Start » Sprzęt podróżniczy » Fotozagwozdka wakacyjna: Trzy obiektywy vs. jeden uniwersalny – co wybrać?

Fotozagwozdka wakacyjna: Trzy obiektywy vs. jeden uniwersalny – co wybrać?

Temat wraca jak bumerang przed każdym wyjazdem – jaki zabrać obiektyw do aparatu? Dla nas zdjęcia to bardzo ważna część podróży, ale ciężar i wygoda też odgrywają sporą rolę, wiec kombinujemy, zastanawiamy się i przewidujemy – co się może przydać bardziej: lekka stałka, szeroki kąt czy teleobiektyw? Ostatnio pojawiła się inna, ciekawa opcja…

Od kiedy przerzuciłem się na lustrzanki Nikona w 2006 roku jeszcze nigdy nie byłem zadowolony na 100% z możliwości, jakie daje mi aparat i szkła, które akurat mam ze sobą w podróży. Przerabiałem już różne konfigurację – na początku obiektywy kitowe, później stałki, teleobiektywy, szeroki kąt i zawsze czegoś brakowało w kwestii doboru szkła.  Z czasem zrezygnowałem z ciężkiego obiektywu 70-300 mm na rzecz podchodzenia do obiektów i ludzi ze stałką 35 mm, ale były i takie sytuacje, szczególnie w fotografii ulicznej, że musiałem szybko przykręcić szkiełkiem, a tu nie było czym. Tak, frustracja i irytacja… bo przecież mogłem zabrać to i tamto, ale znów ta waga?

Uff… Właśnie, mogłem zabrać, ale zwykle kiedy podróżujemy to liczymy każde 100g i wychodzi na to, że aby wziąć wszystko czego potrzebuję, czyli szeroki kąt, jasną stałkę 35mm lub 50mm i jakieś tele to całość zaczyna ważyć 3kg+ i jest ból… Nie jestem fotografem Pro i takich ambicji nie mam, choć lubię rozwijać umiejętności i ciągle gmeram w sieci, szukam, chodzę na warsztaty foto – ogólnie staram się rozwijać. Głównie potrzebuję zdjęć do Internetu, pokazów slajdów i żeby mamie zrobić odbitki z najfajniejszych miejsc. No i ostatnio zacząłem się zastanawiać, czy faktycznie takie super jasne i drogie szkła są mi konieczne? Pewnie, chciałoby się mieć fotkę żyletę, żeby ją wydrukować w dużym formacie lub w czasopiśmie, ale to raczej nie jest moim priorytetem. Nigdy też fotografia nie jest tematem wiodącym podróży, nigdy nie układam planu pod zrobienie konkretnych zdjęć. Po co więc ten wyścig za jakością kosztem wagi i wygody?

Złapałem się na tym dopiero po powrocie, gdy spojrzałem kiedyś na dość drogi obiektyw Nikkor AF-S 70-200 mm f/1:4G ED, który większość czasu leży w szufladzie, a tak poważnie wykorzystałem go może pięć razy (np. w Korytarzu Wachańskim). Powrót do Polski pozwolił mi  zastanowić się i ogarnąć temat jeszcze raz. No i ostatnio wpadło mi w ręce szkło, które jest stosunkowo tanie i daje spore możliwości, choć nie jest jasne – Tamron 16-300 ze światłem 3,5-6,3 i stabilizacją obrazu. Początkowo sceptycznie do niego podchodziłem, bo to pierwszy obiektyw nie Nikkorowy, którego miałbym używać, a po drugie wszyscy twierdzą, że obiektyw o tak szerokim zakresie nie może być dobry… W takich sytuacjach po prostu biorę obiektyw na testy i idę postrzelać nim trochę zdjęć, a że w ostatni weekend mieliśmy okazję być na Święcie Herbaty w Cieszynie, to postanowiłem tę okazję wykorzystać. Oto efekty.

