| Tham Kong Lo - niedoceniony cud Laosu |
| Środa, 07 Kwiecień 2010 07:21 | |||
|
W ciągu 20 minut cały bagażnik jak i przejście w autobusie zostaje załadowane rozmaitymi paczkami, pakunkami i workami. Zastanawiamy się jak to jest możliwe, że ze stolicy wywozi się na wieś warzywa i owoce. Zwykle jest odwrotnie, to wieś dostarcza tego typu produkty do miasta. Odpowiedzi nie znajdujemy. Widzimy też, że większość podróżnych zaopatruje się w duże ilości bagietek, my robimy to samo, bo to znaczy, że prawdopodobnie tam gdzie jedziemy, takie pieczywo to rarytas. Autobus rusza. Podróż ma trwać 5-6 godzin, czyli nastawiamy się na jakieś 7. Pora jest wczesna, więc upał Jednak powoli zaczynamy się martwić, jak przejedziemy z Nahin do Kong Lo, które dzieli ok 50 km i oficjalnie nie ma tam żadnego transportu publicznego. Kiedy docieramy do Nahin okazuje się, że nasze obawy były bezpodstawne, bo po drugiej stronie drogi czekał już sawngthaew jadący prosto do Kong Lo. Kierowca czeka zawsze na przyjazd autobusu z Vientiane, bo wie, że na pewno będzie miał dodatkowych klientów. Proste. Sawngthaew jest już, delikatnie mówiąc pełny, ale udaje mi się jakoś wcisnąć do środka, a Andrzej tę podróż odbywa na dachu w towarzystwie całej fury bagaży. Mimo, że to tylko 50 km, podróż do Kong Lo trwa prawie 2 godziny. Po dotarciu na miejsce zgodnie stwierdzamy, że wizytę w jaskini przekładamy na jutro rano i wobec tego zostajemy tu na noc.
Na dachu sawngthaew z laotańskimi pakunkami Kong Lo to mała, niepozorna i bardzo spokojna wioska, ale ze znalezieniem noclegu nie ma problemu. Jest tu kilka malutkich guest house’ów do wyboru i widać też, że powstają już nowe, większe i dość eleganckie z wszelkimi wygodami. Szczerze powiedziawszy, praca idzie pełną parą! Zatrzymujemy się w przydrożnym guest hous’ie, widać, że to biznes rodzinny. Oprócz noclegu, można tu porządnie zjeść i napić się zimnego Beerlao. Do wyboru są komfortowe pokoje z łazienką i ciepłą wodą w nowiutkim, drewnianym domku lub bardziej proste, w bambusowym z zimnym prysznicem na zewnątrz. Wybieramy opcję tańszą, czyli bambus :) Wiosce Kong Lo kolorytu dodają tamtejsze dzieciaki Kong Lo okazało się wioską nie tak bardzo spokojną jak nam się wydawało na początku. Na końcu wsi odbywa się dziś potańcówka dla miejscowych, taka wstępna impreza przed jutrzejszym wieczorem sylwestrowym. Przez pół nocy po okolicy niosły się dźwięki laotańskich i tajskich hitów, dobrze nam już znanych z autobusów, jednak byliśmy na tyle zmęczeni, że wcale nam one nie przeszkadzały. Tuż przed końcem jaskini Kong Lo Płyniemy dalej w ciemnościach, widząc jedynie zarysy wnętrza jaskini. Nagle przed nami zaczyna szarzeć. Czy to jakieś halucynacje? Nie, zbliżamy się do drugiego wylotu jaskini i wpadające przez nie światło dzienne jest coraz mocniejsze. Wreszcie wypływamy na zewnątrz, a wokół nas wysokie, skalne ściany, gęsty las i bezchmurne niebo. Docieramy do sympatycznej polanki, gdzie zatrzymujemy się na odpoczynek. Miejscowi już zwietrzyli tu interes i na polance ustawili kilka kiosków, w których można kupić coś do picia i jedzenia, ale nic na siłę. Proponują, ale nie nagabują nachalnie. Nawet próbują zagadać, ale bariera językowa w tym przypadku jest nie do pokonania. Komentarze (2)
![]()
Marek
said:
|
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
|
• Denga w Tajlandii, Malezji, Si... Agata Wielke dzięki za odpowiedż... Zobaczymy zatem j... |
| Magda |
|
• Co ma wspólnego gekon z Misie... Cześć, jakiego telefonu używacie w podróży? jakis ... |
| Piotr |
|
• Co ma wspólnego gekon z Misie... Tęskonota... ładnie to opisałaś
|
| Karola |
|
• Co ma wspólnego gekon z Misie... Hej
Ah niestety za późno trafilam na Wasza strone ;...
|
| Agata |
|
• Jawa mniej znana Super podróż, fajne się czyta. Pozdrawiam ! Ja wyrus... |
| Bożena |
|
• Denga w Tajlandii, Malezji, Si... HEj jak najbardziej nalezy poddac sie diagnostyce, obja... |
| Agata |
|
• O pięknej Jawajce Alicjo - już się cieszę, jak kiedyś będziesz to op... |
| Dorota |
|
• O pięknej Jawajce Bardzo dobry artykuł!Idealny do jakiejś gazety.Pozdra... |
| Balbina |