Start » Prywatnie » O nas » Być razem
LosWiaheros na rowerach

Być razem

Czy nie jesteście sobą zmęczeni? Czy nie mieliście ochoty się pozabijać? To zaraz po pieniądzachszaro-burej Polsce, następne najczęściej zadawane nam pytanie. Tak naprawdę odpowiedź na te pytania jest trudniejsza niż nasze dogadywanie się w podróży i w życiu…

Najdziwniejsze jest to, że my nie bardzo wiemy, jak to wytłumaczyć. Bycie ze sobą non-stop przez kilka lat, nie jest czymś, o czym umielibyśmy napisać poradnik. Wiem, że może brzmieć dla wielu dziwnie, ale nie wymaga od nas zbyt wiele wysiłku to, aby cieszyć się tą podróżą i podążać zawsze w tym samym kierunku bez przeciągania liny, w jedną czy drugą stronę.

Kluczem do sukcesu jest chyba bycie naturalnym, elastycznym i tolerancyjnym w stosunku do drugiej osoby. Oczywiście, nie jest zawsze tak, że we wszystkim się zgadzamy. Mamy zdecydowanie inne zainteresowania – Alicję nudzą tematy komputerowe i nowe technologie – oba rozpalają moją wyobraźnię do czerwoności, ale w Tokyo poszła razem ze mną na prawie cały dzień, do Sony Tower, aby oglądać najnowsze gadżety tej firmy. Nie poganiała, nie marudziła – znalazła tam też coś dla siebie. Tak samo ja nie marudzę za bardzo, jak wciąga mnie do kolejnego teatru – na scenę lub za kurtynę. Zwykle wtedy sięgam po aparat, bo lubię robić zdjęcia i w ten sposób potencjalnie nudne godziny w teatrze zamieniają się w poligon fotograficzny.

Czy wyobrażamy sobie podróżowanie osobno? Nie. Powód jest prosty – wspomnienia. To jedyna rzecz, której mamy razem mnóstwo. Nie pieniędzy, nie książek czy innych dóbr materialnych. Mamy mnóstwo wspólnych wspomnień i słysząc jakiś dźwięk, widząc jakiś obraz lub jedząc tę samą potrawę, pojawiają się identyczne wspomnienia.

Łapiemy się na tym szczególnie teraz, w Polsce. Rozmawiamy ze znajomymi na jakieś tematy, pada hasło ostra potrawa – jedno spojrzenie i jesteśmy w mgnieniu oka w tym samym miejscu – w Bangkoku. Wspominamy ten sam stolik na ulicy, ten sam smak i ten sam ból następnego ranka, gdy ostra potrawa, już przetrawiona, opuszczała nas na dobre

Rozmawiamy o stanie polskich dróg. Pada przymiotnik: „dziurawe” i znów to samo spojrzenie, ten sam kawałek filmu przelatuje nam przed oczyma, gdy rękami odpychamy sufit pakistańskiego autobusu w drodze z granicy irańskiej.

Być razem non-stop, przez kilka lat?

Czy kłóciliśmy się? Nie pamiętam. Raz, może dwa – na samym początku – mieliśmy ostrzejsze wymiany zdań, ale kłótnią bym tego nie nazwał. Szybko jednak wypracowaliśmy i na to metodę – nie drążyć tematu, gdy widzimy, że nie przekonamy się dziś do swojego. Z czasem nasze subiektywne spojrzenie na temat stawało się mniej wyraziste i natarczywe. Wtedy wracaliśmy do rozmowy, zupełnie mimowolnie, już bez zbędnych emocji.

Ta podróż zdecydowanie nas zahartowała. Wiemy czego możemy się po sobie spodziewać, jak reagujemy w różnych sytuacjach. Co ciekawe, reagujemy zwykle totalnie odmiennie, a inicjatywę przejmuje ten, czyj temperament akurat w danym momencie ma większe szanse na załatwienie sprawy pozytywnie – czasem siłą, czasem metodą pokojową.

Największym testem były dwa momenty – znalezienie jachtu do Australii i poszukiwania skradzionych rowerów w Chinach. Oba nas mocno zmieniły, bo trwały długo – pierwszy dwa miesiące, a drugi prawie trzy tygodnie. Oba tematy ciągle były niezałatwione, nikt z nas nie miał na tyle siły, aby ciągnąć ten majdan psychicznie przez tak długo, więc musieliśmy się zmieniać, nawzajem się motywować i przede wszystkim współpracować. Cele były jasno określone, ale w obu przypadkach zrealizowanie ich wymagało długiego czasu.

Niedawno wpadł mi w ręce raport U.S. Travel Association, z którego kilka cytatów widzicie poniżej. Wyniki badań dokładnie potwierdzają to, o czym wspominam, ale też warto pamiętać, że raport jest przygotowany na podstawie badań amerykańskich par wyjeżdżających na wakacje. Z racji specyfiki przebadanego narodu nie wszystko da się dokładnie przenieść na polskie podwórko. Poniżej kilka wniosków, które z różnych powodów najbardziej utkwiły mi w głowie:

  • Pary, które podróżują razem deklarują wyższy poziom satysfakcji z ich relacji.
  • Pary, które podróżują razem twierdzą, że łatwiej udaje im się komunikować ze swoimi partnerami, niż ci, którzy nie podróżują razem.
  • Pary, które podróżują razem, wierzą, że wpływa to pozytywie na ich związek w wielu aspektach, od zwiększenia ich bliskości do zwiększenia ich szans na bycie razem na długi czas.

Raport wskazuje na to, że wspólna podróż scala pary i po powrocie potrafią się lepiej komunikować ze sobą. Myślę, że jesteśmy tego dobrym przykładem. Wspólne dogadywanie się nie jest wbrew pozorom wielką sztuką. Po prostu staramy się wzajemnie szanować w tej podróży jaką jest życie i w życiu, które jest dla nas wielką podróżą.

O autorze: Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Podobny tekst

Podróż w duecie, czyli “a teraz moja kolej”

Nasza podróż do Australii jest inna od tej ostatniej pod wieloma względami. To oczywiste, bo zmieniamy się my sami, nasze …

10 komentarzy

  1. po prostu dwie połówki jabłek i basta

  2. boliviainmyeyes

    Zgadzam sie w zupelnosci i jednoczesnie zazdroszcze/gratuluje znalezienia drugiej polowki, ktora rowniez jest towarzyszem podrozy! Moja polowka nie lubi ‘przemieszczec sie’ zbyt czesto i to jest dla nas czasem zrodlem konfliktow. Ale dajemy rade:) Pozdrawiam i zycze Wam wielu wspolnych podrozy!

  3. gatointhecanary.blogspot.com.e

    Pięknie napisane. Ja również jestem w podróży o innym charakterze z moi chłopakiem, szlifujemy nasze charaktery :) jednak jestem zdania, ze warto się czasem zdrowo pokłócić! :)

  4. dobry blog! pozdrawiamy

  5. My tez podrozujemy jako para, ale nie chlopak – dziewczyna tylko przyjaciele juz od 2 lat. Wszyscy sie dziwia jak tak mozemy, ale jak widac wszystko sie da. Moim zdaniem trzeba to po prostu czuc – chec przygody, adrenaline i ciekawosc swiata i po prostu siebie zgrac razem. Reszte da sie podpasowac albo zmnienic.Podroze ucza nas chodzenia na kompromisy, zrozumienia dla drugiej osoby i budzi w sam uczucia braterstwa i wiez, ktora stawia druga osobe, nie siebie samego, na pierwszym miejscu. Po co sie klocic jak dookola ciebie takie widoki i miejsca, ktore nie wszystkim sa dane ogladac :)?

    • Ciekawe jest to co piszesz, tyle czasu ze sobą i nie jesteście razem? Brzmi magicznie :)
      Po co się kłócić? Niektórzy po prostu lubią to tak samo jak poranną kawę – wszystko jest subiektywne.

  6. Byłam w związku przez prawie 6 lat. Podróżowaliśmy razem i wspieraliśmy się. Pewnego dnia mój facet pojechał w samotną, dłuższą podróż po Grecji. Ja nie miałam wtedy ani pieniędzy, ani czasu na wyjazd. Po jakimś czasie powiedział mi, że nie chce ze mną dłużej być. Poznał tam inną Polkę i teraz podróżują razem. Smutne.

  7. szczyt poświęcenia – Maciek obok Kasi w muzeum pełnym obrazów. zdziwilibyście się, ile muzeów w Polsce już zwiedziliśmy :) i mamy karnet na kolejne wejścia! za to właśnie kocham go najbardziej! Co w zamian? Przeczytajcie nasz wpis o ulubionym dniu Maćka na urlopie :) Macie wspaniałą relację i to się czuje :) pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *