Start » Profilaktyka i zdrowie w podróży » Jak wybrać tanie i dobre ubezpieczenie podróżne?

Jak wybrać tanie i dobre ubezpieczenie podróżne?

Zmora wielu osób, które planują swoje krótsze lub dłuższe wakacje – ubezpieczenie podróżne! Można zaoszczędzić na wielu rzeczach, ale jak oszczędzać na zdrowiu? Dziś o tym, jak obejść wysokie koszty ubezpieczeń turystyczno-podróżniczych.

Dawniej nie było w ogóle wyboru – polisa w Warcie albo innym PZU i kilka stów w plecy na trochę ponad miesięczny wyjazd. Później weszły tzw. ubezpieczenia „karciane” dla uczniów, studentów i nauczycieli – ISIC i Euro26. Najpierw korzystałem z Euro26, a później z ISIC. W dwóch na dwa przypadki, kiedy musiałem skorzystać z leczenia, nie było problemu ze zwrotem kosztów, ale też nigdy nie przytrafiła mi się długa albo skomplikowana hospitalizacja.

W 2009 roku przed wyruszeniem w długą podróż stanęliśmy jednak przed pewnym wyzwaniem – wiekowo przestaliśmy się „łapać w limitach” obu kart no i przede wszystkim nie byliśmy już studentami. Potrzebowaliśmy innego ubezpieczenia…

Trafialiśmy oczywiście na różne ubezpieczenia modnie nazywane backpackerskimi, ale koszty roczne oscylowały w granicach 1000-1500 zł. Mnożąc to x2 osoby i razy 4 lata podróży wyszło nam, że ubezpieczenie „pożre” nam jakieś trzy miesiące w podróży! WTF? Na to nie było zgody!

Trochę jednak baliśmy się, żeby jechać zupełnie bez ubezpieczenia, bo w planach były słynne indyjskie sraczki, Himalaje Nepalu jak i góry Karakorum w Pakistanie. Właśnie te dwa regiony górskie sprawiły, że zaczęliśmy się rozglądać za ubezpieczeniem sportowym / wyczynowym. Po nitce do kłębka trafiliśmy na… austriacki związek Alpen Verein.

Przeglądając ich stronę, jeszcze wtedy po niemiecku, nadziwić się nie mogłem, że jest tak korzystna opcja ubezpieczenia dla członków tego związku. Momentalnie wypełniliśmy formularze i wysłaliśmy je do Austrii. Po dwóch tygodniach ktoś zadzwonił (chyba z Wiednia), w celu weryfikacji naszych danych. Tydzień później byliśmy członkami Alpen Verein i mieliśmy świetne ubezpieczenie w cenie. Zapłaciliśmy za to po 50-kilka euro, a ubezpieczenie zapewniało nam nawet ewakuację z regionów górskich do wysokości 6000m n.p.m. i to na całym świecie, a nie tylko w Alpach. Wow! Ze spokojnym sercem ruszyliśmy w podróż.

Alpen Verein to nie ubezpieczyciel, a austriacki związek górski trochę podobny do polskiego PTTK. Wypełniając deklarację przystąpienia do Alpen Verein automatycznie dostajemy ubezpieczenie, które ma bardzo rozbudowane opcje ochrony naszych aktywności turystyczno-sportowych.

W Pakistanie nic się nie wydarzyło. Do Himalajów w efekcie końcowym nie dojechaliśmy, no i szczęśliwie z ubezpieczenia nie korzystaliśmy.  Minął rok, a nasze członkostwo wygasło. Wtedy, gdzieś w Azji Południowo-Wschodniej górskie ubezpiecznie nam nie było już potrzebne, a szczerze powiedziawszy (podpowiada mi tu Alicja), to zapomnieliśmy o tym, że trzeba je odnowić. Nikt nie wysyłał przypomnień mailowych, że coś tam wygasa, że trzeba opłacić… Zapomnieliśmy i podróżowaliśmy beztrosko.

Przez kolejne 3 lata w podróży jechaliśmy bez ubezpieczenia. Australia, żeglowanie przez Indonezję i w końcu rowerami do Polski dojechaliśmy bez większego szwanku. Po drodze zdarzyła się alergia Alicji, mój postrzał w plecach w Tajlandii i jakieś lekkie dolegliwości. Wtedy szliśmy do lokalnych lekarzy, czy aptek i tyle. Nawet byśmy pewnie tych kosztów nie starali się odzyskać, gdybyśmy byli ubezpieczeni, bo więcej byłoby z tym zachodu.

Kolejnego ubezpieczenia zaczęliśmy dopiero poszukiwać w wakacje 2014, tuż przed wyjazdem na Arktykę. Znów te horendalne kwoty polis podnosiły nam ciśnienie, ale gadka szmatka na jakimś festiwalu podróżniczym, ktoś rzucił hasło „Planeta Młodych„. Niby działa jak ISIC i Euro26, ale skierowane też do starszych. No jak do starszych, skoro to Planeta MŁODYCH, a nie Starych!?

Okazało się, że to prawda! Że to działa, że ludzie do 39 roku życia mogą się tak ubezpieczyć, a  czytając komentarze i opinie w Internecie na szwindel żaden nie natrafiliśmy, choć tak – jest to to podejrzanie tanie! Około 100 zł an rok i całkiem porządne ubezpieczenie.

Nie tak dawno Planeta Młodych znów wprowadziła kolejne udogodnienie i teraz jest dostępna wersja Plus, czyli dla osób powyżej 39 roku życia. Także… naprawdę nie ma co przepłacać kilkaset złotych za „porządną polisę” w towarzystwie ubezpieczeniowym z tradycjami, skoro podobnie chronić nas będzie „ubezpiecznie karciane”!

Pamiętaj, że wybierając którekolwiek z ubezpieczeń „karcianych” umowę ubezpieczenia zawierasz z towarzystwem ubezpieczeniowym, a nie z Euro26, Planetą Młodych czy ISIC. Przeczytaj więc ogólne warunki ubezpieczenia, które powinny być dołączone do kupowanej karty, ponieważ wspomniane organizacje zmieniają co jakiś czas towarzystwa, z którymi współpracują.

Dobra, już widzę tę falę zarzutów, że robię tutaj reklamę jakimś firmom porównując zwykle ubezpieczenia KL i NNW z rozbudowanymi pakietami podróżniczymi chroniącymi przy okazji bagaż, nasz bilet lotniczy (jeśli zapijemy w Bangkoku i nie zdążymy na samolot) i jeszcze pierdyliardem innych wymysłów, które tak naprawdę nie są nikomu do niczego potrzebne, ale tworzą drogi pakiet ubezpieczeniowy. Oczywiście można kupić taki pakiet, ale po co?

Ubezpieczenie ma chronić mnie i moje zdrowie. Nie potrzebuję rozbudowanego ubezpieczenia, które zwalnia z myślenia i przewidywania sytuacji, że jak zaśpię na samolot to ten mi odleci. Nieroztropność w podróży zawsze kosztuje. Te dwie kwestie trzeba jasno rozdzielić.

Jeśli ktoś dalej nie czuje się przekonany, to możemy pospierać się w komentarzach, ale bardzo proszę o merytoryczne argumenty. Bądźcie zdrowi w podróży i nie przepłacajcie!

O autorze: Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Podobny tekst

Wodoodporne skarpety oddychające firmy Dexshell.

Czy istnieją wodoodporne skarpety?

A co myślisz o skarpetach wodoodpornych? – spytał mnie jakiś czas temu Andrzej. Cóż, nic …

49 komentarzy

  1. Cieszymy się, ze Karta EURO26 przydała się Tobie w podróży. Fakt, ubezpieczenie EURO26 można mieć maksymalnie do 30-stki, ale wcale nie trzeba być studentem. Pozdrawiamy!

  2. Właśnie przekopuje się przez temat ubezpieczeń 🙂 i mój wybór tez padł na Planetę Młodych, Twój wpis utwierdził mnie w tym, ze to dobry wybór.

  3. Jestem wierna planecie mlodych od kilku lat. Kiedys ubezpieczalam sie z euro26, od momentu skonczonych 30 lat przeszlam do planety mlodych. Jasne zasady i dobra cena, rowniez polecam.

  4. EJ! nie mogłeś napisać tego artykułu 3 miesiące temu ? 😉
    Dzięki za tą Planetę – jeszcze się z Szymonem łapiemy więc jest to fajna opcja.

