Start » Wszystko w temacie: Azja (strona 2)

Wszystko w temacie: Azja

Rowerem w kazachskie góry

Tas to Australijczyk, którego poznaliśmy w Almaty. W wolnych chwilach od sterowania Airbusem w kazachskich liniach lotniczych jeździ na rowerze i chodzi w góry. Lubi też obie te dyscypliny łączyć i gdy zaproponował mi pewnego dnia przejażdżkę po okolicy nie sądziłem, że zrobi się z tego 100-kilometrowy wyścig rowerowy połączony z wpychaniem jednośladu pod górę na 1400 metrów… Czytaj dalej »

Kazachska mieszanka wybuchowa

Ile razy już pisaliśmy, że zakochaliśmy się w jakimś kraju? Spokojnie będzie pięć, jak nie sześć. Dwa z nich, Pakistan i Australia to kraje, w których znaleźliśmy to czego szukaliśmy od początku – dzika natura, pustka, przestrzeń, góry i pustynie. Spodziewaliśmy się, że Kazachstan będzie tylko bramą i wstepem do Azji Centralnej. Chcieliśmy już wyjechać z przeludnionej Azji Wschodniej i cieszyliśmy się, że skończy się bariera językowa. Nie oczekiwalismy zbyt wiele. Jaki jest nasz Kazchstan? Wybuchowy! Czytaj dalej »

Rowerem przez laotańską dżunglę – fotocast

Zapraszamy Was na podróż w czasie do laotańskiej dżungli wzdłuż granicy z Birmą… Wyobrażaliśmy sobie, że wszędzie będą narkotyki, opium i zmagania z przemytnikami, a okazało się, że zmagać musimy się tylko z własnymi słabościami! Czytaj dalej »

Wracamy na drogę

W Urumqi planowaliśmy zostać trzy dni. Haha, trochę się zasiedzieliśmy i w efekcie spędziliśmy tutaj trzy dni i trzy tygodnie! Koniec końców to najgorsze miejsce do życia na świecie (wg. kilku rankingów) stało się dla nas dość przyjazne i zostawiamy tutaj sporo ludzi, których możemy nazwać co najmniej dobrymi znajomymi. Czytaj dalej »

Skradzione rowery w Urumqi c.d.

Mija właśnie tydzień, od kiedy ukradziono nam rowery w Chinach. Długo waliliśmy głową w biurokratyczny mur, aż w końcu coś zaskoczyło i sprawa powoli zaczęła posuwać się do przodu, jednak nie na tyle, aby pisać o tym na blogu. Tak sytuacja miała się do piątku, a dziś w nocy nadszedł prawdziwy przełom. Policja odzyskała jeden z rowerów. Czytaj dalej »

Drużyna pieroga (zhong guo jiao zi)

Nasze chińskie kulinarne podboje zaprowadziły nas tym razem do domu pełnego ludzi, radości, uśmiechu i dobrej energii. Tak musiało być, no bo jak inaczej udałoby nam się ulepić ponad 400 pierogów w jedno popołudnie? Możemy psioczyć na system, wszechobecny tłok, złodzieji rowerów, leniwą policję, brud i chińskie maniery, ale takie sytuacje po prostu rozkładają nas na łopatki, w pozytywnym sensie oczywiście. Czytaj dalej »

Rowerem przez Japonię

Rowerowa Japonia

Przez Japonię na rowerze – 5 i pół tygodnia, 1800 kilometrów, kilkaset zdjęć i zero płatnych noclegów. Wspaniali ludzie, uprzejmi kierowcy przestrzegający przepisów i zmagania z własnymi słabościami. Dwa tygodnie bez prysznica, piękne góry, krystalicznie czyste jeziora i polowanie na spożywcze promocje w supermarketach – Japonia dla rowerzysty wydaje się być idealna. Czytaj dalej »

Kraina baśnią podszyta

Japonia oprócz pięknej przyrody, bogatej kultury, oszałamiających wynalazków techniki i pysznej kuchni, kryje w sobie niespodziankę… Historie, legendy, bajki i opowieści. Poznaliśmy tylko kilka z nich, a są ich setki, a może tysiące? Drzemią w przydrożnych klonach, ukrywają się w małych świątyniach shinto, patrzą wybałuszonymi oczyma śmiesznych figurek, wyją wiatrem na samym szczycie Fuji lub dopadają nas na zatłoczonych ulicach Tokyo. Czytaj dalej »

