Start » Wszystko w temacie: Azja (strona 11)

Wszystko w temacie: Azja

Ruch uliczny na Bliskim Wschodzie

Jako fan praktycznych rozwiązań nie mogłem sobie darować napisania kilku słów na temat tego, jak wygląda ruch uliczny na Bliskim Wschodzie. Jest on zarówno czasem bardzo zwariowany, o ile nie użyć mocniejszego słowa – niebezpieczny, ale też zarazem niektóre rozwiązania na drogach są bardzo praktyczne i ułatwiające ludziom poruszanie się po ulicach. Czytaj dalej »

Czarnych czadorów czar, czyli Welcome to Iran

Z Dogubayazit do granicy irańskiej mamy kilkadziesiąt kilometrów, a podwozi nas TIRem Turek, który jedzie bagatela z Hamburga do Teheranu. Wysiadamy z wozu przed samą granicą i udajemy się do odprawy paszportowej. Przy budkach tureckich, dostrzegamy długą kolejkę, która jeszcze powiększa się, kiedy nadjeżdża kolejny autokar i wylewa się z niego fala czarnych czadorów. Czytaj dalej »

Tureckie Vany i wcale nie chodzi o ciężarówki

We wtorek udało nam się dotrzeć do miasta Van, które słynie z 3 rzeczy: ruin zamku- twierdzy, serowych śniadań i przepięknych kotów rasy „Turecki Van”. Zgadnijcie sami, co było więc największą atrakcją tego miasta? Czytaj dalej »

Autostopem do wnętrza wulkanu!

Zatrzymaliśmy się w miejscowości Tatvan, która jest położona tuż przy brzegu jeziora. Samo jezioro Van jest ogromne, jego powierzchnia wynosi 3755 km kwadratowych, co czyni je największym i najgłębszym jeziorem Turcji, a jego wody są słono-sodowe. Zanim jednak dotarliśmy do samego Tatvan, rano obudziliśmy się na… Czytaj dalej »

Diyarbakir, czyli jak Kurdowie walczą o swoją niepodległość oraz męskie łzy w oczach

Kiedy docieramy do domu Mehmeta okazuje się, że jest tam spora grupka dzieci i kilkoro dorosłych, ale niektórzy przyszli tylko w odwiedziny. Prowadzimy dość proste rozmowy po angielsku, bo Mehmet uczy się tego języka zupełnie sam i jeszcze nie do końca swobodnie się czuje w konwersacji. Właśnie odwiedzający go ludzie z Hospitality Club, czyli np. my, są właściwie jedyną okazją, żeby mógł poćwiczyć swój angielski – cieszymy się, że możemy pomóc! Dla Kurdów wszystko :) Czytaj dalej »

Pełny przygód wyjazd z Iraku…

Wcześnie rano wyjeżdżamy z Erbil w stronę granicy iracko-tureckiej. Śpieszy nam się, bo tego samego dnia wieczorem Bartek ma samolot z Diyarbakir do Stambułu, skąd poleci do Polski. Mieliśmy więc 10 godzin, aby pokonać około 800 km, przejechać granicę iracko-turecką i kupić bilet do Stambułu na lotnisku. Cóż… nie wszystko wzięliśmy pod uwagę, lub jak kto woli, życie zafundowało nam dodatkowe atrakcje. Czytaj dalej »

Sulejmanija i przedwyborcza atmosfera

Do miasta Sulejmanija wybraliśmy się głównie po to, aby zobaczyć, jak wygląda ono w przed dzień wyborów prezydenckich i parlamentarnych w irackim Kurdystanie. Nic nie byłoby w tym nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jest ono ostoją dużej partii będącej w opozycji do obecnie rządzącej. Nasze przypuszczenia przeszły najśmielsze oczekiwania. Czytaj dalej »

Zapomniane świątynie w irackim Kurdystanie – Lalish (Hennes)

Drugi dzień w Iraku był chyba najciekawszym dniem pod względem krajoznawczym. Odwiedziliśmy miejsca, które białych turystów nie widziały jeśli nie kilkanaście to na pewno przynajmniej kilka lat. Z Dohuk wyruszyliśmy w kierunku stolicy Irackiego Kurdystanu, Erbil drogą nie do końca najkrótszą. Nasza marszruta z dwóch godzin jazdy taksówką wydłużyła się do ponad siedmiu godzin. Czytaj dalej »

Pierwsze kroki po irackim Kurdystanie – Dohuk

Przekraczaniu granicy turecko-irackiej towarzyszył niemały dreszczyk emocji. Wszyscy wiemy, co media mówią o Iraku. Głównie kojarzy nam się on z Saddamem Husajnem, wojna, zamachami bombowymi i fanatykami religijnymi. Obraz może i ten jest właściwy, ale na pewno nie dla irackiego Kurdystanu, gdzie życie toczy się normalnie i spokojnie, a ludzie tam żyjący za wszelka cenę starają się odbudować swój kraj i doprowadzić go do zupełnej normalności. Czytaj dalej »

Irańska gościnność po raz pierwszy… i nie ostatni

Pierwszy dzień w Iranie minął nam bardzo szybko. Być może dlatego, że chłonęliśmy wszystko, co widzieliśmy garściami. Wszystko było dla nas nowe – język alfabet, sposób bycia ludzie, architektura, zwyczaje i reguły w tym kraju panujące, a zwłaszcza… pieniądze. Czytaj dalej »

spalony autobus - Irak

Iracki Kurdystan – to w końcu Irak czy nie Irak?

Na to pytanie jest bardzo ciężko odpowiedzieć, zależy to głównie od tego, z kim o tym rozmawiamy. Zanim jednak zaczniemy cokolwiek opowiadać Wam o części Iraku, w której byliśmy, musimy trochę nakreślić sytuację polityczną w tym regionie oraz jego historię – bez tego łatwo się pogubić Czytaj dalej »

Kilka dni w Kapadocji

Pierwsze promienie słońca przedzierają się przez krzaki, w których spędzamy noc. Ale to nie słońce nas budzi, a dziwny szum słyszany co jakiś czas. Jesteśmy lekko zdezorientowani – co to jest. Patrzymy w górę i już wszystko jasne. Nad naszymi głowami unosi się sześć balonów… Czytaj dalej »

6 stopów, ponad 900 km, trasa Istambuł – Goreme w 12 godzin

Z Istambułu wyjechaliśmy autostopem wcześnie rano. Ibrahim wyrzucił nas w okolicy mostu na Bosforze, aby łatwiej nam było wydostać się z miasta w stronę Ankary. Dziwił się przy tym strasznie, że do Kapadocji chcemy jechać właśnie stopem, a nie autobusem, którym tę trasę przejechalibyśmy szybciej i wygodniej, ale… nie byłoby tej zabawy, jaką mieliśmy podczas 900 km drogi do Goreme w Kapadocji. Czytaj dalej »

Istambuł i jego oblicza

W Istambule wylądowaliśmy około 4 rano. Przywitać miał nas Ibrahim, u którego mieliśmy się zatrzymać przez najbliższe 4 dni, ale przywitał nas śpiew muezina. Wrażenie było tym większe, że były to pierwsze nasze chwile w kraju muzułmańskim. Zupełnie wyludnione miasto o wschodzie słońca i nagle słychać nawoływanie do modlitwy – aż dreszcze nam przeszły po plecach. Czytaj dalej »

Zdjęcia z Istambułu

Relacja z pobytu w Istambule jeszcze nie jest gotowa, ale chcąc zaspokoić choć trochę Waszą ciekawość zamieściliśmy trochę fotek z Turcji Przyjemnego oglądania :) Czytaj dalej »

Mamy wizę pakistańską – RUSZAMY!

Stało się! Po kilku tygodniach zmagań z ambasadą pakistańską, w końcu dziś odebraliśmy wizy. Po pierwotnym odrzuceniu naszych wniosków, za drugim podejściem wzięliśmy ich na sposób i udało się – jedziemy w Karakorum! :)) Czytaj dalej »