| Świat jest pełen wspaniałych ludzi! |
| Autor Andrzej Budnik | ||||
| Niedziela, 18 Lipiec 2010 10:58 | ||||
Strona 1 z 2
„Malaysia truly Asia” (Malezja prawdziwa Azja) to hasło reklamowe Malezji skierowane do obcokrajowców. Towarzyszy nam ono od momentu wbicia malezyjskich „wjazdówek” do paszportu i muszę szczerze przyznać - im dalej w las, tym bardziej wbija mnie w Ziemie. Dlaczego? Matematyka podróżnikaNa warunki azjatyckie Malezja jest krajem średnio drogim. Ceny nie są tu aż tak wysokie jak w Japonii, Singapurze, czy ostatnio nawet Chinach, ale też nie jest tak tanio jak w Pakistanie czy Kambodży. Jednak w związku z tym, że w podróży jesteśmy już ponad rok, nasz budżet jest sztywny i na kompromisy nie możemy sobie pozwolić. Założone przed wyjazdem 15USD to bezwzględne maksimum, jakie możemy wydać, aby starczyło nam oszczędności na dotarcie do Australii. Zaczęliśmy się więc mocno zastanawiać, jak do diabła, podróżować za 15$, mieć co zjeść 2-3 razy dziennie, mieć dach nad głową i jeszcze zwiedzać to co nas interesuje (wydatki na atrakcje to przecież lwia część kosztów w podróży). Kambodża, Wietnam, Laos są tanie i 15$ dla backpackera naprawdę wystarcza, jednak tam CouchSurfing działa dość słabo (już pomijam fakt, że w większych miastach typu Luang Prabang, Vientiane czy Sajgon, gdzie szanse na „couchsurfowanie” powinny być większe, trafiliśmy na nasz Nowy Rok, a potem Chiński Nowy Rok, sic!). Nasze doświadczenia z autostopem w wymienionych krajach są delikatnie mówiąc raczej średnie. Wszystko to sprawiło, że przewidywana nadwyżka budżetowa (wydawanie w Wietnamie, Kambodży, Laosie 8-10$/dzień i usypywanie kopki na droższą Malezję, Brunei, Singapur, PNG, Timor Wschodni) nie do końca nam się udało (taki manewr zrobiliśmy z Pakistanem wydając tam nie więcej niż 7$/dzień, za to przekraczając budżet w Chinach). Na te kraje też zostało nam po 15$ na dzień. Coś trzeba było wymyślić. |

