| Moja Kambodża - wioska na wodzie |
| Autor Andrzej Budnik | |||
| Sobota, 05 Czerwiec 2010 03:53 | |||
|
Coraz mniej jest takich miejsc na Ziemi, gdzie wydawałoby się, że czas zatrzymał się w miejscu. Tym bardziej trudno o nie w krajach, do których przyjeżdżają tłumy turystów. Takim na pewno jest Kambodża, a powód to jeden z cudów świata – świątynie Angkoru. Moja perła Kambodży jest jednak w innym miejscu. Z dala od fleszy aparatów i tłumów turystów... Na odnalezienie autentycznej Kambodży, nie zepsutej zachodnią hołotą wysiadającą z luksusowych klimatyzowanych autokarów, w szpilkach na obcasie, hawajskich koszulach i/lub z kowbojskimi kapeluszami na głowie, straciliśmy sporo czasu i energii, ale wydaje mi się, że było warto. Błądząc skuterem po coraz bardziej nagrzanych przez słońce bezdrożach Kambodży, w końcu docieramy nad brzeg rzeki. Od rana nie widzieliśmy żadnej białej twarzy, więc wydawało nam się, że jesteśmy blisko. Byliśmy bardzo blisko. Kilka chwil później byliśmy już na takiej łodzi, która miała nas zabrać w inny świat – życie na wodzie… Widzimy pierwsze domy unoszące się na wodzie. Tutaj nawet małe dzieci, bez rodziców pływają same łodziami… …albo baliami, jak ten malec wracający ze szkoły do domu. Widzimy pływający sklepik… …a to już pływająca knajpka…
Czasem się ktoś do nas nieśmiało uśmiecha… …czasem nie zwraca zupełnie uwagi… …czasem ktoś do nas macha nieśmiało… W pewnym momencie zaczyna dochodzić do nas dziwny ryk. Zza zakrętu wyłania się pędząca biała łódź pełna turystów płynących z Phnom Penh do Siem Reap. Głośna muzyka, piwko na górnym pokładzie… oby nie zechcieli się tu zatrzymać. Łódź turystyczna wywołała sporą falę i wszystkie domu w pobliży zaczęły niespokojnie falować tak jakby bojąc się o swój los. Łódź jednak mknie swoim torem. Nikt nawet nie myśli, aby się tutaj zatrzymać. Kilka chwil później ryk silnika milknie w oddali, woda też się uspakaja i wszystko wraca do normy… znów jest leniwie, jak kilka chwil temu.. Przyglądamy się więc dalej domom na wodzie, suszącemu się praniu… …kolorowym dywanom. Obserwujemy życie codzienne mieszkańców tej dziwnej wioski… …i powoli zbliżamy się do brzegu, gdzie stoją domy na palach. Są też urzędy albo siedziby partii… …no i jest meczet, do którego w porze deszczowej można tylko dopłynąć.
Obejrzyj te zdjęcia w pełnej rozdzielczości
|

