Start » Tadżykistan » W Pamirze jest zimno. To znaczy ile?

W Pamirze jest zimno. To znaczy ile?

Przed przyjazdem do Pamiru żywo sprawdzaliśmy prognozę pogody. Interesowały nas dwa największe miasta w regionie – Murghab i Khorog. Oba leżą jakby na dwóch przeciwległych biegunach. W tym pierwszym ciągle pochmurno i temperatury maksymalne w ciągu dnia to -3 do -7. Khorog, jak u Pana Boga za piecem – zawsze więcej niż 10 na plusie. Przewalamy się przez Przełęcz Akbaital, która pokryta jest śniegiem i wiatr świszcze. Nic, tylko zwiewać stąd chcemy, ale dokąd? Do Murghab? Z deszczu pod rynnę?

Miasto Murghab i jego domy
Miasto Murghab i jego domy

Doturlaliśmy się w południe do Murghab i oczom nie wierzyłem. Ciepło, słonecznie, zero chmur. Pomyślałem sobie – ech te prognozy pogody. Miało być w dzień poniżej zera, w nocy lepiej nie pytać, a tutaj miło i przyjemnie.

Poszliśmy wieczorem „na banię”. Nie, nie… nic z piciem tym razem. Bania to tutaj jakby łaźnia. W końcu po 10 dniach na rowerze mogliśmy się w końcu umyć, oprać i najnormalniej poczuć, że się żyje. Wyprane ciuchy przez noc w pokoju oczywiście nic nie wyschły. Następnego dnia rano znów piękna pogoda, znów na zewnątrz cieplej niż w domu, więc wywlekam to pranie na słońce. Po 2-3 godzinach idę sprawdzić i przód spodni na popiół wyschnięty, a tył na kamień zamarzł. Jak to możliwe, że zamarza, a tak ciepło w ciągu dnia?

Moje rozterki rozwiewa starszy Kirgiz mówiąc: dziś dość ciepło, tylko minus 5 stopni. 5 poniżej zera niedowierzam. Faktycznie, jak słońce zajdzie to momentalnie jakby lodowe bryły spadały z nieba.

Bazar w Murghab z pamirskim Audi.
Bazar w Murghab z pamirskim Audi.

Ludzie mówią, że -40, -50 zimą to tutaj standard, ale zaraz potem dodają: To jest suchy mróz, jego tak bardzo nie czuć. Mówią, że nawet można w spodniach bez kalesonów wyjść i da radę. Tego samego wyczynu mieszkańcy Khorogu nie powtórzą. „Gdyby tam u nich choć raz temperatura w dzień spadła do -40 to by wszyscy pozamarzali. Tam mokry mróz” – śmieje się kobieta z Murghab.

I tak oto w Pamirze nauczyliśmy się, że trzydzieści stopni mrozu równe minus trzydziestu stopniom innego mrozu nie jest.

O autorze: Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Podobny tekst

Sprawdzian cierpliwości, czyli prom Aktau – Baku

Azjatycka klasyka, ale taka rasowa. Nie wiadomo kiedy przypłynie. Nie wiadomo, kiedy odpływa. Nie wiadomo, czy nas zabierze. Prom z Aktau …

6 komentarzy

  1. To taki mroźny, ciepły, wesoly, paradoks :) Pozdrawiam! Zdjecia super !!! Zywo, dalej, do przodu…

  2. Zamrożone pranie na suchym mrozie a zamrożone pranie na mokrym mrozie…Podaj różnicę!!!
    Wot – eksperyment!

  3. Czyżby Afganistan  następny…?

  4. Mroz mrozowi nierowny…A jakies plany na swieta w tym roku?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *