Start » Peru (strona 2)

Peru

Huaraz i wypad w Cordiliera Blanca – Laguna Llanganuco

Dojechaismy do Trujillo, pochodzilismy po miescie w celu nadrobienia zaleglosci w fotografiach spowodowanych kradzieza aparatu. Zajelo nam to sporo mniej czasu niz za pierwszym razem, bo miasto juz znalizmy na wylot i wiedzielismy, co jest warte sfotografowania. Po kolo trzech godzinach zaczelismy kombinowac, jak tu dojechac do Huaraz, czyli naszej bazy wypadowej w Cordiliera Blanca. Czytaj dalej »

Z Ekwadoru do Piury, czyli Peru po raz drugi.

Dojechalismy do Piury, do miasta gdzie mieszka nasz przyjaciel Victor, u ktorego to spedzilismy trzy dni. Sam pobyt, dom i rozne temu podobne opisala juz Eliza, wiec ja sie powtazac nie bede. Skupie sie na innym temacie, ale zanim to, trzeba wyjasnic, jak znalezlismy sie w Piurze. Czytaj dalej »

Latynowska fiesta

Bedac goscimi w domu peruwianskiej rodziny, chcielismy naszego Amigo Peruwiano wyciagnac na dyskoteke. Fajnie by bylo, ale okazalo sie, ze na ten dzien mozemy miec ciekawsza impreze. Tego dnia byly chrzciny jednego z chlopcow mieszkajacych w tym domu. I z tej okazji domownicy szykowali fieste. Czytaj dalej »

Każdy jest potencjalnym zlodziejem

Wiem, moze sie wydawac, ze wpadlismy w jakas paranoje. Ale po dokladniejszym przyjrzeniu sie tutejszym ludziom okazuje sie, ze nie tylko my tak miejscowych postrzegamy. Tutaj sasiad boi sie sasiada i widzi w nim zlodzieja. Czytaj dalej »

Granica Peru-Ekwador, kradzież aparatu w autobusie nocnym i okolice Cuenca

Dojezdzamy do Tumbes. Wysiadamy z autobusu, szybka toaleta i bierzemy taxi na granice a dokladniej do miejscowosci Huaquillas. Po drodze zatrzymujemy sie na postarunku Policji, gdzie dostajemy “wyjazdowke” z Peru i jedziemy dalej. Dojezdzamy do Ekwadoru. Idziemy na dworzec autobusowy, kupujemy dwa bilety do Cuenci i… bierzemy taxi… dokad, no wlasnie… Czytaj dalej »

Lima, Trujillo i okolice

W Limie jak to w wielkiej stolicy. Trzeba Wam wiedziec, ze Lima jest drugim co do wielkosci miastem na swiecie, ktore jest wybudowane na pustyni… to chyba wszystko tlumaczy. Do Limy przelecielismy poznym wieczorem. Na lotnisku w Iquitos spotkalismy trojke Polakow, z ktorymi zabralismy sie do ich hostelu i przez to taniej mielismy taksowke. Na szczescie okazalo sie, ze byly dwa wolne miejsca. Czytaj dalej »

Tym razem mocno pod wiatr…

Do tej pory z wiatrem, z wiatrem w plecy, ale jak to w zyciu bywa i pod wiatr, a dzis w nocy zawialo szczególnie mocno… Czytaj dalej »

Szalenstwo zakupow

I wcale nie mam na mysli, ze to my wpadlismy w jakis wir zakupow. Szalensto tutaj polega raczej na utrudnianiu pewnych wydawaloby sie prostych rzeczy. Nic dziwnego, ze miejscowi wola kupowac na bazarach niz w sklepach. No ale do rzeczy… Czytaj dalej »

Peruwianskie klimaty po raz pierwszy – Santa Rosa-Iquitos

Jestesmy w Peru. Na razie nie na stalym ladzie, a na wyspie na Amazonce, ale juz cieszymy sie nowym krajem, choc i tym razem nie obylo sie bez przezyc… Czytaj dalej »