| Denga w Tajlandii, Malezji, Singapurze i Indonezji |
| Autor Andrzej Budnik | |||
|
Wyjeżdżając w kraje tropikalne bardzo często, a głownie jedynie mówi się i ostrzega o malarii. Jest to zrozumiałe, ale sporo osób zapomina o drugiej też groźnej chorobie przenoszonej przez komary. Denga lub gorączka krwotoczna to choroba, której bagatelizować nie można, a spotkać się z nią można w Tajlandii, Malezji, a nawet w bardzo sterylnym Singapurze. My o dendze też zapomnieliśmy i chyba mieliśmy sporo szczęścia... Zacznę od tego, że tak jak i przeciwko malarii tak i przeciwko dendze nie ma szczepionki. Musi wystarczyć profilaktyka, czyli moskitiery, długie spodnie i rękawy po zmroku oraz środki odstraszające komary – najlepsze z DEETem. W Wietnamie, Kambodży, Laosie, Tajlandii i teraz Indonezji z repelentami zawierającymi DEET nie ma problemu, ale rząd malezyjski wpadł na pomysł, aby zrobić kampanię antyDEET i obecnie w tym kraju repelentu z tym składnikiem nie kupicie. Nam tajski repelent skończył się w Kuala Lumpur, ale nie kupowaliśmy na zapas w Tajlnadii przed wjazdem do Malezji, gdyż byliśmy święcie przekonani i z tym problemu nie będzie i tu się pomyliliśmy. Szukaliśmy w Kuala Lumpur, Johor Bahru i Melace – nie było.Kupiliśmy więc jakiś naturalny repelent o nazwie „citronella coś tam”, który można o d... rozbić. Nie działa. Na wyspie Besar komary nas kilka razy pogryzły i nic by w tym nadzwyczajnego nie było, ale… jak się na miejscu okazało kilkanaście dni wcześniej zachorowało tam na dengę ponad 40 osób, z czego jedna zmarła. Zrobiło się mało sympatycznie.
W 99% przypadków pierwsze zachorowanie na dengę wiąże się z wersją klasyczną lub łagodną. Osoby bardziej odporne mogą nawet nie spostrzec, że miały do czynienia z dengą. Drugie zetknięcie się w życiu z dengą w kończy się w większości przypadków gorączką krwotoczną. Jest to bardzo groźne, wręcz śmiertelne i takie było dla Amerykanina w Malezji. W Tajlandii, Singapurze i Wietnamie także spotkaliśmy się z osobami, które na dengę chorowały, ale tylko na jej łagodną odmianę. Jak możecie sobie wyobrazić, nie było mi do śmiechu, obserwując u siebie bóle głowy i wysypkę, Gdy zacząłem czytać więcej o tej chorobie dowiedziałem się o jej pozostałych objawach. Po kilku minutach i je u siebie zauważyłem – problemy żołądkowe i ogólnie złe samopoczucie (jednak chyba sobie je sam zwizualizowałem), jednak pewien wtedy nie byłem. Najlepszym rozwiązaniem w takim wypadku jest poddanie się badaniu krwi, które bezsprzecznie wskazuje, czy jesteśmy zakażeni dengą czy nie. Mimo, iż wydawałoby się, że Malezja czy Singapur są wolne od dengi, ze względu na prowadzone zakrojone akcje antymalaryczne, wcale tak nie jest. W obu tych krajach denga występuje i trzeba o tym pamiętać. To samo w Tajlandii i Indonezji. Więcej o różnych chorobach tropikalnych w dziale profilaktyka podróżnika.
|

