mapa europy
Polacz z Facebook
Mój ukochany

Indonesian warungsSpotkasz go na straganie, na targu nocnym, w ekskluzywnej restauracji oraz w przeciętnej jadłodajni. Możesz go mieć tu i teraz lub zabrać do domu. Czasem łagodny, czasem diabelsko ostry. Jest uniwersalny i chętnie dopasuje się do gustu najwybredniejszego klienta. Tajemniczy nieznajomy, którego nie da się nie poznać w Indonezji.

Nasi goreng – ryż smażony jest dostępny wszędzie i o każdej porze. Jest wspólnym mianownikiem łączącym kulinarne upodobania i tradycje wszystkich wysp Indonezji. Tylko na Bali spróbujesz pieczonego prosiaka babi guling, tylko na Wangi Wangi zjesz aromatyczną zupę rybną parende, tylko na Sulawesi możesz wypić szklaneczkę sarabby – pikantnego napoju imbirowego, ale nasi goreng zjesz wszędzie - od Sumatry po Papuę.

Prosty i szybki do przygotowania ryż smażony jest jednym z najtańszych dań tego kraju. Jego odmiany i wariacje wciąż mnie zaskakują. Najpopularniejszy jest nasi goreng ayam, czyli z kurczakiem i jego urozmaicona wersja spesial za smażonym jajkiem lub omletem na wierzchu. Jest też cała gama nasi goreng z krewetkami, kalmarami i innymi owocami morza, a dla wegetarian z warzywami i tofu. Zawsze podaje się do niego kilka plasterków świeżego ogórka, chrupki i oczywiście piekielnie ostry sambal – sos chili. Można też doprawić sobie ryżyk sokiem z limonki.

Kwatera główna kucharza dociera na miejsce

Kwatera główna kucharza dociera na miejsce

Składniki i dodatki to jedno, ale cały proces przygotowania nasi goreng to prawie przedstawienie cyrkowe. Uwielbiam patrzeć kiedy kucharz wrzuca ryż na rozgrzaną oliwę na woku i zaczyna nim żonglować. Setki ziarenek skaczą, tańczą i wirują nad wokiem, a żadne nigdy nie wypadnie.

 

Jak on to robi?

Ciepły, aromatyczny ryż trafia prosto na talerze, lub do papierowych torebek jeśli zamówiło się na wynos (bungkus). Zawijanie ryżu w papier to też osobna sztuka. Kiedy patrzę na gotowy pakunek, mam wrażenie, że orgiami nie jest obce indonezyjskim kucharzom.

Nasi goreng spesial bungkusNa wynos poproszę!

Nam nasi goreng najbardziej smakuje w mini-restauracjach, które powstają wieczorem na chodniku. Kilka stolików, plastikowe krzesła, palnik gazowy i buda na kółkach odgrodzone od zgiełku ulicy płócienną kurtyną wystarczą, aby stworzyć lokalną knajpkę. Nie dość, że w takich miejscach jest najtaniej, to towarzystwo tubylców i rozmowy z nimi w naszym łamanym indonezyjskim są bezcenne.

Alicja pomaga rozkładać stoliki i krzesełkaAlicja pomaga rozkładać stoliki i krzesełka

Po miesiącu jedzenia nasi goreng na obiad i kolację nawet jego najbardziej fikuśna odmiana może się znudzić. Zapewniam Was jednak, że po kilku miesiącach spędzonych poza Indonezją, prosty i tani nasi goreng staje się kulinarną tęsknotą nie mniejszą niż polski żurek z kiełbasą.

Nasi goreng special

Nasi goreng special

Nawiasem mówiąc, tęsknota za polskim jedzeniem i zdanie typu „A wiesz co bym dzisiaj zjadła?” to motyw ciągle powracający w naszej podróży. Ciekawe czy Wy też tęsknicie w podróży za serem żółtym, kabanosem, ogórkami konserwowymi? Takich frykasów nawet najlepszy nasi goreng nie jest w stanie zastąpić :)





 


Reklama

Profesjonalne tłumaczenia użytkowe.
Bilety Lotnicze

Powiadamiacz

Nie piszemy na blogu regularnie i szanujemy Twój czas. Zamiast sprawdzać, czy pojawiło się tutaj coś nowego wpisz poniżej swój e-mail i dodaj do powiadamiacza. Od tej pory, gdy tylko coś napiszemy, będziesz o tym wiedzieć.

Możesz też śledzić bloga poprzez:
Kanał RSS   iGoogle

Ostatnio komentowane

Wyszukiwarka

Nasze wspomnienia z 2011

W drodze od: