Start » Fotografia lotnicza » Jak filmować dronem, czyli na co zwrócić uwagę szukając kadrów?

Jak filmować dronem, czyli na co zwrócić uwagę szukając kadrów?

Coraz więcej dronów lata nam nad głowami. Coraz więcej też możemy zobaczyć nagrań z dronów w Internecie, ale czy wszystkie są warte uwagi i naszego czasu? Ja uważam, że nie! Dlatego dziś chciałem zaprosić na „Dziesięć Przykazań Droniarza” – co robić lepiej i jakich błędów nie popełniać w filmowaniu dronem.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Czasem bywa tak, że piękne miejsca i widoki z poziomu ziemi, w ogóle nie wyglądają imponująco z drona. Mój sztandarowy przykład to Góra Kościuszki w Australii. Panorama ze szczytu jest fenomenalna i byłem napalony jak stara piła motorowa, że skroję jakiś dobry materiał, a tu… kupa! Kupa kamieni i do tego, nie mogłem obczaić, gdzie jest dokładnie ten szczyt, na którym stoimy! Ma-sa-kry-cznie to wyglądało i nic się z tym nie dało zrobić. Zresztą… często bywa tak z górami i szczytami, że nie są imponujące, gdy podniesiemy się jeszcze kilkadziesiąt metrów wyżej niż sam szczyt.

Góra Kościuszki widziana z drona, czyli gdzie jest ten szczyt dokładnie?
Góra Kościuszki widziana z drona, czyli gdzie jest ten szczyt dokładnie?

Szukaj przeszkadzajek

Filmowanie wymaga kreatywności. Jeśli jestem na jakimś szczycie i wypuszczam drona wyżej, bo wydaje mi się, że będzie ekstra widok, to często okazuje się, że wcale tak nie jest – patrz przykład z Górą Kościuszki. Co wtedy? Najlepiej zejść  w dół, do najbliższej półki skalnej i zrobić kadr bardziej ciasny. Można z prawej lub lewej strony trzymać skały w kadrze i lecieć blisko ich krawędzi aż dron wzniesie się nad nie, a przed widzem pojawi się właśnie ta panorama, która z początku wydawała się nieatrakcyjna.

Surowy materiał bez żadnej obróbki w profilu cine-like.

Płyń przed siebie

Jeszcze kilka lat temu, wielu operatorów kamer zarzucało nam, droniarzom, że nie umiemy filmować. I mieli rację! Sam pamiętam jak zaczynałem i wydawało mi się, że jak nagram cokolwiek, to Internet się posika z radości. Zaskoczę Cię – nie posikał się. Dobre pół roku brałem na klatę falę niepowodzeń i słabych kadrów. Żeby sytuację zmienić, zacząłem szukać kursów on-line i oglądać uważnie filmy, ale nie pod katem fabuły, ale właśnie pod kątem pracy kamer. Dużo dała mi też współpraca na planach filmowych z reżyserami i operatorami naziemnymi, których można podglądać i pytać, a przede wszystkim słuchać, czego od nas w powietrzu oczekują.

Jakie więc mogę dać Ci rady? Jeśli dopiero zaczynasz, to przede wszystkim lataj prosto i nie kręć kamerą. Oczywiście będzie Cię korcić, aby pokazać, jak pięknie oblatujesz dookoła jakąś latarnię morską, albo wieżę zamkową. Jeśli się na to decydujesz, rób to płynnie.  Początkowo zawsze będzie wychodziło to słabo, widać będzie szarpnięcia kadrem, lot drona nie będzie płynny. Efekt? Ujęcia po pierwszej ekscytacji zaczną Cię nudzić, a co dopiero, gdybyś miał to pokazać komuś publicznie. Naprawdę, 3-4 lata temu, takie ujęcia robiły wrażenie, ale nie dziś. Ćwicz, ćwicz i ćwicz – w końcu zacznie wychodzić Ci to płynnie.

W operatorce dronowej nabędziesz wprawy dopiero z czasem. Tak jest i trzeba to zaakceptować. Musisz wyczuć drona, joystocki, ich czułość i tzw. „skok”. Możesz je też dostosować pod własne preferencje w aplikacji DJI Go, ale swoje trzeba wylatać, aby na ten drugi poziom wejść.

Kolejny poziom to robienie obrotów kamerą 360 stopni, a czwarty i najtrudniejszy to jednoczesne kręcenie kamerą wokół jej osi i lot w jakimś określonym kierunku z jednoczesnym wznoszeniem się drona. Zwykle takie rzeczy robi się w dwie osoby – operator drona odpowiada za lot, a operator kamery drugim kontrolerem steruje samą kamerą.

Aha, i tu ważna uwaga – aby robić te najbardziej skomplikowane nagrania, trzeba mieć drona, który ma podnoszone podwozie i kamerę, która porusza się w trzech osiach.

To samo dotyczy unoszenia kamery góra dół. Nie rób „kwadratowych” ruchów, tylko staraj się jednostajnie podnosić kamerę. Nie wyjdzie Ci raz i zauważysz, że palec Ci się ześlizgnął z pokrętła, próbuj drugi raz. Możesz też ćwiczyć unoszenie drona z jednoczesnym odlatywaniem i unoszeniem kamery do góry. Ujęcie typu „od szczegółu do ogółu” zwykle zaczyna się nad jakąś łączką, na której jesteśmy, a potem wyprowadzając kadr coraz szerzej pokazujemy piękną okolicę i horyzont.

Zbliż się do wroga

To, co wprowadza widza w osłupienie i ściąga uwagę, to momenty, w których wydaje mu się, że dron zaraz w coś uderzy. Bierze się to stąd, że kamera, i tym samym sam widz, zbliża się do jakiejś krawędzi lub przeszkody. Instynkt obronny na to od razu reaguje i podnosi stan naszego skupienia i uwagi.

Chodzi o coś takiego…

…albo poniżej moment w klipie, który też może być przykładem.

Loty tuż nad krawędzią skały, nad przepaścią, nad kaskadami wodospadów, albo na wprost drzewa, czy wieży zamkowej – to wbija w fotel. Drony odniosły sukces dlatego, że nie są tańszymi helikopterami, ale dlatego, że mogą nagrywać z tak bliskiej perspektywy, gdzie helikopter sobie nie poradzi. Co wzbudza w Tobie większe emocje? Pościg samochodu kręcony w krótkim ujęciu czy z wysoka, gdzie ledwo co widać, że ten samochód coś mija? Oczywiście, łatwo mi się mówi, bo mam kilka tysięcy kilometrów wylatanych dronami, ale takie szoty grzeją baaaardzo, choć nie są proste!

Złoty podział

Tak samo jak w fotografii, tak i w filmowaniu warto jest stosować złoty podział. Oczywiście jest to trudne, jeśli nasz kadr jest ruchomy, ale poniższe wideo udowadnia, że nawet jadący obiekt i zmieniający perspektywę dron na te minimum 5 sekund, które potrzebujemy do montażu jesteśmy w stanie utrzymać w ważnym dla oka punkcie.

Surowy materiał bez obróbki.

Lataj w 3D

Najwięcej wypadków lub zderzeń drona z przeszkodą, nie bierze się z brawury, o której piszę w punkcie drugim, tylko z tego, że nie wiemy, jak daleko jesteśmy od przeszkody. Złota zasada dronowania, to branie ze sobą na plan filmowy obserwatora, z którym jesteśmy w kontakcie wzrokowym i dźwiękowym lub łączymy się z nim przez walkie-talkie. Obserwatora stawiamy na linii przeszkody i to on właśnie daje nam trzeci wymiar sygnalizując odległość od przeszkody.

Alicja w ten sposób uratowała mnie głośnym krzykiem co najmniej kilkanaście razy. Te kadry są naprawdę kozackie, ale zdarzyło się kilka razy, że skosiłem listki z gałęzi. Nasze oko widzi płasko i w operowaniu dronem to duży problem, dlatego bierzecie ze sobą znajomych, albo partnerów podróżnych i stawiajcie ich na linii przeszkody (ale poza kadrem!) i na umówione komendy (zwykle wystarczy: GÓRAAAAA!) musicie reagować natychmiast.

Pomocnicy niech też wiedzą, że muszą brać pod uwagę sekundowe opóźnienie w przekazaniu ostrzeżenia, zarejestrowaniu go przez operatora, jak i zareagowaniu na sygnał. Pomocnik musi chwilkę wcześniej niż faktycznie powinien! Pomocnik też musi wczuć się w sytuację i faktycznie ryknąć aż się operator drona przestraszy, bo inaczej po prostu rozpieprzysz drona. Delikatnie powiedziane „hej, do góry może?!” po prostu Cię nie przekona, że to jest naprawdę ostatni moment, aby dać wajchę trotylu MOCNO w górę!

Szukaj historii

W 2012-13 roku wiele można było wybaczyć twórcom filmików na YT. Ważne, że było z drona. Dziś same ujęcia lotnicze, ale podane w dużej ilości i przypadkowej kolejności po minucie nudzą. Nie zgadzasz się z tym? OK, to podyskutujmy – dlaczego jakiś film zapadł Ci w pamięć? Dlatego, że była tam piękna aktorka? Były może piękne ujęcia? A może po prostu była dobra historia? Film bez historii, nawet nagrany w odludnej i pięknej scenerii, ale bez historii po prostu znudzą Twojego widza.

OK, ktoś zostawi lajka, bo Cię lubi, nawet napisze komentarz, że „kozackie ujęcia” i pójdzie dalej. A czy nie chodzi nam o to, żeby film się zapamiętało? Żeby ludzie wracali do niego w pamięci?

Nasze wideo z Australii zostało tak wymyślone, żeby były w nim ładne ujęcia (o co w Australii nie trudno, umówmy się!), ale też, żeby było widać w nim historię, nawet prostą. To wideo też nie powstało z planem udostępniania w Internecie, ale do pokazywania podczas prezentacji podróżniczych, których robimy sporo na festiwalach czy w domach kultury. Przez ponad rok istniało sobie w świadomości osób, które zobaczyły je na dużym ekranie kinowym, jako podsumowanie naszych opowieści o podróży po Australii. Taka esencja – jeden dzień od wschodu do zachodu słońca z tym, co głównie w Australii robiliśmy. A, że głównie jeździliśmy od jednego pięknego miejsca do następnego, spędzaliśmy czas nad oceanem lub na trekkingach w górach, to właśnie to pokazaliśmy poprzeplatane przebitkami z ziemi podczas wspindrania się na jakaś skałę lub biegania czy jeżdżenia samochodem po plaży.

Gdybyśmy jednak po prostu zmontowali te piękne miejscówki z drona na melancholijnym podkładzie muzycznym, to o zakład idę, że nie dostawalibyśmy maili w stylu: „Bo moja koleżanka widziała Państwa prezentację na festiwalu xxx. Tam tak ładnie podsumowaliście opowieść o podróży klipem na koniec. Czy moglibyście też u nas to pokazać?” Nasz cel został osiągnięty – być zapamiętanym z pięknych kadrów, ale też z dobra historią. Nie będę Wam spojlerował pokazów, ale kto już go widział ten wie, że inne nasze filmy z drona kręcone w Australii wykorzystujemy też do opowiadania aborygeńskich legend i dopiero z tym, to fantastycznie się łączy, ale to już temat na inny post!

Nie tylko z lotu ptaka

Robiąc film z podróży łącz kadry – te dronowe z naziemnymi. Pół na pół to dobry mix, ale jeśli zrobisz 60% z ziemi i 40% z drona to ciągle jest bardzo dobrze! Niedługo minie okres bumu na dronowe szoty, bo się opatrzą, tak samo jak się opatrzyły timelapsy i slow motion, a powoli zaczynają nudzić też hiperlapsy. Wrażenie robią już tylko te najlepsze. Tak samo będzie z ujęciami dronowymi. Przetrwają Ci z nas, którzy będą robić je ładnie, ale jako uzupełnienie ujęć z ziemi, a nie osobny byt! Kombinuj więc z formą i dąż do tego, aby ujęcia z drona uzupełniały Twoją historię.

Wyrównaj poziom, czyli nierówne obiektywy

Często jest tak, że łącząc ujęcia z różnych kamer widać różnicę w jakości. Niestety jest to bolączka wielu klipów podróżniczych kręconych różnymi kamerami lub telefonami.

W naszym klipie z Australii też to niestety widać. Ujęcia z ręki kręcone były jasnymi szkłami o stałej ogniskowej, a dronowe plastikową kamerką Phantoma 3 Pro. Wielu widzom ten szczegół umknie, ale część osób będzie to kuło w oko. To jest jeden z powodów, dla których żyję ciągle w rozkroku nad decyzją o zakupie Mavica vs targanie ze sobą wszędzie dużej walizki Inspire 1 Pro.

Mavic, który jest super mobilny świetnie nadaje się w podróży, ale w ujęciach widać, że brakuje mu większej rozpiętości tonalnej i albo ujęcia są przepalone albo widać lekkie ziarno w ciemnych miejscach kadru. Tak samo jest z ujęciami z Phantoma 3 Pro, które widać w naszym wideo. Dziś dla mnie takie łączenie można jeszcze przeboleć, jeśli produkujemy wideo na Facebooka i YT, ale jeśli chcemy zrobić coś bardziej pro do kina lub opublikować na Vimeo, to już te różnice w optyce są wyraźne i rażą.

W naszym klipie widać to szczególnie na zbliżeniach pionowych samochodu:

Światło

Możesz mieć najlepsze ujęcia, jakie Ci się wymarzą, ale gdy masz do tego najlepsze światło, to wiesz, że już nic więcej lepiej nie można było zrobić. Robiąc komercyjne ujęcia, staram się dzień przed zleceniem prześledzić na aplikacji Sun Surveyor to, jak układa się słońce od wschodu do zachodu słońca – kiedy jest w zenicie, a kiedy tzw. złota godzina. Działa to dokładnie tak samo jak w fotografii, z tą różnicą, że lecąc dronem:
a) światła mamy więcej, bo wznosimy się w górę,
b) wykres wschodu i zachodu słońca jest o kilka/kilkanaście minut przesunięty, no bo znów jesteśmy wyżej w powietrzu.

Ważne, żeby ujęć nie „przepalić”. Dlatego zawsze latam z „zebrą” i nigdy na automatycznych ustawieniach, które w zależności od tego na co kieruję kamerę, zmieniają się same. Pamiętaj, aby kręcić wideo na ustawieniach manualnych, które są kompromisem między tym, co jest najciemniejsze i najjaśniejsze w planowanym kadrze. Resztę można skorygować w postprodukcji – wyciągnąć cienie i przyciemnić niebo.

Reasumując

Ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz. No i nie poddawaj się, gdy początkowo nie wychodzi i Twoje ujęcia nie są płynne. Może nie męcz nimi wszystkich dookoła, ale z czasem na pewno dojdziesz do wprawy!

Mam nadzieję, że te dziesięć punktów pomoże Ci wznieść swoje kadry dronowe na jeszcze wyższy poziom. Jeśli masz jakieś pytania, albo jeśli chcesz, aby jakiś temat dronowy konkretnie poruszyć w następnym wpisie, to pisz proszę w komentarzu – będę miał sygnał, że coś jest szczególnie istotne.

O autorze: Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

8 komentarzy

  1. Dzięki za ten tekst. Ja się nie mogę przekonać do latania z zebrą, aczkolwiek głównie z powodu małego ekranu do podglądu – włączenie zebry totalnie uniemożliwia mi zobaczenie czegokolwiek. Czas powoli przesiadać się na tablet :).

  2. Świetny wpis! Ujęcia z drona naprawdę robią wrażenie, bardzo lubię takie klimaty 🙂 Pozdrawiam!

  3. Drony są faktycznie coraz bardziej popularne, jeden z moich przyjaciół zajmuję się filmowanie różnych eventów i późniejszym sklejaniem filmów, zawsze fajnie jest pooglądać efekt końcowy.

  4. Rafał Ochocki

    Fajny wpis, bardzo rzeczowy. Podoba mi się takie praktyczne podejście do tematu. Jak dla mnie super 🙂 Fotografia weszła na zupełnie inny level dzięki zastosowaniu dronów, i dobrze, bo jest co podziwiać!

  5. Jakim dronem robisz te ujęcia? Pytam bo targać ze sobą Phantoma jest bardzo nieporęczne. Mnie by się nie chciało. Oglądasz zawsze śmigła?

  6. Bardzo fajny wpis. Nie nagrywałem jeszcze nigdy dronem, ale mam zamiar jak nie długo wybiorę się na Filipiny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *