| Segregacja płciowa w Iranie |
| Niedziela, 15 Listopad 2009 14:59 | |||||||||||||||||||
|
Iran to kraj specyficzny, który rządzi się swoimi prawami. Każdy obcokrajowiec, który udaje się do tego niezwykłego kraju powinien przygotować się do podróży nie tylko pod kątem miejsc wartych odwiedzenia, ale także powinien dowiedzieć się, jakie panują tam zwyczaje. Takie informacje pomogą uniknąć niepotrzebnych nieporozumień i problemów. W Iranie na przykład warto pamiętać, że w miejscach publicznych obowiązuje segregacja płciowa. Segregacja płciowa w Iranie to nie mit, istnieje naprawdę. Została wprowadzona po rewolucji islamskiej w 1979 roku. Co tak naprawdę oznacza i jak wygląda w praktyce? Weźmy na tapetę środki komunikacji publicznej. Metro w Teheranie. Stoimy na peronie, podjeżdżają kolejne wagony metra, na pierwszym wagonie zauważyłam jakiś napis „women...”, ale nie zdążyłam dokładnie przeczytać. Nadjechał ostatni wagon metra z tym samym napisem i tym razem można już swobodnie przeczytać: „women only”, czyli wagon tylko dla kobiet, do którego mężczyźni nie mają wstępu. Teraz zauważam też, że na peronie jest mała barierka, która oddziela sektor męski od damskiego. Szybko przychodzi refleksja: czyli ja źle stoję, bo jestem po stronie męskiej! Rozglądam się po peronie i uff, widzę kilka kobiet po tej samej stronie, czyli jednak mogę tu stać. Widzę też, że te kobiety wcale nie wsiadają do wagonu „women only”, ale sama wsiadam do damskiej części, żeby zobaczyć jak to jest... Jest normalnie, po prostu są tu same kobiety, a wagon oddzielony jest otwieraną barierką, przez którą komunikuję się z Andrzejem. Następnym razem decyduję się już na „niedamską” część metra. Przez chwilę czuję się jak trędowata... obok mnie jest wolne miejsce siedzące, ale nikt nie siada, mimo lekkiego tłoku. Czy coś ze mną nie tak? Wokół sami mężczyźni. Znów chwila refleksji i nagle przypomina mi się: mężczyzna nie może usiąść obok obcej kobiety! I w tym momencie wsiada dwoje dziewcząt, które natychmiast siadają obok mnie, dwie na jednym miejscu :) Co za ulga, czyli wszystko ze mną OK. Po kilku przejażdżkach metrem, stwierdzam, że zasada wg której mężczyzna nie może usiąść obok obcej kobiety, ani też stać zbyt blisko niej, podoba mi się. Kiedy w metrze jest tłok i chce się z niego wysiąść, tłumek mężczyzn zawsze rozsuwa się i robi miejsce wysiadającej kobiecie i Andrzej czasem z tego „korytarza powietrznego” też korzystał ;) Idźmy dalej: autobusy miejskie. Tu podział na część damską i męską jest wyraźny i widoczny nawet z zewnątrz. Jedyna osoba, która ma wstęp do części, gdzie siedzą kobiety, to bileter. Wielokrotnie jednak jechałam autobusem w części niekobiecej i nikt nie robił z tego problemu. Autobusy dalekobieżne, tu sprawa ma się nieco inaczej. Nie ma wyznaczonej części specjalnej dla kobiet, ale przyjęte jest, że kobiety podróżujące bez opieki mężczyzny siedzą z przodu autobusu. Czasem wynikały z tego małe problemy, gdyż na przykład kobiety przychodziły tuż przed odjazdem autobusu, kiedy wszystkie miejsca z przodu były już zajęte. Wtedy to następowały zadziwiające „wędrówki ludów” i wielkie przesadzanie pasażerów płci męskiej. Jeżeli kobieta podróżowała z mężem mogła z nim siedzieć w dowolnej części autobusu, z tym, że małżonka powinna usiąść raczej przy oknie, a nie przy przejściu. Pociągi. Pamiętam to jak dziś. Siedzimy w pociągu do Mashad i czekamy na odjazd. Wagon nie ma przedziałów, wygląda jak nasz zwykły żółto-niebieski pociąg osobowy, takie siedzenia poczwórne. Andrzej i ja siedzimy na jednym, a na przeciwko nas siedzi Michał. Obok niego jest wolne miejsce. Nagle do naszego wagonu