Start » Brazylia » Środki lokomocji w Wenezueli i Brazylii – komunikacja

Środki lokomocji w Wenezueli i Brazylii – komunikacja

Nigdy jeszcze nie podrozowalam tyloma rzeczami co w ciagu tych kilku dni w Ameryce. Opowiem o tych, ktore do tej pory byly. A wpis ten dedykuje Edycie I jej blednikowi :p

Autobusy. Tych zaliczylismy dwa rodzaje: nocne I lokalne. Nocne jezdza na dlugich dystansach I sa idealnym rozwiazaniem dla nas. Dzieki nim nie wydawalismy za duzo pieniedzy na nocleg. Bo moglismy sie w nich prawie dobrze wyspac (odsylam do notatki o klimatyzacji), a przy tym pokonywalismy nawet 1000km. W Brazylii znacznie drozsze niz w Wenezueli, ale I tak warto.
Inna sprawa z komunikacja lokalna. Duzo bardziej obskurne te autobusy. Ale dzieki temu o niepowtarzalnym klimacie. Jesli w jakims nie ma klimatyzacji, to okna sa na osciez pootwierane. Wszystko, aby zwalczyc upal. W tych autobusach jest jeszcze na maksa wlaczona muzyka. Oczywiscie sa to rytmy latynowskie. Az sie chce jechac 🙂

Lodzie. Tych tez dwa rodzaje. Lodka typu curiara, ktora plywalismy w PN Canaima. Wystrugana z pnia drzewa, z laweczkami. I gdyby nie silnik na koncu, bylaby prawie jak tradycyjna indianska.

I statek z Manaus do Tabatingi. Ogladaliscie ten polski film “Rejs”? To wlasnie cos takiego. Tylko na srodkowym pokladzie jest rozwieszonych ponad 50 hamakow. Na gornym jest miejsce do posiedzenia, pogrania w domino (jak to niektorzy robia), jest tez barek, gdzie mozna ciastka I piwo kupic. Z kolei dolny poklad zajmuje zaloga. Sa tam te wszystkie silniki I inne techniczne cudenka, a oprocz nich – towary, ktore zaworzone sa do miasteczek mijanych po drodze. Klimatyzacja jest tylko na stolowce, bo cala reszta wlasciwie jest odkryta. Ciekawe jak towyglada podczas deszczu?

Samoloty. A raczej w samej Ameryce byl jeden, bo te rejsowe samoloty z Europy sie nie licza 😉 Awionetka z Ciudad Boliwar do Canaimy. Niewiarygodnie rozklekotana, az dziw, ze byla w stanie wzniesc sie jeszcze w powietrze. Maksymalnie mozna w nia zapakowac 5 pasazerow I pilota. Ciagle mi dreszcze po plecach przechodza, jak sobie pomysle o tym…

Wypada jeszcze wspomniec o metrze w Caracas. W sumie nic nadzwyczajnego, nie wiele rozniace sie od innych, ktore spotkalam w Europie. Moze tylko bardziej szare (tylko ta szarosc byla w czerwonym kolorze) I bardziej obskurne. A poza tym to samo co u nas.

A czemu ten wpis Edycie dedykowalam? Kochana, wszedzie trzesie niemilosiernie. I nie ma opcji zatrzymania pojazdu, zeby zaczerpnac powietrza. Bo niby jak zatrzymac taka awionetke? W miare malo trzesie w autobusach nocnych. A reszta – szkoda gadac… Chociaz nie, jezcze na lodziach nie trzesie – tutaj buja. Ale czego sie spodziewac, spiac na hamakach? 🙂

 

 

O autorze: Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Podobny tekst

Przekraczanie granic w Ameryce Południowej

Od kilku miesięcy jesteśmy już w strefie Schengen, wiec paszport staje się prawie w ogóle …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *