| Hue mialo pecha |
| Autor Andrzej Budnik | |||
| Poniedziałek, 03 Maj 2010 09:32 | |||
|
Hue miało potwornego pecha. Znalazło się w bezpośrednim Purpurowe Miasto Cesarzy Nguyen w Hue łączy wiele cech wspólnych z Zakazanym Miastem w Pekinie. Różni je zaś przede wszystkim fakt, iż jedno ciągle nosi ciężar wojny, jaka się przez Hue przetoczyła, a drugie jest odpacykowane. Chodząc po Purpurowym Mieści w Hue wspomnienia z Pekinu bardzo szybko wróciły. Dlaczego? Dlatego, że pekińskie Zakazane Miasto właśnie tak mogło kiedyś wyglądać... ...mogło być coś nadkruszone, coś zadrapane... ...gdzie indziej mogła wdzierać się natura... a tu, w Hue smok ma przynajmniej co jeść ;) Czy to nie wygląda dużo bardziej naturalnie niż... Co by jednak nie mówić, byliśmy dumni, że jesteśmy Polakami, gdy weszliśmy do najładniej odrestaurowanej części Pałacu. Okazało się, że pracami kierował Kazimierz Kwiatkowski, a my z uśmiechem na twarzy pytaliśmy wszystkich napotkanych przewodników, kto tak ładnie odrestaurował ten budynek? :)) Zgadnijcie, ilu wiedziało, że to Polak? Kied już starą częścią Hue wystarczająco się nacieszyliśmy, poszliśmy coś zjeść. Jak to mamy w zwyczaju, padło na targ. Jednak zanim uraczyliśmy się nudlami trochę poszwędaliśmy się po targu i oto, co znaleźliśmy: To wyglądało jak małe czerwone cebulki, ale pewności nie mamy... w smaku, jak już wiele razy się przekonaliśmy, mogło okazać się zupełnie czym innym... a to Azja właśnie :) Zdecydowaliśmy też, że jutro na obiad ugotujemy sobie na naszej kuchence muli-fuel grochówkę z ryżem - akurat to było pod ręką... ziemniaków niestety nie znaleźliśmy :/ choć... ...widząc z daleka ten stragan nasze oczy płonęły nadzieją, że w końcu dane nam będzie... zjeść ziemniaka. Mrzonki... Poszliśmy więc w końcu na nudle, które co prawda nie były tak tanie, jak te w Quy Nhon, ale w smaku nie dużo od nich odbiegały. Jak już się najedliśmy do syta, to... ...przedzierając się przez kolorowe i nie raz... ...wąskie, bo zagracone alejki bazaru, w końcu... ...znaleźliśmy coś na podwieczorek - banany, a do tego warto by zaśpiewać bananowy song, czyli Z targu, na koniec naszych wędrówek po mieście, poszliśmy do księgarni z zamiarem znalezienia jakiejś przyzwoitej mapy Wietnamu. W zamian znaleźliśmy globus i zrozumieliśmy, że... ...wietnamskie spojrzenie na Europę jest trochę kanciaste... i dziwić się nie można, że my zwykle nie rozumiemy ich cywilizacji, a oni chyba też mają problemy ze zrozumieniem nas. Wracając do naszego hotelu wybraliśmy wariant pieszy, gdyż... ...nie mieliśmy sumienia burzyć temu Panu nastroju pełnego zadumy i kontemplacji. Więcej (i w lepszej rozdzielczości) zdjęć z Hue
|

