|
Podróżować zacząłem w 1996 roku. Każdy jeden wyjazd był inny, a im wiosen więcej na liczniku tym z większą pokorą patrzę na to wszystko, co do tej pory zrobiłem. Nie raz śmieję się w duchu z moich wcześniejszych opinii lub spostrzeżeń - bełkotliwie to zabrzmi, ale podróże cholernie zmieniają spojrzenia na świat. W podróży zdecydowanie najbardziej cenię sobie wolność i niezależność oraz tzw. samokreowanie wydarzeń, na które teoretycznie nie mam wpływu. Może być to dla kogoś dziwne, ale ja w to wierzę... i to działa, a najłatwiej nauczyć się tego w Azji (taka podpowiedź). Zdecydowanie lubię chodzić własnymi ścieżkami i cenię sobie ludzi, którzy robią podobnie i unikają szablonów. Unikam przewodników, planowania oraz dokładnego badania terenu zza biurka. Lubię poznawać nowe na swój sposób, odkrywając nieznane miejsca po swojemu, a nie sugerując się opiniami czy polecanymi miejscami. Pewnie trochę przegapię, kilku rzeczy nie zrozumie (od razu), ale to są moje podróże. W przewodnikach cenię tylko plany miast. Podobny do moich podróży jest też blog, bardzo subiektywny i mam nadzieję inny od wszystkich.Łudzę się? Zdecydowanie lubię podróżować niskobudżetowo, ale nie dlatego, że mnie nie stać i ciągle jestem biednym studentem, którym kiedyś faktycznie byłem. Wtedy tak zacząłem i bardzo mi się to spodobało. Taki mam więc styl.... a niższy budżet pozwala mi zobaczyć życie z pułapu zwykłych ludzi, z którymi lubię przysiąść na kawę/herbatę/bimber i pogadać o lokalnej polityce, o ich dzieciakach, wnukach i planach na przyszłość. Czasem jest to rozmowa na migi, czasem łamanym językiem lokalnym, a czasem po prostu uśmiechamy się na wzajem do siebie... i też jest fajnie. A propos ludzi, preferuję tych uśmiechniętych i pozytywnie nastawionych do życia oraz takich, którzy nie używają słowa: "nie możliwe" lub "nie da się"... choć z drugiej strony. Gdy słyszę nie "da się" rodzi się we mnie: "Co? Ja tego nie zrobię?" Znacie to? No właśnie... Na pewno nie lubię narzekania na otaczającą nas rzeczywistość i zdecydowanie wyznaję zasadę: to ja kreuję świat wokół siebie. Fotografia to moje hobby, ale nie pasja. Po prostu lubię robić zdjęcia, bo to zwykle jedyne pamiątki (poza wspomnieniami), które przywożę ze swoich podróży. Uważam się za amatora i niech tak zostanie, choć trzeba przyznać, że kilka razy usłyszałem (wydaje mi się, że było to szczere), iż coś mi wyszło w tym temacie. Czasem jednak aparat przeszkadza i tworzy barierę między ludźmi oraz zależność (bogaty-biedny), z którą nie umiem jeszcze sobie za bardzo poradzić. Często wolę po prostu nasycić się danym widokiem zamiast szukać ustawień w aparacie, które dobrze ujmą, to co widzę lub co chciałbym przekazać. To tyle prywatnie. Oficjalnie zaś jestem magistrem Turystyki i Rekreacji i absolwentem krakowskiego AWFu, pilotem wycieczek (najchętniej motywacyjnych) do Azji i Ameryki Południowej, zapalonym blogerem. Jestem podróżnikiem czy backpackerem? Nie wiem, ale nie ma to dla mnie już większego znaczenia. Kiedyś bardzo mi schlebiało, jeśli ktoś mnie nazwał podróżnikiem (to takie bardziej dorosłe i znaczące) - dziś nie gra to dla mnie większej roli, bo to kolejny schemat, w który można kogoś wcisnąć. Po pobycie w Australii nie chciałbym też siebie nazywać backpackerem (tutaj na ten temat). Ktoś nazwał mnie kiedyś turystą kanapowym i bardzo mi się to spodobało. Oryginalne, nie? :) Możecie mnie więc tak nazywać, jeśli chcecie... Kilka razy nagrodzono mnie za poprzednie podróże mniej lub bardziej znaczącymi nagrodami (o części możecie znaleźć info gdzieś w tym dziale), a ostatnio nawet trafiła się nominacja do nagród National Geographic - Travelery. Od czasu do czasu możecie też usłyszeć mnie w radio, zobaczyć w TV lub przeczytać jakiś tekst w magazynie drukowanym - szczegóły pod tym samym linkiem co ciut wyżej. Obecnie cieszę się życiem wraz z Alicją, z którą całkiem nieźle się dogaduję :) Tak, ona też jest dziwna... :PW dzieciństwie nazywana powsinogą. W wieku młodzieńczym stłumiła w sobie duszę włóczykija na rzecz nowej pasji - teatru i całkowicie podporządkowała swoje życie studiom na warszawskiej Akademii Teatralnej na Wydziale Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku. Przez ostatnie 8 lat grała rozmaite role (od Krowy przez Anioła na Świętej skończywszy) na różnych scenach w kraju i za granicą. W ostatnim sezonie odwiedziła najdalsze zakątki Polski jako aktorka teatru profilaktycznego, przestrzegając młodzież przed zgubnym wpływem alkoholu, narkotyków i Internetu. Od czasu do czasu, jako pilot wycieczek, towarzyszy turystom z Francji w podróżach po Polsce. Kocha góry i wszystko, co z nimi związane. Wędrowała nie tylko po polskich szlakach, ale także kilkukrotnie miała okazję podziwiać piękno Alp Sabaudzkich (Francja), Dynarskich (Bośnia i Hercegowina) i Pirenejów. Swoje umiejętności nabyte w harcerstwie mogła sprawdzić np. na trampingu w Finlandii. Kilka "zwrotów akcji" w jej życiu i ciężki, ale ciekawy żywot wędrownego artysty, zaowocowały następującym pomysłem: chce objechać świat dookoła. Powsinoga więc zmienia się w obieżyświata :)
____________________________________________________ Podczas podróży dookoła świata towarzyszą lub towarzyszyli nam:
Aby nie zapomnieć o tym co robił wczoraj prowadzi stronę www.bartekpiziak.com, na którą serdecznie zaprasza :) Michał Domański (Iran) Już na studiach pokochałem długie i dalekie podróże, a szczególnie wyprawy trekkingowe. Potem przyszedł czas pracy zawodowej, kiedy to pojawiły się fundusze, ale jednocześnie "wakacje" uległy wydatnemu skróceniu. Przez kilka lat jeździłem na "krótkie", miesięczne wyprawy, postępując zgodnie z zasadą: "lepiej wziąć jeden urlop w roku i pojechać gdzieś daleko". Tym razem nadarzyła się okazja na naprawdę długie wakacje przy okazji zmiany pracy. Nie mogłem zmarnować tej szansy. Podróż przez Turcję, Iran (wspólnie z Alicją i Andrzejem), Nepal i Indie trwała 5 miesięcy i była podróżą mojego życia.
____________________________________________________ Współtowarzyszami podczas poprzednich podróży byli: Angela Gaber (Indie & Himalaje Nepalu) Przeżyłam ćwierćwiecze nieodłącznie z moim jeszcze wiernym plecakiem woodpakerem.
Mirek Mazur (Indie & Himalaje Nepalu) Przez znajomych nazywany łazi-dupą, od dziecka szwendam się to tu to tam szukając, zaglądając, szperając z wrodzoną ciekawością i dziwnym zamiłowaniem do bycia w drodze, ruchu, podróży...
Odkąd pamiętam zawsze mnie nosiło. Po prostu nie mogłam usiedzieć. Najpierw rowerem po okolicy. Najchętniej z książką w plecaku, żeby zrobiwszy sobie przerwę na odpoczynek, poczytać trochę. Potem na studiach było więcej czasu i możliwości, więc nosiło mnie jeszcze bardziej i jeszcze dalej. Zaczęły się pierwsze wyjazdy za granicę. Jeździłam, patrzyłam i wyciągałam wnioski. Tak uświadomiłam sobie, co jest dla mnie najważniejsze. WOLNOŚĆ. To jej pragnienie mną zawsze kierowało i nosiło mnie. A kiedy mogłam się czuć wolna? Najczęściej, gdy wiatr rozwiewał mi włosy, a słońce świeciło prosto w twarz. Wtedy wiedziałam, że cały świat może należeć do mnie. A potem schodziłam z drzewa i wracałam do szarych murów miasta, pożółkłych książek z filozofii i łacińskiej odmiany słówek. Czasem tylko zamykając oczy i zastanawiając się, dokąd poniesie mnie następnym razem. Wiadomo, nic się nie dzieje samo. Więc żeby mogło mnie wciąż nosić zrobiłam kurs pilota wycieczek, potem przewodnika miejskiego. Zaczęłam prowadzić blog o Lublinie promujący moje miasto. Jeździłam po Polsce i pociągałam za sobą innych. Uczestnikami moich wycieczek byli głównie uczniowie. Razem biegaliśmy po ruinach zamków, pokonywaliśmy szlaki górskie, czy wsłuchiwaliśmy się w ciszę starych kościołów. Było fajnie, ale mnie wciąż nosiło. Nie chciałam jeździć tylko tam, gdzie mnie pośle biuro. Ciągle było mi mało... Równolegle trwały studia. Koledzy pozaczynali drugie kierunki, bo ?co będziemy robić po filozofii??. Ja rozwijałam się w inną stronę, poszerzając uprawnienia przewodnickie i moją wiedzę o świecie. Czy to był dobry wybór? Czas pokaże. Jednak nie żałuję go i cieszę się z tego, co mam i co wiem. A potem świat mi zawirował i staną na głowie. Wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. I oto jedziemy czy raczej lecimy do Ameryki Południowej. Kilka spraw zaniedbanych? trudno, nic się nie stanie jak zrobię je po powrocie. Ludzkość przez to nie zginie, świat się nie zawali, a ja stanę twarzą w twarz z marzeniami i pobiegnę ich śladem. A wiatr będzie rozwiewał mi włosy...
Katarzyna Zegan (Chiny lądem) Moje korzenie to miasto Radom, choć od 4 lat mieszkam w Warszawie. Ukończyłam filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim, a następnie studia podyplomowe z zakresu Public Relations przy PAN oraz UW. Pracowałam jako dziennikarka w Radiu Radom, byłam też sekretarką. Obecnie jestem nauczycielem języka polskiego w gimnazjum w Warszawie. ocham taniec, literaturę, film, teatr, fotografię, a przede wszystkim podróżowanie. Sama siebie nazywam raczej włóczykijem - obieżyświatem niż turystą. Jeździłam autostopem po Europie, byłam też na Bliskim Wschodzie i w Egipcie. Lubię podczas wyjazdów niezależność, poznawanie nowych miejsc, a także prawdy o ludziach, którzy w nich mieszkają... Hey przybysze! Nazywam się Konrad Mazierski, mam 20 lat i oprócz pełnionych przeze mnie ról syna i brata, przejawiam także oznaki studiowania. Zwłaszcza w aktualnym miesiącu, który wiadomo nastraja depresjonująco i demotywująco. Mieszkam w Nałęczowie, a studiuje w Lublinie psychologię na KUL-u. Jestem na II roku i mam aktualnie dwie poprawki. Moje zainteresowania nie odbiegają od ogółu. Oprócz standardowych - oglądanie TV oraz wspólnego biesiadowania - mogę jeszcze wymienić to, że gram na gitarze i posiadam własną kapelkę (post-grunge). Kiedyś dobrze pływałem, zdobywałem nawet wysokie lokaty na mistrzostwach pływania dla mojej podstawówki. Z najdalszej przeszłości pamiętam, że ostro "ciąłem" w piłkę nożną. Ale to dawno było.
|

