Wszystko w temacie: Tadżykistan

Żywioły Pamiru

Łup, ani puści. Łup, łup, łup… dwie, trzy białe skazy pojawiły się na tafli lodu. Huk… za trzecim razem pod naporem wielkich okrąglaków podrzucanych do góry, lód w końcu pęka… Czytaj dalej »

W Pamirze jest zimno. To znaczy ile?

Przed przyjazdem do Pamiru żywo sprawdzaliśmy prognozę pogody. Interesowały nas dwa największe miasta w regionie – Murghab i Khorog. Oba leżą jakby na dwóch przeciwległych biegunach. W tym pierwszym ciągle pochmurno i temperatury maksymalne w ciągu dnia to -3 do -7. Khorog, jak u Pana Boga za piecem – zawsze więcej niż 10 na plusie. Przewalamy się przez Przełęcz Akbaital, która pokryta jest śniegiem i wiatr świszcze. Nic, tylko zwiewać stąd chcemy, ale dokąd? Do Murghab? Z deszczu pod rynnę? Czytaj dalej »

Zjawy nad Jeziorem Karakul

Takich miejsc jak Karakul nie ma. To mi się śniło. To nie była prawda. Nie mogła być. To wymysły, marzenia zmęczonego mózgu. Jazda po tych wertepach chyba mi nie służy, skoro mam takie przywidzenia. A jednak w aparacie znalazłam zdjęcia tego miejsca, czyli byłam tam i to wszystko działo się naprawdę. Czytaj dalej »

Kontrola antynarkotykowa

Granica kirgisko-tadżycka to zdecydowanie jedna z barwniejszych granic w naszej podróży. Przekraczaliśmy ją łącznie trzy dni, a tadżycka „jednostka antynarkotykowa” zatrzymała nas na całą noc. Czytaj dalej »

No-man-land

Dziś był bardzo leniwy dzień… wietrzny i pochmurny. Gramoliliśmy się jak tylko mogliśmy, trochę zwlekliśmy nasz wyjazd z Sary Tash, ale w końcu ruszyliśmy. Chyba trochę psychicznie się zablokowaliśmy widząc przed sobą ścinę lodu przez, którą chcemy przejechać. Ludzie wszyscy wokół powtarzają „w Pamirze ocień cholodno” i patrzą na nas z politowaniem…  Czytaj dalej »

Pamir na wyciągnięcie ręki

Dojechaliśmy do Sary Tash. Mało dycha nie wyzionęliśmy na ostatniej przełęczy, ale jakoś się doczołgaliśmy. Trochę tlenu mimo wszystko brakuje a lodowate powietrze z deka mrozi płuca, więc ciężko się zaciągać… Czytaj dalej »

Kirgistan, Górzystan

Po pokonaniu trasy Biszkek – Osz mamy wrażenie, że kraj ten powinien nazywać się Górzystan! Tyle przełęczy, podjazdów i zjazdów to chyba nigdy nasze oczy nie widziały, ale za to trafiliśmy na polskie dusze w Jalal-Abad, które nas bardzo uradowały. Czytaj dalej »

Pamir znów otwarty

Azja Centralna to ponoć najtrudniejszy region pod względem wyrabiania wiz. Wygląda na to, że mocno wykorzystaliśmy pulę nieszczęść i tym razem wszystko układa się po naszej myśli. Wiza do Kazachstanu pikuś. Kirgistan bez wiz. Wizę do Tadżykistanu dostaliśmy w 15 minut i mieliśmy ją w paszportach zanim oddaliśmy wypełnione wnioski… problemem był Pamir, który koniecznie chceliśmy rowerami przejechać, a ciągleregion ten był zamknięty po zamieszkach, jakie miejsce tam miały w wakacje. Czytaj dalej »

Sekrety Tadżykistanu

Pamir podbił nasze serca – gościnni ludzie, piękna przyroda. To wszystko, co Wam do tej pory opowiedzieliśmy jest prawdą, ale to tylko wycinek rzeczywistości, którą jako turyści w Tadżykistanie liznęliśmy. Kraj ten ma wiele więcej sekretów, o których się głośno nie mówi. Czytaj dalej »

LosWiaheros na rowerach

Czy nam do końca odbiło?

Afryka… Marzy nam się Czarny Ląd już od jakiegoś czasu, ale jachtu nie było. Mieliśmy już bilety lotnicze do Birmy, więc mogliśmy też kupić potem do Afryki, bo już ideologia lądowej podróży się skończyła. Tylko… za dwa bilety do Afryki z Bangkoku jesteśmy w stanie podróżować kilka miesięcy, więc to bez sensu. Urodził się więc pomysł inny. Nazywa się on – rowery. Czytaj dalej »