Start » Profilaktyka i zdrowie w podróży » HCV – nieznany wróg atakujący z ukrycia

HCV – nieznany wróg atakujący z ukrycia

Podróżowanie po świecie i poznawanie go z perspektywy różnych miejsc i krajów, to najwspanialsza rzecz, jaka dzieje się w moim życiu. Szalenie mnie zmienia i rozwija, czasem uwrażliwia, a czasem sprawa, że nabieram do pewnych sytuacji większego dystansu.

Wzrasta moja świadomość dotycząca tego, jak świat funkcjonuje i co zrobić, aby najlepiej się w nim odnaleźć. To wszystko łączy się z moją wzrastającą świadomością mechanizmów kulturowych, ekonomicznych, które tworzą jedną wielką całość. W środku tych powiązań jesteśmy my, często rzuceni gdzieś w otchłań zupełnie nieznanego świata. Jak to zderzenie z nowym i nieznanym.

Jedną z podstawowych zasad, która uchroni nas przed wpadaniem w tarapaty, to poznanie zagrożeń, jakie potencjalnie mogą na nas gdzieś czyhać. To jest banalnie prosta zasada, która działa niemal wszędzie.

Ktoś powie: NUDA – uwielbiam żyć spontanicznie! A ja na to: ależ oczywiście! Żyj spontanicznie, ale miejmy świadomość, jakie konsekwencje mogą nieść kroki, jakie w życiu podejmiemy!

Uwielbiam czerpać z życia jak najwięcej się da i nie tracić czasu na niepotrzebne rozkminianie, czy coś zrobić czy nie, ale każdą decyzję podejmuję na podstawie chłodnej oceny skutków, jakie może ona przynieść.

Świadomość

To ona, przez ponad 4 lata chroniła mnie podczas długiej podróży. Żadne tam ubezpieczenie, bo ono tylko ratuje z opresji, w które już się wpadło.

Raz świadomości mi brakło i zaskoczyła mnie kradzież rowerów w Chinach. Innym razem świadomości mi brakło i porwano mnie w La Paz. Gdybym wiedział, że zapięcie od roweru można przeciąć w 2 sekundy, w życiu bym nie zostawił roweru na chińskiej ulicy przypiętego do słupa. Gdybym wiedział, że w La Paz zdarzają się porwania w taksówkach, to inaczej rozwiązałbym kwestię transportu.

Lubimy spontan, ale chcemy być świadomi zagrożeń i wiemy już o HCV!
Lubimy spontan, ale chcemy być świadomi zagrożeń i wiemy już o HCV!

Gdybym wiedział…

Nikt z nas nie lubi gdybać i wkurza się, gdy pada to potoczne stwierdzenie… gdybyś, gdybym, gdyby to czy tamto… A nie prościej po prostu wiedzieć? Sprawdzić? Poświęcić chwilę czasu, a nie gdybać i później żałować?

Dziś razem z Alicją jedziemy się zbadać, czy nie jesteśmy zakażeni wirusem HCV. Po co? Po to, żeby za rok, dwa lub pięć, nie gdybać, że mogliśmy wiedzieć wcześniej. Było kilka sytuacji, w których mogliśmy się zakazić, więc w tym przypadku nie ma się co zastanawiać tylko oddać krew do analizy pod kątem obecności przeciwciał przeciwko wirusowi HCV, czyli anty-HCV

Czym jest HCV?

HCV to po prostu wirus, który wywołuje wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C). Podobnie jak HAV i HBV wywołuje odpowiednio WZW A i B. Przed nimi (A i B) można się jednak zaszczepić przed wyjazdem do Azji, Afryki, czy Ameryki Południowej – pisaliśmy o tym w dziale Zdrowie. Nie są to szczepienia obowiązkowe, ale na pewno warto je zrobić.

Nie ma szczepionki przeciw WZW C, a wirus przez wiele lat może w nas tkwić i niszczyć nas od środka bezobjawowo. Choroba rozwija się po cichu, a daje o sobie zwykle znać w zaawansowanym stadium choroby.

Jak mogę zakazić się HCV w podróży?

Wcale nie jest powiedziane, że w podróży jesteśmy bardziej narażeni na zakażenie. Na pewno jednak wyjeżdżając na wakacje nasza czujność trochę spada, a spontaniczność podejmowanych decyzji wzrasta. To właśnie z wakacji często przywozimy tatuaże, które powstają pod wpływem chwili. I tutaj nie ma żadnych przeciwskazań, tylko zwróć proszę uwagę, aby salon, w którym sobie go zafundujesz, spełniał wymogi higieniczne, a sam tatuaż był wykonywany sterylnymi przyrządami.

