| Madina Guest House |
| Sobota, 02 Styczeń 2010 16:44 | |||
|
Pan Jakub – szef i pomysłodawca całego tego „bajzlu”. Człowiek, który ma niebiańską cierpliwość i potrafi Habib – prawa ręka szefa, do czego się niechętnie przyznaje. Wstaje pierwszy i zwykle też pierwszy chodzi Prywatnie, człowiek z którym można porozmawiać o wszystkim nawet po niemiecku ;) Obdarzony niesamowitym poczuciem humoru i dystansem do siebie... Irfan – król dziupli o nazwie kafejka internetowa. Wstaje zawsze ostatni (nawet później niż ja) i ostatni też Mr Beg – staruszek w wieku osiemdziesięciu kilku lat. Były zawodowy żołnierz walczący w wojnach To w wielkim skrócie. Przez Madinę przetaczało się wielu ludzi, mniej lub bardziej z nią związanych i nie sposób ich tu wszystkich wymienić. Cieszyła się ona także największym zainteresowaniem wśród bacpackerów, którzy przyjeżdżali do Gilgit. Jedni zostawali tam jedną noc, inni tydzień, jeszcze inni ponad miesiąc (np. my albo Rosjanin Denis ze swoją Koreanką), a jeszcze inni nawet pół roku – patrz Kolumbijczyk Carlos, z którym Madinę razem opuszczaliśmy, przed przyjściem zimy i zamknięciem granicy pakistańsko-chińskiej. Madina ma w sobie coś z domu. Coś co zatrzymuje w niej ludzi na dłużej niż zamierzali zostać. Po części to sprawa wymienionych wyżej osób z załogi, po części to samo położenie Madiny – w centrum Gilgit, tuż przy bazarze, a jednak w ciszy i spokoju z własnym sporym ogrodem, stolikami i ławeczkami. Siadaliśmy przy nich i nie raz godzinami dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie na przeróżne tematy. Po części też my tworzyliśmy Madinę, a im dłużej tam byliśmy tym lepiej się czuliśmy i wkraczaliśmy w „obowiązki” teamu. Często komentowało się sytuację w Afganistanie i Pakistanie. Przykre to było szczególnie dla gospodarzy Madiny, ale mówili o problemach otwarcie. Ilu nas było tyle zwykle teorii i poglądów, ale strasznie fajnie patrzyło się na to w kontekście pochodzenia rozmówców: Pakistan, Anglia, Australia, USA, Korea, Kolumbia, Niemcy, Holandia, Szwajcaria, Rosja, Polska i inne rzadziej reprezentowane w Madinie. Większość tych narodów miała ze sobą jakieś zaszłości ze sobą czy to poprzez kolonie czy też byłą lub obecną sytuację polityczną lub różne wojny. Jakże inaczej na niektóre sprawy patrzy bezstronny Szwajcar, latynos z Kolumbii czy przekonany o wyższości ZSSR nad innymi krajami Rosjanin? Heh... kiedyś tam jeszcze wrócimy, tym bardziej, że z Madiny nie da się wyjechać... nigdy... gdyż jej motto brzmi: „You can check out, but you can never really leave” (Możesz się wykwaterować, ale tak na prawdę nigdy nie wyjedziesz) – i tego się trzymamy :) Gdy ktoś z dłużej przebywających gości Madiny wyjeżdżał można by rzec pożegnań nie było końca. Poniżej tylko jeden z przykładów, jak Mr Beg gra dla Brytyjki Julii na flecie na pożegnanie:
Mr Beg gra na flecie dla Julii Zobacz galerię zdjęć z Madiny Komentarze (3)
![]()
maciekr
said:
|
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
|
• Wieże diaolou wokół Kaiping... A dziś na stronie startowej portalu gazeta.pl jest Was... |
| 10/03/10 10:37 |
| KAROLA |
|
• Sok z żaby na śniadanie, św... podziwiam Was. nie macie bariery psychicznej biorąc si... |
| 10/03/10 10:19 |
| Mara |
|
• Wieże diaolou wokół Kaiping... Tak w Polsce śmieci nikt nie wyrzuca do rzeki, my woli... |
| 10/03/10 09:42 |
| Marek |
|
• To w końcu Kanton czy Guangzh... Ja niestety w Kantonie bylem tylko przejazdem i jedyne ... |
| 10/03/10 01:53 |
| Lukasz Beluch |
|
• Klasztor Shaolin, groty Longme... Hej! Na obronę Klasztoru Shaolin dodam tylko, że otac... |
| 09/03/10 20:29 |
| Kasia |
|
• Autostopem do Iraku Tak, Polacy do Iraku wizę potrzebują, jednak do Irack... |
| 07/03/10 16:40 |
| Andrzej |
|
• Autostopem do Iraku Mam pytanie czy do iraku jest potrzebna wiza?? |
| 06/03/10 21:24 |
| Monika shaema |
|
• Sok z żaby na śniadanie, św... Ola, właśnie jesteśmy w miejscu, gdzie jaja z zarodk... |
| 06/03/10 12:36 |
| Andrzej |