mapa europy
English French German Russian Spanish
Strona Główna Kącik kulinarny Dziwne potrawy w Ameryce Południowej (Łacińskiej) Sok z żaby na śniadanie, świnka morska na kolację
Sok z żaby na śniadanie, świnka morska na kolację

UWAGA!!! DOZWOLONE OD 18 LAT! KATEGORYCZNIE ZABRANIA SIE CZYTANIA TEGO TEKSTU DZIECIOM MAJĄCYM ŚWINKI MORSKIE, CHOMIKI, SZCZURY LUB MYSZY... I ŻABKI!!

TO NIE ŻARTY!

Arequipa - urzekla mnie od pierwszego wejrzenia. Przesliczne miasto, sliczne zabytki i te klimatyczne uliczki... ale najlepszego sie nie spodziewalismy. Tzn. spodziewalismy sie tylko polowy, druga wyszla przypadkowo... :D

Z Nazca do Arequipa dojechalismy wczesnym rankiem. Znalezlismy hostel, ale z racji tego, ze byla 7 rano, to tylko zostawilismy bagaze w przechowalni i poszlismy na miasto. ssalo nas nieilosiernie, wiec pierwsze kroki skierowalismy w strone targu. Nie pomylilismy sie - jedzenia bylo pod dostatwkiem. Picia takze!!! ;)

Na pierwszy ogien poszedl sok z mango, ale na mleku. Mozna by to nazwac polskim koktajlem. Cos pysznego. Pierwszy glod zaspokojony. Krazymy dalej po targu i nagle Eliza dostrzega napis "Jugo de rana", co w znaczy mniej wiecej tyle "sok z zaby"! Zatkalo nas. Podeszlismy blizej i faktycznie - akwarium a w nim okolo 50-60 malych zabek na dnie. Jest i mikser!! Noo... apetycznie wyglada. Pani pyta czy chcemy? Najpierw zobaczymy jak sie to robi. Dwie zabki wyciagniete z akwarium, ubrane rekawiczki, zabka chwycona za tylne nogi, rabnela ich glowa o krawedz stolu i zaczela wyciagac flaki. Nastepnie wrzucila do gotujacej sie wody i do innego naczynia zaczela dodawac miod, przyprawy, piwo w proszku i inne specjaly. To wszystko wymieszala i wlala do miksera. Nastepnie wyciagnela zabki (juz ugotowane) i tez dodala do miksera. Zalozyla wieczko i bziiuuuuuuu. Troche poskwierczaly kostki i juz potem zaczal sie tworzyc koktajl w kolorze zmieszanego piasku z woda. Klient obok wypil. Napis kolo stoiska glosil, ze ten sok pomaga na pamiec. Przyda sie wiec na pewno. Do tego byl zawieszony artykul z gazety, ktora opisuje te Pania i jej specjal - Jugo de rana! No co bylo zrobic. Skusilismy sie na szklanke na pol. Smak... hmm... nie umiem go opisac. Zaltywalo troche miodem, troche glina i czuc bylo jkaby piasek na zebach - to pewnie kosci zaby, nie wiem... No to tyle na ten temat. Zapraszamy do galerii zdjec. Filmik z ubujania zaby po przyjezdzie.

Nastepne kroki skierowalismy na Plaza de Armas. To juz trzeci plac, ktory mi sie podoba po Limie i Trujillo, ale ma troche inny styl. Bardziej orientalny, a to pewnie ze wzgledu na to, ze wszystkie budole wokol sa wykonane z bialej skaly pochodzenia wulkanicznego, co nadaje tym budowla specyficzny charakter. Zawiewa troche arabskim orientem...
Zreszta Arequipa jest nazywana "bialym miastem", wiec cos w tym chyba jest. Najlepsze jednak mialo nastapic wieczorem. Ograzalismy sie tym bardzo dawno i w koncu sie stalo. Przyczynilismy sie do smierci futrzastej swinki morskiej, zwanej tutaj "cuy". Coz rzecz... napierw na targu, zreszta kolo malych pieskow i soku z zaby, byly one do kupienia za 5 soli/sztuka. takie troche male, niepodtuczone. 5 soli to jakies 4 zl - tak a propos po ile u nas sa swinki morskie w sklepah zoologicznych? Mozna by import uruchomic ;) Zdjecie swinek, ktorych finalna destynacja to talerz rowniez w galerii.

Idziemy do knajpy, dobra restauracji, bo tylko w tych lepszych podaje sie swinki morskie. Raz sie mozna splamic taka restauracja ;) Zamawiamy swinke morska - 23 sole z mate de coca do popicia. Czekamy, czekamy, herbata nam ostygla - chyba swinka im zwiala z pod noza... W koncu pojawia sie talerz. Pierwszy wrazenie - hmmm... ten ryjek mozna bylo jeszcze pewnie dzisiaj poglaskac. Widac zabki, oczodoly, resztki siersci - czuje sie prawie jak Alf;) W koncu wbijamy widelec i noz w nasza potrawe. Chrupiaca skorka ustepuje naciskowi noza i peka. Oczom naszym ukazuje sie biale miesko. Pierwszy kes... hmm... mowie do Elizy - "Pawel mial racje, smakuje jak kurczak". Ale nie, jednak jest troche inne. Polaczyl bym smak kurczaka z ryba. Miesko nie bylo do konca wysmazone, ale tez nie bylo krwiste. Calkiem zjadliwe. Mi osobiscie najbardziej smakowala skorka! Ale wiecie co jest najgorsze? To, ze tym czlowiek w ogole sie nie naje. Trzeba by takie 4 swinki morskie spalaszowac, zeby cos z tego bylo. Niby byla duza, ale co z tego. Dodatkowo mieso swinki morskiej bardzo ciezko odchodzi od kostek, ale mozna ja ogryzac jak udko kurczaka, np. ukrecajac tylna lapke od reszty ciala, malej bezbronnej swinki morskiej. Taaa... czy bedziemy miec jeszcze jakichs odwiedzajacych te strone po tym artykule? Wiem, znecam sie nad wszystkimi milosnikami futrzakow, ale tu po prostu traktuje sie je na rowni z kurczakiem i tyle na ten temat. Takie zwyczaje, taka kultura. Wiecej ich jesc nie bedziemy, bo za duzo zabway z tym i najesc sie nie da rady. Jutro jedziemydo Kanionu Colca na trzy dni, wiec chwile nas nie bedzie w eterze.

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze (6)add comment

Dagna said:

...
po prostu nie masz serca, czlowieku... az mi Ciebie zal.
 
marzec 05, 2010
Głosy: -2

Andrzej said:

...
Widzisz, doznania kulinarne nieodłącznie w moim mniemaniu łączą się z poznawaniem nowych kultur i zwyczajów. Głównie po to się przecież podróżuje. Tak mi się przynajmniej wydaje, a jeśli się mylę, to proszę popraw mnie.
 
marzec 06, 2010
Głosy: -1

Ola said:

...
ja bym sprobowala z checia. w koncu czemu nie. Maz Iranczyk je glowe owcy jak i baranie jadra (fuu). Ja sprobowalam owczych oczy i nie bylo tak zle. Jestem ciekawa czy jestescie gotowi na spalaszowanie zarodka kaczki (ogladalam to w Lonely Planet, ze gdzies w terenach Azji jest to przysmak ktory sie je raz w roku, dokladnie nie pamietam, wiec wiecej nie napisze). Pozdrawiam i czekam na wiecej ciekawostek kulinarnych.
 
marzec 06, 2010
Głosy: +0

Andrzej said:

...
Ola, właśnie jesteśmy w miejscu, gdzie jaja z zarodkami kaczki są przysmakiem. Przymierzałem się już dwa razy, ale powiem szczerze - przegrałem te starcia. Myślę jednak, że w końcu zdobędę się na targu na ten przysmak - być w Kambodży i tego nie zjeść, to tak jak być w Kambodży i nie widzieć Angkoru... Niebywałe. Dam znać, obiecuję, a jak znam Alicję to nakręcić filmik i to udokumentuje ;)
 
marzec 06, 2010
Głosy: +0

Mara said:

...
podziwiam Was. nie macie bariery psychicznej biorąc się za takie potrawy??? W moim przypadku to największy problem :/
 
marzec 10, 2010
Głosy: +1

Gosciu said:

...
super strona
 
kwiecień 06, 2010 | url
Głosy: +1

Dodasz coś od siebie? :)
mniejsze okno | większe okno

security image
Poniżej Wpisz Kod bezpieczeństwa


busy
 

Najnowsze wpisy

Świat jest pełen wspaniałych ludzi! „Malaysia truly Asia” (Malezja prawdziwa Azja) to hasło...
 
Polska sałatka na krańcu Azji Po czystym relaksie na bajecznej wyspie,  wracamy z...
 
Smak raju Kojarzycie taka starą reklamę batonów Bounty, kt...
 
Malezyjskie Krupówki Prawdę mówiąc to nie zamierzaliśmy w ogóle jech...
 
Ja się pytom, gdzie jest pyton? My babies are gone! (Moje dziecinki zniknęły!) – krzykn...
 

Ostatnio komentowane

Singapore is a FINE city
mam pytanie, czy jest możliwość zamówienia w intern...
ablka

Dziewczyna z parku
świetny artykuł, byłam w Singapurze w zeszłym roku....
oliffi

Dziewczyna z parku
Polecam wam ten wykład Zimbardo: http://www.youtube.co...
Maciek

Singapore is a FINE city
a gdzie spaliście w Singapurze? bo rozumiem, że namio...
stefek

Dziewczyna z parku
Hm. Piękna opowieść, która wywołała u mnie chwil...
arica

Rozmowy polsko-chińskie
Ten hostel na wyspie Shamian to Guangzhou Youth Hostel,...
Andrzej

Denga w Tajlandii, Malezji, Si...
Dzięki Agata za poprawki Nurtuje mnie jedna kwestia...
Andrzej

Dziewczyna z parku
Od korzeni się nie ucieknie. My ludzie północy, oni ...
Zbig

W drodze od:


Popularne tematy