Nasi goreng – mój ukochany

Spotkasz go na straganie, na targu nocnym, w ekskluzywnej restauracji oraz w przeciętnej jadłodajni. Możesz go mieć tu i teraz lub zabrać do domu. Czasem łagodny, czasem diabelsko ostry. Jest uniwersalny i chętnie dopasuje się do gustu najwybredniejszego klienta. Tajemniczy nieznajomy, którego nie da się nie poznać w Indonezji.

Czytaj dalej »

Zapach dzieciństwa

Poranna mgła, cisza spokój. Jeszcze chłodno, wręcz zimno jak na tutejsze warunki. Całkowity brak wiatru sprawia, że w ogóle nie czuć, że siedzę na pokładzie jachtu. Wydaje się, jakbyśmy byli zakotwiczeni na jakimś jeziorze, a to tylko spokojny poranek w południowym Sulawesi.

Czytaj dalej »

Podwodny ślub

Z wypiekami na twarzy dopasowujemy płetwy, maski i cały sprzęt do nurkowania. Niedługo schodzimy pod wodę, ale to nie będzie zwykłe nurkowanie, bo… idziemy na ślub. Na nasz ślub.

Czytaj dalej »

Tanio i długo vs drogo i krótko – czyli jak Wy to robicie, że stać Was na kilkuletnią podróż?

Jedną z koronnych zasad taniego podróżowania jest brak pośpiechu. Wiele osób powie: „Jak już jestem w Azji lub gdzieś na drugim końcu świata to chcę zobaczyć jak najwięcej”. Ja odpowiem tak: „Proszę bardzo. To Twój wybór, ale Ty też za to płacisz i nie pytaj mnie potem, skąd ja mam pieniądze na kilkuletnią podróż. Nie da się podróżować szybko i tanio.” NIE DA SIĘ! Da się za to podróżować powoli i tanio, nawet bardzo tanio…

Czytaj dalej »

Wakatobi – bliskie spotkanie z rafami koralowymi

Gdy szukam informacji o miejscu, którego nazwa nic mi nie mówi, zwykle otwieram stronę indeksową Lonely Planet i patrzę jak dużo na ten temat mogę się z “biblii” dowiedzieć. Im mniej znajduję tym bardziej mnie to miejsce intryguje. Moje zmysły się wyostrzają i włącza mi się “tryb odkrywcy”. Jak bardzo górnolotnie by to nie brzmiało, tak Wakatobi zasługuje na szczególną uwagę nie tylko ze względu na to, że potrzeba dużo czasu, aby tam dotrzeć. Największą zaletą tych wysp jest to, …

Czytaj dalej »

Archipelag Alor

Kolejny odcinek naszych żeglarskich przygód za nami. Z Timoru przenieśliśmy się na archipelag Alor i przyznać trzeba jest tutaj pięknie. Białe plaże, niedobitki turystów, mili ludzie i niskie ceny. Zabawimy tutaj dobrych kilka dni.

Czytaj dalej »

Mężczyzna na plaży

Pierwszy etap naszego rejsu kończy się w Kupangu na wyspie Timor. Czułem, że wracam jak na stare śmieci – dosłownie i w przenośni. Wiem, gdzie dobrze zjeść, gdzie robią najlepsze owocowe koktajle. Wiem, w które drzwi zastukać, aby wynająć porządny motor. Wiem też, że jak opuszczałem Azję, właśnie wyspę Timor, szczerze nie znosiłem tego miejsca, zmęczony byłem Azją, jak rzadko. Sam bardzo ciekaw byłem, jak będzie tym razem, gdy do Timoru …

Czytaj dalej »

Żegnaj Australio!

Czas leci nieubłaganie i cóż, nasze dziewięć miesięcy w Australii właśnie dobiegło końca. Kraj, którego z różnych względów obawialiśmy się przed podróżą najbardziej zawładnął naszymi sercami i z bólem patrzyliśmy, jak urzędnicy customs przy odprawie naszego jachtu wbijają nam wyjazdowe pieczątki z Australii. Jak zwykle z uśmiechem na twarzy wręczono nam paszporty mówiąc: “Szczęśliwego żeglowania i zapraszamy ponownie do Australii!” Ooo tak! My tu jeszcze wrócimy!

Czytaj dalej »

Ostatni tydzień

Smutno nam się trochę dziś zrobiło, bo właśnie zaczął się nasz ostatni tydzień w Krainie Kangurów. Zostawiamy tutaj mnóstwo przyjaciół, w zamian zabieramy ze sobą plecak pełen przygód, które długo będziemy wspominać. Dziś przenieśliśmy się z lądu na jacht, gdzie spędzimy ostatnie kilka dni przed wypłynięciem w stronę Azji.

Czytaj dalej »

Pływające puszki po piwie

Widzieliście kiedyś łodzie zbudowane z puszek po piwie? Nie? W Darwin mają ciekawy festiwal, w którym postanowiliśmy wziąć udział i zbudować wraz z resztą Couchsurferów, własny pływające katamaran, którego głównym elementem była…

Czytaj dalej »

Przesunięta skala

Pisałem wczoraj maila do swoich rodziców. Takie tam różne rzeczy o tym, co u nas się dzieje, co robimy w Darwin, jak przygotowania do rejsu itd. Sami wiecie. Skończyłem go i jeszcze raz szybko przeleciałem wzrokiem po treści. Moją uwagę przykuł jeden szczegół, który poważnie mnie zastanowił. Ciekaw jestem co o tym sądzicie? Macie podobnie jak wracacie do Polski?

Czytaj dalej »

Mamy jacht, czyli jachtostop po raz drugi! :)

Tak! W końcu udało nam się zaklepać jacht, którym wypłyniemy z Australii. Było trochę nerwów, bo przez fakt, iż utknęliśmy na dwa tygodnie w Zachodniej Australii, jeden bardzo ciekawie zapowiadający się rejs przeszedł nam koło nosa, ale… nie ma tego złego… podobno :)

Czytaj dalej »

Jak zamienić mieszkanie w Polsce na życie w tropikach?

Często słyszę: “Ale Wam dobrze, tak sobie podróżujecie, a ja tutaj w zimnej Polsce za biurkiem siedzę i w monitor się gapię” albo widzę akcje na Facebooku pt. “Zimo wypierd…j” I co ja na to? Przeprowadźcie się w tropiki i przestańcie marudzić? Łatwo mi się mówi? Być może, ale przynajmniej część z Was może to spokojnie zrobić.

Czytaj dalej »

Jak się stałem dużym chłopcem

Australijczycy mają dość specyficzne poczucie humoru. Już kilka razy zdarzyło się, że ktoś sobie chciał ze mną pożartować, ale nie złapałem klimatu. Podobnie jest z ksywkami, którymi lokalsi się obdarzają. Wierzcie lub nie, ale nie przystają do formatu. Posłuchajcie…

Czytaj dalej »

Spotkanie z krokodylem

Kangury, Uluru, Opera w Sydney i ogromne puste przestrzenie – to dla nas stereotypowa Australia. To wszystko już było, ale osobiście jednak nie wyobrażam sobie być w tym kraju i nie zobaczyć dziko żyjącego krokodyla. Długo to trwało i już prawie się poddaliśmy, ale w końcu po siedmiu miesiącach w kraju Down Under, gdy na północy kończyła się pora deszczowa, ruszyliśmy w stronę porozlewanych rzek mając oczy szeroko otwarte. Szczęście się do nas uśmiecha dość szybko, a dnia tego na pewno …

Czytaj dalej »