Start » Szwajcaria » Swiss Travel Pass – na to możesz sobie pozwolić

Swiss Travel Pass – na to możesz sobie pozwolić

Co czujesz, widzisz lub myślisz gdy słyszysz “SZWAJCARIA”? Powiew luksu, zielone łąki pełne kwiatów u stóp skalistych gór z ośnieżonymi szczytami, smaczny ser, scyzoryki, zegarki, precyzja i punktualność? Super drogi kraj, nie na Twoją kieszeń? Wszystko się zgadza, oprócz tego ostatniego. Po Szwajcarii można podróżować za mniej niż Ci się wydaje.

Nigdy nie przyszło nam nawet na myśl, żeby wybrać się na wycieczkę do Szwajcarii. Kraj, owszem piękny i jest tu gdzie pojeździć, ale portfel trzeba mieć gruby. Nawet nie szukaliśmy ewentualnych sposobów, jak można koszty podróży jakoś ograniczyć. Drogo i już. Gdyby nie wyjazd Szwajcaria na 6, na który się zdecydowaliśmy wraz z innymi blogerami, pewnie do teraz nie wiedzielibyśmy, że jest kilka patentów, żeby podróżowanie nie było aż tak drogie.

Rowery przez Szwajcarię

Zdecydowaliśmy, że Szwajcarię będziemy oglądać z poziomu siodełka rowerowego, bo tak jest taniej, tak jest wygodnie, tak jest praktycznie i tak właśnie lubimy. Szlaki rowerowe są świetnie oznaczone. Czasem to szerokie nitki asfaltu, czasem wydzielony pas na jezdni lub na chodniku, bywają też drogi polne. Możliwości wydają się nieskończone, bo jest z czego wybierać. Siedzicie? W Szwajcarii jest 12 tysięcy oznakowanych tras rowerowych… Wiem, brzmi to niewiarygodnie, ale otwórzcie sobie tę mapkę i wszystko będzie jasne.

Teraz od Was zależy, w który rejon chcecie się wybrać i na jakim sprzęcie. Możecie przywieźć rowery ze sobą lub możecie wypożyczyć je na miejscu. Sieć wypożyczalni jest gęsta, a wybór sprzętu duży: rowery miejskie, szosowe, trekingowe, górskie i … rowery elektryczne, czyli ebike.

My zdecydowaliśmy się na te ostatnie, bo nie mieliśmy wcześniej okazji sprawdzić jak te cudeńka spisują się w trasie. Oczywiście podeszliśmy do tematu z pewnymi obawami, a znajomi, którym mówiliśmy, że wsiadamy na elektryki patrzyli na nas z lekkim, pobłażliwym uśmiechem na twarzy. Teraz to my na nich tak patrzymy, bo ebiki okazały się trafionym pomysłem, szczególnie na trasę, którą sobie wybraliśmy. Jechaliśmy przez kilka dni wzdłuż Jeziora Genewskiego o czym możecie przeczytać w osobnym wpisie. Dowiecie się jak dokładnie wyglądała nasza trasa, gdzie spaliśmy, co zwiedziliśmy a przede wszystkim jak sprawdziły się rowery elektryczne.

Swiss Travel Pass

Zanim dojechaliśmy do naszego startu, czyli do Genewy, spędziliśmy dwa dni w Zurychu a w drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Lucernę. Nie zrobilibyśmy tego, gdyby nie możliwość skorzystania ze specjalnego biletu Swiss Travel Pass. Można go kupić na 3, 4, 8 lub 15 dni kolejnych lub wybranych w miesiącu (!) i w tym czasie korzystać za darmo z kolei, autobusów i komunikacji miejskiej, przejechać się pociągiem panoramicznym lub dostać 50% zniżki na kolejki górskie. Za darmo można też korzystać ze statków pływających po szwajcarskich jeziorach. Posiadając Swiss Travel Pass nie płaci się za wejście do ponad 500 szwajcarskich muzeów. Jeśli nie masz jeszcze 26 lat możesz wykupić ten bilet ze zniżką 15%. Podróżujący z rodziną mogą skorzystać też ze specjalnej oferty Swiss Family Card, z którą dzieci do 16 lat jeżdżą bezpłatnie. Aktualne ceny, warunki i wszelkie informacje można sprawdzić sobie na tej stronie. Bilety można bezproblemowo kupić już w Polsce, przed wyjazdem do Szwajcarii.

Gdyby nie Swiss Travel Pass, musielibyśmy przyznać, że w Szwajcarii jest dla nas za drogo i pewnie odpuścilibyśmy sobie przemieszczanie się po kraju i nie zwiedzilibyśmy Luzerny i Zurychu.

Zurych – tu się można napić

Oj można. W mieście jest ponad 1200 fontann, z których płynie czysta, zdatna do picia woda. Nic się więc nie stanie, jeśli nie weźmiesz swojej butelki z wodą, albo nie chcesz wydawać pieniędzy w sklepie. Spacerując po kamiennych ulicach starego miasta, co kawałek natkniesz się na fontannę, z której możesz napić się wody bez obaw. Tak wiem, znów trudno uwierzyć i ja się musiałam przełamać, żeby to zrobić, ale to właśnie jest Szwajcaria…

Przy zwiedzaniu tak dużego miasta jak Zurych, Swiss Travel Pass super się przydaję, bo można krążyć autobusami, tramwajami, kolejkami bez końca, a nawet wjechać kolejką linową Polybahn na wzgórze, gdzie znajduje się uniwersytet. To dobre miejsce, żeby zerknąć na miasto z góry.

Zobacz jakie zdjęcie zrobił Andrzej na Lindenhof

Przyznam, że nie jesteśmy fanami zwiedzania zabytków i będąc w miastach najczęściej szukamy ciekawych aktywności. W Zurychu bardzo popularnym miejscem na aktywny odpoczynek jest wzgórze Uetilberg. Można dojechać prawie na sam szczyt kolejką miejską a potem zejść znów do miasta. To ulubione miejsce biegaczy i rowerzystów, ale widok ze szczytu pozwala ogarnąć cały Zurych, jezioro i otaczające je wzgórza.

Niespodziewanie dla mnie, a dla Andrzeja była to oczywistość, sporą dawką wiedzy i zabawy było muzeum FIFA. Piłka nożna nie interesuje mnie w ogóle, a mimo to z zainteresowaniem spędziłam tam godzinę i mogłabym siedzieć jeszcze dłużej. Muzeum to jedna wielka zabawa interaktywna i właściwie nic więcej nie będę zdradzać, bo jeśli się tam wybieracie, to zepsułabym Wam tylko niespodziankę 😉

Muzeum FIFA w Zurychu i oryginalny Puchar Świata!
Zobacz jakie atrakcje czekają nas na górze 🙂

Jest Szwajcaria, jest czekolada. W zuryskiej cukierni mieliśmy okazję posmakować kilku rodzajów wykwintnych czekoladek z nadzieniem alkoholowym. Nie wiem czy to taka autosugestia, ale czekolada w Szwajcarii smakuje naprawdę wyjątkowo. Ma aromatyczny, mocny i pełny smak, a poszczególne nadzienia dodają charakteru. W tym kraju nawet czekoladki są dopracowane do perfekcji zarówno pod względem smaku jak i wyglądu. Mmmmmmmmm

Prawdziwa… szwajcarska… mmmm…

A skoro o smakach… ciekawostką dla tych, którzy lubią smakować lokalne alkohole jest zuryski dżin z lipy. Smak mocno ziołowy, bo oczywiście oprócz aromatycznych kwiatów lipy znajduje się tam jeszcze kilkanaście innych składników. Znów, nie powiem. Jedźcie i spróbujcie sami. Wspominałam na początku, że tu się można napić, prawda? 😉

Lucerna, miasto i roślina

Jezioro Czterech Kantonów

Lucerna. Pierwsze moje skojarzenie z tym słowem to… koniczyna. A jak koniczyna, to na pewno czterolistna, czyli szczęście. I z tym właśnie już zawsze będzie kojarzyło mi się to miasto. Pięknie położone nad rozległym jeziorem, z panoramą ośnieżonych szczytów górskich. Taki stereotypowy, zapierający dech w piersiach szwajcarski krajobraz. Miasto z ciekawą historią i zabytkami, ale dlaczego kojarzy mi się ze szczęściem? Bo je tu znalazłam!

Mieliśmy najogromniejszą na świecie przyjemność zwiedzać Hinter Musegg, czyli farmę na wzgórzu w samym sercu miasta. Jest tu mała hodowla zwierząt, można zobaczyć jak alpaki pluszowymi pyszczkami bezustannie przeżuwają trawę, jak miniaturowe świnki są sympatycznie, “pogadać” z kozami i zejść z drogi wolnobiegającemu kogutowi z grupką kur. I może nic w tym nadzwyczajnego, a jednak to miejsce specjalne. Budowane z pasją, oddaniem i pomysłem. Farma pełni też funkcję edukacyjną, bywa, że dzieci na zajęciach na przykład pierwszy raz wżyciu mają okazję się przekonać skąd tak naprawdę biorą się jajka… To również miejsce spotkań kulturalnych, odbywają się tu koncerty i przedstawienia teatralne. Można też zjeść proste danie z ekologicznych składników i napić się piwa, które jest warzone na miejscu. Mówię Wam, tutaj panuje szczęście absolutne.

Już się stopuję od dalszego pisania, bo o Hinter Musegg chciałabym napisać jeszcze zupełnie osobny post na blogu.

W drodze na Pilatus

Jest jeszcze jedno szczęście w Lucernie – tejmniczy Pilatus, czyli górujący nad miastem masyw. Dlaczego tajemniczy? Bo owiany kilkoma legendami o smokach i postaci dobrze znanej z biblii – Piłata, stąd z resztą pochodzi nazwa. Na Pilatus wjeżdża lub zjeżdża się najbardziej stromą kolejką zębatą na świecie. I to jest odlot. Samo wrażenie stromego wjazdu lub zjazdu to niezła zabawa, ale widoki na Jezioro Czterech Kantonów z góry to bajka.

Jeśli komuś mało mocnych wrażeń, może odwiedzić Ropepark Frakmuntegg, czyli park linowy, gdzie można podnieść sobie poziom adrenaliny w pięknych okolicznościach przyrody z widokiem na górskie szczyty.

Nadia w szpagacie na Ropepark Frakmuntegg pod Pilatusem

Parostatkiem po jeziorach szwajcarskich

Niegdyś można było udać się w rejs wyłącznie parostatkiem w Lucernie, po Jeziorze Czterech Kantonów. Do dziś pływają 4 z nich a jeden służy za restaurację. Oczywiście działa nienagannie sieć nowoczesnych statków, którymi można dotrzeć w dowolną część jeziora. I dobra wiadomość – znów przyda się nam Swiss Travel Pass.

Gdy przy granicy z Francją w Villenuve skończyliśmy naszą wycieczkę rowerową wzdłuż brzegu Jeziora Genewskiego, załadowaliśmy się z rowerami na statek, żeby dojechać na stację kolejową w Vevey, a można nawet przepłynąć do Lozanny. Tu jedyna uwaga – jeśli na statek chce się wziąć rower, to trzeba wykupić dodatkowy bilet, który jest ważny przez cały dzień na wszystkie statki.

Do pociągów czy statków można wpakować bez problemu też rowery!

Origami pociągami po Szwajcarii

W szwajcarskim pociągu mogłabym zamieszkać. Są punktualne, wygodne, czyste, ciche a widoki za oknem to najlepszy kanał przyrodniczy. Tu się najlepiej sprawdza Swiss Travel Pass mogliśmy sobie wsiąść do dowolnego pociągu i pojechać dokądkolwiek. Można wysiąść na dowolnej stacji, przesiąść się w inny pociąg i pojechać na przykład w zupełnie inne miejsce niż się zakładało na początku. To jest piękne! Takie podróżowanie lubię. Nie trzeba kupować już biletu, tylko wsiada się do pociągu, wybiera się dogodne miejsce i się jedzie. Tyle. Kontrolerzy skanują tylko kod, który jest na Travel Passie i czasem proszą o pokazanie dokumentu z numerem jaki się podało na bilecie. Wszystko odbywa się sprawnie i bez problemów.

Ostatnie spojrzenie na Jezioro Genewskiego z pociągu relacji Genewa – Lucerna

Można tu się rozpisywać o pociągach, opisywać szczegóły i tak dalej, ale na mnie szwajcarskie koleje zrobiły takie wrażenie, że wyszedł mi z tego taki o wierszyk (nie musicie go czytać, ale przejdźcie na sam dół, bo tam jest info o KONKURSIE!!!):

Origami pociągami po Szwajcarii

Pociąga mnię ą szwjacarski
Bon ton
punktualność ci ci
jak w zegarku
Przysuwa się na tor przymilnie
Pocisznie, nie cisnie, ale wsiadaj już
Bo jedziemy, suniemy, szu szuszujemy
Idealnie, maniakalnie, beztonalnie
W najlepszym gatunku z nutką bezhuku
W bezruchu się topiąc w bez skazy pluszu
Z oczami

Okna z malunkami
To pejzaże krówkowe, milkowe, zawijane
W srebrka
Stereotypowe
Najlepszogatunkowe te pejzaże, że że

Żu ży żą żu mówi kontrolerka biletu
Bo za tunelem już język Fy Ry
Ży ży, łi łi, że wu zą pri
Umiem, rozumiem
Się porozumiem

Bilecik, tikecik po łączach już leci
Elektronicznie, bez dotyku i higienicznie
Swiss Travel Pass
Na czas, na czas, na czasss

I jest i jest i jest ono
Jezioro Genewskie jak wanna wielkie
I jeszcze ta Lozanna
Z matury pamiętam, że tam łzy się polały na wiek młody
Liryki wieszczańskie plus widoki mieszczańskie
Pamięć już ziewa

Genewa, Żenew, że co?
Że szwajcarskie pociągi to dobrooo!
Polecam, obiecam niebo
Tylko na czas ważności Swiss Travel Pass
Będzie lux po pas.

Konkurs

Ten wpis powstał dzięki współpracy z biurem promocji Szwajcarii w ramach akcji #SzwajcariaNa6, którą wraz z pięcioma innymi blogami realizujemy jako Grupa Bloceania. Każdy z nas podczas tygodniowego pobytu na miejscu przemierzał Szwajcarię na swój sposób: wędrując, podróżując pociągami, rowerami, autem, podążając za smakami i odkrywając miasta. Naszych tras było 6, ale co powiesz na swoją własną szwajcarską przygodę?

Bloceania Team podczas projektu #SzwajcariaNa6

Stworzyliśmy dla naszych czytelników konkurs, w którym możesz wygrać fantastyczną podróż do Szwajcarii! Na nagrody składa się bilet lotniczy liniami Swiss z Polski do Szwajcarii i z powrotem, voucher na 3 noclegi w pokoju 2-osobowy ze śniadaniami i SwissTravelPass na 4 dni w 1. klasie! Dobra wiadomość jest też taka, że w podróż możesz zabrać osobę towarzyszącą – swoją mamę, tatę, dziewczynę lub chłopaka.  Wszystkie świadczenia są dla dwóch osób, a Ty możesz całkowicie po swojemu ułożyć trasę podróży po Szwajcarii.

Co zrobić, żeby wygrać podróż do Szwajcarii?

Wrzuć kreatywne zdjęcie, tekst, kolaż lub film na jeden ze swoich profili społecznościowych (Facebook, Instagram, Twitter) i przekonaj nas dlaczego to właśnie Ty masz wygrać i pojechać do Szwajcarii. Jak to zrobisz, zależy od Ciebie i Twojej inwencji, pamiętaj tylko, żeby opublikowany materiał koniecznie oznaczyć hasztagiem #SzwajcariaNa6 i uzupełnić formularz, który znajdziesz na stronie konkursowej. Na zgłoszenia czekamy do 30.06.2018r.

>>>>> Zgłoś się do konkursu <<<<<


Inne publikacje blogerów biorących udział w akcji na temat ich szwajcarskich tras:

O autorze: Alicja Rapsiewicz

Z zamiłowania i wykształcenia aktor-lalkarz. Pracowała przez 8 lat na różnych scenach w kraju i za granicą grając rozmaite role (od Krowy przez Anioła na Świętej skończywszy). Kilka zwrotów akcji w jej życiu i ciężki, ale ciekawy żywot wędrownego artysty, zaowocowały pomysłem aby objechać świat dookoła. Podróżowanie to jej największa pasja. Spędziła 4 lata w drodze przemieszczając się pieszo, autostopem, rowerem i jachtem. Odwiedzając rozmaite zakątki świata lubi przyglądać się codziennemu życiu mieszkańców i ich zwyczajom. Nie lubi się spieszyć. Nie wierzy w zdanie "nie da się", zdecydowanie jest zwolennikiem myśli "lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż żałować, że się w ogóle nie spróbowało."

Podobny tekst

Berlin – rowery, graffiti i Mur Berliński

Dosłownie od pierwszych chwil w Berlinie miałem wrażenie, że to miasto mi się spodoba. Jadąc …

7 komentarzy

  1. Super miejsce do odwiedzenia 🙂

  2. Świetna relacja. Muszę się tam kiedyś wybrać 🙂

  3. Szwajcaria to idealny kraj na rower. Dzięki za wpis.

  4. Elektryki są wręcz stworzone do takich podróży. Nawet jak nie ma gdzie ich podładować, to można przecież pedałować bez wspomagania. W sumie otworzyliście mi trochę oczy, bo zamiast podróży samochodem, można przeżyć prawdziwą przygodę, bez ograniczeń, gdzie zaparkować, a tam nie wjadę bo las itp.

  5. Od dawna marzę o podróży do Szwajcarii , no i w tym roku w końcu mi się udało to wszystko zorganizować , jadę na 2 tygodnie, będziemy dużo podróżować i zwiedzać, podziwiać piękne widoki, bo jest tam ich od groma, już się nie mogę doczekać, a tutaj na blogu widzę że mogę znaleźć bardzo dużo przydatnych informacji z których niewątpliwie skorzystam, pozdrawiam serdecznie!

  6. Czajka Travel

    Miałam w planach wakacje w Gruzji ale szpagat w powietrzu przyciąga moją uwagę. Super relacja, a zdjęcia przepiękne! ; )

  7. Bardzo piękne zdjęcia i bardzo ciekawy wpis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *