mapa europy
Polacz z Facebook
Strona Główna Pakistan Wiszące mosty koło Passu w Karakorum
Wiszące mosty koło Passu w Karakorum
Środa, 27 Styczeń 2010 17:48

Po prawie tygodniu spędzonym w naszym pakistańskim domu – Madinie, ruszamy tyłki w Pakistanie po raz ostatni i tym razem udajemy się w Dolinę Hunzy głównie po to, aby zakosztować trochę adrenaliny na wiszących mostach linowych.

Passu i wiszące mosty
Z Gilgit do Karimbadu w Hunzie „tłuczemy się” kilka godzin w ciasnym busiku, w upale i co gorsza po remontowanej Karakorum Highway. Pech chce, że akurat Chińczycy „kruszyli” skały poszerzając drogę, więc ugrzęźliśmy na dłuższą chwilę. Na miejsce dojechaliśmy jednak dopiero wieczorem i tak na prawdę udało nam się tylko znaleźć nocleg, zrobić szybkie zakupy i zorganizować motor na najbliższe trzy dni. Chyba nie musimy Wam mówić, że jeżdżenie motorem po Karakorum bardzo nam się spodobało nie tylko ze względu na to, że można w każdej chwili przystanąć i wyciągnąć aparat, ale też dlatego, że to najszybszy sposób transportu w północnym Pakistanie i dojechać nim można w wiele niedostępnych miejsc dla dwuśladów ;)

Tym razem trekkingów nie było, bo niestety w Dolinie Hunzy było już dość chłodno, a w nocy wyżej w górach wręcz bardzo zimno. Nasz sprzęt nie pozwalał nam na wyjście w góry, ale mimo tego obraliśmy sobie trzy cele – pierwszy to wioski w okolicach Karimabadu, drugi to wioska Hoper i jej lodowiec Bualtar Glacier, a trzeci to Passu i jego wiszące mosty linowe nad rzeką Hunzą. Jak się można spodziewać ten trzeci był najfajniejszy, ale po kolei.

Pierwszego dnia pojechaliśmy do Passu w poszukiwaniu wiszących mostów linowych. Ciekaw ich byłem strasznie, a jeszcze bardziej byłem ciekaw uczucia, jak się po nich chodzi... Niestety pogoda nam nie dopisywała. Było chłodno, zupełnie bez słońca, zacinał mocny wiatr i do tego przelotnie padało = kicha na całego. Tak czy siak, do Passu dojechaliśmy, ale widoków zero, mosty gdzieś strasznie w dole, więc jak się rozpada to nas doszczętnie przemoczy - wróciliśmy tego dnia na tarczy z bardzo skwaszonymi minami. Do tego wszystkiego wysiadł prąd, w pokoju było strasznie zimno, a już nie wspominam o wodzie. Lodowata! Tak czy siak stwierdziłem, że umyć się trzeba, gdyż byłem koszmarnie zakurzony. Cóż Karakorum Highway na odcinku od Aliabadu w górę była wtedy koszmarnie rozkopana i przejechanie odcinka 40 km zajmowało prawie dwie godziny męczących objazdów, błotnistych kolein i pakistańskich ciężarówek na drodze, które nie zważały na nikogo na drodze. Dzień pierwszy mieliśmy więc lekko do bani i pełni obaw o pogodę dnia następnego położyliśmy się spać, aby rano ujrzeć przez okno takie oto widoki:

Laidy Finger - Karakorum

Piękny poranek, piękna pogoda, słoneczko, więc szybko zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się w stronę wioski Hoper i jej lodowca . Jechaliśmy około godzinkę, ale bez pośpiechu, bo było na prawdę cudnie.Cudne widoki, pakistański folklor w mijanych wioskach, niezła droga, więc delektowaliśmy się tym, jak tylko długo mogliśmy. W końcu dojechaliśmy do wioski Hoper, aby stamtąd udać się nad lodowiec:

Hoper Glacier

 

Poniżej kilka fotek pokazujących Dolinę Hunzy i widoki, jakie tego dnia mieliśmy.

Hoper Glacier 
Hoper Glacier
Hoper Glacier
Hoper Glacier
Hoper Glacier

 

Na koniec dnia mieliśmy całkiem ładny zachód słońca...

Hoper Glacier

 ...i jeszcze lepsze prognozy na dzień następny - wiszące mosty koło Passu ciągle na nas czekały :)

Wyjechaliśmy wcześnie rano i na nic nie mogliśmy narzekać. Zresztą sami zobaczcie...

Passu i wiszące mosty

Passu i wiszące mosty

 

W końcu też dotarliśmy do wiszących mostów. Zeszliśmy na dół i daliśmy się ponieść emocjom ;)

Passu i wiszące mosty
Passu i wiszące mosty
Passu i wiszące mosty
Passu i wiszące mosty

 Mosty, a my na nich...

Alicja Rapsiewicz i wiszące mosty w Passu
Andrzej i suspending bridge koło Passu
 
Wystarczy więc tylko bardzo chcieć i czasem pomóc sile sprawczej, a coś co jeszcze w maju '09 oglądaliśmy na zdjęciach dziś było już pod naszymi stopami :) Szczerze jednak powiedziawszy wyobrażałem sobie, że będą one trochę wyżej nad taflą wody, choć i tak robią niesamowite wrażenie.
 

Trochę trzęsło, ale raczej tylko aparatem ;)
 
Powiem szczerze... piękne jest Karakorum, choć Himalaje chyba piękniejsze. Powoli nasza przygoda z górami Pakistanu się kończy, ale jeszcze tu wrócimy. Mamy nie wyrównane rachunki z Baltoro Glacier, Concordią i bazą pod K2, więc jest co tam robić. A teraz, na spokojnie jak sobie porównam góry Karakorum z wcześniej widzianymi Himalajami to przychodzi mi na myśl pewna analogia: surowy, strzelisty styl gotycki (Karakorum) i pełen barw barok (Himalaje).Ot takie porównanie architektoniczne do tego, co stworzyła natura.

Zobacz pełną galerię zdjęć z Passu i mostów oraz z Doliny Hunzy





Zmieniony ( Sobota, 30 Styczeń 2010 21:50 )
 


Reklama

Profesjonalne tłumaczenia użytkowe.
Bilety Lotnicze

Powiadamiacz

Nie piszemy na blogu regularnie i szanujemy Twój czas. Zamiast sprawdzać, czy pojawiło się tutaj coś nowego wpisz poniżej swój e-mail i dodaj do powiadamiacza. Od tej pory, gdy tylko coś napiszemy, będziesz o tym wiedzieć.

Możesz też śledzić bloga poprzez:
Kanał RSS   iGoogle

Ostatnio komentowane

Wyszukiwarka

Nasze wspomnienia z 2011

W drodze od:



W tym roku spędź wakacje na mazurach! Kliknij i sprawdź pełną listę ofert!