Start » Chorwacja » Chorwackie wyspy do zakochania

Chorwackie wyspy do zakochania

Środkowa część Dalmacji i jej wyspy to miejsce, w którym znajdziesz coś, co Cię urzeknie. Niezależnie czy jesteś amatorem historycznych miejsc, lubisz wygrzewać się godzinami na piaszczystej plaży, aktywnie i sportowo spędzać czas lub po prostu dobrze zjeść i degustować smaczne wino, nudzić się nie będziesz. Sprawdź tylko jakie wieją wiatry, bo mogą znacznie wpłynąć na Twój nastrój…

Wiej, wietrze mój!

Zacznę od tych wiatrów, bo to jest coś, o czym nie miałam pojęcia przed wyjazdem, a okazuje się, że jest to sprawa podstawowa! Najważniejsze wiatry są dwa: Bura i Jugo i to one wprowadzają sporo zamieszania w życie Dalmatyńczyków. Bura to wiatr północno-wschodni. Mimo, dość negatywnie brzmiącej dla nas nazwy, jest wiatrem lubianym i kojarzy się z dobrą pogodą. Jego suchy i zimny podmuch może dochodzić do 20okm i z taką prędkością jest w stanie przegonić najgęstsze chmury. Najwyższa zanotowana prędkość tego wiatru to 304km/h – może więc spowodować sporo szkód.

Ciekawe, że Bura ma też wpływ na aspekty kulinarne. Podobno słynne dalmackie szynki muszą być smagane Burą, żeby dobrze wyschły i uzyskały pełny smak. Z kolei owce, które pasą się na okolicznych wyspach jedzą trawę, która pokryta jest cieniutką warstwą soli z wód Adriatyku przyniesionej przez wiatr… Z mleka tych owiec powstaje podobno jeden z najpyszniejszych serów. Ciekawe… sprawa jest do zbadania!

Tu się zaraz coś zadzieje…

Jest jeszcze Jugo, który wieje z kierunku południowo-wschodniego. Mniej lubiany, bo wilgotny, przez co kojarzy się z gęstymi, ciemnymi chmurami, które przynoszą deszcz i burzę. Ciekawostka – Dalmatyńczycy obwiniają wilgotnego Jugo o ich złe samopoczucie, stany depresyjne i wzmożoną ilość przestępstw. Nazwa wiatru kojarzy się tak źle, że wpisała się w lokalny słownik jako określenie czegoś negatywnego. Jeśli coś Ci się bardzo nie podoba, nie smakuje, budzi odrazę lub jakiekolwiek negatywne uczucia, mówisz, że  to jest “jugo”.

Wpływ klimatu i zjawisk meteorologicznych nawet nie na samopoczucie, ale na jakość życia mieszkańców to temat, który jest tu chętnie omawiany i zachęca do dzielenia się historiami co to komu się przytrafiło, gdy na przykład wiał akurat przebrzydły Jugo. Poczytaj, pooglądaj, podpytaj ludzi, zobaczysz w ich oczach pełne zaangażowanie i powagę.

O dalmackich wyspach

Mógłby to być tytuł jakiejś baśni, bo urok wysp w dalmackiej części Chorwacji, pobudza wyobraźnię. Niby są podobne, a jednak każda jest trochę osobnym światem, ma swój urok i swoją specyfikę. Kamienne wzgórza, zielona roślinność, jaskinie i zatoki z lazurową wodą, czyli piękno natury a w nią harmonijnie wkomponowana historyczna architektura. Smaczne, świeże jedzenie, przyjaźni ludzie i ich specyficzne podejście do życia, które określa się jako fjaka, czyli coś, co pozwoli nie przejmować się problemami dnia codziennego. Odpoczynek w takich warunkach jest po prostu skuteczny. To działa!

W ciągu tygodniowego rejsu odwiedziliśmy 5 wysp i to jest zupełnie wystarczający wynik, nawet powiedziałabym, że warto zostać sobie na którejś wyspie dłużej kosztem odwiedzenia pozostałych. Na której warto zostać? To już zależy od tego, co lubisz robić. Z drugiej strony gdy ma się już wyczarterowany jacht w Chorwacji, chyba lepiej go wykorzystać, żeby opłynąć jak najwięcej niż stać kilka dni w marinie… no chyba, że dopadnie Cię fjaka!

W drodze na wyspę Brac

Przyjrzyjmy się wyspom Dalmacji z bliska… każda ma jakieś “naj”

Brač

Największa wyspa w Dalmacji, która słynie z białego kamienia używanego dawniej jako budulec wielu ważnych budynków. Najstarsza, najbardziej urokliwa i chyba też najpopularniejsza na wsypie miejscowość to Bol, tuż u podnóża najwyższego szczytu Vidova Gora (778m n.p.m.). To historyczne miasteczko warto zwiedzić sobie zanim rozgrzeje je południowe słońce lub wieczorem, kończąc wycieczkę w jednej z restauracji. Hitem wyspy jest plaża Zlatni Rat – widoczek typowo pocztówkowy biały piaseczek i lazurowa woda.