Święto Herbaty 2014, Cieszyn [f/5, 58mm]
Święto Herbaty 2014, Cieszyn [f/5, 58mm]
Alicja degustuje herbatę przygotowaną przez Piotra [f/3.5, 22mm]
Alicja degustuje herbatę przygotowaną przez Piotra [f/3.5, 22mm]
W ciemniejszym i przy zbliżeniu fotki zaczynają tracić na ostrości [f/5, 62mm]
W ciemniejszym i przy zbliżeniu fotki zaczynają tracić na ostrości [f/5, 62mm]
Piotr, współorganizator Święta Herbaty parzy właśnie indyjskiego darjeelinga [f/7.1, 16mm]
Piotr, współorganizator Święta Herbaty parzy właśnie indyjskiego darjeelinga [f/7.1, 16mm]
Widok na centrum Cieszyna, a raczej jego dachy... [f/3.5, 16mm]
Widok na centrum Cieszyna, a raczej jego dachy… [f/3.5, 16mm]
Wąziutkie uliczki w polskim Cieszynie [f/8, 31mm]
Wąziutkie uliczki w polskim Cieszynie [f/8, 31mm]
Zacienione elementy w kontraście z mocno doświetlonymi słońcem drzewami. [f/5, 62mm]
Zacienione elementy w kontraście z mocno doświetlonymi słońcem drzewami. [f/5, 62mm]
Kwiaty sfotografowane gdzieś przypadkiem [f/6.3, 270mm]
Kwiaty sfotografowane gdzieś przypadkiem [f/6.3, 270mm]
Niedzielny pchli targ na rynku w Cieszynie [f/8, 16mm]
Niedzielny pchli targ na rynku w Cieszynie [f/8, 16mm]
Robi się niebezpiecznie - Alicja coraz poważniej zaczyna oglądać porcelanę na pchlim targu w Cieszynie. [f/8, 16mm]
Robi się niebezpiecznie – Alicja coraz poważniej zaczyna oglądać szkiełka na pchlim targu w Cieszynie. [f/8, 16mm]
Cieszyńska Wenecja, czyli spacer nad kanałem wodnym "Młynkówka". [f/8, 100mm]
Cieszyńska Wenecja, czyli spacer nad kanałem wodnym “Młynkówka”. [f/8, 100mm]
A na wzgórzu zamkowym trwają niezliczone warsztaty dl dzieci i młodzieży. [f/4, 22mm]
A na wzgórzu zamkowym trwają niezliczone warsztaty dla dzieci i młodzieży. [f/4, 22mm]
Jest też masaż dźwiękiem gongów tybetańskich. [f/3,5, 22mm]
Jest też masaż dźwiękiem gongów tybetańskich. [f/3,5, 22mm]
Czas na popołudniową kawę wprost z Mercedesa. [f/3.5, 18mm]
Czas na popołudniową kawę wprost z Mercedesa. [f/3.5, 18mm]
Ania, współorganizatorka Święta Herbaty - obowiązki, obowiązki... [f/5, 58mm]
Ania, współorganizatorka Święta Herbaty – obowiązki, obowiązki… [f/5, 58mm]
Taka perspektywa ze strony czeskiego Cieszyna. Gdy jest mniej światła lub zachmurzone niebo, to ciężko wyciągnąć jasne zdjęcia, szczególnie na zoomie. [f/6.3, 240mm]
Taka perspektywa ze strony czeskiego Cieszyna. Gdy jest mniej światła lub zachmurzone niebo, to ciężko wyciągnąć jasne zdjęcia, szczególnie na zoomie. [f/6.3, 240mm]
Idąc ulicami czeskiego Cieszyna ma się wrażenie, że jest się w Azji, gdyż większość sklepów prowadzą Wietnamczycy. [f/6.3, 250mm]
Idąc ulicami czeskiego Cieszyna ma się wrażenie, że jest się w Azji, gdyż większość sklepów prowadzą Wietnamczycy. [f/6.3, 250mm]
Festiwal był świetną okazją do poznania tajników herbaty pochodzącej z całej Azji, a my mogliśmy się choć na dwa dni przenieść jeszcze raz w podróż po smakach i zapachach stoków herbacianych z Malezji, Japonii czy południowych Chin o czym już wspominaliśmy na naszym Facebooku. Wracając jednak do obiektywu – no i jak z fotkami? Nie jest źle, prawda? Fakt, to szkło nie radzi sobie dobrze w trudnym oświetleniu lub po zmroku, ale z tym jest generalnie problem we wszystkich uniwersalnych obiektywach i to się raczej nigdy nie zmieni. Swoje spostrzeżenia na temat obiektywu Tamron 16-300mm F/3,5-6,3 Di II VC PZD Macro ująłbym tak:

