| Prawdziwi nomadowie ciągle żyją! |
| Czwartek, 05 Listopad 2009 14:23 | |||||||
|
Na pace w stronę gór Zagros Cała ta eskapada była możliwa dzięki Habibowi, któremu będąc jeszcze w Polsce wspomnieliśmy o nomadach z gór Zagros. Gdy dojechaliśmy do Esfahanu czekała na nas niespodzianka – kilkudniowy wypad do nomadów. Liczba uczestników: 5, czyli Habib, jego przyjaciel Hasan, Michał i my.Zaczęło się niewinnie. Wyjazd lokalnym autobusem z Esfahanu do małego miasteczka, a potem do jeszcze mniejszego, gdzie spędziliśmy przemiły wieczór u przyjaciela Hasana :) Dnia następnego, wcześnie rano wreszcie udaliśmy się w góry. Góry Zagros, bo o nich mowa, są idealne dla nomadów zaliczanych do grupy Bahtiari. Góry te są gęsto porośnięte rozmaitą roślinnością, w 90% dolin jest źródło wody, więc owce i kozy mają się gdzie paść. Po przejściu dwóch przełęczy weszliśmy w dolinę, gdzie zauważyliśmy pierwsze namioty. Jak się okazało, były to jurty nomadów, ale takich bardziej cywilizowanych – mieli radio, generator prądu, komórki i wiele rzeczy, które ułatwiają dzisiaj życie. Było nie było, czuliśmy spore podnieceniem tym faktem, że jesteśmy na dobrej drodze. Co ciekawe głowa rodziny nie miała nic przeciwko temu, Dowiedzieliśmy się, że ci Bahtiarzy obozują w tej dolinie każdego lata przez 4 miesiące i zajmują się tu wypasem owiec i kóz. Potem przez prawie 2 miesiące wędrują z całym swoim dobytkiem na południe kraju gdzie spędzają 4 zimowe miesiące i znów wracają w góry Zagros przez ok 2 miesiące. Ciężkie życie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy nomadowie widzą, że można żyć w bardziej komfortowych warunkach i coraz więcej rodzin rezygnuje z wędrownego typu życia i osiada na wsiach albo nawet w mniejszych miastach. Zgodnie stwierdziliśmy, że nasza wycieczka w góry Zagros była strzałem w 10, bo prawdopodobnie za kilka lat po prawdziwych nomadach Bahtiari pozostaną tylko opowieści. Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano, Habib i jego kolega już prawie gotowi do marszu, a my się guzdrzemy strasznie rozespani. Tak nawiasem mówiąc, to właśnie na tym trekkingu nasz namiot przechodził chrzest przed górami Pakistanu. Zdał egzamin w warunkach letnich wyśmienicie :) Ruszyliśmy w kierunku wspomnianym przez nomadów napotkanych dnia poprzedniego. Dotarliśmy szybko do pierwszego obozowiska. Mieliśmy szczęście, bo akurat nie było tam mężczyzn, a tylko same kobiety i dzieci. Wszyscy Bahtiarki zademonstrowały nam jak doją kozę, jak przechowują mleko, jak myją naczynia, jak przędą wełnę, ale najciekawsze było wypiekanie chleba, czyli okrągłych płaskich placków. Jedna z nomadek wprawnymi rękoma formowała placki i je piekła na płaskim, metalowym okręgu nad ogniskiem. Zapytaliśmy, czy możemy to nagrać, ale usłyszeliśmy odmowę. Bahtiarki są muzułmankami i nie pozwalają utrwalać swojego wizerunku w żaden sposób. Kobieta dała się jednak przekonać, gdy zapewniliśmy ją, że na filmie będzie widać tylko jej dłonie i że zależy nam tylko na czynności, którą wykonuje. Zgodziła się, a efekty możecie zobaczyć sami.
Z wielką radością przyjęliśmy od nomadek prezent w postaci kilku świeżo upieczonych placków... Mmm palce lizać! W zamian zostawiliśmy torbę słodyczy dla dzieciaków.
Wracając w stronę naszego pierwszego obozowiska, spotkaliśmy grupki dzieci, których zadaniem jest wypas owiec i kóz. To trudne zadanie, ale te dzieciaki radziły sobie świetnie, widać było, że się przy tym świetnie bawiły. Ubrane w kolorowe, wytarte i wybrudzone do granic możliwości ciuchy, z potarganymi włosami, ze spieczonymi od słońca polikami i z zaschniętymi gilami pod nosem i tak wydawały się szczęśliwe. Jeden z chłopców przyznał się nam, że czeka na powrót na południe kraju, bo wtedy chodzi do szkoły, którą bardzo lubi...
Oprócz spotkań z tymi niesamowitymi, serdecznymi ludźmi, bawiliśmy się świetnie obozując w górskich warunkach. Najpierw szukanie dobrego miejsca pod namiot, zbieranie chrustu na ognisko i wreszcie rozpalanie samego ogniska i przygotowywanie jedzenia, mycie w zimnym potoku to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Przypomniały mi się stare, dobre harcerskie czasy... Zobacz pełną galerię zdjęć z wycieczki do nomadów irańskich Komentarze (5)
![]()
stani
said:
|
|
... Po kibelku "Na Małysza" bardzo ładny wpis, który się czyta jak bajkę, nie mówiąc o bardzo ciekawych zdjęciach i filmikach. Myślę, że ci nomadowie są szczęśliwi, nikt ich nie katuje aferami, pasą swoje kozy, śpiewają, dzieci mają bardzo ładne. Bardzo wam zazdroszczę tego wszystkiego. No nic wędrujcie dalej i piszcie. |
|
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
|
• Singapore is a FINE city mam pytanie, czy jest możliwość zamówienia w intern... |
| ablka |
|
• Dziewczyna z parku świetny artykuł, byłam w Singapurze w zeszłym roku.... |
| oliffi |
|
• Dziewczyna z parku Polecam wam ten wykład Zimbardo: http://www.youtube.co... |
| Maciek |
|
• Singapore is a FINE city a gdzie spaliście w Singapurze? bo rozumiem, że namio... |
| stefek |
|
• Dziewczyna z parku Hm. Piękna opowieść, która wywołała u mnie chwil... |
| arica |
|
• Rozmowy polsko-chińskie Ten hostel na wyspie Shamian to Guangzhou Youth Hostel,... |
| Andrzej |
|
• Denga w Tajlandii, Malezji, Si... Dzięki Agata za poprawki
Nurtuje mnie jedna kwestia...
|
| Andrzej |
|
• Dziewczyna z parku Od korzeni się nie ucieknie. My ludzie północy, oni ... |
| Zbig |