mapa europy
English French German Russian Spanish
Strona Główna W realu Wywiady Plan podróży dookoła świata
Plan podróży dookoła świata
Wtorek, 05 Maj 2009 23:27

Przyszedł czas, aby choć trochę uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć trzy słowa o naszej, od dawna planowanej podróży dookoła świata. Całe to przedsięwzięcie jest tak złożone i daleko wybiegające w przyszłość, że ciężko coś konkretnego na ten temat napisać - poniżej trasa naszej podróży, a po kliknięciu tutaj oczom Waszym ukarze się las... ;) a tak poważnie to najważniejsze założenia tej podróży.

Trasa podróży dookoła świata 2009-...?

  Trasa podróży dookoła świata - kliknij, aby powiększyć.

Dodać jednak należy, iż trasa ta nie jest sztywna. Przedstawia ona tylko luźne założenia, jakie w tej chwili tkwią w naszych głowach. Szczególnie dotyczy to całej trasy od począwszy od Australii.

Tytuł projektu: LosWiaheros - w kilka lat dookoła świata

Nasze motto: "Lepiej żyć jeden dzień jak tygrys, niż sto dni jak owca" (przysłowie nepalskie)

Dane podstawowe:

Liczba osób: 2* - Alicja Rapsiewicz i Andrzej Budnik
Termin wyjazdu: 1 lipiec 2009
Termin powrotu: nieznany
Czas trwania: 3-5 lat. Wiem, brzmi dziwnie i nierealnie, ale takie są fakty i takie jest założenie, bądź co bądź dość luźne.

Reasumując - to, co posiadamy to czas, a ten ponoć jest bezcenny.


Założenie główne:

Podróż ta ma udowodnić, że można powiedzieć do siebie: "Czekaj stary. Coś tu nie gra. Życie przemyka Ci przez palce, nie sądzisz?" Zostawiamy, więc wszystko w diabły - rzucamy prace, zamykam firmę, wyłączamy komórki  i jedziemy na wschód, aby wrócić z zachodu.

Chcemy obalić mit, iż podróżowanie musi łączyć się z wielkimi pieniędzmi, a wręcz nie raz można podróżować za darmo. Praktycznych porad, jak jeździć tanio w dobie kryzysu na pewno nie zabraknie.


Całą trasę przez wszystkie 7 kontynentów chcemy „zrobić” bez latania samolotami, bo naszym zdaniem zabijają one pewną interakcje z ludźmi i nie dają możliwości stopniowego „zanurzania się” w odwiedzany rejon. Poza tym są drogie.

Nie będzie to jednak zwykła podróż, jakich wiele od punkt A przez B, C… do Z. W każdym państwie przynajmniej raz, na jeden do dwóch tygodni będziemy się starać zatrzymać w miejscu, aby „nasiąknąć” klimatem, tamtejszą kulturą, zwyczajami i jeśli to będzie możliwe, pomóc ludziom, którzy nas będą gościć.

W podróży tej bynajmniej nie kładziemy nacisku na zaliczanie kolejnych znanych miejsc. Nie jedziemy też dookoła świata, tylko po to, aby go objechać. Nie robimy tego na bilecie RTW, choć pewnie byłoby łatwiej i szybciej. Do podróży tej podchodzimy jak do długiej lekcji życia, która pomoże nam poznać nowe kultury, zwyczaje, nauczy nabrać dystansu do zachodniego świata i pomoże spojrzeć na problemy pewnych regionów oczyma ich mieszkańców, a nie Europejczyków.

Podróżujemy głównie dla siebie, ale zdajemy sobie też sprawę z tego, iż nie każdy może się odciąć tak mocno od polskiej rzeczywistości, sprzedać wszystko, co ma i ruszyć w podróż marzeń na tak długo. Niektórzy po prostu mają jakieś zobowiązania. Postaramy się, więc trochę tego wielkiego świata, poprzez nasze relacje, reportaże i felietony, przekazać rodzinie, znajomym i wszystkim tym, których to będzie interesować.

Transport i noclegi:

Całość chcemy objechać/opłynąć bez wykorzystania samolotu głównie korzystając z daru jakim jest autostop, statkostop, wielbłądostop i but :) Do tego namiot, HC/ CS i łamanie wszelkich możliwych zakazów i durnych permitów rządowych w krajach okupowanych = niski budżet. W całej naszej podróży ani razu nie chcemy lecieć samolotem, a wszystko przejechać lądem lub przepłynąć statkiem tudzież jachtem.

Budżet:

Dzienny budżet wynosić będzie  ~15$, co jest wartością średnią uzależnioną od kraju, w którym przebywamy.

Trasa:

Trasa naszej podróży dookoła świata jest zagadka nawet dla nas, wiec duzo na ten termat nie bedzie. Mozecie sledzic mape naszej podrozy i nasze polozenie tutaj

Poniżej cztery linki zdradzające trochę więcej na temat naszych planów:

- wywiad w radiowej Trójce

- artykuł na Onet.pl Podróże

- wywiad w Dzień Dobry TVN

- wywiad w VOX FM

* Nie jest wykluczone, że podczas całej podróży będziemy łączyć siły z przyjaciółmi i innymi podróżnikami. Ktoś chętny? Tu jest kontakt.