Zalety: 

  • duży zakres ogniskowej (16-300mm),
  • zaczyna się od 16mm, a nie jak większość kitowych obiektywów od 18mm,
  • waży nieco ponad 500g,
  • wbudowana stabilizacja obrazu VC,
  • stosunkowo szybki autofokus i cichy (choć to akurat nie ma wpływu na jakość zdjęć),
  • producent podaje, że obiektyw jest specjalnie uszczelniany przeciwko wilgoci (ważne dla osób wybierających się na wakacje w tropiki, bo znam kilka przypadków, że znajomi wrócili z grzybem w obiektywie!);

Wady:

  • przy słabym świetle lub pod wieczór ciężko się korzysta z zakresu 200-300mm,
  • robienie zdjęć przy 300mm wymaga od nas pewnej ręki lub dobrego światła naturalnego,
  • robienie zdjęć na ogniskowej 70mm i powyżej f/11 gwarantuje nam nieostre zdjęcia;
  • ogólne wrażenie po zamienieniu trzech moich szkieł Nikkor 10-24 mm AF-S DX 3,5-4,5G ED, Nikkor AF-S 35 mm f/1:1,8G i Nikkor AF-S 70-200 mm f/1:4G ED tym Tamronem daje mi poczucie straty na jakości zdjęć.

Reasumując
Tak, zdaje sobie sprawę, że to nie do końca idealny pomysł, aby porównywać trzy niezłe szkła vs. jeden obiektyw o zakresie 16-300mm, ale przed takim dylematem mozę stanąć wiele osób zmęczonych ciężarem i niewygodą w zmienianiu obiektywów. Czy zabrałbym więc to szkło w podróż, na wyjazd wakacyjny?

Odpowiedź na to pytanie powinna być twierdząca dla wszystkich, którzy przedkładają wygodę nad jakością zdjęć. Szkło Tamron 16-300mm F/3,5-6,3 Di II VC PZD Macro nadaje się świetnie na wakacyjny wyjazd nad morze, do Egiptu, czy innej Azji Płd-Wsch lub na wyjazd trampingowy dokądkolwiek, wtedy gdy liczymy każde 100g bagażu noszonego na własnych plecach. Na pewno z Tamtrona nie będzie zadowolony ktoś, kto studiuje detale i każdy piksel fotografii, a potem spędza nad nim godziny w Lightroomie. Dla takich osób zostają osobne zestawy, które ważą dużo więcej, są mniej poręczne, ale dużo lepsze jakościowo.

Już na koniec, żeby Ci zabić klina do końca, bo sam mam teraz mętlik w głowie, co wybrać. Poniżej zamieściłem dwa (A i B) zdjęcia słonecznika zrobione w identycznych warunkach zewnętrznych przy tej samej ogniskowej 200mm. Jedno zdjęcie zrobiłem Nikkorem AF-S 70-200 mm f/1:4G ED, a drugie Tamronem 16-300mm F/3,5-6,3 Di II VC PZD Macro. Patrząc na efekt końcowy, czy ktoś jest w stanie na 100% właściwie przyporządkować zdjęcie do obiektywu?

Słonecznik A [f/4, 200mm]
Słonecznik A [f/4, 200mm]
Słonecznik B [f/6.3, 200mm]
Słonecznik B [f/6.3, 200mm]
I jak? Który słonecznik to Nikkor 70-200, a który Tamron 16-300? A może dosadniej – które zdjęcie jest wg Ciebie ładniejsze? Gdyby ktoś miał, jakiekolwiek pytania dotyczące tego obiektywu, to służę pomocą – będę go miał jeszcze przez chwilę pod ręką, więc mogę cyknąć coś niestandardowego. Nie chcę się zagłębiać w meandry specyfikacji technicznej, bo nie jestem od tego specjalistą, a też można znaleźć je na stronie producenta. Dodam tylko, że to szkło jest dostępne zarówno dla aparatów Nikona, Canona, jak i Sony.


Powyżej, jeszcze na sam koniec, zdjęcie Super Księżyca zrobione w nocy z soboty na niedzielę tymże samym Tamronem ze wsparciem konwertera 1/4. Fotka strzelona z ręki, z podpórką w postacie framugi okna. Miłego focenia!

O autorze: Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Podobny tekst

Android na wakacjach, czyli aplikacje mobilne w podróży

Świat nowych technologii coraz bardziej przenika każdą sferę naszego życia. Co prawda jeszcze daleko mi …

36 komentarzy

    • Czesc. Co do Tamrona 16-300 mialem takie samo podejscie jak Wy. Wygoda ponad jakosc bo faktycznie w niektorych momentach traci sie duzo. Ale w tej chwili jestem absolutnie przeciwny Tamronowi. Dlaczego ?? No wiec jestem w tej chwili prawie trzeci tydzien na Taiwanie. W sumie koncowka. Zaraz przeskakuje na Jawe i wlasnie tak trafilem na Was. Szukajac czegos o Jawie. A eracajac do obiektywu. Po zrobieniu okolo 700 zdjec gdzie zoom chodzil czesto bo cos przyblizyc cos oddalic ( zakres to jedyne rewelacyjne co w tym obiektywie jest ) cos sie zrypalo. Prawdopodobnie poluzowala sie jakas srubka w tubusie i w tej chwili nie moge nic zrobic. Obiektyw zablokowal sie na zakresie 16. ani tak ani tak. Wkurzylem sie bo ostatnia rzecza jaka sie spodziewalem w dwu miesiecznej szlajacce to ze obiektyw sie zepsuje. Teraz jezdze z nikkorem 18-105 ktory musialem kupic na miejscu. I choc zakres o wiele mniejszy to jakosc zdjec niebo lepsza. Przyjechalem z jednym obiektywem ktory sie zepsul. Tamron moze i robi niezle obiektywy. Ale ten jest zbyt innowacyjny i chyba jeszcze zbyt niedopracowany. Dlatego powiem ze nie ryzykowalbym wyjazdu z nim na dluga podroz. Bo nie wyobrazam sobie nie robic zdjec bo mam zepsuty obiektyw. pozdrawiam

      • Kurcze no to przykra sprawa. Nie kupiłeś go sugerując się naszym wpisem, ale podejrzewam, że nie ma to dla Ciebie znaczenia i jesteś wkurzony. Też bym był. Jedna uwaga – ja tego obiektywu nie polecam na dłuższy wyjazd. To fajne szkło na krótkie wakacje dla kogoś kto nie przykłada dużej uwagi do jakości zdjęć, ale z jakiegoś powodu chce mieć zoooma i tyle. I piszę to z poziomu osoby, która sprzedała swoją lustrzankę i większość obiektywów. Przez ostatnie pół roku zupełnie zmieniłem podejście do sprzętu foto w podróży i dziś jeżdżę już tylko z małym bezlusterkowcem sony a6000. Własnie na dniach będę publikował jego recenzję, bo jestem kosmicznie zadowolony choć dokupiłem kilka gadżetów, ale o tym później. Pozdrawiam.

        • wczesniej operowalem na dwoch obiektywach nikkora z zakresem od 16 – 250. Ale torba na aparat byla jako podreczny. I cholernie nieporeczna wlasnie na dlugie wyjazdy. Dlatego stwierdzilem ze zaryzykuje. W zakresach skrajnych Tamron faktycznie nie byl idealny. Ale w najczesciej uzywanych wlasnie pomiedzy 16-160 sprawowal sie naprawde niezle. Opinie zbieral dobre od wszystkich. Ale wlasnie teraz sobie uswiadomilem ze to byly recenzje nie w ciezkich warunkach eksploatacyjnych. Biorac pod uwage ze sprzet nowy, piec lat gwarancji i dobre noty kazdy by sie skusil. Tak jak ja. Z moja puszka zestaw wazy ponad 3 kilo ale nie potrzebowalem toreb ani niczego. Niepotrzebny to do plecaka. Potrzebny to w rece. Tyle z zalozen. Praktyka calkiem inna. Wkurzony jestem. Bo teraz musze go targac ze soba przez poltora miesiaca po indonezji. Mam nadzieje tylko ze sklep nie bedzie robil wielkich problemow. Oddam obiektyw i niech oddaja kase. Bo przeciez przez awarie musialem wydac kase na drugi obiektyw. I o ironio ukazala sie tu tez jakosc tamrona. dzialajac na 18-105 nikkora robie lepsze foty niz tamronem. Ostrosc i koory lepsze. Czasami brakuje dlugosci ale coz. A jezeli chodzi o cyfrowki to powiem Tobie ze nie ty pierwszy zmieniasz podejscie do lustrzanek. Ja jakos nie potrafie sie przekonac. Chociaz widzialem zdjecia wykonane kompaktem i byly naprawde boskie. Ale tu sadze to juz kwestia indywidualnego podejscia.

