| Lahore – indyjskie miasto w Pakistanie |
| Poniedziałek, 14 Grudzień 2009 12:16 | |||
|
Zadekowaliśmy się więc w Internet Regale Inn, czyli miejscu określanym mekką wszystkich backpackerów, prowadzonym przez Malika i jego syna. Co prawda wielkiego przemiału tam nie ma, bo turystyka w Pakistanie mocno cierpi z powodu wojny w Afganistanie, a teraz także i w Pakistanie. Nie zmienia to jednak Jeszcze jedną cechą wspólną Indii i Pakistanu są bilety. To co strasznie denerwowało mnie w Indiach jest też i tutaj. Obcokrajowiec płaci 5, 8, albo 10 razy więcej za bilet wstępu niż lokalni. Zawsze mnie to irytuje i jakbym się nie starał tego zrozumieć, nerwy przy kasie mnie ponoszą. Dlaczego w Polsce tego nie wprowadzimy, a co! Niech Niemcy, Amerykanie, Japończycy i inni tez płacą więcej. Może nie 10 ale przynajmniej 2 razy! Wracając jednak do fortu. Złapała nas tam straszna ulewa, taka jakby trochę monsunowa, która nadała Następnie skierowaliśmy się w kierunku starego miasta i urokliwych, oczywiście brudnych i śmierdzących, dlatego urokliwych, wąskich uliczek, gdzie co jakiś czas natrafialiśmy na meczety. W uliczkach tych warto schować mapę głęboko do kieszeni i się w nich zgubić. Kontrolowanie mapy i szukanie właściwej drogi to po prostu strata czasu i odrywanie swojej uwagi od ludzi, klimatu i tego wszystkiego, co sprawia, że ta część miasta jest po prostu bajeczna. Polecamy spędzić tutaj nie pół dnia, nie cały dzień, a przynajmniej dwa. Jak wspominałem Lahore jest jak miasto w Indiach, bo tak na prawdę od Indii dzieli je kilkadziesiąt kilometrów, a jeśli tak to jest i granica. Granica krajów, między którymi wojna wybuchała już kilka razy w przeciągu 50 lat i do dzisiaj kraje te ciągle spierają się o terytorium zwane Kaszmirem. Do tego jeszcze wrócimy, bo temat jest fascynujący – tzn. Kaszmir. Jednak nie o tym teraz – teraz o granicy Pakistan-Indie. Każdego dnia o zachodzie słońca granica ta jest z wielkim ceremoniałem oficjalnie zamykana. I to nie tak, że z indyjskiej strony zamykana jest jakaś buda, z pakistańskiej strony też zamykana jest buda, ale to naprawdę jest show! A może SZOŁ? Może dla nas jest to trochę śmieszne, kuriozalne, lub niewyobrażalne, ale dla Pakistańczyków jest to jak święto. Granica z wrogiem jest zamykana! Z pakistańskiej strony dobiega głośne: „Pakistan zindabad!”, z indyjskiej strony jeszcze głośniejsze (bo ich znacznie więcej): „Hindustan zindaban!” Co znaczy mniej więcej tyle, co „długie życie”. Patrzyliśmy na to przedstawienie z rozdziawionymi ustami! Kto to wymyślił? Jak? Dlaczego? Po co? Byliśmy pod ciężkim wrażeniem. Zobaczcie jednak sami, jak to wygląda na żywo – trzy filmiki poniżej:
"Hindustan zindabad, Pakistan zindabad"
Opuszczanie flagi
Zamkniecie granicy Na ostatnim, co uważniejsi zauważyli, że dowódcy zmiany po obu stronach przed zamknięciem bram, ściskają sobie dłonie w geście pojednawczym. I oby tak było na zawsze! To wszystko działo się w dzień, a co robiliśmy w Lahore w nocy? To w następnym odcinku, ale o tym już opowie Alicja ;) Zobacz pełną galerię zdjęć z Lahore
|
|||
| Zmieniony ( Piątek, 18 Grudzień 2009 07:32 ) |