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze (43)add comment

Adam said:

...
ok. 100 000 PLN przy planowanym budżecie 15$ per dzień. No to już nie taki niski budżet. Serdeczenie życzę powodzenia i niskiego kursu dolara :-)
 
maj 17, 2009
Głosy: +4

mm said:

...
nie mam pojecia jak chcecie zmiescic sie w sdrednio $15 dziennie (na osobe czy dwie??) majac na trasie takie kraje jak Australia, NZ czy Kanada ( W takiej np. Australii nie ma szans - chocby nie wiem jak kombinowac, spac na dziko, jezdzic na stopa, jesc raz dziennie - zeby nie wydac przynajmniej $30 dziennie). To by oznaczalo, ze albo w tych krajach bedziecie maksylanie krotko (a to by bylo szkoda), albo w inych krajach bedziecie zyc za mniej niz $5 dziennie. A z mojego doswiadczenia wynika, ze podrozowanie na tak bardzo niskim budzecie oznacza same wyzeczenia i kosztuje bardzo duzo wysilku. Nie wiem czy warto. Osobiscie uwazam, ze lepiej miec ciut wyzszy budzet i troche przyjemnosci i luzu w podrozy, a nie ciagle liczyc kase i kombinowac jak oszczedzic 20c... Ale to tylko moje zdanie
 
maj 19, 2009
Głosy: +0

Andrzej said:

...
Widzę, że pieniądze są najciekawszym tematem :) Cóż... o tym porozmawiamy po powrocie ;) Ja uważam, ze nawet tych 15$ dziennie nie wydamy...
 
maj 19, 2009 | url
Głosy: -1

dex said:

...
dziwne wypowiedzi. obstawiam, że wiele dni przeżyjecie za darmo a niejednokrotnie jakiś pieniądz wpadnie do ręki. POWODZENIA~!
 
maj 19, 2009
Głosy: +1

mm said:

...
Zycze Wam powodzenia i mam nadzieje, ze sie to wam uda. Tylko nie rezygnujcie z zobaczenia pewnych miejsc czy zrobienia pewnych rzeczy w imie oszczednosci. Czesto warto przekroczyc budzet i przezyc cos super. niz zaoszczedzic kilka czy nawet kilkadzisiat $ i potem zalowac do konca zycia. Wiem o czym mowie, jestem w podrozy od prawie pol roku
 
maj 20, 2009
Głosy: +1

Mariusz said:

...
Szelejesz :) Zazdroszczę i gratuluję pomysłu.
 
maj 21, 2009 | url
Głosy: +0

Andrzej said:

...
OK, super! Dzięki za rady i wskazówki! Wszystkie są cenne :)nMariusz - to Alicja była bardziej inicjatorką, więc szalejemy ;)
 
maj 21, 2009 | url
Głosy: -1

Piotr said:

...
Witam,
super pomysł! Życzę powodzenia! Co do 15$ na dzień to jestem w Australii od roku i tutaj ciężko będzie wydać tylko 15$ na dzień, co jest na dzisiaj ok. 19$AU. Z tego co widzę po planowanej trasie po Australii to będziecie w stanie NSW, Victoria, ACT, a tam bywa chłodno w nocy (głównie ACT i dalej od wybrzeża w NSW i Victorii). Będziecie musieli bardzo oszczędzać. Nigdzie w Australii praktycznie nie można spać na dziko, a kary są dość wysokie. Najtańszy nocleg w Sydney, Melbourne i innych miastach to z 15$AU za osobę. Zjeść śniadanie można za 2$ zrobione samemu, obiad za 3-5$ samemu lub w godzinach popołudniowych w azjatyckich knajpach, kolacja jakieś kanapki z 2$. Dużo mógłbym pisać jeszcze.. transport jest drogi w Australii. No chyba, że naprawdę macie zamiar przejść gdzie się da, ale to masakra... Do tego Nowa Zelandia, Kanada - tam też drogo.
 
maj 27, 2009
Głosy: +1

Andrzej said:

...
Piotrze, jak tylko możesz pisz więcej. Dla nas są to cenne uwagi i wskazówki, jednak mimo wszystko, mamy sposób na tanią Australię :)
 
maj 28, 2009 | url
Głosy: -1

zamor said:

...
No to ja tylko tak napisze ze bylismy w Australii 2 miechy (niczym nas nei ujela wiec ucieklismy)i za 15US$ to luzik. My spalismy w namiocie, nikt sie nie czepial, oczywiscie jest CS i przypadkowo spotakni luzdie na stopa, choc latwosc jego lapanie nie byla nadzwyczajna. Grunt to miec dorby spiwor i kuchenke bo zima jest tam naprawde zimno:) Zarcie w marketach w cenach jak w pl (oczywiscie wyprodukowane dla woolworth'a:))
ha zmiazdzyliscie powodzenia i lo matko jak wrocicie to bede siwy
 
czerwiec 02, 2009 | url
Głosy: +4

SS said:

...
Zycze wam powodzenia :) Razem z moim narzyczonym wybieramy sie w taka podroz po ukonczeniu szkoly :) Faktycznie, pieniadze stanowia pewna bariere, ale wydaje mi sie ze jak sie chce to da sie ja pokonac .
Pozdrowienia
 
czerwiec 13, 2009
Głosy: +0

blackhope said:

...
Życzę powodzenia i trzymam kciuki!!!
Czekam na relacje z wyprawy!
 
czerwiec 17, 2009
Głosy: +0

Sylwia said:

...
Świetna strona! A skoro strona taka, to jaka będzie podróż... Czekam z czterema oczami (Boże, jak to koślawo brzmi po polsku! ale pozwalam sobie na tę kalkę z tureckiego, bo od Turcji przecież zaczynacie:) :) :) a czekam po prostu z niecierpliwością) na relacje z kolejnych etapów! I życzę entuzjazmu, energii i słońca na całej trasie!
 
czerwiec 26, 2009
Głosy: +0

Pycio said:

...
Odliczam sekundy razem z Wami :) Podczas podrozy piszcie jak najwiecej, aby inspirowac i motywac tych, ktorzy 'podrozoja' palcem po mapie. Nie mam pojecia co moge zyczyc przed tak wspaniala podroza, ale zycze wszystkiego co tylko potrzebujecie i zdrowia, bo te jest najwazniejsze !!! Powodzenia :)
 
czerwiec 26, 2009
Głosy: +2

Vultee said:

...
Witam Wiaheros! Jutro ruszam samotnie z Lublina do Turcji, nasze trasy się pokrywają ;) Jedziecie standardowo Lwów - Czerniowice - Suczawa - Bukareszt - ... ? Jakim środkiem transportu zaczynacie? Mam szczerą nadzieję, że spotkamy się na szlaku, to moja pierwsza tego typu wyprawa i prawdę powiedziawszy boję się jak cholera.
 
czerwiec 28, 2009 | url
Głosy: +0

LosWiaheros said:

...
Czesc! Tak dokladnie jedziemy. Do Lwowa marszrutka z granicy. Potem pociagiem do Czerniowiec i dalej z jakimiś handlarzami przez granicę do Suczawy. A potem jak juz wyjdzie. Pewnie stopem do Bukaresztu... i tam robimy krótki postój u hosta z CS. W zakładce kontakt jet mój nr kom. Napisz smsa, to może się jakoś stykniemy na trasie. Pozdrawiamy!
 
czerwiec 28, 2009 | url
Głosy: +0

Tomek said:

...
Witka, Wiele osób nie rozumie co znaczy "średnia". Jeśli w wielu krajach będą spać pod chmurką, jeść dziko rosnące owoce, a może jakąś rybkę złapią ;-) - to nie wydadzą ani centa. Zostanie więc i na Australię i na NZ.
Trzymam kciuki
Tomek B.
 
czerwiec 29, 2009
Głosy: +1

asec said:

...
Zyczę powodzenia i zazdroszczę odwagi, której mi osobiście brakuje.

 
czerwiec 30, 2009
Głosy: -1

zojko said:

...
Ruszajcie i powodzeeeeeeeeeeeeeeeeeenia !!!! Czekamy na relacje z trasy. 5 lat to kawał czasu ... ale staniemy na głowie, żeby posłuchać Was po powrocie :).
"Matka z córką"
 
czerwiec 30, 2009
Głosy: +0

iwa said:

...
Gratuluję (i zazdroszczę) odwagi. życzę optymizmu nawet, gdy przez 24h nikt nie zatrzyma auta, by was podwieść . myslę, ze dla pary 5 lat takiej podróży to jak 35 lat w kapciach na kanapie przed telewizorem. trzymam kciuki i już czekam na relacje z drogi.
 
lipiec 01, 2009
Głosy: +0

Radek said:

...
kilka lat temu pojechałem na stopa do Hipszanii, (ok, troche dawno, dzis peweni drożej). w ciągu 23 dni wydałem 70$. zobaczyłem o wiele wiecej niż planowałem na początku. dotarłem do Santaigo de Compostella co było głoównym celem. bardzo czesto ktoś proponował mi i koledze (jechaliśmy w dwóch) nocleg, jedzenie. da radę podórżować tanio, albo bardzo tanio. najwazniejsze aby niezrażać sie poczatkowymi trudnościami:-)
 
lipiec 01, 2009
Głosy: +1

anunaki said:

...
my wyruszamy w listopadzie-oczywiscie dookoła swiata i niestety na krócej. Mamy nadzieje, na spotkanie gdzies w trasie. zatem-do zobaczenia i powodzenia!
 
lipiec 01, 2009
Głosy: +0

Iza said:

...
Witam,
sama wybieram się w taką podróż dookoła świata bez ograniczeń czasowych 21 września tego roku.
Życzę Wam powodzenia i wspaniałych przezyć.
Będę śledziła Waszego bloga. Być może uda nam się spotkać gdzieś po drodze.
Pozdrawiam
Iza
 
lipiec 01, 2009
Głosy: +1

Marcin said:

...
Witam, również wyruszam w podróż, w sierpniu, z plecakiem na plecach.. mam nadzieję że dookoła świata (w miarę możliwości), zobaczymy.
Planowany budżet wyprawy: 0 zł.
Cel: gdzie wiatr zawieje.
Czas podróży: nieograniczony.
Dlatego gratuluję odwagi i życzę Wam spełnienia marzeń.
"..wolność wtedy tylko istnieje, kiedy się z niej korzysta."
 
