| Persepolis, czyli Śladami Aleksandra Wielkiego |
| Czwartek, 19 Listopad 2009 04:14 | |||
|
Nasze skojarzenie z Persepolis przed przyjazdem do Iranu było jedno – masakra i demolka jaką zafundował Aleksander Macedoński Persom po zdobyciu tego miasta. Czy może inaczej kojarzyć się Persepolis? Początkowy plan był taki, aby z Yazd pojechać do Shiraz, jednak los chciał trochę inaczej i po pewnych nieporozumieniach okazało się, że nasi gospodarze z HC mieszkają prawie przy samym Persepolis. NieRodzina nie była duża... tzn. na pierwszy rzut oka. Dwaj bracia, siostra i mama. Tata nie żyje. Jednak potem szybko się okazało, że to tylko część rodziny – doszli jeszcze brat, dwie siostry, ich mężowie, dzieci i oczywiście kuzynostwo wszelkiej maści i pochodzenia. Jak ja lubię te ogromne irańskie rodziny, które na pozór wyglądają skromnie, jednak jak jest jakaś okazja, to zjawia się cały tłum. Okazja była – przyjechali goście. Goście natomiast to święto i zaszczyt dla domowników. Ach ta irańska gościnność... Pierwszego dnia z jednym z chłopaków poszliśmy zwiedzać Persepolis. Jak się okazało ma on dusze bardzo Co smutne obecny reżim w Iranie, jak się dowiedzieliśmy, zupełnie nie przywiązuje wagi do Persepolis. Alicja od razu wyobraziła sobie tam, jak na wolnym powietrzu „dzieję się” teatr. Władze jednak na to nie pozwalają. Ponoć obawiają się, aby w ludziach nie obudził się duch dawnej Persji. Ten jak się nie raz okazało w rozmowach z Irańczykami, ciągle się w nich tli, choć jest umiejętnie skrywany od czasów rewolucji islamskiej. Faktycznie Persepolis jest prawie całkowicie zrównane z ziemią. Ostały się nieliczne fragmentu pałaców, Jak się później okazało Keyvan to podróżnik pełną gębą. Udało mu się nawet bez paszportu przez przypadek przedostać się do Azerbejdżanu. Jak to niewinnie tłumaczy, pomylił szlaki w lesie na północy Iranu i „ocknął się” z błogiego spaceru widząc przed sobą lufę karabinu wycelowanego w niego przez azerskiego pogranicznika. Cóż... trzeba było go nagrać, jak opowiada tę historię, bo na prawdę jest przednia. Tak czy siak, rozmawiając coraz dłużej, mieliśmy coraz więcej tematów. Wieczorem zjechała się rodzina przez duże „R” i było bardzo wesoło. Najstarszy brat chłopaków jest taksówkarzem, więc za punkt honoru wziął sobie pokazanie nam jaskiń nieopodal Marvdasht, które co prawda wieczorem były już niedostępne do zwiedzania, ale przecież nic trudnego dla chcącego. Prawda? ;) Mama i młodsza siostra przygotowały pyszną, irańską kolację. Rety, jakie to było dobre. Kurczak, ryż, duk, jogurt, kilka rodzaj sałatek i do tego wszystkiego pyszny chlebek. Na deser przesłodkie winogrona... pełni wrażeń zaczęliśmy myśleć o noclegu. Tak jednak dziwnie się stało, że wszyscy się dość sprawnie i szybko pomyli, a ja zostałem na koniec... Poszedłem więc Oglądnij pełną galerie zdjęć z Persepolis
|
|||
| Zmieniony ( Sobota, 19 Grudzień 2009 11:08 ) |