Tokyo: Zwierzenia podniebienia

Kilka razy mieliśmy okazję spróbować przysmaków kuchni japońskiej. Tym razem udało nam się dotrzeć do absolutnej mekki lokalnego jedzenia w bardzo japońskim stylu i atmosferze. Nawet nie do końca wiemy gdzie to było… gdzieś zdala od rozświetlonego neonami Tokyo. Czytaj dalej »

Fuji kolor

Dawno, dawno temu, gdy na polskich ulicach zaczynały pojawiać się kolorowe reklamy, jedna, która utkwiła mi w pamięci szczególnie, należała do firmy Fuji. Zielono-biało-czerwone kolory Fujicolor wręcz krzyczały na szarych ulicach. Ktoś powie – Kodak “krzyczał bardziej”, ale to nie o Kodaku odcinek, a o Fuji właśnie.Skupcie się! ;) Dziś, po ponad 20 latach Fuji Filmy nie robią już takiej furory. Zmieniła się nie tylko Polska, ale i kolejna epoka w fotografii nastała. Wulkan Fuji jednak jak kolorowy był i jak … Czytaj dalej »

Wulkan Fuji w stylu nieklasycznym

Większość poznanych przez nas Japończyków pyta nas „A na Fuji byliście?”. Nie do końca mieliśmy to w planach, ale w końcu udaliśmy się zobaczyć sławny wulkan. Gdy po sześciu godzinach gramolenia się na szczyt spojrzy się na wschodzące ponad chmurami słońce, można wreszcie zrozumieć dlaczego wspinają się na tę górę tysiące osób każdego dnia. Wulkan Fuji ma w sobie jakąś dziwną energię. Wejście na niego wymaga sporego wysiłku a my jeszcze sobie to zadanie utrudniliśmy, bo do połowy, … Czytaj dalej »

W japońskim domu

Siedzę chyba w najbardziej tradycyjnym japońskim domu do jakiego mogliśmy wejść. Cały z drewna, ręczne rzeźbienia, przesuwane drzwi, w środku słomiane tatami, a ściany poszczególnych pomieszczeń oddzielają papierowe drzwi i ekrany. O czym więc mógłbym napisać, jeśli nie o tym, jak się w takim domu zachowywać. Czytaj dalej »

Konnichiwa Nippon! (Dzień dobry Japonio!)

Zamykasz oczy. Myślisz sobie „Japonia” i co widzisz? Kwitnące wiśnie, zapaśników sumo, sznur ludzi w garniturach pędzących do pracy. Maniak samochodowy doda: Toyota, Suzuki, Mitsubishi. Fan motorów też dołoży swoje dwa grosze: Kawasaki, Honda. Miłośnik sztuk walki – oczywiście karate. Ktoś zakochany w historii Japonii powie: samuraje, gejsze, sumo? Dzieci do tego kolorowego już obrazu domalują pewnie Czarodziejkę z Księżyca i Pokemony. Panasonic, Toshiba też dobrze wszystkim … Czytaj dalej »

Ludzie patrzą

Podczas naszej rowerowej przygody w laotańskiej dżungli, udało nam się dotrzeć do wiosek, w których turysta to naprawdę rzadkość. Ludzie mieszkający w takich wioskach patrzą na nas jak na kosmitów, a my na nich jak na zjawy z bajki. Obie strony myślą: jacy oni dziwni! Jesteśmy dla siebie nawzajem atrakcją. Czytaj dalej »

Przepis na duszoną paprotkę

Pamiętam ten ból mięśni przy stromym podjeździe krętą, kamienistą drogą. Już miałam zsiadać z roweru, żeby chwilkę odpocząć, kiedy zobaczyłam trzcinowe dachy chat. „Oooo wioska! Może tu będziemy mogli odpocząć i coś zjeść. Trochę ryżu i jajka zawsze się znajdą”- pomyślałam i szybko ruszyłam do przodu. W wiosce znalazło się coś lepszego. Trafił się nam niezły rarytas. Chcecie przepis? Czytaj dalej »

Rowerem przez Tajlandię – fotocast

Dokładnie 3 lata temu wyruszyliśmy z Polski. Nie chcemy podsumowywać, ani rozliczać, bo to ani koniec, ani inna szczególna data. Jedno jest pewne, gdyby ktoś 3 lata temu powiedział nam, że będziemy podróżować na rowerach, to roześmialibyśmy się całą piersią! Czytaj dalej »