wpada zdyszana kobieta, okutana w czador, z wielką walizą, rozgląda się, nerwowo spogląda na bilet i odkrywa z niemałym rozczarowaniem, że przydzielono jej miejsce obok Michała! Podróż w towarzystwie obcych mężczyzn i do tego z zagranicy jest nie do przyjęcia. Kobieta zwraca się o pomoc do konduktora, ale ten bezradnie macha rękami, bo wszystkie miejsca są już zajęte, jest tylko jedno: obok nas. Co się dzieje? Następują wielkie i długie roszady, którym przyglądamy się z zadziwieniem, a w wyniku których podróżna z wielką walizką ląduje w innym wagonie, a obok nas siada mężczyzna, któremu wyraźnie się to nie podoba, bo musi jechać (koło Michała) kilkanaście godzin w towarzystwie kobiety i do tego z zagranicy. Segregacja płci jest czasem obecna w niektórych miejscach publicznych, na przykład w Mashad w agencji sprzedającej bilety na pociąg obowiązywała kolejka męska i damska, którą zbezcześcił Andrzej... ech... Usługi. Oczywiście nie ma czegoś takiego jak fryzjer damsko-męski. W damskim zakładzie fryzjerskim pracują wyłącznie kobiety, a w męskim mężczyźni. A jak to jest w kinie czy w teatrze? Z relacji Michała, naszego współtowarzysza podróży po Iranie wiemy, że w kinie segregacja też obowiązuje. Jeśli jest się mężczyzną nie można usiąść obok „pięknej nieznajomej”, wobec czego w kinie było mnóstwo wolnych miejsc, na których nikt w sumie nie mógł usiąść, bo oddzielały obie płcie. Zwykle jednak było tak, że nieznajoma kobieta siedziała koło nieznajomej kobiety, a ich mężczyźni siedzieli po bokach na zewnątrz. Ktoś może pomyśleć, że segregacja płciowa jest formą dyskryminacji kobiet. Akurat w tym wypadku nie chodzi o to, że Panie nie mogą siedzieć z Panami, bo są od nich gorsze. Może tak to wygląda z zewnątrz, ale tak naprawdę specjalne sektory dla kobiet dają im poczucie bezpieczeństwa i komfortu, że nie muszą się tłoczyć w jednym pomieszczeniu z mężczyznami... Kobiety mają w tym przypadku wybór: mogą wsiąść do oddzielnej, wyznaczonej dla nich części, ale nie muszą tego robić. I to mi się podoba. A może by tak też zrobić w u nas w Polsce? Co myślicie dziewczyny? Komentarze (8)
![]()
aga
said:
|
|
... Przejechałam pół świata i może jestem dziwaczką, ale ja wcale nie widzę nic złego w segregacji płci. Od dłuższego czasu denerwuje mnie ta powszechna koedukacja, jaka ma miejsce w Polsce i w Europie. Od dawna nie chodzę na przykład na basen, bo bardzo nie podoba mi się wspólna przebieralnia razem z mężczyznami. Nie jestem ani gruba, ani szpetna, ale widok mnie rozmoczonej, nieuczesanej i bez makijażu chciałabym zostawić jedynie mojemu mężowi. Chciałabym w spokoju uczesać się i przywrócić do stanu "używalności" bez potrzeby patrzenia na facetów latających w slipkach (bo niektórzy uważają, że przecież można szybko przebiec w odzieniu niekompletnym). Czuję się też zażenowana, bo zazwyczaj towarzyszyła mi córka. Skorzystanie z sauny to już absolutny science fiction, bo w saunie obowiązuje nagość i w każdej chwili może wejść facet z fajfusem na wierzchu, co zresztą doświadczyła moja koleżanka. A ja naprawdę nie mam ochoty na oglądanie cudzych fajfusów, czuję się skrępowana, a nawet wścieka mnie to. To terroryzm, bo jestem zmuszana do oglądania, a tego nie chcę. Oczywiście nie muszę chodzić do sauny... i niestety nie chodzę. Dlatego zazdroszczę kobietom w takich krajach. Bo przecież jadąc w pociągu w kobiecej strefie mogą czuć się bezpiecznie, nikt ich nie zaatakuje, nie wyrwie torebki, nie obrazi. Nie muszą wdychać "naturalnego" zapachu mężczyzn (czyt. niemytych nóg i innych części ciała). Na ulicy nikt po chamsku nie zaczepi kobiety, nie zaproponuje jej, żeby im zrobiła to i owo. Kobieta, wbrew pozorom, jest traktowana z o wiele większym szacunkiem niż u nas. Kiedyś byłam w schronisku w górach i dano mi miejsce w pokoju zbiorowym. Problem polegał na tym, że łóżka były dwuosobowe i mi przypadło spanie w łóżku z obcym facetem! Czy zatem jestem nienormalna, że nie mam ochoty na spanie z obcym facetem? I kto to w ogóle wymyślił?! Że niby to jest takie równouprawnienie, że to dla dobra kobiet? To absurd! Wtedy poszłam spać na podłogę, wzbudzając zdziwienie w osobniku, który już ślinił się na myśl, że będę z nim spać. Innym razem, pojechałam na konferencję i ulokowano mnie w jednym pokoju z panem. Pan był oczywiście kulturalny i w ogóle, ale był jedynie moim znajomym z pracy. Wszyscy się bardzo dziwili, jak robiłam jazdę na recepcji. Dużo podróżuję, mogę spać na kamieniu i pod gołym niebem, nawet z głową w dól, ale nie toleruję, jak się narusza moją prywatność i intymność, a do tego zmierza owo "równouprawnienie" kobiet i mężczyzn. Więc się na to nie godzę. |
|
|
... Gratuluję! Bardzo dobry artykuł :) i szalenie ciekawa stronka :) Ja także podróżowałam po krajach muzułmańskich i zawsze przywożę ze sobą garście przemiłych wrażen :) Co do segregacji płciowej- jak Muzułmanka, ale i KOBIETA jestem jak najbardziej ZA. Popieram w całej rozxciągłości komentarz przedmówczyni :) Naprawdę, aż miło się robi, czytając, że nawet polskie, walczące o 'równouprawienie' kobiety nie uważają segregacji płciowej jako coś, co urąga płci pięknej. Tak naprawdę chodzi o nasz komfort i bezpieczeństwo :) A i ukazuje to szacunek dla nas :) |
|
|
... mieszkam w Indiach i tutaj istnieje takie samo rozwiazanie w srodkach komunikacji miejskiej. Jest to dobre rozwiazanie,szczegolnie jesli korzystam ze srodkow komunikacji sama (dla kobiet osobne wagony kolejowe, w autobusach kilka pierwszych siedzen jest zarezerwowanych wylacznie dla kobiet ). Oczywiscie kobiety i mezczyzni moga rowniez korzystac ze wspolnej strefy pasazerskiej- wagonow czy pozostalych siedzen w autobusach. Chociaz samote kobiety, jak zauwazylam, wola stac w ich strefie niz siedziec z nieznajomymi mezczyznami. Spotykam sie rowniez z kolejkami czy to na dworcach kolejowych czy w innych miejscach, gdzie panie ustawiaja sie osobno. Natomiast zastanawia mnie ,co to za basen w Polsce, gdzie nie oferuje sie osobnych przebieralni dla mezczyzn i kobiet? Dotychczas korzystalam z basenow ,ktore zawsze posiadaly osobne przebieralnie dla obu plci. |
|
|
... Oj, jednak nie chciałabym w Polsce segregacji płciowej... NIe wierzę w jej zalety, zwłaszcza po przeczytaniu artykułu w Newsweeku na temat wzrastającego problemu z molestowaniem kobiet m.in. w Egipcie. Wg mnie taka segregacja powoduje tylko, że mężczyźni nie są przyzwyczajeni do komunikowania się i przebywania z kobietami z poza rodziny, i na odwrót. |
|
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
|
• Singapore is a FINE city mam pytanie, czy jest możliwość zamówienia w intern... |
| ablka |
|
• Dziewczyna z parku świetny artykuł, byłam w Singapurze w zeszłym roku.... |
| oliffi |
|
• Dziewczyna z parku Polecam wam ten wykład Zimbardo: http://www.youtube.co... |
| Maciek |
|
• Singapore is a FINE city a gdzie spaliście w Singapurze? bo rozumiem, że namio... |
| stefek |
|
• Dziewczyna z parku Hm. Piękna opowieść, która wywołała u mnie chwil... |
| arica |
|
• Rozmowy polsko-chińskie Ten hostel na wyspie Shamian to Guangzhou Youth Hostel,... |
| Andrzej |
|
• Denga w Tajlandii, Malezji, Si... Dzięki Agata za poprawki
Nurtuje mnie jedna kwestia...
|
| Andrzej |
|
• Dziewczyna z parku Od korzeni się nie ucieknie. My ludzie północy, oni ... |
| Zbig |