mapa europy
Polacz z Facebook

Andrzej BudnikAndrzej Budnik

Podróżować zacząłem w 1996 roku. Każdy wyjazd był inny, a im wiosen więcej na liczniku tym z większą pokorą patrzę wstecz. Nie raz śmieję się w duchu z moich wcześniejszych opinii lub spostrzeżeń - podróże cholernie zmieniają spojrzenia na świat.

W podróży zdecydowanie najbardziej cenię sobie wolność i niezależność oraz tzw. samokreowanie wydarzeń, na które pozornie nie ma się wpływu. Zdecydowanie lubię chodzić własnymi ścieżkami i unikam wszelkich szablonów na tyle na ile to możliwe.

Unikam też przewodników, planowania oraz dokładnego badania terenu zza biurka. Lubię poznawać nowe na swój sposób, odkrywając nieznane miejsca po swojemu, a nie sugerując się opiniami czy polecanymi miejscami. Pewnie trochę przegapię, kilku rzeczy nie zrozumiem (od razu), ale to są moje podróże. W przewodnikach cenię sobie tylko mapki i plany miast.

Zdecydowanie lubię podróżować niskobudżetowo, ale nie dlatego, że mnie nie stać i ciągle jestem biednym studentem, którym kiedyś faktycznie byłem. Wtedy tak zacząłem i bardzo mi się to spodobało. Lubię niskobudżetowe podróże, bo pozwalają mi zobaczyć życie z poziomu zwykłych ludzi. Gdy ich spotkam, przysiadam na ławce, na kawę/herbatę/bimber i gadamy o lokalnej polityce, o ich dzieciach, wnukach, troskach i radościach. Czasem jest to rozmowa na migi, czasem łamanym językiem lokalnym, a czasem po prostu uśmiechamy się na wzajem do siebie... i też jest fajnie.

A propos ludzi, preferuję tych uśmiechniętych i pozytywnie nastawionych do życia oraz takich, którzy nie używają  słowa: "nie możliwe" lub "nie da się"... choć z drugiej strony. Gdy słyszę nie "da się" rodzi się we mnie: "Co? Ja tego nie zrobię?" Znacie to? No właśnie... Cenię sobie ludzi, którzy mają własne zdanie i umieją go bronić.

Lubię robić zdjęcia, bo to zwykle jedyne pamiątki (poza wspomnieniami), które przywożę ze swoich podróży. Czasem jednak aparat mi przeszkadza i tworzy barierę między ludźmi oraz dziwną zależność (bogaty-biedny?), z którą nie umiem jeszcze sobie za bardzo poradzić. Często wolę po prostu nasycić się danym widokiem zamiast szukać ustawień w aparacie, które dobrze ujmą, to co widzę lub co chciałbym przekazać.

To tyle prywatnie. 

Ukończyłem krakowski AWF z tytułem magistra Turystyki i Rekreacji ze specjalizacją Obsługa Ruchu Turystycznego. W praktyce więc jestem pilotem wycieczek (najchętniej motywacyjnych) do Azji i Ameryki Południowej.

Jestem podróżnikiem czy backpackerem? Nie wiem, ale nie ma to dla mnie już większego znaczenia. Kiedyś bardzo mi schlebiało, gdy ktoś nazwał mnie podróżnikiem - dziś nie gra to dla mnie większej roli, bo to kolejny schemat, w który można kogoś wcisnąć. Po pobycie w Australii nie chciałbym też siebie nazywać backpackerem (tutaj na ten temat). Ktoś nazwał mnie kiedyś turystą kanapowym i bardzo mi się to spodobało. Oryginalne, nie? :) Możecie mnie więc tak nazywać, jeśli chcecie...

Obecnie cieszę się życiem z Alicją, z którą całkiem nieźle się dogaduję :) Tak, ona też jest dziwna... :P

Alicja RapsiewiczAlicja Rapsiewicz

W dzieciństwie nazywana powsinogą. W wieku młodzieńczym stłumiła w sobie duszę włóczykija na rzecz nowej pasji - teatru i całkowicie podporządkowała swoje życie studiom na warszawskiej Akademii Teatralnej na Wydziale Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku. Przez ostatnie 8 lat grała rozmaite role (od Krowy przez Anioła na Świętej skończywszy) na różnych scenach w kraju i za granicą. W ostatnim sezonie przed wyjazdem odwiedziła najdalsze zakątki Polski jako aktorka teatru profilaktycznego, przestrzegając młodzież przed zgubnym wpływem alkoholu, narkotyków i Internetu.

Od czasu do czasu, jako pilot wycieczek, towarzyszy turystom z Francji w podróżach po Polsce. Kocha góry i bezkresne wędrówki. Szwendała się  nie tylko po polskich szlakach, ale także kilkukrotnie miała okazję podziwiać piękno Alp Sabaudzkich (Francja), Dynarskich (Bośnia i Hercegowina) i Pirenejów. Swoje umiejętności nabyte w harcerstwie mogła sprawdzić np. na trampingu w Finlandii. Kilka "zwrotów akcji" w jej życiu i ciężki, ale ciekawy żywot wędrownego artysty, zaowocowały następującym pomysłem: chce objechać świat dookoła. Powsinoga więc zmienia się w obieżyświata :)

Obecnie stara się połączyć dwie pasje - teatr i podróże próbując dotrzeć do pierwotnych, lokalnych form teatru lalkowego w odwiedzanych krajach. 

____________________________________________________

Podczas obecnej podróży towarzyszyli nam:

Bartek PiziakBartek Piziak (kawałek Turcji + Iracki Kurdystan) geograf z Rzeszowa, nieodłącznie związany z Uniwersytetem Jagiellońskim. Od zawsze ciekawy świata, który uwielbia odkrywać wszelkimi dostępnymi sposobami. W podróżowaniu ceni najbardziej poznawanie nowych ludzi, kultur oraz alternatywne formy przemieszczania się - uwielbia jeździć autostopem. Swego czasu jeden z założycieli Akademickiego Klubu Turystycznego Rozdroże przy UJ i jego szefu. Pomysłodawca i organizator trzech edycji Festiwalu Młodych Podróżników w Gorcach. Przez znajomych "ochrzczony" - nie wiadomo do końca dlaczego - działaczem :). Zjeździł prawie całą Europę, kawał obu Ameryk, trochę Azji i odrobinę Afryki. Zawodowo wykładowca oraz pilot wycieczek. Szczególną sympatią darzy Amerykę Łacińską, Portugalię, Węgry i Iracki Kurdystan!

Aby nie zapomnieć o tym co robił wczoraj prowadzi stronę www.bartekpiziak.com, na którą serdecznie zaprasza :)

Michał Domański (Iran) Michał Domański

Już na studiach pokochałem długie i dalekie podróże, a szczególnie wyprawy trekkingowe. Potem przyszedł czas pracy zawodowej, kiedy to pojawiły się fundusze, ale jednocześnie "wakacje" uległy wydatnemu skróceniu. Przez kilka lat jeździłem na "krótkie", miesięczne wyprawy, postępując zgodnie z zasadą: "lepiej wziąć jeden urlop w roku i pojechać gdzieś daleko". Tym razem nadarzyła się okazja na naprawdę długie wakacje przy okazji zmiany pracy. Nie mogłem zmarnować tej szansy. Podróż przez Turcję, Iran (wspólnie z Alicją i Andrzejem), Nepal i Indie trwała 5 miesięcy i była podróżą mojego życia.


Marta ZygmanMarta Zygman (z Krakowa lądem do Teheranu w Iranie) - jako studentka Geologii na AGH Krakow jestem towarzyską osobą, chociaż imprezy często obserwuję z drugiej strony obiektywu. Podróżować staram się wg zasady "be a traveller, not a tourist", czyli backpacking ponad wszystko. Największa miłość to żagle: te morskie i szuwarowo-błotne. W sezonie zimowym śmigam na deskach. Żyję pasją, adrenaliną, wkręcam się w to co robię, bo to daje energie do działania.

____________________________________________________

Współtowarzyszami podczas wcześniejszych podróży byli:

Angela Gaber (Indie & Himalaje Nepalu)

Przeżyłam ćwierćwiecze nieodłącznie z moim jeszcze wiernym plecakiem woodpakerem.
Nosi mnie wszędzie, gdzie można poznać nowych ludzi, zwyczaje, muzykę, kulturę. Pociąga mnie wszystko to, co można nazwać przygodą. Z racji tego, że uporałam się z przyziemnymi obowiązkami jak studia, wykształcenie, pozamykałam jeszcze kilka innych rozdziałów, mam wielka chęć wznieść się ponad to (może niekoniecznie jak Ikar:-)).
Mogę nazwać się już kulturoznawca, a konkretniej Ukraino-znawcą i choć nie jest to "przyszłościowe" nie jest tez przypadkowe! Pochodzę z miejsca, gdzie kultura Wschodu i Zachodu współistnieje, żeby nie powiedzieć że współżyje ? Bieszczady. Pierwiastek tej mieszanki kulturowej w pewnym czasie doszedł do oficjalnego głosu, a wszystko zaczęło się od muzyki, śpiewu, folku, zespołu i festiwali. Żeński śpiew a'capella, opracowany na 4 głosy, repertuar krążący wokół pieśni karpackiej, ukraińskiej, słowackiej, polskiej, pieśni gór - zespół "Widymo". W międzyczasie dyplom z edukacji muzycznej i kultury krajów karpackich w Sanoku. Wciąż rosnąca miłość do piosenki poetyckiej, aktorskiej, nieśmiało przedzierający się jazz i muzyka elektroniczna. Towarzyszące temu podróże na Wschód - Ukraina-Krym, Rumunia, Bułgaria, Słowacja, Węgry, Chorwacja i Turcja, ale także skosztowanie zachodniej pompy ? Wielka Brytania, Włochy, Grecja, Francja, Belgia, Dania. Potem czas krakowski, dyplom z Ukraino-znawstwa, krotka chwila w krakowskiej szkole jazzu i muzyki rozrywkowej oraz dokładne poznawanie gastronomiczno-barowej topografii Krakowa:-)
A teraz to albo koniec albo początek. W niedziele początek Roskilde:-) potem Moskwa, krymskie słońce, regeneracja i przygoda na która długo czekałam... prawdziwa Azja!

 

Mirek Mazur (Indie & Himalaje Nepalu)

Przez znajomych nazywany łazi-dupą, od dziecka szwendam się to tu to tam szukając, zaglądając, szperając z wrodzoną ciekawością i dziwnym zamiłowaniem do bycia w drodze, ruchu, podróży...


Eliza "EliS" Szymaniak (Ameryka Południowa)

Odkąd pamiętam zawsze mnie nosiło. Po prostu nie mogłam usiedzieć. Najpierw rowerem po okolicy. Najchętniej z książką w plecaku, żeby zrobiwszy sobie przerwę na odpoczynek, poczytać trochę. Potem na studiach było więcej czasu i możliwości, więc nosiło mnie jeszcze bardziej i jeszcze dalej. Zaczęły się pierwsze wyjazdy za granicę. Jeździłam, patrzyłam i wyciągałam wnioski. Tak uświadomiłam sobie, co jest dla mnie najważniejsze. WOLNOŚĆ. To jej pragnienie mną zawsze kierowało i nosiło mnie.


A kiedy mogłam się czuć wolna? Najczęściej, gdy wiatr rozwiewał mi włosy, a słońce świeciło prosto w twarz. Wtedy wiedziałam, że cały świat może należeć do mnie. A potem schodziłam z drzewa i wracałam do szarych murów miasta, pożółkłych książek z filozofii i łacińskiej odmiany słówek. Czasem tylko zamykając oczy i zastanawiając się, dokąd poniesie mnie następnym razem.

Wiadomo, nic się nie dzieje samo. Więc żeby mogło mnie wciąż nosić zrobiłam kurs pilota wycieczek, potem przewodnika miejskiego. Zaczęłam prowadzić blog o Lublinie promujący moje miasto. Jeździłam po Polsce i pociągałam za sobą innych. Uczestnikami moich wycieczek byli głównie uczniowie. Razem biegaliśmy po ruinach zamków, pokonywaliśmy szlaki górskie, czy wsłuchiwaliśmy się w ciszę starych kościołów. Było fajnie, ale mnie wciąż nosiło. Nie chciałam jeździć tylko tam, gdzie mnie pośle biuro. Ciągle było mi mało...

Równolegle trwały studia. Koledzy pozaczynali drugie kierunki, bo ?co będziemy robić po filozofii??. Ja rozwijałam się w inną stronę, poszerzając uprawnienia przewodnickie i moją wiedzę o świecie. Czy to był dobry wybór? Czas pokaże. Jednak nie żałuję go i cieszę się z tego, co mam i co wiem.

A potem świat mi zawirował i staną na głowie. Wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. I oto jedziemy czy raczej lecimy do Ameryki Południowej. Kilka spraw zaniedbanych? trudno, nic się nie stanie jak zrobię je po powrocie. Ludzkość przez to nie zginie, świat się nie zawali, a ja stanę twarzą w twarz z marzeniami i pobiegnę ich śladem. A wiatr będzie rozwiewał mi włosy...

 

Katarzyna Zegan (Chiny lądem)

Moje korzenie to miasto Radom, choć od 4 lat mieszkam w Warszawie. Ukończyłam filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim, a następnie studia podyplomowe z zakresu Public Relations przy PAN oraz UW. Pracowałam jako dziennikarka w Radiu Radom, byłam też sekretarką. Obecnie jestem nauczycielem języka polskiego w gimnazjum w Warszawie. ocham taniec, literaturę, film, teatr, fotografię, a przede wszystkim podróżowanie. Sama siebie nazywam raczej włóczykijem - obieżyświatem niż turystą. Jeździłam autostopem po Europie, byłam też na Bliskim Wschodzie i w Egipcie. Lubię podczas wyjazdów niezależność, poznawanie nowych miejsc, a także prawdy o ludziach, którzy w nich mieszkają...
Nigdy się nie nudzę. Mam sto pomysłów na minutę, a znajomi twierdzą, że nie będę miała czasu któregoś dnia umrzeć...
Poznać mnie można po czarującym uśmiechu, którym otwieram sobie serca napotykanych ludzi...


Konrad Mazierski (Chiny lądem)

Hey przybysze! Nazywam się Konrad Mazierski, mam 20 lat i oprócz pełnionych przeze mnie ról syna i brata, przejawiam także oznaki studiowania. Zwłaszcza w aktualnym miesiącu, który wiadomo nastraja depresjonująco i demotywująco. Mieszkam w Nałęczowie, a studiuje w Lublinie psychologię na KUL-u. Jestem na II roku i mam aktualnie dwie poprawki. Moje zainteresowania nie odbiegają od ogółu. Oprócz standardowych - oglądanie TV oraz wspólnego biesiadowania - mogę jeszcze wymienić to, że gram na gitarze i posiadam własną kapelkę (post-grunge). Kiedyś dobrze pływałem, zdobywałem nawet wysokie lokaty na mistrzostwach pływania dla mojej podstawówki. Z najdalszej przeszłości pamiętam, że ostro "ciąłem" w piłkę nożną. Ale to dawno było.
Muzyka w moim życiu stanowi ważny punkt odniesienia. Na co dzień słucham Nirvany, Radiohead, Korna-a, Beatsteaks czy System of a Down (choć Mesmerize to nie ten sam System, nie uważacie?). Raczej, więc jest to muzyka cięższa. Jednak, gdy nastrój mnie przygnębi to lubię się zchill-outować (Bjork, młody Leonard Cohen, czy też ostatnio soundtrack z Braveheart-a, polecam!). Najbardziej na świecie lubię truskawki; "kluski z truskawkami" RULEZZ.
Co do mojego charakteru to powiem, co uczestnicy wyprawy zdążyli już doświadczyć, że jestem dosyć "beztroski" - że się tak zeufemizuję. Wiem, wiem, to moja wina.
Czego spodziewam się po wyprawie do Chin? Szoku kulturowego, przeżycia czegoś zupełnie nowego i docenienia, że ostatecznie Polska to cywilizowany kraj. hawk..


Piotr Mazierski
(Chiny lądem)
Jak kultura nakazuje zacznę od przedstawienia swojej skromnej osoby. Nazywam się Piotr Adam Cyryl Mazierski, mam 19 lat i pochodzę z Lubelszczyzny, a dokładnie z Nałęczowa. Jeżeli chodzi o moje dzieciństwo to mniej więcej do połowy liceum nie różniłem się bardzo od rówieśników, toteż do tamtego czasu moi rodzice uważali mnie za typowego nastolatka. Niestety w wieku około 16 lat, kiedy to w głowie młodego człowieka dzieją się różne, dziwne rzeczy, po raz pierwszy ich zaskoczyłem i podjąłem decyzję, że zostanę wegetarianinem, bo stwierdziłem, że nie chcę uczestniczyć w mordowaniu zwierząt. Dokładnie rok póĽniej, kiedy już rodzina pogodziła się z faktem, że coś ze mną jest nie tak, znowu ich zaskoczyłem. Wtedy to razem z bratem zapisaliśmy się do aeroklubu i z duszą na ramieniu zaczęliśmy uprawiać skoki spadochronowe. Gdy sezon się skończył, rozpoczęła się nauka do matury, gdzie po 8 miesiącach znów miała miejsce ogromna niespodzianka. Lecz tym razem oprócz zaskoczenia moich rodziców zadziwiłem samego siebie, gdyż zdałem maturę na same piątki i dostałem się na wymarzony kierunek studiów :-). A studiuję ekonomię na Uniwersytecie Gdańskim, ale żeby wszystko było jeszcze bardziej skomplikowane to zaznaczę, że mój wydział mieści się w Sopocie, co mnie - człowieka, który widywał morze raz na 5 lat - niezmiernie cieszy, bo przecież nieliczni mają dane studiować w najlepszym letnim kurorcie w Polsce i po zajęciach mogą pójść z kumplami na piwko na plaże, albo z kilkoma piwkami na beach party :-). Poza tym na co dzień wynajmuję z dwoma kolegami mieszkanie na 10 piętrze, z którego rozciąga się przepiękny widok na zatokę i Westerplatte, i wiodę "spokojne" studenckie życie 500 km od rodziców:).

Jeżeli chodzi o namiętności, jakie mną targały, że postanowiłem jechać lądem do Chin to odpowiedĽ jest prosta. Po pierwsze, jak łatwo zauważyć, amplituda moich nietypowych pomysłów wynosi jeden rok wiec i w tym nie mogłem zawieść rodziny i znajomych. Po drugie obiecałem, że nie pozwolę sobie na to, żeby moja młodość i ziemskie życie było monotonne i nudne! Zawsze chciałem czerpać z życie maksymalną ilość adrenaliny, endorfiny i satysfakcji, a przy tym doskonale się bawić! Poza tym świadomość bycia w nieustannej podróży, codziennego szukania jak najtańszego noclegu, posiłku i rozrywki po prostu mnie kręci i wiem, że to jest to, czego w zwykły dzień mi brakuje. Trzecim motywem jest to, że po obejrzeniu filmu "Mulholland drive" i przeczytaniu fragmentu "Psychoanalizy" Freuda doszedłem do wniosku, że nie wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć i po części tak jest z tym wyjazdem. Z tym trzeba się urodzić i to chyba siedzi gdzieś głęboko w mojej nieświadomej warstwie.
Jeżeli ciekawią was moje marzenia lub przyszłe plany na wakacje to jednym z nich jest podróż przez Indochiny, Indie - wg mnie mekka podróżnika i Bliski Wschód. A najlepiej to wszystko połączone w jedną, pełną przygód wyprawę!

Dodaj komentarz
 




Reklama

Profesjonalne tłumaczenia użytkowe.
Bilety Lotnicze

Powiadamiacz

Nie piszemy na blogu regularnie i szanujemy Twój czas. Zamiast sprawdzać, czy pojawiło się tutaj coś nowego wpisz poniżej swój e-mail i dodaj do powiadamiacza. Od tej pory, gdy tylko coś napiszemy, będziesz o tym wiedzieć.

Możesz też śledzić bloga poprzez:
Kanał RSS   iGoogle

Ostatnio komentowane

Wyszukiwarka

Nasze wspomnienia z 2011

W drodze od:



Szukasz propozycji na wakacje 2011? Kliknij i sprawdź najlepsze oferty obiektów noclegowych z całego kraju.