Start » Wszystko w temacie: video (strona 4)

Wszystko w temacie: video

Prawdopodobnie największy bazar w Azji Centralnej – Hotan

Z Kaszgaru wybraliśmy się w stronę Hotan na niedzielny bazar, który przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Tym samym postanowiliśmy dalej przemierzać trasę Jedwabnego Szlaku, na którym znajdujemy się juz od kilku miesięcy i powoli zmierzamy do jego końca. Czytaj dalej »

Szczęśliwego Nowego Roku Tygrysa!

O co chodzi? A no oto, że w Wietnamie z dużo większą pompą obchodzi się Nowy Rok Księżycowy niż nasz, tradycyjny. Wczoraj o północy wkroczyliśmy w Nowy Rok pod znakiem Tygrysa! :) Specjalnie dla Was dwa filmiki z Sajgonu, gdzie własnie jesteśmy i gdzie wczoraj na głównej ulicy miasta wraz z setkami tysięcy Wietnamczyków świętowaliśmy nadejście Tygrysa! Filmiki poniżej Czytaj dalej »

Z wizytą u Ujgurów, czyli niewygodna prawda o Xinjiangu

Jesteśmy w Kaszgarze. Znaleźliśmy hostel, poszliśmy coś zjeść, połaziliśmy po starym mieście i poczułem, że jestem w domu. Te same smaki, zapachy, życie codzienne oraz różne triki, których nauczyłem się na wschodzie Chin i tu działają. Taksiarz nas nie oszukał, hotelarz tez nie, mój słaby chiński powoli wraca i wszystko staje się proste jak w Polsce. W końcu to pierwszy kraj na naszej trasie, który nie jest dla nas nowy i teraz trzeba tylko wracać wspomnieniami do pewnych sytuacji, aby po Chinach … Czytaj dalej »

Wiszące mosty koło Passu w Karakorum

Po prawie tygodniu spędzonym w naszym pakistańskim domu – Madinie, ruszamy tyłki w Pakistanie po raz ostatni i tym razem udajemy się w Dolinę Hunzy głównie po to, aby zakosztować trochę adrenaliny na wiszących mostach linowych. Czytaj dalej »

Skardu – pakistańska gościnność, motocross i kolacja z rekordzistami świata!

W końcu udało nam się wyrwać z Gilgit i udaliśmy się do Skardu. Muszę przyznać, że za bardzo nie chciało nam się tam jechać, po tym jak pogodziłem się z informacją, że trekking pod K2 z naszym budżetem nie jest możliwy, ale jednak być w Pakistanie i choć z daleka K2 nie zobaczyć… nie przystaje. Czytaj dalej »

Pakistańskie ciężarówki – cuda nie z tej Ziemi!

Pierwszy raz w naszej podróży cały artykuł poświęcony będzie samochodom, a dokładniej ciężarówkom. Dziwić to może niektórych, bo podróżując po wielu krajach można spotkać różne dziwaczne ustrojstwa jeżdżące, ale pakistańskie ciężarówki równych sobie na świcie nie maja, stąd zasłużyły na specjalne wyróżnienie. Czytaj dalej »

Życzenia Świąteczne z Laosu

Co prawda my tutaj w Laosie, gdzie obecnie się znajdujemy, Świąt zupełnie nie czujemy, bo ciepło, palmy, brak choinek i zupełnie jakoś tak nie świątecznie, to jednak zaglądając na nasze skrzynki mailowe mocno nam o tym przypominacie, więc dziś postanowiliśmy się zrewanżować życzeniami, ale to już w wersji audio-video. Czytaj dalej »

Sufi night, czyli wirujący trans i pieniądze lecące z nieba

W Lahore, oprócz zwiedzania zabytków, włóczenia się po uliczkach i bogatych doznań kulinarnych, można doświadczyć czegoś bardzo niespotykanego: można zobaczyć wpadających w trans wirujących sufistów i obserwować jak pieniądze lecą z nieba na muzyków kawali. Czytaj dalej »

Lahore – indyjskie miasto w Pakistanie

Po mieście Quetta i Beludżystanie Lahore to prawie jak raj na ziemi. Mieszkający tu Pakistańczycy zapytani czy jest tu bezpiecznie odpowiadają bez wahania – „Jest bezpiecznie, ale w gówno czasem można wdepnąć”. Z tym też przekonaniem na kilka dni zaszyliśmy się w Lahore. W gówno udało nam się też raz wdepnąć… ale tylko krowie. Czytaj dalej »

U wrót piekielnych, czyli wjeżdżamy do Pakistanu – Quetta, Beludżystan

Pakistan to kraj szczególny na naszej trasie. Sprawiał nam ból głowy od samego początku, gdy zdecydowaliśmy się wyruszyć w tę podróż – porwany polski inżynier, potem seria zamachów terrorystycznych, egzekucja Polaka, zamknięta granica Iran-Pakistan i w końcu problemy z wizą do Pakistanu. Wszystkie głosy rozsądku podpowiadały, żeby tam nie jechać. W domu lub wśród znajomych nie padało słowo „Pakistan”, bo reagowaliśmy na nie, jak byk na czerwoną płachtę. Wiedzieliśmy jedno, jak bezpiecznie przejedziemy Beludżystan, to potem … Czytaj dalej »

Zahedan – ostatnie chwile w cudownym Iranie

Ostatni punkt na naszej trasie po Iranie. Smutno się trochę robi, że ta „perska bajka” powoli dobiega końca. Ostatnie trzy dni przyszło nam spędzić z Amirem i jego wspaniałą rodziną. Tym samym naszą podróż po Iranie kończymy przykładem o niezwykłej gościnności Irańczyków – podobnie jak ją zaczynaliśmy prawie miesiąc temu w Tabriz i Ardabil. Czytaj dalej »

O piekielnym upale i samostopie – Zatoka Perska

Z Marvdasht wyjechaliśmy późnym popołudniem. Rodzina Keyvana nie chciała nas wypuścić, ale w końcu dali się przekonać. Wsadzili nas w współdzieloną taksówkę do Shiraz, za którą chcieliśmy zapłacić. „A skąd! Jesteście naszymi gośćmi i przyjaciółmi zarazem! My płacimy” – oburzyli się chłopcy. „Tylko po co na południe jedziecie. Tam jest niesamowity upał. To nie sezon” – podgadywali ciągle. Cóż, po prostu chcieliśmy zobaczyć Zatokę Perską… Czytaj dalej »

Prawdziwi nomadowie ciągle żyją!

Zainspirowani książką hiszpańskiej pisarki Anny Briongos „W jaskini Alibaby”, postanowiliśmy sprawdzić jak żyją nomadowie w irańskich górach. Prawie cała akcja książki dzieje się w Esfahanie, ale pewnego dnia bohaterka wyjeżdża na prowincję w góry Zagros, aby spotkać się z prawdziwymi irańskimi nomadami – Bahtiarami. Postanowiliśmy podążyć jej śladami. Czytaj dalej »

Najlepszy środek przeczyszczający znaleźliźmy w Yazd

Jesteśmy w Yazd. Miasto położone praktycznie na pustyni, słynie ze świątyni Zoroastrian i wież wiatrowych. To tu doświadczyliśmy po raz pierwszy co tak naprawdę oznacza tajemniczy Ramadan, a kilkadziesiąt kilometrów od Yazd dowiedzieliśmy się, jak skutecznie zafundować sobie porządne rozwolnienie… Czytaj dalej »

Bazary, bazary… jedna z najstarszych tradycji Iranu

Bazar jest nieodłącznym elementem każdego miasta w Iranie. Nie sposób przejść obok niego obojętnie. Wokół bazaru i w jego rytmie toczy się życie wielu osób. Ale niech nie zwiedzie Was nazwa „bazar”, nie można go mylić z naszymi polskimi targami, na których często królują skromne, smutne, czasem przegniłe budki… Czytaj dalej »

Lot nad dachami Kashanu i wiza chińska

Do miasta o tajemniczej nazwie Kashan dotarliśmy w południe. Było to jedno z tych miast, którymi wypełnialiśmy „dziury w programie” w związku z koniecznością powrotu do Teheranu. Jak się okazało wybór był dobry… Czytaj dalej »