lipiec 02, 2009
Głosy: +1

NIEDŹWIEDŹ said:

...
Gratuluję pomysłu i odwagi.
Sam podróżuję po Azji
Może podczas waszych 3 do 5 lat uda się nam gdzieś spotkać w świecie...?
A co do waszego budżetu to uważam, że jest realny. Będą dni, w których wydacie znacznie więcej.
Będą dni, w których wydacie mniej lub wcale a i czasami jakąś kasę da się zarobić.
W razie jakiejś awarii (choroba, wypadek) piszcie. Myślę, że brać podróżnicza zrobi jakąś zrzutkę
i będzie można Was wykupić.
Jeszcze raz pozdrawiam i trzymam kciuki.
Będę często zaglądał na Waszą stronę.
Rafał Niedźwiedź
 
lipiec 02, 2009 | url
Głosy: +1

Grzdacz said:

...
Super podróż. Zazdrościmy. Jak wyglada sprawa z ubezpieczeniem w podróży? My podczas naszej ostatniej 5mie4sięcznej podrózy po Azji poszliśmy na całość i nie wykupiliśmy żadnego ubezpieczenia:) Udało sie bez chorób i wypadków.
 
lipiec 03, 2009 | url
Głosy: -1

Glowa said:

...
Moliwe jest objechanie ziemi za 15USD dziennie. Ja w 2009 ruszam w bardzo podobną trasę (do Azji dostaję się jednak przez Rosję i Mongolię, zwiedzam całe Chiny, Koreę i Japonię. Dalej przebieg niemalże identyczny (nawet patrząc na miasta i rejony, które macie wyrysowane. Sam z tego co macie dalej nie mam w planach chyba tylko Alaski. Początkowo też planowałem podróż prez Iran, ale zamknięta granica z Pakistanem wszystko uniemożliwiła. Wszystkie te zamachy bombowe etc do mnie nie przemawiają, bo równie prawdopodobne jest wpadnięcie pod autobus na polskiej ulicy. Tym bardziej, że celem zamachów z reguły są najdroższe hotele, jednostki militarne i paramilitarne, czyli miejsca, których backpackerzy z reguły nie mają w planach :) Sceptykom w kwestii 15 dolarów aka francuskim pieskom powiem, że moja podróż "podróżnik za dychę" będzie oparta o 10USD dziennie i mam ją zamiar zakończyć przed upływem dwóch lat. Pamiętajcie, że czasem można się przzespać w namiocie, czasem przez CouchSurfing albo Hospitality Club, pamiętajcie że na takich wypadach nie jada się w restauracjach a w obskurnych fastfoodach, ulicznych "przyczepowych" barach, lub gotuje się samemu, czasem ugości host z CouchSurfing albo HospitalityClub. Szczególnie kiedy opowiadasz nowopoznanej osobie czego chcesz dokonać - ta z uśmiechem i otwartymi ramionami Cię ugości, jeszcze da Ci prowiant na drogę. To jest piękne w długich podróżach. Wdzięczność i sympatia ludzi, którzy żyją Twoim marzeniem. Wiem jak jest, bo w 2007 roku objechałem przeszło 16 krajów Europy w 8 miesięcy mając ze sobą jedynie 6000PLN a były wśród nich Austria, Niemcy, Szwajcaria, Włochy, Belgia, Dania, Szwecja, Norwegia czy Holandia, więc niekoniecznie najtańsze miejsca.

Pozdrawiam i życzę powodzenia. Może spotkamy się gdzieś na trasie ;)
 
lipiec 19, 2009
Głosy: +6

Glowa said:

...
Aha, no i sorry, że Wam tutaj marudzę, ale poddaję w wątpliwość Wasz plan objechania morza śródziemnego. Tzn nie wiem jaka jest sytuacja w Waszym konktrentym prypadku, ale bardzo trudno jest dostać wizy do Algierii i Libii przez które wiedzie Wasa trasa. Do algierii trzeba mieć zaproszenie osoby fizycznej z Algierii (bądź też pracownicze) i nie można takiej wizy wyrobić w Maroko a do Libii dostać się można jedynie z ultradrogą zorganizowaną wycieczką grupową (pamiętajcie, że choć nie mówią o tym proamerykańskie massmedia, Libia jest zamknięta na zachód niemal do tego samego stropnia co Korea Północna). Piszę, bo znam sytuację a nie wiem czy uwzględniliście to w swoich planach. Chociaż wszystko zdaje się być dobrze dograne, więc może i tak...
 
lipiec 19, 2009
Głosy: +2

Glowa said:

...
Wizy turystyczne, ostatnio coraz częściej wydawane, można uzyskać na podstawie aplikacji wizowej oraz potwierdzonego udziału w zorganizowanej imprezie turystycz­nej lub zaproszenia od obywatela libijskiego. Przy ubieganiu się o wizę turystyczną libijski urząd konsularny może zażądać oka­zania ważnego biletu powrotnego do Polski.

Może uda Wam się dostać w sumie dzięki temu wizę do Libii. Tylko że musicie ją załatwić w konsulacie, bo na granicy szans nie ma.
 
lipiec 19, 2009
Głosy: +0

michal said:

...
Da sie z ta Australia i ja wiem nawet jak - zarobia po 200$ na dzien przez dwa miesiace i pozniej wydadza 30 przez kolejny miesiac i beda do przodku kilka tysi:) Jak juz tu bedziecie sie zblizac dajcie znac, dam wam pare namiarow.
Pozdro,
Michal
 
lipiec 19, 2009 | url
Głosy: +1

Glowa said:

...
A i jeszcze coś, bo wcześniej nie zauważyłem. Możecie mi powiedzieć jak zamierzacie się dostać do Birmy lądem? O ile mi wiadomo można tam się dostać jedynie samolotem. Podobnie jak z Indii nie sposób wyjechać lądem przez inne kraje niż Nepal i Pakistan, bo granice z Birmą i Chinami są zamknięte. Dlatego mocno się denerwowałem, że nie mam szans na objechanie wszystkiego drogą lądową i do Birmy trzeba będzie zrobić wypad z Bangkoku (Air Asia ma tanie przeloty do Rangunu) a przeprawa na stopa z Tybetu do Nepalu jest teraz ponoć mocno utrudniona (nie jeżdżą już busy, tylko prywatne, kosmicznie drogie jeepy), więc też postanowiłem odbić z Tybetu do Chengdu, z Chengdu do Kunming, wjechać do Indochin i z Kuala Lumpur znowu przez Air Asia polecieć na południe Indii do miasta, którego nazwy nigfdy nie nauczę się na pamięć, ale coś na "V". Cała redszta typowo po "Hublerowsku", czyli ile wlezie tyle jechać stopem, ale sąrzeczy, których przeskoczenie drogą lądową to większy problem, wydatek i bezsens niż lot samolotem (których też de facto nienawidzę - to dobre dla wczasowiczów nie podróżników). Mam też zamiar prejechać się transsyberyjską na odcinku Irkuck - Władywostok (po drodze do Irkucka w sumie też, ale po drodze do Irkucka chcę jeszcze parę miejsc zwiedzić, więc to się jakby nie liczy do przejazdu transsybirem;)), chcę przejechać choć kawałek legendarną koleją tybetańską (od Golmudu) czy kolejką wysokogórską w Chile. Oczywiście transoceaniczne trasy frachtem - jeśli chcecie namiar na sieć frachtowców - mogę Wam podrzucić adres na maila czy coś. Nie jest tak łatwo złapać sobie "stopa" przez ocean jak się ludziom wydaje, że się załapią za pracę. Potrzeba pełno zgód, papierków i pozwoleń od właściciela statku etc... A tak przynajmniej od razu jest do kogo się odezwać co zawszze zwiększa szanse złapania jakiegoś transportu.

Jeszcze raz pozdrawiam i powodzenia życzę.
 
lipiec 19, 2009
Głosy: +1

Logik said:

...
Mam uwagę do planów przedstawionych na tej stronie:
1. "Najtańsza metoda podróżowania dookoła świata"
Polega ona na tym, że trzeba na kilka lat porzucić pracę i firmę.
Oznacza to, że jest to NAJDROŻSZA metoda podróżowania ... (takie tylko sprostowanie oczywistej pomyłki pisarskiej ...)

2. "Życie przeciekające przez palce"
Czy normalne życie, w rodzinie, wśród przyjaciół jest czymś tak mało istotnym, że można o tym napisać, że to życie "przecieka" ?

A może to właśnie jest SENSEM życia, a reszta (podróże, rzeczy itp. to właśnie jest "przeciekaniem życia" i rozmienianiem go na drobne ?

Oczywiście każdy musi sobie sam na takie pytanie odpowiedzieć. Większość spośród nas ma tylko JEDNO życie i nie może żyć drugi czy trzeci raz ...

Ale mimo wszystko trochę mnie zdziwiło takie stawianie sprawy, że szwendanie się po obcych miejscach wśród obcych ludzi (w dodatku, nie czarujmy się, nastawionych do nas jak na dojną krowę, a nie jak na okazję do "obcowania z przybyszem z innej kultury" - nie bądźmy naiwni ...

3. Kiedyś podróże były romantyczne (i wracało z nich jakieś 10-15% stanów osobowych z początku wyprawy). Można było faktycznie "dorobić" sobie w trakcie pracując u farmerów, na statkach itp. Były nawet oficjalnie kabiny na statkach towarowych dla takich podróżnych. Dziś prawo tego zabrania. Za podjęcie "nielegalnej" pracy można trafić do więzienia (nie dlatego, żeby to komuś szkodziło, ale jest to świetny argument, aby od "biała człowieka" wytargować jakąś "drobną" opłatę" na "koszta manipulacyjne" i na prawników ...
Ponadto w krajach muzułmańskich można zostać oskarżonym o szerzenie chrześcijaństwa, a w krajach latynoskich o "czary" - a tak naprawdę o COKOLWIEK, byle być zmuszonym do wykupienia się ...

Oczywiście, celowo trochę przesadzam, ale takie przypadki są znane i nierzadkie, zwłaszcza, gdy się schodzi z utartych, komercyjnych szlaków ...

A już na pewno nie widzę żadnej przyjemności i sensu w "obcowaniu" z "obcymi kulturami" ...

Wolę obcować z NATURĄ, która jest obiektywna i nie skażona polityką, nie traktuje turysty jak "dojnej krowy" ...

Dlatego mówię obcym kulturom: PRECZ !!!

I wolę podziwiać nagie skały nietknięte ludzką ręką, niż wszystkie dzieła ludzkich rąk razem wzięte, włącznie z luwrami, rzymami, hińskimi łolami itp. ...
 
lipiec 22, 2009
Głosy: -2

Glowa said:

...
Zgodzę się częściowo z tym, co napisałeś. Nieprawdą jest jednak, aby niemożliwym było pływanie na frachtowcu i dorobienie po drodze. Wiem, bo przez 8 miesięcy jeździłem po Europie mając na starcie tylko 1500 euro i ludzie widząc moją pasję z uśmiechem oferowali mi nocleg, obiad czy pracę dorywczą. Kiedy jedziesz dookoła świata, ludzie przyjmą Cię jeszcze uprzejmiej. Co do pływania za darmo przez oceany, to i takie przypadki znam. Mój znajomy osobiście prepłynął mniejszy dystans - z Kupang w Indonezji do Darwin w Australii na jachcie w zamian za pracę właśnie. Inny człowiek, którego relacją z podróży się mocno opieram w swoich, podobnych planach, jest Ludovic Hubler, który okrążył ziemię autostopem i przepłynął Pacyfik na katamaranie zwiedzając przy okazji większość wysp między Panamą i Australią. Mało tego - świetnie czyta się jego relację w całości. Cała wyprawa trwała 5 lat i bardzo go zmieniła. Pocztkowo był to świeżo upieczony student, który nie bardzo wiedział na co się porywa. Jednak kontakt z ludźmi w krajach zweanych przez nas krajami trzeciego świata (jakbyśmy my żyli w pierwszym świecie...) przemieszany z jakże kontrastowym obrazem życia w Australii, USA czy zachodniej Europie dał mu wiele do myślenia i ukształtował jego nowy, bardziej świadomy światopogląd. Człowiek wyciągnął z tej podróży wnioski do jakich normalny człowiek z reguły nie dochodzi, bo błoga nieświadomość jest wygodniejsza.

Weź też pod uwagę, że będąc w takiej podróży nie zwiedza się tylko i wyłącznie muzeów i budowli. Bynajmniej ja mam zaplanowany miesięczny pobyt w Nepalu, gdzie tylko 3-4 dni spędzę w Kathmandu - przez pozostały czas będę chodził PIESZO po Himalajach. Chcę zobaczyć góry, pustynie i oceany tak samo jak nowoczesne miasta w Japonii. Nie chodzi tylko o widoki i o to, żeby sobie zrobić zdjęcie na naszą klasę z machu picchu w tle. W długiej podróży transoceanicznej masz duuuużo czasu. Czasu na przemyślenia, na które nie mas czasu w życiu codziennym. Podobnie podczas trzytygodniowego, samotnego marszu przez Himalaje, gdzie tylko przez parę dni, przecinając trasę na Mount Everest spotykasz grupy turystów (a i to tylko w sezonie). Widać nigdy nie przyszło Ci podróżować jeśli bierzemy na warsztat podróżowanie sensu stricte (czyli nie mówimy o wczasach). W podróży jesteś bliżej ludzi niż zwykły turysta, bo jak turysta nie wyglądasz. Nie jadasz w drogich restauracjach, nie sypiasz w kilkugwiazdkowych hotelach, nie masz na sobie najnowszych kreacji.

I jak na mój gust - każdy taką podróż, przynajmniej jednoroczną, powinien odbyć w swoim życiu w miarę możliwości fizycznych. Po to, żeby lepiej rozumieć innych. Poznać różne klasy społeczne, różne światopoglądy, różne rodzaje życia. Żeby nie patrzyć z góry na tych, którzy żyją gorzej, żeby nie patrzyć z zawiścią na tych, którym się powiodło. Każdy miesczuch myśli, że doskonale potrafi ocenić każdego człowieka po pierwszym spojrzeniu, albo kilku zdaniach, co jest przysłowiową "gówno prawdą". Nikt nigdy nie będzie miał takiej zdolności. Możesz co najwyżej, przez kontakt z różnymi ludźmi, a wszczególności tymi, którzy żyją w innej kulturze, nieco wyostryć sobie spojrzenie na tę sprawę. Ty póki co patrzysz na świat tylko przez jeden pryzmat - pryzmat, który masz "zamontowany" od urodzenia. Jeśli spojrzysz przez kilka różnych - może uda Ci się dostrzec podobieństwa i różnice. Jeśli zauważysz jakąś ponadkulturową część współną - poznasz też jakąś ogólną wartość ludzką. Wiem, że brzmię jak Paulo Coelho piszący o języku wszechświata, ale jak nie przepadam za Alchemikiem, tak jest w tej książce sporo racji.

Inna kwestia jest taka, że przez taką podróż człowiek chce też sobie coś udowodnić. Podbudować się, nabrać pewności siebie, dowieść, że potrafi przeskoczyć każdą poprzeczkę. I jakkolwiek by to nie było odbierane, tak jest to w życiu jak najbardziej potrzebne. Jedni przelewają to na płaszczyznę finansową, realizując się niejako w pracy, biorąc udział w rozpaczliwym "wyścigu szczurów" - inni wybierają bardziej niekonwencjonalne sposoby, jak podróż dookoła świata, która nauczy Cię więcej niż najlepsza akademia. A przy okazji, odpowiednio odbyta, osobie o otwartym umyśle pomoże znaleść wewnętrzną równowagę, której tak bardzo brakuje ludziom żyjącym według proamerykańskiego, kapitalistycznego modelu.
 
lipiec 22, 2009
Głosy: +4

Logik said:

...
1. Oczywiście, że trochę przesadziłem, ale sytuacja zmieniła się w ciągu ostatnich 50-60 lat ... Jest coraz łatwiej podróżować oficjalnie i coraz trudniej "romantycznie". Na pewno można gdzieś dorobić, ale jeżeli musisz ten fakt UKRYWAĆ przed władzami danego kraju, to z romantycznej, pokojowej podróży do innych ludów świata robi się jakaś skryminalizowana jej KARYKATURA, gdzie cieszysz się że nie nakrył cię "immigration officer", że ktoś życzliwy nie doniósł o "nielegalnym zarabianiu" albo o braku "meldunku" ...

2. Robisz bardzo poważny błąd oceniając MNIE jako osobę zamkniętą na inne cywilizacje. JA jestem bardzo obiektywny i obiektywnie stwierdzam, że nie ma równości między cywilizacjami ... Np. uważam, że bardzo dobrze się stało, że Pizarro i Cortez zrobili porządek z dzikimi, okrutnymi zwyczajami Indian ... Cywilizacja chrześcijańska (nie: "judeo-chrześcijańska !!!) wykazała swoją wyższość nad każdą inną, gdyż dała jednostce ludzkiej WOLNOŚĆ WYBORU ... Zrobiła z jednostki ludzkiej PODMIOT, a nie PRZEDMIOT Wszechświata ... (nie ma to nic wspólnego z kwestiami religii, wiary itp.)


3. JA potrafię dochodzić do ciekawych i PRAWDZIWYCH wniosków nie jadąc do dalekich krajów (tym bardziej, że gdy tam przyjadę, to już nie są "dalekie"). Takie podróżowanie nawet ODBIERA umiejętność realnej oceny rzeczywistości i poznałem już wielu takich ludzi, którzy daleko byli, wiele widzieli i nic nie zrozumieli ...
Bo to, czy zrozumiesz rzeczywistość nie zależy od miejsca, gdzie ją próbujesz pojąć, lecz od tego, czy potrafisz LOGICZNIE MYŚLEĆ ...

4. Co do Paula Coelho, to czytając go trzeba bardzo uważać, bo to jednak był komunista ...Potem na szczęście zmienił zdanie, ale musiał najpierw nieźle po łbie oberwać od życia ...

5. No i dwa najważniejsze tematy, które poruszyłeś: "kapitalizm" i "wyścig szczurów":

KAPITALIZM. Co masz przeciwko kapitalizmowi ? (kapitalizm definiujemy, jako Wolny Rynek i osobniczą odpowiedzialność za swoje życie)
Kapitalizm to ustrój, w którym człowiek ma tyle, ile wypracuje. Jak nie pracuje, to NIE MA ... Praca nie jest obowiązkowa ... Ponadto kapitalizm jest ustrojem, w którym możesz coś dostać od społeczeństwa tylko wtedy, gdy wcześniej sam coś dasz temu społeczeństwu, za co to społeczeństwo będzie chciało DOBROWOLNIE coś ci oddać ...
Gdzie widzisz problem z ustrojem kapitalistycznym ?

WYŚCIG SZCZURÓW: Co masz przeciwko "wyścigowi szczurów" ? Co złego w tym, że ktoś chce być lepszy, bo marzy o domu z basenem i dobrym aucie ?
A czy w biednych krajach nie ma "wyścigu szczurów" ? Poza tym jak nie chcesz, to w tym nie uczestniczysz - jaki to problem ? Jeden idzie wieczorem do teatru, a drugi do pracy .... Naprawdę nie rozumiem tego fragmentu w twojej wypowiedzi ...
 
lipiec 22, 2009
Głosy: -8

Marcin said:

...
Witam, ja trochę z innej beczki, poszukuję osób które byłyby chętne pomóc mi w zrobieniu strony internetowej o podróżowaniu za darmo. Często jeżdżę po świecie z plecakiem na plecach i pozytywnym nastawieniem, niekoniecznie z pieniędzmi. Mam pomysł lecz niestety nie posiadam na tyle umiejętności, aby taką stronę zrobić, a chodzi o dość profesjonalną stronę www (w miarę możliwości oczywiście). Stronę z informacjami rzetelnymi, pomocnymi i prawdziwymi, niekoniecznie dla osób które podróżują ze złotą kartą. W skrócie, nie chodzi tylko o zrobienie www, ale również o "opiekę" nad nią, aktualizacje itp. Jeżeli znalazły by się chętne osoby, otwarte na świat i nie końca z materialistycznym podejściem :) bardzo proszę o kontakt mailowy.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
 
sierpień 23, 2009
Głosy: +1

michał said:

...
żeby zebrać taką sumę potrzeba ok 9 lat(polskie warunki),lub 4 lata za granicą.Nie mogę się doczekać jak będzie euro w Polsce.Tak to d.. wszystko trzeba przeliczać
pozdro oraz życxze spełnienia marzeń
wesołych świąt
Michał
 
grudzień 14, 2009 | url
Głosy: +0

neoneron said:

...
powodzenia chcialem zyczyc wiary wytrwalosci gotowosci na przecienosci losu i oby ,,duch drogi,, wam oblaskawial sypiac gwiazdy pod stopy.niech ogien nie gasnie wam nim slonce wzrokiem was objac niezdola.szczescie ziemia pachniec winno.blogoslawiona niech bedzie wola wasza zadnej wyroczni niepodlegla.kto tarciem swoje wpaja temu i rzeczywistosc musi byc ulegla.charakter jest losem czlowieka wiec tam gdzie pewnosc strach was objac niezdola. sily.wiary.wytrwalosci. a i tak wiem ze celem waszej podrozy jest szczescie.a droga wasza milosc do swiata.
 
styczeń 20, 2010
Głosy: +0

Klaudia said:

...
Fantastyczne.
Marzę o możliwościach zrealizowania swojego (podobnego do Waszego) planu :) Póki co zazdroszczę, i życzę Wam, aby wszystko przebiegało pomyślnie, żeby fundusze wystarczyły na całą podróż - żeby nie było z tym problemów - no i ogólnie wiary w swoje możliwości :) Trzymam kciuki za Was i z niecierpliwością czekam na dalsze relacje!
Pozdrawiam!
 
styczeń 31, 2010
Głosy: +0

Piotr K. said:

...
jestescie 8 miesiecy w drodze - jak sie maja plany do realiow w podrozy? pytam powaznie.
 
marzec 03, 2010
Głosy: +0

Andrzej Budnik said:

...
Plany się zmieniają, życie i polityta zweryfikowały nasze założenia. Nie udało nam sie wjechać do Tybetu i co za tym idzie w Himalaje. TEraz szukamy transportu wodnego z Azji SE na subkontynent. Poza tym cały czas do przodu i z uśmiechem na twarzy. No możę czasem mamy dość hello mister, tuk-tuk, tuk-tuk albo czip motobajk :P A tak poza tym to jest nieźle :)
 
marzec 03, 2010
Głosy: +2

Dookoła świata said:

...
Pozdrowienia z Indii... tez podrozujemy dookola swiata. Zapraszamy czasem do nas do naszego foto-video:

http://nabati.pl

ps. nasz dzienny limit wydatkow to okolo 60zl... i niestety nawet w Indiach ciezko sie na tym poziomie utrzymac ;)
 
marzec 04, 2010 | url
Głosy: +0

Marta said:

...
Ale skąd dokąd to się nie chciało napisać ?
 
marzec 25, 2010
Głosy: +0

Andrzej said:

...
Dookołaświata - 60 zł na Indie to wg mnie bardzo dużo. Tam spokojnie za 10 dolców można się utrzymać i to nie bardzo się gimnastykując.
Marta - z Krakowa do Krakowa w kierunku z zachodu na wschód :) Co prawda mapka jest już nieaktualna, bo los zweryfikował ją dość szybko, ale nową wyrysujemy już po powrocie do Krakowa. Plan tworzy się z dnia na dzień...
 
marzec 31, 2010
Głosy: +0

Dodasz coś od siebie? :)
mniejsze okno | większe okno

security image
Poniżej Wpisz Kod bezpieczeństwa


busy
 

Najnowsze wpisy

Świat jest pełen wspaniałych ludzi! „Malaysia truly Asia” (Malezja prawdziwa Azja) to hasło...
 
Polska sałatka na krańcu Azji Po czystym relaksie na bajecznej wyspie,  wracamy z...
 
Smak raju Kojarzycie taka starą reklamę batonów Bounty, kt...
 
Malezyjskie Krupówki Prawdę mówiąc to nie zamierzaliśmy w ogóle jech...
 
Ja się pytom, gdzie jest pyton? My babies are gone! (Moje dziecinki zniknęły!) – krzykn...
 

Ostatnio komentowane

Singapore is a FINE city
mam pytanie, czy jest możliwość zamówienia w intern...
ablka

Dziewczyna z parku
świetny artykuł, byłam w Singapurze w zeszłym roku....
oliffi

Dziewczyna z parku
Polecam wam ten wykład Zimbardo: http://www.youtube.co...
Maciek

Singapore is a FINE city
a gdzie spaliście w Singapurze? bo rozumiem, że namio...
stefek

Dziewczyna z parku
Hm. Piękna opowieść, która wywołała u mnie chwil...
arica

Rozmowy polsko-chińskie
Ten hostel na wyspie Shamian to Guangzhou Youth Hostel,...
Andrzej

Denga w Tajlandii, Malezji, Si...
Dzięki Agata za poprawki Nurtuje mnie jedna kwestia...
Andrzej

Dziewczyna z parku
Od korzeni się nie ucieknie. My ludzie północy, oni ...
Zbig

W drodze od:


Popularne tematy