    Na Australię wykupiliśmy (po raz pierwszy w naszych podróżach) ubezpieczenie podróżne. Oczywiście nie skorzystaliśmy w ogóle :/

  5. Warto jeszcze wspomnieć o PZU „Bezpieczny powrót”. Szczególnie przy liczniejszej rodzinie wychodzi dość korzystnie.

  6. Dziękuję za pomocny artykuł. Ja również korzystam z ubezpieczenia dla członków Alpenverein z uwagi na to, iż w wolnym czasie włóczymy się po górach, a zimą biegamy na nartach, często za granicą naszej pięknej ojczyzny. Ubezpieczenie obowiązuje w górach oraz drodze do i z gór. Uwaga, członkostwo jest odnawialne co roku, jeśli się z niego nie zrezygnuje. Członkostwo w Alpenverein ma jeszcze jeden duży plus prócz ubezpieczenia, zniżki w alpejskich schroniskach. Pozdrawiam i życzę udanej wyprawy do Australii!

  7. Pokrótce mogę opisać swoją przygodę z Euro 26 i przy okazji kartę w pełni zarekomendować, Myślę, że pomimo iż styczność z tematem przestałem mieć już kilka lat temu, to od tego czasu niewiele się zmieniło… Chociaż sytuacja była bardzo skomplikowana, to nikt nie wymagał ode mnie przesadnych potwierdzeń co i jak. Za uszczerbek na zdrowiu otrzymałem całkiem fajne odszkodowanie, pomimo iż koszty ubezpieczenia były bardzo niskie. Dodatkowo jeszcze wtedy nie korzystałem z opcji sport, pomimo iż mój przypadek mógł się spokojnie zaliczać do ubezpieczeń tego właśnie typu. Tak więc nikomu nie życzę tego typu doświadczeń, ale z całą pewnością ubezpieczyciel ułatwił pogodzenie się z sytuacją z uśmiechem na twarzy…

  8. Jak dla mnie wszystko w temacie 🙂
    Pozdrawiam

  9. Szkoda, że Karta Planeta Młodych nie obejmuje ubezpieczenia dzieci poniżej 5 roku życia. Swoją drogą ciekawe czemu?

  10. Też mam Karta Planeta Młodych – ubezpieczyciel, z którym współpracują, sprawdzony w ekstremalnych sytuacjach (hospitalizacja, operacja za granicą, transport chorego do Polski). Cenowo bezkonkurencyjny.

  11. „mój postrzał w plecach w Tajlandii”
    Że co?!?!?!

  12. Właśnie jesteśmy w trakcie ubiegania się o zwrot kosztów nieplanowanego leczenia stomatologicznego w Chengdu. Niestety warunki ubezpieczenia u poprzedniego ubezpieczyciela na karcie PM – TU Europa {do czerwca 2015) są skrajnie niekorzystne w tej kwestii, także polecam ostrożność. Dla kart wydanych od lipca br., jest lepiej, przynajmniej wg warunków ubezpieczenia.

  13. Mam planetę młodych razem z opcją usa kanada 250 zł a nie 100 ale to i tak wciąż najlepsza opcja

  14. czy jest jakieś ubezpieczenie które ratuje tyłek w sytuacji utraty bagażu kasy itp … np w takiej sytuacji jaka Wam się zdarzyła w Boliwii?

    • Na pewno jest, tylko to musi być jakoś absurdalnie drogie. W ogóle nie rozważam takich ubezpieczeń w swoich podróżach. W boliwijskiej klinice, do której trafiliśmy w ogóle nie chcieli żadnej polisy ani ubezpieczenia od nas. Opatrzyli nas i prześwietlili za darmo choć wtedy akurat mieliśmy ISIC.

      • z tego co sie doszukałem to w Compensie jest cos takiego, że w sytuacji gdzie obrobią cię ze wszystkiego, ubezpieczyciel dostarcza Ci kase (ok 500EUR i organizują dosłanie utraconego sprzętu/ubrań) . Faktycznie do tanich to nie należy … ale podejrzewam, że są lepsze oferty w tym temacie

  15. Kiedy rok temu kupiliśmy sobie Planetę Młodych, szczerze powiedziawszy, nie bardzo wierzyłam w ich wypłacalność. A jednak otrzymaliśmy zwrot kosztów leczenia w Paragwaju co do złotówki!:) W tym roku nie wahaliśmy się długo i także zdecydowaliśmy się na Planetę. We trójkę:) Razem z naszym ośmiolatkiem:) Pozdrawiamy z Indii, gdzie póki co szczęśliwie omijają nas żołądkowe dolegliwości;)

  16. Bardzo przydatny wpis. Ta wiedza na pewno przyda się na przyszłoroczne wyjazdy 🙂

  17. Odpowiedzią na tytuł wpisu mogłoby być stwierdzenie: nie wierzyć we wszystko, co mówi agent. Ten artykuł to oczywiście szereg przydatnych wskazówek, które warto przeanalizować.

  18. Z Planetą Młodych jest jeden problem, jest niestety tylko dla osób powyżej 5 roku życia. Zna może ktoś coś takiego jak PM, ale wersja dziecięca?

  19. Do 1 lipca 2015 Planeta Młodych współpracowała z TU Europa S.A. i tu komentarze dotyczące ubezpieczeń w podróży były pozytywne. Po 1 lipca 2015 Planeta Młodych pośredniczy w sprzedaży ubezpieczeń w towarzystwie ubezpieczeniowym TU Gothaer S.A. TU Gothaer S.A. ma mizerne komentarze w internecie, 90% dotyczy ubezpieczeń komunikacyjny ale część przypadków opisuje problemy z odszkodowaniem związanym z uszczerbkiem zdrowia. Oceniający narzekają również na przeciągające się wypłaty odszkodowań nawet po zatwierdzonej i rozpatrzonej pozytywnie sprawie.
    Czy ktoś z osób, które wykupiły Planetę Młodych po 1 lipca 2015 musiał odzyskiwać pieniące z TU Gothaer S.A.?

    • Alicja Rapsiewicz

      Szczerze mówiąc nie znam na razie nikogo kto by się skarżył na tę nową Planetę Młodych. Sama korzystałam z ubezpieczenia w listopadzie i wszystko odbyło się sprawnie i bezgotówkowo, ale kartę miałam wykupioną przed 1 lipca 2015.
      Jeśli usłyszę o jakimś feralnym przypadku, to od razu dam znać.

  20. Czy nie jest tak, że większość ubezpieczeń podróżnych, w przypadku jakiejś poważniejszej choroby, będzie sugerować powrót do Polski – gdzie ubezpieczalnia już nie pokrywa kosztów leczenia? A jeśli ktoś decyduje się na kilkuletnią podróż, to nie pracuje, ani nie studiuje, nie płaci składek, więc najprawdopodobniej nie jest w Polsce ubezpieczony…
    Co o tym myślicie?

  21. Ha! Właśnie zacząłem z moją lubą szukać ubezpieczenia na podróż po Azji i natrafiliśmy na podobny zawrót głowy – około 2000 zł za ubezpieczenie na 100 dni od osoby. Bilety kosztują mniej niż ubezpieczenie w „klasycznych” TU. Cieszę się, że natrafiliśmy na tę stronę, bo dzięki temu koszty ubezpieczenia spadły do niecałych 60€. 😉

    Pozdrawiamy!

  22. Córka, studentka wykupiła Planetę Młodych w 2016 roku na dłuższy wyjazd do Indonezji. Korzystała z jednodniowej hospitalizacji, za którą zapłaciła gotówką niezbyt wielką kwotę. Ubezpieczyciel pieniądze zwrócił po powrocie. Były jednak pewne problemy: potrzebny był rachunek za leczenie (był) i tak zwana dokumentacja medyczna. Tu był problem, bo jedyne co szpital zaoferował to kartę z listą zaaplikowanych medykamentów. Najpierw przyszedł list od ubezpieczyciela że dokumentacja jest niewystarczająca, a później, bez żadnej naszej interwencji, że wypłacają poniesioną kwotę. Minusem karty jest, że przy zgłaszaniu szkody telefonicznie długo się czeka na połączenie, a w niektórych krajach rozmowy są drogie.

  23. Czesc, znacie moze jakies sensowne ubezpieczenie sprzetu fotograficznego w podrozy? Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *