mapa europy
English French German Russian Spanish
Strona Główna Turcja 6 stopów, ponad 900 km, trasa Istambuł - Goreme w 12 godzin
6 stopów, ponad 900 km, trasa Istambuł - Goreme w 12 godzin
Wtorek, 14 Lipiec 2009 07:39
Z Istambułu wyjechaliśmy wcześnie rano. Ibrahim wyrzucił nas w okolicy mostu na Bosforze, aby łatwiej nam było wydostać się z miasta w stronę Ankary. Dziwił się przy tym strasznie, że do Kapadocji chcemy jechać właśnie stopem, a nie autobusem, którym tę trasę przejechalibyśmy szybciej i wygodniej, ale… nie byłoby tej zabawy, jaką mieliśmy podczas 900 km drogi do Goreme w Kapadocji.

Pierwszego stopa łapaliśmy dość długo, bo samochody poginały około 100-150 km/h i nikomu nie chciało się za bardzo zwalniać. Poważnie zacząłem się zastanawiać, czy nie jest faktycznie tak, jak mówią Turcy – u nas stopem nikt nie jeździ. Do czasu – w końcu zatrzymał się pierwszy samochód i wtedy pomyślałem sobie. Może i Turcy nie jeżdżą, ale my jesteśmy Polakami! Kto jak nie my ;-)

Pierwszy samochód podrzucił nas w niezbyt daleko, ale w trochę wygodniejsze miejsce. Po jakimś czasie złapaliśmy drugi samochód, który jechał jakieś 30 km za Istambuł, ale stwierdziliśmy, że zmieniamy taktykę – łapiemy stopa na stacji benzynowej. I to był strzał w dziesiątkę. Marta szybko złapała jeden samochód – kolejne 30 km i w końcu na następnej stacji benzynowej złapaliśmy stopa do samej Ankary! Było pysznie - plan minimum wykonany. Dojechać do Ankary.  

W Ankarze byliśmy w okolicy 13. Facet na migi przekazał nam, że podwiezie nas na wylotówkę do Aksaraj, skąd łatwiej nam będzie złapać stopa,. Wcześniej jednak zaliczyliśmy z nim ogrooooomny szrot starych i porozbijanych samochodów. Słuchajcie, czegoś takiego w życiu nie widzieliśmy. Tysiące samochodów poukładanych w zgrabne kostki, przypominające osiedle i bloki. Samochody i części były wszędzie. Nawet na dachach budynków, które znajdowały się na złomowisku. Żałujemy tylko bardzo, że nasze aparaty były w bagażniku, bo widok był po prostu przedni.

Zanim się rozstaliśmy z naszym kierowcą, zostawił nam numer telefonu komórkowego do siebie, tak w razie czego. Ale tak, on ni w ząb w żadnym innym języku niż turecki, my ni w ząb po turecku. Ale miło z jego strony. Aaa, będąc już przy telefonach komórkowych… ten kierowca przez całą drogą odbierał telefony, a miał ich aż 4. Wszystkie dzwoniły, on tylko żonglował nimi podczas jazdy, prawie non-stop z kimś rozmawiając. Zastanawialiśmy się, co sprawia, że potrzebuje 4 telefonów… mamy swoje typy, ale ciekawi jesteśmy też Waszych propozycji. Piszcie w komentarzach – zobaczymy czy myślimy podobnie ;-) Dla najciekawszej propozycji przewidziana niespodzianka :)

Lecimy dalej… a właściwie to stoimy dalej, bo  zatrzymywały nam się same autobusy i taksówki. Robił się straszny rozgardiasz. Nikt nie wiedział o co chodzi. Nawet policja wyraziła zainteresowani tym wszystkim, ale w końcu udało się. Zatrzymał się biznesmen budujący bloki w Ankarze. Fajnie :) Ale ciekawsze było to, iż ma on brata, który zajmuje się tym samym w Teheranie. Dał nam jego numer i powiedział, że jak tylko będziemy mieć jakiś problem w Iranie, mamy natychmiast do niego dzwonić. Pomorze nam od ręki. Kurcze, to jest właśnie najfajniejsze w jeżdżeniu autostopem. Poznaje się tylu ludzi i w luźniej rozmowie wychodzą ciekawe tematy.

Architekt wywiózł nas z Ankary i wysadził przy głównej drodze do Kapadocji. Stwierdziliśmy jednak, że trzeba coś zjeść i ruszyliśmy w stronę marketu. Zakupy, obiad na schodach sklepu, pogawędka z Turkiem po niemiecku i jazda dalej. Trzeba nam dojechać do Kapadocji, jak już jesteśmy w Ankarze i mamy pół dnia.

Wychodzimy więc na drogę, zrzycamymy z siebie plecaki i wyciągamy kciuki. Czekać długo nie musieliśmy, bo bardzo szybko zainteresowała się nami policja, a dokładniej jeden z policjantów. Zapytał o co chodzi i co tutaj robimy. Odpowiedzieliśmy, że łapiemy stopa do Aksaray. Aksaray mówicie – rozglądnął się i zamachał na tira, który właśnie wyjeżdżał ze stacji benzynowej. Tir, gdyby mógł to stanąłby w miejscu na widok policjanta. Chłopaki nim jadące zaraz otworzyły drzwi. Zrozumieliśmy z konwersacji między policjantem a nimi tylko słowo Aksaray i gest policjanta – no idźcie, oni jadą do Aksaray – zatrzymałem Wam stopa :) I tak też staliśmy się pasażerami tira, którym poginaliśmy ponad 300 km do Aksaray.

Chłopaki w TIRze oczywiście tylko po turecku. Nasz turecki przez te 6 godzin był na podobnym poziomie, jak rano, więc znów było wesoło. TIR wlókł się makabrycznie, bo był bardzo obciążony, ale można się było zdrzemnąć. Jadąc więc tempem średnio 40 km/h  dotarliśmy koło 18 na krzyżówkę drogi jadącej w stronę Goreme. Tam zakupiliśmy na stacji benzynowej 0,6l benzynki do naszego palnika, bo czuliśmy już z daleka, że dziś przyszedł czas na spanie pod chmurką. Byliśmy około 100 km od Goreme i robiło się już ciemno. Zaczęliśmy więc wychodzić z miasta, aby znaleźć jakieś odludne miejsce na nocleg. Nie udało się – złapaliśmy przez przypadek stopa, który zawiózł nas do samego Goreme. Gość nadłożył dla nas 20 km i tym samym plan maksimum został wykonany – przejechaliśmy jednego dnia ponad 900 km z Istambułu do serca Kapadocji – Goreme. Oczywiście nie udałoby się nam to gdyby nie 6 pomocnych kierowców i policjant – dzięki chłopaki! :)

Reasumując… jesteśmy w Goreme, ciemno jak w d… piwnicy i padamy na pysk. Widzimy jakieś formy skalne, dostrzegamy jakieś krzaki. Jest spanie! Po kilku minutach badania terenu znajdujemy nasz nocleg bez pomocy przewodnika LP ;) i zapadamy w twardy sen, aby rano obudziły nas… cdn.

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze (25)add comment

Łukasz said:

...
Witajcie!
A więc mój typ jest taki, że facet miał cztery kobitki (islam na to pozwala), które nie zdawały sobie sprawy, że ich facet ma oprócz tej konkretniej jednej (z którą w danym momencie był) trzy inne:)
 
lipiec 14, 2009
Głosy: +0

Dorota said:

...
hm, przebijam Łukasza: telefony do komunikacji z : żoną, kochanką, dzieckiem (dziecmi) i służbowy - szef i wszystko inne :-)
pozdrawiam
alez wam zazdroszczę Kapadocji!
 
lipiec 14, 2009
Głosy: +0

Paweł said:

...
Ech, dobre.
No ale to wielożeństwo takie oklepane jest. Choć w teorii muzłumanin może mieć chyba do 4 żon, to w praktyce chyba nie jest tak różowo - bo i musi być dziany i musi też mieć mocne nerwy ( 4 żony = 4 teściowe ;-p )
Kochanek to może mieć bądź ile ...na każdą oddzielny telefon? -możliwe, ale raczej mało praktyczne.
A jak facet nie ma żadnej żony, rodziny???

Pójdę dla odmiany w innym kierunku: 4 służbowe ...ewentualnie 3służbowe + 1prywatny. :-)
 
lipiec 14, 2009
Głosy: +0

Łukasz said:

...
Ale ja nie napisałem, że on ma cztery żony, tylko cztery kobitki:)
Rzeczywiście, muzułmanin może mieć do czterech żon, tylko że na każdą musi wykładać tyle samo kasy... Ponoć jedynie od 2-3% ma więcej niż jedną żonę, chociaż właściwie to jest dużo historii, w których niezamożny muzułmanin ma kilka żon, a wszyscy żyją w nędznych warunkach. Różnie to jest...
 
lipiec 14, 2009
Głosy: +0

Balbina Rap said:

...
Sprawa jest prosta: telefony+samochody=mafia. A łańcuchy na szyi miał?
 
lipiec 14, 2009
Głosy: +0

leopadka said:

...
aleeeeee Wam zazdroszczę tego stopa! :) brzmi świetnie... eh, piękna sprawa :) czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy i jakieś foty!

pozdrowienia :)
 
lipiec 14, 2009
Głosy: +1

Danuta said:

...
Jedziemy , idziemy za wami, trasą tu na tej stronie, jestesmy z Wami sercem i myślami .
 
lipiec 14, 2009
Głosy: +1

maccarrena said:

...
900 km w jeden dzień! o_O
No proszę, to lepiej niż pociągiem nawet :)
Co do Turka... może facet pracuje w biurze, ale że chciał gdzieś pojechać w godzinach pracy to wziął wszystkie telefony ze sobą, żeby nikt nie zauważył ;)
Chociaż bardziej prawdopodobne jest, że ma z 3 kobitki i interesy z mafią :))
 
lipiec 14, 2009 | url
Głosy: +0

Luke said:

...
No tak to jest jak się siada później do komentowania, prawie wszystkie możliwości wyczerpane. Najbardziej wiarygodne wydaje się rozmowy z kobitkami na utrzymaniu, ale skoro padła ta odpowiedź, niech będą to telefony od innych autostopowiczów, którym - tak jak wam - podał numer komórki, żeby wracając, akurat jego poprosili o podwiezienie ;)
 
lipiec 14, 2009
Głosy: +1

Rus said:

...
Kobitki ,kobitkami, żony, żonami a ja obstawiam, że to był po prostu zwykły Turek który próbuje naśladować postęp zachodu:) a może miał darmowe do rodziny na każdym do kogoś innego:)
 
lipiec 14, 2009
Głosy: +0

Tomek said:

...
He he, ja tam myślę, że była w Turcji promocja: "Kup jedną komórkę, trzy dostaniesz gratis" ;-) Kazdy numer dał innej polce plażującej w Alanii, no i dzwonią dziewczyny do swojego egzotycznego kochanka ;-)
 
lipiec 15, 2009
Głosy: +0

M.Pilot said:

...
A ja nie bede oryginalny niestety, z doświadczenia wiem że w turcji połaczenia z ta sama siecia sa wlasciwie za darmo mozna gadac i gadac a wlasnie sa 4 duze sieci w Turcji weic sprawa jasna facet jest oszczedny i praktyczny...:/ ale wam fajnie takie stopy lapac :P
 
lipiec 15, 2009
Głosy: +0

sabina said:

...
Ten Turek to na pewno dobry Szef. Pozwolił iść na urlop sekretarce i swoim dwum pracownikom a teraz odwala za nich robotę ;-) (czwarty telefon jest jego).
Dzięki za te relacje. Zapracowane biurowe mróweczki mogą odetchnąć trochę wielkim światem. No i zdjęcia! COŚ PIĘKNEGO!
 
lipiec 15, 2009
Głosy: +1

ilona said:

...
hmmm
dla mnie 4 komórki to - jeden do żony, 2 - do firmy, 3 - do komercyjnego gangu, a 4 do policji - skorumpowanego oficera :)
 
lipiec 15, 2009 | url
Głosy: +0

Gabrys said:

...
Niech tam marta wam poopowiada o tych kamyczkach :D:D

pozdrawiam i jutro czas na Rumunię :)
 
lipiec 16, 2009
Głosy: +0

Ania said:

...
ja tam nie wnikam w sprawy osobiste Turka ;], ale Wam zazdroszczę takich przygód i cały czas trzymam kciuki :) życzę samych ekscytujących dni, bawcie się dobrze :)
 
lipiec 16, 2009
Głosy: +0

Konrad said:

...
Świetna sprawa z tym waszym podróżowaniem ;] Zazdroszczę...
A Turek ma 4 telefony bo 3 to dla niego za mało o 5 to za dużo ;]
 
lipiec 16, 2009
Głosy: +2

arica said:

...
Witajcie! :)
Fajnie sie Was czyta i oglada fotki :)

Co do telefonow to ja obstawiam: 1 - do rozmow z szefem, 2 - do rozmow z rodzina, 3 - do rozmow z kumplami mafiozami, a 4 - dla kochanek :)
 
lipiec 18, 2009
Głosy: +0

miodek said:

...
Gratuluję odwagi i samozaparcia. Sam kiedyś marzyłem o takiej podróży. Dziś na emeryturze niestety brakuje mi środków. Piszcie dużo, śledząc Waszą podróż, będę ja odbywał razem z Wami.
Proszę, sprawdzajcie tylko ortografię.
Pozdrawiam
Jerzy
 
lipiec 20, 2009
Głosy: +1

Andrzej i Alicja said:

...



Hehe, fajnie było czytać te Wasze komentarze. Stety albo niestety jesteśmy niezgodni i wygrane będą dwie.

Alicji najbardziej podoba się wpis Sabiny: "Ten Turek to na pewno dobry Szef. Pozwolił iść na urlop sekretarce i swoim dwum pracownikom a teraz odwala za nich robotę ;-) (czwarty telefon jest jego).
Dzięki za te relacje. Zapracowane biurowe mróweczki mogą odetchnąć trochę wielkim światem. No i zdjęcia! COŚ PIĘKNEGO! "

a wg mnie nalepsza jest wypowiedź Tomka: "He he, ja tam myślę, że była w Turcji promocja: "Kup jedną komórkę, trzy dostaniesz gratis" ;-) Kazdy numer dał innej polce plażującej w Alanii, no i dzwonią dziewczyny do swojego egzotycznego kochanka ;-)"

Nagrody przyjadą do Krakowa końcem lipca. Powiadomimy szczęściarzy o tym mailem.

To teraz obstawiamy dalej... co jest nagrodą? ;-)

Dobra, dobra... taki żarcik. Nagrodą jest banknot o nominale 250 dinarów irackich, bo właśnie w Iraku jesteśmy i chyba mało kto może się pochwalić takimi pieniążkami w Polsce ;-)

Jeszcze raz gratulujemy!
 
lipiec 21, 2009
Głosy: +0

Karolina said:

...
Mój typ: On był szefem jakiejś mafii :D
 
lipiec 23, 2009
Głosy: +0

s3quin said:

...
Turcy mimo ich religii nie mogą mieć 4 żon. W Turcji jest prawo, wprowadzone chyba przez Ataturka, pozwalające tylko na 1 żonę, więc 4 żony raczej odpadają.
 
lipiec 30, 2009
Głosy: +0

Sylwia said:

...
Ja już się na konkurs nie załapałam :( bo właśnie w Turcji byłam. Ale muszę kilka słów wyjaśnienia na temat tych telefonów... Ta turecka telefonowa atmosfera udziela się i obcokrajowcom po dłuższym pobycie! Sama będąc w Turcji używam trzech... Ale da się to wyjaśnić praktycznie - jeden polski (bo telefony sprowadzone z zagranicy i nie zarejestrowane w jakimś tajemniczym urzędzie są blokowane po trzech tygodniach od wetknięcia w nie tureckiej karty, więc niech sobie ten polski będzie - smsy na niego odbieram), drugi służbowy turecki (mogę dzwonić tylko na służbowe) a trzeci prywatny turecki. No ale to kwestia pracujących w Turcji obcokrajowców. Z turkami nieco inaczej bywa. Faktycznie jak napisał m.pilot każda duża sieć telefonii komórkowej (Avea, Turkcell, Vodafone, Telsim) urządza kosmiczne promocje w rodzaju 200000 godzin za darmo ale tylko do tej samej sieci! Więc wszyscy mają po kilka kart sim a skoro kilka kart sim to leniwy z natury Turek na pewno nie będzie przekładał co chwilę karty by pogadać z kimś w innej sieci! Kupuje więc kilka telefonów. Ewentualnie telefon na dwie, trzy karty sim... Bo i takie cudeńka w Turcji istnieją, są popularne, praktyczne i dostępne na rynku w Turcji już od 2-3 lat. Ten Wasz kierowca chyba mało postępowy był, albo uznał że skoro i tak musi mieć przynajmniej dwa (bo o telefonach na cztery karty sim nie słyszałam) to mu nie robi różnicy 2 czy 3 :) :) :) Pozdrawiam gorąco!!!!!!!!
 
sierpień 06, 2009
Głosy: +0

Alicja said:

...
Ooooo Sylwia... dobrze, ze Cie nie bylo w kraju, bo opinia expertow i tak sie nie liczy w konkursie :) Ale masz od nas nagrode specjalna: wielkie usciski jak wrocimy do domu, czyli za kilka lat :) No chyba, ze gdzies na trasie...
 
sierpień 06, 2009
Głosy: +0

Sylwia said:

...
Najbardziej to mi szkoda że się nie spotkaliśmy w Turcji :( :( :( zwłaszcza, że się wyminęlismy o jeden dzień w Kapadocji!!! No ale może to i dobrze bo zakłóciłabym Wam błogie i co najważniejsze autentyczne widoczki turystyką masową! Tak trzymać!!! Tzn trzymać się z dala od miejsc turystycznych (o ile to możliwe) a zobaczycie wszystko NAPRAWDĘ! A ja już czekam na uściski :) :) I wracam znów do mojej Turcji ukochanej :) Już za tydzień. Buziaczki gorące! Ciekawa jestem dalszych wieści z Iraku!
 
sierpień 07, 2009
Głosy: +0

Dodasz coś od siebie? :)
mniejsze okno | większe okno

security image
Poniżej Wpisz Kod bezpieczeństwa


busy
Zmieniony ( Wtorek, 14 Lipiec 2009 16:41 )
 

Najnowsze wpisy

Świat jest pełen wspaniałych ludzi! „Malaysia truly Asia” (Malezja prawdziwa Azja) to hasło...
 
Polska sałatka na krańcu Azji Po czystym relaksie na bajecznej wyspie,  wracamy z...
 
Smak raju Kojarzycie taka starą reklamę batonów Bounty, kt...
 
Malezyjskie Krupówki Prawdę mówiąc to nie zamierzaliśmy w ogóle jech...
 
Ja się pytom, gdzie jest pyton? My babies are gone! (Moje dziecinki zniknęły!) – krzykn...
 

Ostatnio komentowane

Singapore is a FINE city
mam pytanie, czy jest możliwość zamówienia w intern...
ablka

Dziewczyna z parku
świetny artykuł, byłam w Singapurze w zeszłym roku....
oliffi

Dziewczyna z parku
Polecam wam ten wykład Zimbardo: http://www.youtube.co...
Maciek

Singapore is a FINE city
a gdzie spaliście w Singapurze? bo rozumiem, że namio...
stefek

Dziewczyna z parku
Hm. Piękna opowieść, która wywołała u mnie chwil...
arica

Rozmowy polsko-chińskie
Ten hostel na wyspie Shamian to Guangzhou Youth Hostel,...
Andrzej

Denga w Tajlandii, Malezji, Si...
Dzięki Agata za poprawki Nurtuje mnie jedna kwestia...
Andrzej

Dziewczyna z parku
Od korzeni się nie ucieknie. My ludzie północy, oni ...
Zbig

W drodze od:


Popularne tematy