Lima, Trujillo i okolice

W Limie jak to w wielkiej stolicy. Trzeba Wam wiedziec, ze Lima jest drugim co do wielkosci miastem na swiecie, ktore jest wybudowane na pustyni… to chyba wszystko tlumaczy. Do Limy przelecielismy poznym wieczorem. Na lotnisku w Iquitos spotkalismy trojke Polakow, z ktorymi zabralismy sie do ich hostelu i przez to taniej mielismy taksowke. Na szczescie okazalo sie, ze byly dwa wolne miejsca.

Czytaj dalej »

Tym razem mocno pod wiatr…

Do tej pory z wiatrem, z wiatrem w plecy, ale jak to w zyciu bywa i pod wiatr, a dzis w nocy zawialo szczególnie mocno…

Czytaj dalej »

Kraj, w ktorym anioly gubia piora ze skrzydel

Zawsze, kiedy czytalam cos autorstwa mojego ukochanego Gabriela*, zastanawialam sie, czy faktycznie ludzie tak zyja, czy rzeczy, ktore opisuje sa prawdziwe. Dlatego chcialam zajsc do Kolumbii. Byla tam choc minimalna namiastka tego, w jakich warunkach zyja bohaterowie opowiadan. Namiastka, ktora nie zawiodla mnie.

Czytaj dalej »

Szalenstwo zakupow

I wcale nie mam na mysli, ze to my wpadlismy w jakis wir zakupow. Szalensto tutaj polega raczej na utrudnianiu pewnych wydawaloby sie prostych rzeczy. Nic dziwnego, ze miejscowi wola kupowac na bazarach niz w sklepach. No ale do rzeczy…

Czytaj dalej »

Peruwianskie klimaty po raz pierwszy – Santa Rosa-Iquitos

Jestesmy w Peru. Na razie nie na stalym ladzie, a na wyspie na Amazonce, ale juz cieszymy sie nowym krajem, choc i tym razem nie obylo sie bez przezyc…

Czytaj dalej »

Pozdrowienia z Letici w… Kolumbii

Taaakkk… juz wszystko jasne. Tu gdzie obecnie jestesmy schodza sie trzy granice – brazylijska, peruwianska i kolumbijska i wlasnie dzis wyladowalismy w Kolumbii, co zupelnie nie bylo planowane. Oczywiscie bez wizy kolumbijskiej :)

Czytaj dalej »

Rejs Amazonka w strone Peru… rozne refleksje

Pamietam to, jak dzis, kiedy w 2005 roku z ekipa w Chinach (pozdrowienia) zaladowalismy sie zmeczeni na lodz splywajaca przez Trzy Przelomy Jangcy. Dzis znow zaczyna sie kolejny splyw wielka rzeka tym razem padlo na fragment Rio Negro i wielka Amazonke – najdluzsza rzeke na swiecie.

Czytaj dalej »

Coraz blizej Swieta… (?)

Wydawalo mi sie zawsze, ze w Polsce szal przedswiateczny zaczyna sie bardzo wczesnie. Ale to, co zobaczylam w Manaus kompletnie mnie zaskoczylo. Wyobrazcie sobie, ze juz mozna tam kupic ozdoby choinkowe. Kolorowe bombki i lancuchy rzucaly sie w oczy w wieszosci sklepikow.

Czytaj dalej »

Telenowele brazylijskie

Pierwszy raz zwrocilam na to uwage juz na dworcu w Boa Vista. Poczekalnia z krzeselkami, na nich pasazerowie oczekujacy na autobus – I wszyscy wpatrzeni w jeden punkt: w telewizor wiszacy przy suficie. Wszyscy z zapartym tchem sledza wydarzenia na ekranie – kolejny odcinek telenoweli. Niby nic w tym dziwnego, trzeba cos robic, czekajac na swoj odjazd. Calkiem to niezle wladze dworca pomyslaly. Ale…

Czytaj dalej »

Środki lokomocji w Wenezueli i Brazylii – komunikacja

Nigdy jeszcze nie podrozowalam tyloma rzeczami co w ciagu tych kilku dni w Ameryce. Opowiem o tych, ktore do tej pory byly. A wpis ten dedykuje Edycie I jej blednikowi :p

Czytaj dalej »

Jedzonko

“Jestem ciekawa co tam jecie przed do lub po piwie.” – takiej tresci SMSa dostalam od Mamy. Postanowilam odpowiedziec na niego na naszej stronie. Ale najpierw zdementuje podejrzenia: wcale az tak duzo piwa nie pijemy. Jasne? ;) najczesciej wykorzystujemy uprzejmosc innych, jak mechanika z naszego statku. A puszki z Wenezueli zostaly uwiecznione na zdjeciach, ze wzgledu na ich walory estetyczne :)

Czytaj dalej »

Antonio, facaldo!

Czyms, co bedzie mi sie zawsze kojarzylo z Wenezuela, jest klimtyzacja. Jest ona uzywana zawsze i w kazdym mozliwym miejscu. Nawet w autobusach.

Czytaj dalej »

Nasz pierwszy Indianin

Na wycieczke do PN Canaima musielismy wziac przewodnika. Bez zorganizowanej grupy nie bylo mozliwosci dostania sie pod wodospad Salto del Angel. A przy samym podejsciu pod wodospad nasza grupa zostala polaczona z jeszcze jedna. W ten sposob przez pewien czas mielismy dwoch przewodnikow.

Czytaj dalej »

Jak dwoje gringo przedarlo sie z Wenezueli do Brazylii

Nasza wenezuelska Odssea powoli dobiega konca. Wracamy do miasta z Canaimy naszym rozklekotanym samolotem. Osobiscie zalapalem sie w drodze powrotnej na miejsce pilota, ale cieszylem sie tym tylko do chwili startu. Samolot coraz szybciej sie rozpedza, juz ma sie wznosic I nagle…

Czytaj dalej »

Rozklekotany samolot do Canaimy – Salto del Angel

Po raz czwarty w przeciagu kilku dni wznosimy sie w przestworza, tym razem jednak rozklekotana awionetka…

Czytaj dalej »