Jeśli jesteś fanem piercingu i z każdej dalekiej podróży przywozisz nową „zdobycz” upewnij się, czy wraz z nowym kolczykiem w Twoje ciało nie został wszczepiony też wirus HCV…

Golenie brzytwą… Pamiętam jak kilka lat temu siedziałem na fotelu pakistańskiego golarza. Miałem gębę całą wymazana gęstą pianką i zastanawiałem się, czy to ostatnie chwile mojego życia. Golenie poszło sprawnie i bez ani jednego zadrapania. Kosztowało to chyba jednego dolara, może nawet nie. Dziś, pamiętając poziom brudu i luźny stosunek do zasad higieny golarza, zastanawiam się czy za tego dolara nie kupiłbym też niechcący wirusa HCV, gdyby jednak brzytwa mu się omsknęła i zraniła mój policzek.

Prawie w każdym odwiedzanym kraju zaglądałem do fryzjera. Tym razem w Wietnamie - bez przygód i bez zakażenia HCV.
Prawie w każdym odwiedzanym kraju zaglądałem do fryzjera. Tym razem w Wietnamie – bez przygód i bez zakażenia HCV.

Z usług fryzjerów i golarzy korzystałem w podróży wielokrotnie. Nie zwracałem zbyt uwagi na warunki higieniczne, bo nie miałem świadomości, że istnieje ryzyko zakażenia wirusem. Nie ma też co wpadać w panikę, ale jednak warto zwrócić uwagę, czy osoba wykonująca zabieg ma przynajmniej czyste, umyte ręce i odkażone narzędzia.

W podróży kilka razy też korzystaliśmy z usług stomatologicznych, Alicja miała pobieraną krew i zaaplikowany zastrzyk, ale zwykle były to dość sterylne warunki, które nie budziły w nas wątpliwości. Igły w strzykawkach były zawsze jednorazowego użytku i otwierane przy nas, a narzędzia odkażane.

Co z tym zrobić?

Celem tego tekstu jest podniesienie świadomości, że coś takiego jak HCV w ogóle istnieje. Nie będę się tutaj rozwodził, jak się można tym zakazić, a jak nie. Od tego są mądrzejsi ludzie i bardziej merytoryczne opracowania, ale prawie miesiąc temu, gdy odezwał się do nas Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – PZH z pytaniem, czy nie chcielibyśmy zostać ambasadorami kampanii „HCV Jestem świadom”, to nawet nie wiedziałem, co ten skrót oznacza! To właśnie mojej niewiedzy przestraszyłem się bardziej!

Fakty

Liczba osób zakażonych HCV w Polsce może sięgać nawet 200 tys. osób. Co ciekawe najczęściej objawy choroby wcale nie są związane z dolegliwościami wątroby lub innych organów przewodu pokarmowego tylko z ogólnym osłabieniem, chorobami tarczycy lub nerek. Same objawy nie są podstawą do stwierdzenia, że jest się zakażonym, trzeba w tym celu zrobić odpowiednie badania krwi.

Tutaj znajdziesz szczegółowe informacje, jak może dojść do zakażenia HCV.

Pamiętaj proszę – po co gdybać. Sprawdź, póki nie jest za późno. Kosztuje to naprawdę niewiele.

O autorze: Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Podobny tekst

Malaria – profilaktyka i sprawdzone rady podróżników

Dziś odcinek 3 naszej profilaktyki podróżnika pt. malaria. Frazesem jest stwierdzenie, iż jest to bardzo …

52 komentarze

  1. Czytam wasze notatki co jakiś czas, ale się nie odzywam, bo nie mam o czym. Zdziwiłam się, że się zainteresowaliście hcv, ale to w sumie dobrze. Moja siostra ma tego wirusa, ale nie wie gdzie to paskudztwo złapała. Jeździłyśmy razem po Tajlandii, Kambodży i Wietnamie, ale nie było tam bezpośredniej okazji do zarażenia się. Nie robiła sobie tatuażu ani nie była u dentysty czy lekarza. Objawy mogą być różne. Ona była cały czas osłabiona i nie chciało jej się nawet wstawać. Myślała, że to takie osłabienie zwykłe. Lekarze też nie wiedzieli o co chodzi. Zrobiła dziesiątki różnych badań i też to na hcv i wyszło, że to ma. Leczy się teraz i jest lepiej. Nikomu nie życzę. Paskudne to jest.

    • Cześć Magda,
      miło, ze się odzywasz 😉
      A może namówisz siostrę, żeby napisała kilka zdań jak to u niej przebiegało i jak tak naprawdę wygląda leczenie? Głos osoby, która przez to przeszła jest jak najbardziej cenny!

  2. Podczas podróży trzeba podwójnie uważać na zdrowie. Jednak gdybyśmy bali się chorób to podróże byłby niemożliwe, a one są ważne dla rozwoju człowieka.

  3. Szkoda, ze nie hbv bo ja mam i moglabym cos podpowiedziec, pomoc czy cos 🙂

  4. ale nie będziecie musieli testować WZW C ? 😉

  5. Przydatny tekst! Warto mieć tą świadomość i wiedzieć co się robi. Ja bym chyba nie był na tyle odważny, żeby iść do dentysty, fryzjera, czy na zastrzyk w krajach poza unijnych. A o golarzu nie wspomnę! Ciekawy blog, wart zaglądania.
    Pozdrawiam!

    • To nie wygląda aż tak strasznie w krajach spoza Unii. Jest wiele krajów, gdzie opieka medyczna stoi na dość wysokim poziomie, a przynajmniej wszelkie zabiegi odbywają się w sterylnych warunkach. Czasem w podróży po prostu nie ma wyjścia i trzeba pójść do dentysty lub z jakiegoś powodu oddać krew do analizy.
      Z fryzjerami i golarzami jest różnie… warto jednak zwrócić uwagę, czy chociaż sprzęty są odkażane.

  6. Warto udostepniac i szerzyc wiedze na ten temat!

  7. W sam raz przed jutrzejszą podróżą. Dziękuję!

  8. A przy okazji, szczepcie sie ludziska na wzw b.

  9. Dzięki za świetny tekst, który otworzył mi oczy na kilka spraw! Podczas podróży trzeba uważać na swoje zdrowie.

  10. Cześć 🙂 w sumie to mój pierwszy komentarz na waszej stronie, choć od jakiegoś czasu przeglądam waszego bloga i powiem szczerze ze całkiem fajnie się go czyta. Zastanawiam się tylko jak wam się udaje połączyć prowadzenie biznesu z podróżami ? Z tego co widziałem raczej działacie tylko na rynku polskim.

    Ja osobiście próbowałem łaczyć podróżowanie z pracą (biznesem) i powiem szczerze że to niezbyt ciekawe połaczenie, choć może to zależy od branży. W moim wypadku wystarczyło wyjechać na kilka dni i wszystko padało. Ale to oczywiście pewnie zależy od branży i samodyspliny.

    Jeśli chodzi o Australię, to jeździliście moze Holdenami ? Interesują mnie troche te auta, szczególności Commodore Ute. A może Falconem Ute ?
    Chciałbym kiedyś skoczyć do Australii, ale po nieudanej emigracji do Kanady narazie będę musiał odłożyć te plany na później.

    • Jeśli chodzi o pracę i to jak ją łączymy z podróżami, to wszystko w sumie jest tutaj:
      http://www.loswiaheros.pl/o-pieniadzach-w-podrozy/cyfrowi-nomadowie-praca-zdalna-a-podroze – od początku, aż do dnia dzisiejszego.

      Firmę, którą prowadzimy: http://www.CrazyCopter.pl mamy dośc mocno sezonową – robimy zdjęcia tylko wtedy, gdy jest ładnie, czyli od maja do początku października. Na zimę wylatujemy gdzieś w ciepłe kraje! Ostatnio Australia, w tym roku mamy upatrzony inny kierunek 🙂

      Zaś co do samochodów w Australii to mam sprawdzone dwie marki: Toyoty i Fordy, a właściwie to Falcon w wersji panelvan 🙂 Mega dużo miejsca na spanie i niezawodny samochód! Polecam!

      • Aha, czyli pracujecie w PL przez ciepłe pół roku, a drugie pół roku jeździcie po ciepłych krajach plus pracujecie dorywczo. Ciekawe 🙂 Czyli pewnie łapiecie sporo zleceń żeby mieć pieniadze na zimę 🙂 Ja sam przekwalifikowuje się w stronę pracy, która da mi wieksze szanse na prace zdalną 🙂 chociaz nie wiem czy bede mogł prowadzić takie życie bo moja kobieta jest urzędnikiem. Ale zobaczymy 🙂 Pozdrawiam 🙂

  11. Bardzo przydatny tekst. Podczas podróży (szczególnie do Azji i Afryki) trzeba uważać na zdrowie, sam tego nie raz doświadczyłem. Jesteśmy wtedy znacznie bardziej narażeni. Jednak nie można popadać w skrajności.

  12. Przeglądam wpisy związane z tą akcją i widzę, że nikt nie wspomina o tym, że obecnie jest to choroba uleczalna. Warto zamieścić tę informację, ponieważ wiele osób chorych może nie wiedzieć, że jest dla nich szansa na wyzdrowienie.

    • Cześć, dzięki za zwrócenie uwagi.
      Wiele osób nawet nie wie, że jest zarażonych HCV i na to chcieliśmy najbardziej zwrócić uwagę. Masz jednak rację można się leczyć, choć z tego co się dowiadywaliśmy, nie jest to zbyt prosta i łatwa droga do przebycia.
      Sporo ciekawych informacji jest na stronie http://www.jestemswiadom.org/

      • Ma Pani rację, droga do wyleczenia jest ciężka. Zarówno dla samego chorego jak i osób bliskich.
        Przy tej okazji warto tez wspomnieć, że z osobą zarażona można normalnie żyć, tzn mieć rodzinę i prowadzić codzienne życie.

  13. Namawiam do oddania honorowo krwi, stacja krwiodawstwa zrobi bezpłatnie b. dokładne badania w kierunku wirusów zapalenia wątroby, nie tylko te ogólnie dostępne jak HBsAg, p/c a. HCV, ale i genetyczne DNA HBV, RNA HCV.

    • Krystyna, gratulujemy Twojej postawy i również namawiamy do honorowego oddania krwi. Pozdrawiamy serdecznie.

    • Jak wytłumaczyć zatem, że wielu nosicielibHCV to zwykle młodzi honorowi dawcy krwi? I nie mówię tutaj o dziesięcioleciach, gdy HCV nie znano lub nie przestrzegano określonych standardów…

    • Dzisiaj już, nikt, kto jest nosicielem wirusa zapal. wątroby lub ma tylko p/c, które świadczą o kontakcie z nim, nie może być honorowym dawcą krwi. Ale będzie miał wykonane badania . Jak wytłumaczyć ?.. . Uświadamiać, co w powyższym poście „HCV Jestem Świadom”, jest rzetelnie wytłumaczone .

    • Dominika, dziękujemy za Twój komentarz. Potencjalne źródła zakażenia możesz znaleźć na stronie jestemswiadom.org. W naszej kampanii przede wszystkim staramy się uświadomić o możliwościach zakażenia wirusem HCV. W razie pytań prosimy o informacje w wiadomości prywatnej. Pozdrawiamy.

    • Dobra strona. Dobrze, że napisano o potencjalnym zagrożeniu w gabinetach medycznych. Statystyczny Kowalski rzadziej jest narkomanem niż pacjentem polskiej służby zdrowia. Nie znam statystycznych badań nt. źródeł zakażeń, co zresztą jak wiemy, trudno jest jednoznacznie stwierdzić, jeśli nie ma się badań przed danym wydarzeniem i po, ale gros zakażeń to dar polskiej służby zdrowia dla pacjentów… niestety. Dlatego z przykrością, ale jednak nikomu z rodziny nie pozwoliłabym honorowo oddawać krwi. Badania krwi w rodzinie minimalizuję niemal do zera, tylko w naprawdę koniecznych, poważnie zagrażających zdrowiu, przypadkach. Niestety, ale kieruję się już zasadą wielce ograniczonego zaufania…:(

    • Pani Dominiko, z całym szacunkiem, ale nie ma pani racji. Akurat krwiodawstwo jest najbezpieczniejszym kontaktem ze służbą zdrowia ! Te ryzykowne, to wszelkie endoskopie (ale już też nie w takim stopniu jak kiedyś) stomatologia, gabinety kosmetyczne (manicure, pedicure, pircing), tatuaże, liczne i przygodne kontakty seksualne itd, itd … . Pozdrawiam.

  14. Oj, trzeba uważać podróżując po świecie.

  15. Dzięki za ważny, potrzebny tekst. Znam 3 osoby zakażone – wszystkie w polskich szpitalach, ale wówczas nie było jeszcze wiedzy na temat tej choroby dlatego tak łatwo było ją załpać niestety w szpitalu właśnie. Zdrowia i pięknych podróży!

    • Szczerze? Też do niedawna nie słyszałem o HCV i tym bardziej się przeraziłem, bo staramy się jednak od zawsze mocno przykładać w temacie zdrowia i podróży. Dlatego m.in. zdecydowaliśmy się na tę akcję – niech się świadomość niesie!

  16. Witam Was 🙂 Naprawdę, cieszę się bardzo, że mogłam do Was „dołączyć”. Dziękuję za wszystkie bardzo cenne informacje 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  17. Witam i z przyjemnością zaglądnęłam do Was po podróżniczą wiedzę. Andrzej teraz trochę się śmieję z mojego zaangażowania w stan zdrowotny grupy.

    • Ewa, miło Cię tutaj widzieć! Cześć!
      Faktycznie trochę wpisów nam się tutaj na temat zdrowia nazbierało przez te kilkanaście lat jeżdżenia po świecie, ale Ty podczas wyjazdu byłaś niezastąpiona. Zaangażowanie przy „fikającym Sławku” było pełne mojego podziwu 🙂

  18. Cześć Andrzej!
    Jeszcze raz wielkie dzięki za przewodnictwo po wspaniałej eskapadzie w Birmie.Przyznam,że nie byłem gorącym orędownikiem tego wyjazdu ,jednak przeżycia i widoki jakich tam doznałem zrekompensowały, a nawet przerosły moje wcześniejsze wątpliwości.Dzisiaj wracam do fotek z wyjazdu i jeszcze raz przeżywam tamte chwile.Jeszcze raz wielkie dzięki za profesjonalizm i zrozumienie dla dziwactwa wszystkich uczestników.Liczę ,że pozostaniemy w stałym kontakcie i może jeszcze raz gdzieś nas poniesie.Pozdrawiam JP

  19. Trzeba uważać z tym nie ma żartów. Podróże potrafią być piękne i szybko zmienić się w dramat. 🙁 Mi osobiście nie przytrafiło się nic groźnego poza jakimiś wysypkami ale jeżeli coś zauważymy to warto to jak najszybciej zbadać, zasięgnąć porady lekarza.

  20. Czasem zaglądam na Wasz blog i zdziwiłem się, że piszecie akurat o HCV. Z całą pewnością trzeba być świadomym gdzie można zarazić się chorobą i czego unikać bo kwestia leczenia jest już w Polsce niejako „rozwiązana”. Całą „historię”przerabiałem na własnym przykładzie, gdzie złapałem nie mam pojęcia, może kiedyś w podróży? Kto wie. Panie Andrzeju podziwiam, że chodzi pan do fryzjera będąc gdzieś w podróży, ja bym nie odważył się. W tym roku przejechałem Pakistan na rowerze i trochę „zarosłem” 😉 ale fryzjer, nigdy! 😉 . Leczenie HCV to droga przez mękę.

    Szerokości Podróżnicy!!

    • Kurcze, ja kiedyś o tym HCV po prostu nie wiedziałem. Dziś patrzę na temat zupełnie inaczej. Współczuję choroby HCV i życzę pomyślności w rowerowaniu! :))

      • Co wy tu za głupoty wypisujecie, są juz leki na Hcv pełna kuracja trwa 3miechy i kosztuje 800usd z Indii jak się nie chce czekać na NFZ…

  21. Skoro wątek HCV to nadmienię, że dzięki darmowej terapii pewnego koncernu farmaceutycznego jestem zdrów( mój stan był fatalny, miałem marską wątrobę więc lek otrzymałem za free, ponoć do roku miałbym nowotwór wątroby). W momencie podjęcia leczenia, koszt terapii w Polsce wynosił ponad 150tyś zl, byłem szczęściarzem, inni tego nie dostali i są już w grobie, bo ta choroba to cichy zabójca. Na dzień dzisiejszy leki są już refundowane,minus taki, że jak wspomniałem wyżej terapia to droga przez mękę. Cieszmy się życiem, podróżujmy ale bądzmy świadomi, że to cholerstwo jest obok.
    3majcie kciuki bo już niebawem ruszam samotnie na rowerze przez Afrykę.

    Powodzenia gdziekolwiek jesteście !! 😉 / P.S. b.fajny blog

  22. Ważny tekst, cieszę się, że promujecie taką ideę! ..ale Andrzej tak cichaczem mówiąc, do zdjęcia mogłeś zdjęć te skarpety, spod sandałów ;D
    miłego 😉

  23. A dlaczego b y nie umówić się do INSTYTUTU CHORÓB TROPIKALNYCH W GDYNI? O drugim jakim mi wiadomo jest w W-we na Woli. Korzystałam tego w Gdyni
    🙂 Polecam.

    Zdrowia i udanej podrozy zyczę!

  24. szczepienia, wszelkiego typu zabezpieczenia i czytanie, czytanie, czytanie. W końcu chodzi o jedną z najcenniejszych rzeczy – nasze zdrowie. Tak jak jeden z poprzedników, chyba bym się nie zdecydowała na usługi stomatologa w krajach poza Unią, no chyba, że z bólu byłoby mi już wszystko jedno 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *