|
Wpisał Andrzej Budnik
|
|
Piątek, 21 Maj 2010 06:43 |
|
Trzeciego dnia obchodów Chińskiego Nowego Roku kończy nam się wiza wietnamska. Przychodzi czas na kolejny kraj, trzeba przekroczyć kolejną granicę. Wietnamskie realia fundują nam po raz kolejny większą dawkę adrenaliny. Przecież z Wietnamu trzeba wyjechać „na wysokim C”. Czy mogło być w ogóle inaczej? |
|
Więcej…
|
|
Wpisał Alicja Rapsiewicz
|
|
Wtorek, 18 Maj 2010 18:19 |
|
Sajgon, który dziś oficjalnie nazywany jest Ho Chi Minh City, to kulturowy i architektoniczny patchwork. Francuska finezja, chińska szczegółowość i wietnamski upór stworzyły miasto, które przyprawia o zawrót głowy. |
|
Więcej…
|
|
Wpisał Alicja Rapsiewicz
|
|
Niedziela, 16 Maj 2010 08:10 |
Termin ważności naszych wiz powoli się kończy, więc trzeba udać się w podróż na południe. Sajgon czeka! Przemierzamy ponad połowę Wietnamu pociągiem, nie bez przygód, ale wcześniej...
|
|
Więcej…
|
|
Wpisał Alicja Rapsiewicz
|
|
Piątek, 14 Maj 2010 07:23 |
|
Teatr lalek na wodzie ma swoje korzenie w tradycji plebejskiej, jednak z czasem stał się kulturalną wizytówką Wietnamu rozpoznawalną na całym świecie. |
|
Więcej…
|
|
Wpisał Alicja Rapsiewicz
|
|
Wtorek, 11 Maj 2010 06:00 |
|
Do tej pory Hanoi kojarzyło mi się z miastem wymienianym przy okazji prognozy pogody: Hanoi 25°C, Hanoi 30°C... Nie! Hanoi to miasto, które wrze! Wietnamska Komisja ds. Energii Atomowej :)
|
|
Więcej…
|
|
Wpisał Andrzej Budnik
|
|
Niedziela, 09 Maj 2010 05:55 |
|
Gdybym pisał ten artykuł dokładnie w momencie, gdy zaczynaliśmy 6 kilometr naszego mozolnego marszu przez cholerną wyspę Cat Ba, w cholernym północnym Wietnamie, wkurzeni maksymalnie na wszystkich Wietnamczyków w promieniu 40 km, pewnie nazwałbym go tak: „Nie będzie Wietnamczyk pluł mi w twarz”. Jednak teraz, gdy emocje już opadły, nabrałem do tego dystansu i wyjechałem już z Wietnamu stwierdziłem, że byłoby to nie fair w stosunku do ogółu populacji Wietnamczyków. |
|
Więcej…
|
|
Wpisał Andrzej Budnik
|
|
Środa, 05 Maj 2010 10:30 |
|
Szczerze mówiąc moje pierwsze skojarzenie z Wietnamem to niestety wojna, która przez ten kraj się przetoczyła kilkadziesiąt lat temu. Pisać o samej wojnie nie będę, bo nie jestem na tyle obeznany w tym temacie, ani tez nie widzę w tym najmniejszego sensu – wystarczająco dużo na ten temat można znaleźć w sieci. Chciałbym jednak pokazać Wam trochę pozostałości po samej wojnie, które dziś stały się atrakcjami turystycznymi, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu kapała na nie ludzka krew... |
|
Więcej…
|
|
Wpisał Andrzej Budnik
|
|
Poniedziałek, 03 Maj 2010 08:32 |
Hue miało potwornego pecha. Znalazło się w bezpośrednim sąsiedztwie ze strefą zdemilitaryzowaną podczas wojny w Wietnamie i było niszczone raz przez siły północy, a raz południa. Do dziś widać ślady walk szczególnie, gdy chodzi się po Zakazanym Purpurowym Mieście. To jednak sprawiło, że moje myśli momentalnie uciekły do Pekinu...
|
|
Więcej…
|
|
Wpisał Alicja Rapsiewicz
|
|
Sobota, 01 Maj 2010 06:04 |
|
Opuszczamy spokojne, nieskażone turystami tereny Wietnamu i kierujemy się w stronę wpisanego na listę UNESCO Hoi An. Tam dostajemy „w twarz”, jemy najpyszniejsze danie kuchni wietnamskiej i spotykamy polskiego bohatera. |
|
Więcej…
|
|
Wpisał Andrzej Budnik
|
|
Czwartek, 29 Kwiecień 2010 07:02 |
|
Są miejsca na świecie, które wydawałoby się nie mają nic do zaoferowania. Takim na pierwszy rzut oka może być Quy Nhon w Wietnamie. Kto o niem słyszał? Hanoi, Sajgon, Sapa, Hoi An, Mui Ne, Dalat - TAK! 99% napotkanych turystów z dumą może powiedzieć - "Oczywiście, że tam byłem. Śliczne" Ale Quy Nhon? Jak się to w ogóle pisze? I my nie wiedzieliśmy. Nie planowaliśmy też się tam zatrzymać. Wyszło przez przypadek. Teraz jednak patrząc na Wietnam z perspektywy czasu, zgodnie stwierdzamy, że taki Wietnam, jak w Quy Nhon podoba nam się najbardziej. Dlaczego?
|
|
Więcej…
|
|
|