mapa europy
Polacz z Facebook
Strona Główna Indonezja Jawa mniej znana
Jawa mniej znana
Autor Andrzej Budnik   
Niedziela, 15 Sierpień 2010 07:32

Po trzech dniach spędzonych w Dżakarcie zapragnęliśmy uciec gdzieś na wieś. Gdzieś, gdzie zielono, nie ma smogu i zanieczyszczeń. Zastanawialiśmy się długo, czy takie miejsce na Jawie można znaleźć, bo jak wiadomo jest to wyspa w Indonezji, która charakteryzuje się największą gęstością zaludnienia i określa się ją często jednym słowem: chaos!

 

Obraliśmy kierunek południowy i po około dwóch godzinach jazdy byliśmy w Bogor. Na początku byliśmy lekko rozczarowani, bo pełno samochodów, nawet autobusy wycieczkowe z turystami, ale w końcu wkroczyliśmy na dobrą ścieżkę… wąską, niepozorną, za rzeczką, gdzie samochodów nie było, gdzie była tylko zieleń, relaks i nie było ciszy, bo  staliśmy się lokalną atrakcją nie tylko dla dzieci, ale i dla dorosłych, którzy zapraszali nas na kawę z mlekiem, lokalne ciastka, a w godzinach popołudniowych na smażony ryż z jajkiem. Mniam… ale od początku.
 
Gdy wcześnie rano zwlekliśmy się z łóżek z hostelowego tarasu  mieliśmy taki oto widok. Jawa – wyspa wulkanów.

Jawa, wulkan


 
W miasteczku od rana było bardzo pracowicie. O spacerze chodnikiem można było zapomnieć, bo tutaj wszystko naprawa się prawie na ulicy, rzadko kiedy w warsztacie. Tutaj akurat zepsuła się koparka...

naprawianie koparki


 
A tutaj powstawały gitary.

producent gitar


 
Gdy złapiesz gumę w skuterze, można bardzo szybko coś zaradzić, bo jest duże prawdopodobieństwo, że w zasięgu wzroku będzie jakiś „warsztat chodnikowy”.

warsztat na chodniku


 
Ten chłopiec dawał wyraźnie do zrozumienia, że na tej ulicy rządzi on. Cóż było począć. Zrobiłem mu zdjęcie ;)

ja tutaj rządzę

 
Zeszliśmy pomiędzy małe domki i trafiliśmy na cmentarz, na którym akurat wisiało pranie. Długo nie mogliśmy w to uwierzyć, ale po raz kolejny powiedzieliśmy do siebie – „to inna kultura, szanujmy ją taką jaką jest”.

pranie na cemntarzu

 
Gdy doszliśmy do rzeczki, było już zupełnie swojsko. Zero samochodów, zero skuterów, tylko życie w 100% w zgodzie z naturą :)

nagie dzieci w rzece

 
Po przejściu przez wioskę i skonsumowaniu wszystkiego, czym nas częstowano, oczom naszym ukazały się stawy rybne. My jednak cierpliwości do łowienia ryb nie mamy, więc tylko chwilę tam zabawiliśmy.

stawy rybne


 
Spotkaliśmy kolejną gromadkę dzieci, które towarzyszyły nam przez kolejne 15 minut. Zagadując, pozując do zdjęć, śmiejąc się z siebie nawzajem powoli szliśmy przed siebie, co wcale nie było takie łatwe. Za rogiem czekały kolejne dzieciaki i kolejne i kolejne i tak przez kilka godzin. Wesoło było :)

dzieci na Jawie


 
Lilie wodne podziwialiśmy w parku. Zapragnęliśmy chwilę ciszy i spokoju. My, cisza i zieleń. Z dala od Dżakarty. Uff…

lilia wodna


 
Spacerując parkowymi ścieżkami trafiliśmy na grupę przedszkolaków, która pod czujnym okiem wychowawców kopała piłkę. Ronaldinho by się takiego złożenia do strzału nie powstydził.

młody Ronaldinho

 
Praca, nie praca -  chwila na żarty zawsze się znajdzie. Akcja dzieje się w myjni skuterów.

myjnia motorów

 
Pod wieczór poszliśmy do sklepu, co by upolować jakieś jajka i mleko na rano. Trzeba było jednak przejść przez część z ciuchami i tekstylną. W oczy rzucił mi się rząd kobiet… spoglądających gdzieś przed siebie. Dokąd? Nie wiemy i pewnie nigdy nam nie powiedzą…

Jawa, wulkan

Zdjęcia z Bogor w pełnym wymiarze





 

Reklama

Chcesz zamieścić tutaj swoją reklamę
- poznaj statystyki bloga

Profesjonalne tłumaczenia użytkowe.
Bilety Lotnicze

Śledź bloga poprzez:

Kanał RSS   iGoogle

lub wpisz swój email, aby otrzymywać powiadomienia na swoją skrzynkę:

Czy to jest bezpieczne?
Tak, przeczytaj więcej na ten temat.

Ostatnio komentowane

Nasze wspomnienia z 2011

W drodze od:

Internauto, zapoznaj się z luksusowym hotel neptune beach resort w malowniczej Kenii.
Planujesz wakacje? W naszym serwisie znajdziesz najlepsze brazylijskie hotele. Wejdź i sprawdź!
Wycieczki last minute rodos odwiedź piękną wyspę za małą cenę.