Pierwszy rzut oka na wyspę Brac

Hvar

Najdłuższa wyspa Chorwacji, reklamowana też jako najbardziej słoneczna. Piękne jest to, że można sobie tu wybrać, czy chce się spędzić miły dzień i poddać się fjace w którejś z knajpek w sennym miasteczku Stari Grad, czy może spędzić kulturalny wieczór w dobrzym towarzystwie w gwarnym i często odwiedzanym przez sławne osobistości i gwiazdy mieście Hvar.

Jeśli wybierasz Stari Grad, zwyczajnie przejdź się jego wąskimi uliczkami, posiedź nad brzegiem i obserwuj leniwie przepływające łodzie i jachty. Czuć tutaj powiew historii. Miasto związane z postacią architekta i poety Petra Hektorovića ma swój specyficzny, trochę artystyczny charakter. Warto pójść do zaprojektowanej przez Hektorovića letniej rezydencji.

Letnia rezydencja Hektorovica i uliczka z ciekawym sklepem muzycznym

W poszukiwaniu mocniejszych wrażeń możesz wybrać się na drugą stronę wyspy do miejscowości Hvar. W tym roku, szczególnie podkreśla się znaczenie tego miasta, bo turystyka jest tu obecna już od 150 lat! Tutaj więc wiedzą jak się tobą zająć.

Całe życie miasta toczy się wokół placu św. Szczepana inaczej zwanego Piazza. Jeśli więc lubisz usiąść sobie przy kawiarnianym stoliku by sącząc kawkę lub jakiś zimny napój ot, tak obserwować sobie co dzieje się dookoła, to jest właśnie Twoje miejsce. Jest też co pozwiedzać. W budynku starego arsenału mieści się jeden z najstarszych w Europie teatrów otwarty dla publiczności z każdej warstwy społecznej.

Nas starym miastem Hvar góruje kamienna forteca, której początki są datowane są na koniec XIII wieku, gdy Hvar był w rękach Wenecjan. Najciekawsze historie związane z twierdzą nie pochodzą jednak z czasów dawnych ale z lat 80 i 90 ubiegłego stulecia, gdy znajdował się tu bar i dyskoteka. Drogie bilety wstępu nie zniechęcały spragnionych rozrywki młodych ludzi, którzy omijali główne wejście, wspinając się po wysokich murach twierdzy…

Ale Hvar to też miasto festiwali i wydarzeń kulturalnych, na których często pojawiają się gwiazdy świata filmu, biznesu i polityki.

Widok na miasto Hvar z Twierdzy

Palmižana

To właściwie nazwa samej zatoki wyspy św. Klemensa, należącej do archipelagu Wysp Piekielnych. Ciekawa jest geneza nazwy archipelagu. Wyspy porośnięte są gęsto sosnami, których żywica była dawniej przerabiana na smołę, stąd skojarzenie z piekłem. Znajduje się tu jedna z największych marin i chyba najlepiej wyposażonych.

Tutaj przypływa się, żeby odpocząć w naturze, pospacerować ścieżkami wśród sosen i opuncji, delektować się z góry widokami na małe zatoki i mieć chwilę na oddech.

Z Palmižaną łączy się ciekawa historia rodziny Meneghello, która prowadziła tutaj działalność turystyczną już na początku XX wieku. To oni posadzili tu sosny i wiele egzotycznych gatunków roślin, miejscami ma się wrażenie, że jesteśmy w tropikach.
Największą zasługę w stworzeniu specyficznego klimatu wyspy ma Dagmar Meneghello, barwna postać ze świata dziennikarskiego i artystycznego. Przyjechała do Hvaru w latach 60-tych ubiegłego stulecia, gdzie poznała swojego przyszłego męża. To dla niego i wielkiej miłości porzuciła ciekawe życie w gwarnym, kosmopolitycznym Zagrzebiu i zamieszkała z rodziną Meneghello na wyspie. Z czasem, tęsknota za obcowaniem ze sztuką zainspirowała ją do tego, żeby stworzyć na wyspie miejsce przyjazne twórcom i artystom. Dzięki temu mogła dalej mieszkać na wyspie, ale mieć też kontakt z tym co kocha, czyli ze sztuką. Artystyczna atmosfera tego miejsca jest widoczna na każdym kroku. Restauracja Meneghello, to właściwie galeria sztuki.

Widok na jedną z zatok Palmizany

Gdyby kiedyś przyszło mi do głowy, żeby pisać książkę, chyba przyjechałbym tutaj i wynajęła jeden z kamiennych domków. Widok na zatokę, zapach sosen i święty spokój…

Vis

Wyspa tak ciekawa, że spokojnie można tu spędzić kilka dni. Po pierwsze to tutaj nagrywane były sceny do filmu Mamma Mia 2 i te miejsca można dziś zobaczyć dołączając do wycieczki zorganizowanej przez ludzi, którzy pracowali przy filmie jako statyści lub obsługa techniczna. Oprócz zwiedzania można podpytać jak wyglądało życie miasta, gdy film był nagrywany, albo zobaczyć gdzie mieszkał Pierce Brosnan podczas realizacji zdjęć.

Jedno z miejsc, gdzie odbywały się zdjęcia do filmu Mamma Mia 2

Prawdziwa historia Vis nie przypomina jednak scenariusza komedii romantycznej. W czasach rządów Tito, cała wyspa była przekształcona  w teren wojskowy. Powstało tu wiele tuneli i bunkrów owianych tajemnicą. Dziś sporą część tuneli można zwiedzać. Jest tu kilka firm, które oferują zorganizowane wycieczki samochodami terenowymi.

Wyspa nie jest duża, ale nudzić się tu trudno. Jest też coś dla miłośników natury. Dobrze zaprojektowana siatka szlaków pieszych pozwala odkrywać przyrodnicze ciekawostki, zapewnia pocztówkowe widoki i może być jednocześnie terapią aromatyczną, bo wzdłuż ścieżek rosną krzaki rozmarynu, który uwalnia swój charakterystyczny zapach i umila wędrówkę. Trzeba tylko pamiętać, żeby zabrać dużo wody pitnej, bo po drodze nie ma szans aby ją zdobyć, a słońce przypieka mocno.

W samym miasteczku Vis, oprócz miejsc związanych z planem filmowym można zwiedzić kilka ciekawych zabytków pochodzących z czasów hellenistycznych – termy, pozostałości po teatrze.

Kościół św. Mikołaja – najlepsze miejsce na podziwianie zachodu słońca

Po drugiej stronie wyspy ciekawym miejscem jest Komiża. Urokliwe, położone w dolinie miasteczko rybackie jest idealnym miejscem na podziwianie zachodzącego słońca. Położony na wzgórzu opatulonym winoroślami kościół św. Mikołaja prezentuje się malowniczo, a też jest najlepszym punktem widokowym na miasto zatopione w pomarańczowym świetle zachodzącego słońca.

Kościół św. Mikołaja, Komiza, Vis

Šolta

Mimo, że to 13 pod względem wielkości wyspa Chorwacji, nie ma nic wspólnego z pechem, a wręcz przeciwnie. To bardzo szczęśliwa wyspa, idealna na odpoczynek. Łatwo się tu dostać, nawet jeśli nie dysponuje się jachtem, bo ze Splitu dopłyniesz promem na północny brzeg wyspy, do miejscowości Rogač. To tylko 9 mil morskich. Nic dziwnego, że w sezonie wyspę odwiedzają głównie mieszkańcy Splitu spragnieni odpoczynku i świętego spokoju. Mimo wszystko, można znaleźć zaciszne zatoki z piaszczystymi plażami i popływać w przyjemnej, lazurowej wodzie Adriatyku.

Warto też tę niewielką wyspę poznać z perspektywy siodełka rowerowego. Jest tu kilka dobrze oznaczonych tras, a widoki wynagradzają wysiłek włożony w kilka stromych podjazdów.

To jest jedna z tych wysp, gdzie można się schować w jakiejś miłej agroturystyce, spróbować lokalnych nalewek, wina, oliwy i miodu rozmarynowego.

Ciekawą miejscowością jest Maslinica. Tuż przy Marninie stoi urokliwy zamek z kamienia, w którym urządzony został bardzo elegancki hotel i restauracja. Stąd warto też wybrać się na kajakową wycieczkę między 7 małymi wyspami, albo ponurkować oglądając wraki.

Marina w miasteczku Maslinica na wyspie Solta

Piękno natury Šolty, dobrze opisuje hasło promocyjne wyspy – “Powrót do niewinności”.

Dalmackie wyspy mają wiele do zaoferowania. Można tu wracać kilka razy i zawsze odkryć coś nowego. Jeśli chcesz poczytać o innych atrakcjach tych samych wysp zajrzyj na blog do Michała, który też uczestniczył w rejsie. Udanej zabawy!

O autorze: Alicja Rapsiewicz

Z zamiłowania i wykształcenia aktor-lalkarz. Pracowała przez 8 lat na różnych scenach w kraju i za granicą grając rozmaite role (od Krowy przez Anioła na Świętej skończywszy). Kilka zwrotów akcji w jej życiu i ciężki, ale ciekawy żywot wędrownego artysty, zaowocowały pomysłem aby objechać świat dookoła. Podróżowanie to jej największa pasja. Spędziła 4 lata w drodze przemieszczając się pieszo, autostopem, rowerem i jachtem. Odwiedzając rozmaite zakątki świata lubi przyglądać się codziennemu życiu mieszkańców i ich zwyczajom. Nie lubi się spieszyć. Nie wierzy w zdanie "nie da się", zdecydowanie jest zwolennikiem myśli "lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż żałować, że się w ogóle nie spróbowało."

Podobny tekst

Jacht + Grecja = idealny początek jesieni

Końcówkę lata mieliśmy lekko mroźną dzięki podróży na Spitsbergen. Nie żebym narzekała, ale okolice 0 …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *