Start » Wszystko w temacie: Azja (strona 7)

Wszystko w temacie: Azja

Hanoi, miasto o temperaturze wrzenia.

Do tej pory Hanoi kojarzyło mi się z miastem wymienianym przy okazji prognozy pogody: Hanoi 25°C, Hanoi 30°C… Nie! Hanoi to miasto, które wrze! Czytaj dalej »

Hue mialo pecha

Hue miało potwornego pecha. Znalazło się w bezpośrednim {joomplu:2004}sąsiedztwie ze strefą zdemilitaryzowaną podczas wojny w Wietnamie i było niszczone raz przez siły północy, a raz południa. Do dziś widać ślady walk szczególnie, gdy chodzi się po Zakazanym Purpurowym Mieście. To jednak sprawiło, że moje myśli momentalnie uciekły do Pekinu… Czytaj dalej »

Hoi An, miasto bezpiecznego lądowania

Opuszczamy spokojne, nieskażone turystami tereny Wietnamu i kierujemy się w stronę wpisanego na listę UNESCO Hoi An. Tam dostajemy „w twarz”, jemy najpyszniejsze danie kuchni wietnamskiej i spotykamy polskiego bohatera. Czytaj dalej »

Quy Nhon – niedocenione miasto

Są miejsca na świecie, które wydawałoby się nie mają nic do zaoferowania. Takim na pierwszy rzut oka może być Quy Nhon w Wietnamie. Kto o niem słyszał? Hanoi, Sajgon, Sapa, Hoi An, Mui Ne, Dalat – TAK! 99% napotkanych turystów z dumą może powiedzieć – “Oczywiście, że tam byłem. Śliczne” Ale Quy Nhon? Jak się to w ogóle pisze? I my nie wiedzieliśmy. Nie planowaliśmy też się tam zatrzymać. Wyszło przez przypadek. Teraz jednak patrząc … Czytaj dalej »

300 dni

Kilka dni temu zerknęliśmy na licznik po prawej stronie bloga, „odrywający kolejne kartki z kalendarza” i zreflektowaliśmy się, że niedługo minie 300 dni naszej podróży!?! Dziwnie to brzmi. Ciągle mam wrażenie, że wyjechaliśmy z Krakowa kilka dni temu, a przecież minęło już tyle czasu. Nigdy wcześniej na tak długo nie wyjeżdżaliśmy w podróż. Jakie było to 300 dni? Czy się zmieniliśmy? Czy wszystko idzie zgodnie z planem? Czas na małe podsumowanie… Czytaj dalej »

Śladami Kajko i Kokosza – Kon Tum

Pierwszy dzień w kraju, w którym nigdy wcześniej się nie było jest zawsze trudny, ale jakże ekscytujący – szczególnie w Azji. Nowy język, nowe zwyczaje, inni ludzie, inna kuchnia! Ach! Kon Tum okazuje się przyjaznym miejscem dla początkujących obcokrajowców w Wietnamie, czyli m.in. i dla nas! Czytaj dalej »

Attapeu i straszna (!?) granica Laosu z Wietnamem

Z Paksongu do Attapeu docieramy w samo południe. Słońce przypieka, ciężkie plecaki wbijają w ziemię, do centrum daleko, a sawngthaew za drogi. Andrzej zdesperowany łapie stopa i po 5 minutach jesteśmy w samym sercu miasteczka. Attapeu raczej nie jest światowym centrum rozrywki, nie przypomina tez typowych miast przygranicznych jakie znamy. Nie widać tu handlarsko-szmuglerskiego ruchu i towarzyszącego mu charakterystycznego napięcia. Cisza, spokój i senna atmosfera udzielają się mieszkańcom, od których ciężko nam wydobyć informacje o transporcie do Wietnamu. Po przeszło dwugodzinnych … Czytaj dalej »

4000 wysp na Mekongu – miejsce, w którym giną ludzie

Thakhek i okolice rozczarowały nas i przyznam szczerze, że z każdym dniem spędzonym w Laosie mam wrażenie, iż jesteśmy tutaj za długo marnując trochę czas. Niesprawiedliwy osąd? Być może, ale przed nami miejsce, które zmienia nasze opinie o Laosie o 180 stopni, a było to tak… Czytaj dalej »

Thakhek – krótka piłka

Do Thakhek docieramy z nosem na kwintę po autostopowej porażce, ale liczymy na to, że malownicze tereny tego regionu poprawią nam nastrój. Czytaj dalej »

Jak wygląda sylwester w Laosie?

Po mocnych wrażeniach jakich dostarczyła nam jaskinia Kong Lo, czas na rozrywkę. Dziś Noc Sylwestrowa, którą spędzimy w towarzystwie Laotańczyków. Trzeba też poczynić postanowienia na Nowy Rok… Czytaj dalej »

Tham Kong Lo – niedoceniony cud Laosu

Jaskinia Kong Lo to wg nas jedno z najciekawszych miejsc w Laosie. Z powodu niewygodnego dojazdu dociera tu niewielu turystów – na szczęście dla jaskini. Jednak infrastruktura turystyczna wokół niej zaczyna się już powoli pojawiać i pewnie wkrótce Kong Lo stanie się prawdziwym hitem Laosu. Czytaj dalej »

Luang Prabang – miasto z pocztówki

Co prawda „ekotrekking” okazał się chybionym pomysłem, ale podobno nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i w sumie dzięki tej wyjątkowej imprezie turystycznej poznaliśmy kilka ciekawych osób. Można powiedzieć, że przez te 3 dni męki zżyliśmy się z innymi osobami z grupy, wygląda na to, że złe doświadczenia jednoczą ludzi. Czytaj dalej »

Ekotrekking w Laosie, czyli jak nabić “białych” w butelkę! Cz.2.

Po wstępnym ogarnięciu się z błota poprosiliśmy naszego przewodnika, aby zorganizował coś z czego można by rozpalić ognisko. Chcieliśmy wysuszyć nasze przemoknięte ubrania. Oczywiście, jak to na ekotrekking przystało nasz przewodnik skombinował trochę plastikowych butelek walających się po wiosce, które posłużyły za rozpałkę. Kiedy to zobaczyliśmy, ręce nam już opadły całkowicie, a jak się okazało nie był to koniec jego inwencji twórczej. Czytaj dalej »

Jak się tworzy produkt turystyczny w Laosie? Cz. 1.

Turystyczna część miasteczka Luang Nam Tha od pierwszej chwili wydała mi się jakoś sztucznie stworzona. Miałem strasznie silne wrażenie, że bum na turystykę w tym regionie został sztucznie wykreowany przez jakiegoś sprytnego marketingowca. Ten bawiąc się klockami lego pod postacią tego, co oferuje region, stworzył unikalną zabawkę. Jednak chyba nie każdy umie się tą zabawką bawić we właściwy sposób. Czytaj dalej »

Przygranicze chińsko-laotańskie

Bajkowe tarasy ryżowe za nami, ale przed nami region Xishuangbanna. Slynie on ze swietnych tras trekingowych w okoliczne gory, ale… Czytaj dalej »

Wioska bez Coca-Coli i tarasy ryżowe

Po tygodniu spędzonym w domu Grega, wyrobieniu wizy do Wietnamu i całkowitym wyleczeniu wszelkich nieżytów, wyruszyliśmy w kierunku laotańskiej granicy. Zanim jednak tam dotarliśmy zatrzymaliśmy się na kilka dni w miejscu, które okazało się cudem natury, a do którego nie docierają (jeszcze) turyści. Czytaj dalej »