          • Rozumiem frustrację. Nie ma gorszej rzeczy niż psujący się sprzęt w podróży. Ech…
            Pytanie, czy nie znasz kogoś, kto mógłby Ci go zabrać do Polski, żebyś go przynajmniej nie musiał tachać. My mamy trochę znajomych porozsiewanych po różnych częściach świata i to tylko kwestia logistyki. Ludzie z reguły są dobrzy i pomocni, więc może uda Ci się go wysłać “kurierem” do kraju? Nie zastanawiałeś się nad tym?

  1. porównywanie na obrazku 800px jeszcze z fejsbukowym algorytmem zmniejszania to nie najlepszy pomysł jest. Bo można tu wstawić fotę z 200/2 za 20tyś zł i na dole z 70-300 za 1500zł i też nikt nie wyczai na 800px które jest z którego szkła. No poza bokehem który dla 200/2 jest magiczny :) Ale odnosząc się do kwestii fotografowania w podróży to zależy co kto lubi i co kto potrzebuje. Też swego czasu jeździłęm z 8kg plecakiem (cyfra moja i lubej + analog i zestaw szkieł/filtrów). Szkoda pleców – im wiecej dupereli w plecaku tym człowiek bardziej myśli jak tu pokręcić zoomem, jakie szkło założyć a nie myśli o fotach. No i przywozi potem 3000 takich kasztanów ze szkoda to gdziekolwiek pokazać. Im mniej sprzętu tym człoiwek bardziej myśli nad tym co robi i efekty są o niebo lepsze. Taka ogólna teoria na temat fotografowania w podróży :)

    • Andrzej Budnik

      Zgadzam się do porównywania, ale można wejść na stronę i zobaczyć większe :)
      Co do noszenia ton sprzętu w podróży – zgadzam się w całej rozciągłości Twojego komentarza. Im więcej sprzętu, tym bardziej rozprasza.

    • Andrzej Budnik

      Ja lubię robić zdjęcia zwięrzakom i trochę sobie nie wyobrażam nie mieć 200-300mm, no ale waga. Temat rzeka!

    • to fakt. Teraz ograniczyłem się do bezlusterkowca i 23/2. Genialny zestawik – zamiast zoomowania mam nogi by podejść/odejść. A robie fotografii ulicznej czy ogólnie zycia w miastach itp z 200-300mm to jakieś nieporozumienie jest moim zdaniem. Lepiej być bardzo blisko i mieć z tego fajne zdjęcia

    • każdemu według potrzeb wszakże. Dla mnie 50mm to już za wąsko :) tak dla przykłądu

  2. Piotrek Malkowski

    Cześć,
    A to Nikkor – widać więcej szczegółów.

  3. Uważam, że pierwsze zdjęcie jest lepsze czyli Nikkor. Różnica dla fotoamatora jest prawie żadna, ale moje pytanie o bezlusterkowce – nie myślicie o przesiadce? Tak odnośnie walki o każde 100 gram?

    • Andrzej Budnik

      Tak, myślimy. Na tapecie jest Sony a6000.
      Moim zdaniem bezlusterkowce to jest przyszłość dla wszystkich, którzy podróżują. Osobiście mam tylko problem z obiektywami, które już posiadam. Jasne, można je sprzedać i kupić dedykowane pod bezlusterkowce, ale zawsze jest to strata finansowa.
      Rozważam poważnie temat przejściówek, ale z komentarzy i opinii znalezionych w sieci wynika, że spowalniają one pracę autofokusa danego obiektywu. Poza tym te najdroższe i najlepsze przejściówki kosztują około 1000-1300 zł. Mam dyletam.

  4. Zdjęcia są zrobione przy rożnym iso i rożnym czasie naświetlania. Na dodatek przy ogniskowej 200mm i czasie 1/250 łatwo poruszyć zdjęcie i prawdopodobnie dlatego drugie zdjęcie jest gorsze :( Pierwsze ma czas 1/500. Swoją drogą jeśli przy 1600 iso wychodzą takie fotki to zdecydowanie muszę zmienić aparat :(

    • Andrzej Budnik

      Czekałem aż ktoś zacznie gmerać w EXIFach :)
      Główne przesłanie miało być takie, że tym samym aparatem można zrobić podobne zdjęcie. Dla laika różnicy nie ma.
      Jak ktoś zacznie analizować szczególiki, to fota A oczywiście wyjdzie, że jest lepsza, bo szkło jest po prostu lepsze.
      Do 1600 w D90 ISO można używać. Powyżej to już zaczyna się koszmarek…

  5. Tomasz Lipiński

    Ostatnie zdjęcie z Cieszyna jest nieostre, albo tak bardzo zniekształcone przez obiektyw są detale.
    Najbardziej podoba mi się księżyc!!!

    • Andrzej Budnik

      Tak, wg mnie tez jest troszkę ruszone, no ale to kwestia tego, że jest ciemne i było mało światła na ulicy.
      Dzięki! Żałuję, że księżyc nie wyszedł ostrzejszy, bo warunki były super…

  6. poza nasyceniem różnic brak (y) ale szału nie robią oba

  7. Andrzej Brandt

    na wyprawie przez himalaje też mieliśmy uniwersalne szkło 18-200 mm w standardzie światła 3.5 – 6.5 i o ile wtedy (początek mojej przygody z fotografią) taki obiektyw starczał mi najzupełniej, tak teraz z każdą kolejną wycieczką mam większe wymagania co do sprzętu i czuję, że nie wydala. a to światło przydałoby się znacznie lepsze, a to dystorsja przy 200 jest nie do zniesienia, a to słabszy fokus też przy 200, a to fatalna praca w ciemnych warunkach. od dawna staram się komponować “zestaw marzeń” foto na wyprawę rowerową i myślę o pełnej klatce 6d z dwoma obiektywami 16-35 i 70-200. ale za taki zestaw mam dobry rok podróżowania po azji ;P

    • Andrzej Budnik

      Witaj w klubie Andrzej :)
      Rozwijasz się, więc potrzebujesz więcej, to super! Z rowerem też jest tak, że można trochę więcej włożyć do sakw niż do plecaka. Mam jednak ciągle w pamięci wspomniane 70-200 ważące kilogram, które wyciągnąłem 3 razy przez 5 miesięcy w drodze z Kirgistanu przez Pamir do Polski. W podróż z plecakiem na pewno go nie wezmę. Na końcu zawsze jest pytanie – co będziesz robić z fotkami po powrocie do domu? :)
      Pozdrawiam

  8. Jesli zaczynasz szukac rozwiazan (moim zdaniem absurdalnych z wielu powodow) typu 16-300mm Tamrona to jedynym sensownym wyjsciem dla Ciebie jest mniejszy system.
    Sa swietne alternatywy dla sensorow APS-C w lustrzankach. Polecam popatrzec na system Fuji (XE-2 albo drozszy ale swietny X-T1), Olympus (EM-5, EM-1) lub nowy Panasonic GX7 na ktory ostatnio przerzucil sie nawet swietny Mitchell Kanashkevich. Pozdrawiam!

    • Andrzej Budnik

      Kuba, temat bezlusterkowców to zupełnie inna bajka i tak jak pisałem wcześniej w komentarzach – to jest przyszłość bezdyskusyjna.
      Tutaj Tamron 16-300 jest przedstawiony jako alternatywa dla osób, które już mają lustrzankę, chcą mieć całą skalę i cenią sobie wygodę w podróży ponad jakość. Nie rozmawiamy o foceniu profesjonalnym lub półprofesjonalnym.
      Mimo wszystko dzięki za komentarz i jeśli będzie Ci się chciało napisać, dlaczego to jest absurdalne rozwiązanie, to chętnie się dowiem.
      Pozdrawiam.

      • Ok, może źle to zabrzmiało. Po prostu wydaje mi się że w 2014 sens posiadania lustrzanki ogranicza się do kombinacji możliwosci dużych sensorów z dobrej jakości obiektywami, które to pozwala w uzyskać profesjonalne rezultaty. Jeśli na lustrzanke zakładamy niskiej jakości szklo (jak np. ten wspomniany Tamron) to po prostu nosimy cegłę, ktorej jakość niczym specjalnie się nie wyróżnia sie ponad dobre kompakty/bezlusterkowce. Czuje że wtedy traci to sens i po prostu trzeba od tego uciekać. Albo sie bawić w podjeście pro i pogodzić sie z tym ze lustrzanki i porządne obiektywy waża trochę (przez odległośc soczewek od sensora , fizyki/optyki nie oszukasz). Albo poświęcić troszkę ergonomie, ewentualnie wielkość sensora (przy systemie 4/3) i mieć lekkie, swietne (!) aparaty.

        Rozumiem ze masz już lustrzanke ale jak masz iśc na takie kompromisy to lepiej próbuj sprzedawaj zanim całkiem straci wartość i pakuj sie w mniejsze systemy. Podziękujesz mi później :)

        Pozdrawiam ciepło.

  9. Hej!
    Temat bardzo dla mnie na czasie :). Właśnie stoję przed wyborem nowego tele i dopadły mnie te same wahania – czy nosić ze sobą kilka szkieł, czy jedno “do wszystkiego”.
    Może i skusiłabym się na jakąś wersję 18-250mm czy podobną, właśnie dla tej wygody, małego bagażu. Ale mam pentaxa k5 II, super cudownie odporny sprzęt, i żeby móc go bez stresu umęczyć w najgorszych nawet warunkach, przydałby się obiektyw z serii WR (weather resistant) a wśród WR nie mam już takiego szerokiego wyboru.

    I myślę gorąco o obiektywie Pentax 55-300mm f/4.0-5.8 ED WR . Może ktoś z Was już miał z tym szkłem do czynienia i może coś o nim powiedzieć?

  10. Przyznam Andrzeju, że już po pierwszym zdaniu wiedziałem jaki będzie wniosek. Bo wniosek – zawsze jest taki sam. Albo dźwigasz i jest super, albo masz lekko i jest ok. P.S. A obiektyw wypożyczony przez Tamron?

    • Andrzej Budnik

      Ciesze się bardzo, że zgadzamy się co do wniosku! Wybraliśmy taki model fotografowania, że mamy lekko i sprzęt nas nie krępuje, ani nie przeszkadza! Szkła powoli zaczniemy sprzedawać..
      Tak, od Tamrona.

  11. Dodam jeszcze, że z czasem już nie potrzeba tysiąca szkieł. Jeśli fotografujesz wystarczająco długo (i dużo) to wiesz co Cię kręci, i nigdy nie pomyślisz o obiektywie “do wszystkiego”. Bo w fotografii wszystko to… nic.

  12. Książki Podróżnicze

    Dzięki za bardzo fajną analizę. to dylemat, który chyba dręczy wszystkich, którzy trochę fotografują w podróży.

  13. Takie uniwersalne rozwiązania niestety często odstają jeśli chodzi o parametry i dlatego wybór jest tak trudny. Ja wybrałbym mimo wszytko 3 obiektywy niż jeden uniwersalny.

  14. Z tym problemem wcześniej czy później każdy chcący fotografować lepiej ma do czynienia. Jednak lepiej to nie od razu tylko obiektyw. Tyle jest do nauczenia się w temacie fotografii w podróży, że na pewno nie tylko o obiektywy tutaj chodzi. Oczywiście dużo zależy od tego jak i co chcemy fotografować. Czy mamy zamiłowania przyrodnicze, może architektura. Ludzie czy relacja z podróży. W reportażu liczy się kluczowy moment. Myślenie o zmianie obiektywu to jak przegapić gwóźdź programu na występie artystycznym. Osobiście po wielu próbach zdecydowałem się na 18-200mm Nikkor 3.5-5.6 II ED. Na f8 przy odpowiednich ustawieniach d300s w zupełności wystarcza. Pozdrawiam.

  15. Też miałem taki dylemat do swojego Nikosia w podróże zabieram obiektyw Nikkor 18-200, jako uniwersalny sprawdza się dobrze. Polecam i pozdrawiam autorów bloga.

  16. W każdym skomplikowanym problemie [fotografia w podróży] istnieje zawsze przynajmniej jedno proste, błędne wyjście ;)
    Zależy co chcemy osiągnąć, lub przynajmniej mamy świadomość że o coś nam chodzi. Podczas prawie miesięcznego przejścia Dolpo, niektórzy mieli ajfony, inni hybrydy, trzy cyfranki APS-C, a jeden zabrał C5D Mk3 z gripem plus 28-300L, 24-70L i różne duperele… skoro miał taką potrzebę ;)
    Jeśli miałbym używać szkła o zoom factor 20x to chyba wolałbym dobrą hybrydę, efekt zbliżony a jeszcze wygodniej. Jeśli biorę cyfrankę to znaczy że liczę na jakość obrazu. W absurdzoomach to nie brak światła jest największą przeszkodą, ale wady optyczne niemożliwe do opanowania przy takim zakresie [przy mniejszym też często nie]. Żeby je ograniczyć trzeba obiektyw przymknąć, a wtedy obraz zniszczy dyfrakcja. Fizyki nie da się oszukać – dobre technicznie zdjęcia trzeba “przynieść na własnym garbie”, ten sprzęt musi swoje ważyć, godzimy się z tym lub idziemy w kompromisy.
    Wiara w “bezlusterkowce” na razie pozostaje wiarą. To coś miało być małe i lekkie [po usunięciu komory lustra] i tanie [bo uproszczona konstrukcja]. Małe to jest jak się podepnie naleśnika, z tele niewiele się różni od cyfranki za to ergonomia nieporównywalnie gorsza. Tanie też nie bardzo, zaawansowane Olki M1 czy Fuji X-T1 są cenowo powyżej najlepszych lustrzanek APS-C i prawie na równi z prostszymi FF. Oferta szkieł na razie mocno ograniczona, tym bardziej że każdy promuje wyłącznie swój bagnet, a firmy niezależne trzymają się z daleka. Jest też kwestia podglądu, bawiłem się kiedyś NEX-7 przyjaciółki, wizjer podobno świetny ale w porównaniu z dobrym pentapryzmatem żenua – ja w to nie wchodzę.
    @Ewelina – jeśli jeszcze nie kupiłaś 55-300WR to się nie zastanawiaj. Mam od roku [jeszcze przed oficjalną premierą w Polsce] i cieszy mnie, jak na “budżetowca” bardzo przyzwoity, optycznie lepszy niż konkurencyjne Sigmy i Tamrony, dzięki dodatkowym 15mm na krótkim końcu także znacznie uniwersalniejszy. I zapraszam na forum Pentaxa :)

  17. ciekawa dyskusja się pod tematem rozwinęła. też mam dylemat i to spory, wkrótce będę zmieniać puszkę, więc co dalej? czy przesiadka na jednak całkiem coś nowego, czy pozostać przy tym, co było. to co jest doskwierało nie raz z powodu ciężaru, szczególnie przy całodniowym foceniu. i nie raz zdarzało się, że nawet przy dłuższym wyjeździe tele wyjęłam z plecaka raptem kilka razy. z drugiej strony jak nie wezmę, to brakuje. i to chyba zna każdy z nas. z drugiej wygoda, no ale jednak kosztem jakości?
    a swoją drogą, jak się spisuje a6000? pozdrawiam :)

  18. Też miałem taki dylemat. Ostatecznie zdecydowałem się na rozwiązanie pośrednie. Na części wyjazdów zabieram głównie uniwersalnego lekkiego zooma. Chodzenie cały dzień z ciężkim plackiem pełnym sprzętu to udręka. A na wypady typowo fotograficzne zabieram też obiektywy stało ogniskowe typu nikkor 50 1.4 czy ciężki zoom 80-200 2.8D.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *