mieszkaja prawie sami Indianie. Co ciekawsze, mowia oni w swoim narzeczu jezykowym. Fajnie to brzmialo, ale nic a nic nie rozumielismy. Napisy i szyldy byly podojnie napisane, wiec juz posoko. Mnie osobiscie rozbroil widok indianskiej kobiety, ktora siedziala na ryneczku i miala gola piers. No wszystko dlatego, ze karmila dzicko piersia. Eliza byla jeszcze bardziej zszokowana, ale zdjecia mi nie dalal zrobic, a na prawde byl to widok nieziemski. Wracajac juz niestety jej nie zastalismy. I tak to wlasnie bylo w Peguche. Wrocilismy do Otavalo, a stamtad autobusem po dwoch godzinach dojechalismy do stolicy. Dzis zwiedzamy miasto, a jutro jedziemy na rownik pobawic sie jajkiem i poprzelewac wode po dwoch stronach rownika :)

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze (4)add comment

Andrzej said:

adrenalina
mi się od razu podniosła na widok tytułu ;-)
przesadzacie, naprawdę... trochę wiary w ludzi ;-)

targi... hm... te poncza peruwiańskie i inne ciuchy to bym chętnie poogladała na lokalnych targach ( no wiem,że jestescie w tej chwili w Ekwadorze)

ale równika tom bardzo ciekawa - jajka i przelewania wody też...
bywajcie
 
listopad 19, 2007
Głosy: +0

Andrzej said:

zastrzyk emocji
No nie powiem, mną też wstrząsnęło - kolejna kradzież? Dobrze, że to były... tylko gumy, a gościu wiesz co, trzeba było zrobić myk z buteleczką po jogurcie, lub maślance (pamiętasz?!! - jak długo stała na biurku w odpowiednio przeznaczonym dla niej celu ;), wtedy to dopiero latynos by się zdziwił, hehe ;) )

Czekamy na relacje z równika, zapowiada się bardzo ciekawie.

Good luck!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
 
listopad 20, 2007
Głosy: +0

Andrzej said:

ciiii
Lukasz, no nie... o tym prosze publicznie nie wspominac. Skad innad to bardzo dobry pomysl. Ja juz myslalem o jakims kwasie zracym lub czyms podobnym albo paralizatorze ;)

Rownik byl ekstra. Woda, jajko Ą to wszystko prawda. Relacja niedlugo, bo musi sie napisac.

Dorota, to jakas aluzja. Znaczy sie zuza zabrala Ci wszystkie Twoje ¨szale¨? ;)
 
listopad 20, 2007 | url
Głosy: +0

Dorota said:

targi...
oczywiście, że aluzja - zdjęcia z targów sa obłedne, oglądałyśmy sobie dzisiaj z Moniczką wzdychając, że to wszystko takie piękne...
no i zdecydowałyśmy, że czapki sa małe i do plecaka się zmieszczą...
 
listopad 21, 2007
Głosy: +0

Dodasz coś od siebie? :)
mniejsze okno | większe okno

security image
Poniżej Wpisz Kod bezpieczeństwa


busy
 

Najnowsze wpisy

Świat jest pełen wspaniałych ludzi! „Malaysia truly Asia” (Malezja prawdziwa Azja) to hasło...
 
Polska sałatka na krańcu Azji Po czystym relaksie na bajecznej wyspie,  wracamy z...
 
Smak raju Kojarzycie taka starą reklamę batonów Bounty, kt...
 
Malezyjskie Krupówki Prawdę mówiąc to nie zamierzaliśmy w ogóle jech...
 
Ja się pytom, gdzie jest pyton? My babies are gone! (Moje dziecinki zniknęły!) – krzykn...
 

Ostatnio komentowane

Singapore is a FINE city
mam pytanie, czy jest możliwość zamówienia w intern...
ablka

Dziewczyna z parku
świetny artykuł, byłam w Singapurze w zeszłym roku....
oliffi

Dziewczyna z parku
Polecam wam ten wykład Zimbardo: http://www.youtube.co...
Maciek

Singapore is a FINE city
a gdzie spaliście w Singapurze? bo rozumiem, że namio...
stefek

Dziewczyna z parku
Hm. Piękna opowieść, która wywołała u mnie chwil...
arica

Rozmowy polsko-chińskie
Ten hostel na wyspie Shamian to Guangzhou Youth Hostel,...
Andrzej

Denga w Tajlandii, Malezji, Si...
Dzięki Agata za poprawki Nurtuje mnie jedna kwestia...
Andrzej

Dziewczyna z parku
Od korzeni się nie ucieknie. My ludzie północy, oni ...
Zbig

W drodze od:


Podobne teksty

Popularne tematy