3 piękne trasy rowerowe szlakiem grodów piastowskich!

Szukasz pomysłu na aktywny weekend? Chodzi Ci po głowie lepsze poznanie Wielkopolski w ciekawy sposób? Poza kręcenim kilometrów lubisz się też zatrzymać i zobaczyć coś więcej niż mijane rowerem kolejne drzewa? Idealnie! Mamy dla Ciebie propozycję trzech tras rowerowych w Wielkopolsce, które połączą aktywny wypoczynek, piękne krajobrazy i elementy historii wprost ze Szlaku Piastowskiego.

Przyznam szczerze, że Wielkopolska nigdy nie była na moim radarze kierunków, które chciałbym poznawać z poziomu siodełka rowerowego. Do tej pory kojarzyła mi się z Poznaniem i wielkimi terenami rolniczymi, które kilka razy widziałem przejeżdżając tranzytem. Tym bardziej z wielką chęcią wybrałem się tam, aby złamać swoje stereotypowe myślenie i poznać bardzo ważne z punktu widzenia historii miejsca na mapie Polski – dawne grody piastowskie na Ostrowie Lednickim, w Gieczu i Grzybowie.

Jak dojechać? Czyli logistyka transportowa

Pociąg regio relacji Toruń-Gniezno-Poznań zatrzymujący się na stacji w Lednogórze.

Trasy, które zaplanowaliśmy sobie z Alicją na trzy dni jeżdżenia po Wielkopolsce, przygotowaliśmy tak, aby można było z nich skorzystać w jeden z poniższych sposobów:

a) mając swój samochód,
b) korzystając z połączeń PKP,
c) jadąc z Poznania lub Gniezna bezpośrednio rowerem wykorzystując Piastowski Trakt Rowerowy;

Wszystkie przygotowane przez nas trasy tworzą pętle i można je ze sobą łączyć, więc w ten sposób można spędzić weekend (2 dni) lub przedłużony weekend (3 pełne dni) nocując w jednym miejscu. Trasy nie są długie. Można je pokonać z dziećmi lub skrócić robiąc dwie trasy dni w jeden dzień. Do opisów wycieczek załączamy mapki, które pozwolą odnaleźć Ci się geograficznie w terenie, który opisujemy.


Dzień 1 – Wokół Jeziora Lednickiego

Stacja kolejowa Lednogóra – Wielkopolski Park Etnograficzny – Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy – Waliszewo (drewniany kościół św. Katarzyny) – Czarna Oberża – Pola Lednickie i Brama Ryba – Lawendowe Poletko w Skrzetuszewie – plaża w Lednogórze – Stacja kolejowa Lednogóra.

Długość trasy to 30 km, głównie po płaskim terenie i asfalcie – trasa jest dobrze oznaczona znakami na drzewach (R-10 i R-11). Do Lednogóry można dojechać pociągiem lub samochodem, który można zostawić na parkingu przy Muzeum Pierwszych Piastów lub Muzeum Etnograficznym. Ewentualnie można wycieczkę rozpocząć w Gnieźnie lub Poznaniu jadąc Piastowskim Traktem Rowerowym.


Trasę rozpoczynamy na stacji kolejowej w Lednogórze, gdzie Alicja dojeżdża pociągiem regio z Torunia i od razu udajemy się w stronę Ostrowa Lednickiego. Ta wyspa na Jeziorze Lednickim jest uznawana za miejsce Chrztu Polski, który odbył się… no właśnie gdzie? Mnie uczono w szkole (lata 90-te), że w Gnieźnie, ale ostatnie badania archeologiczne przeprowadzone już w XX wieku wskazują, że kaplicę na Ostrowie Lednickim jako miejsce, gdzie prawdopodobnie Mieszko I przyjął chrzest. Wskazują na to pozostałości po basenach chrzcielnych. Niewątpliwie trzeba tu uruchomić wyobraźnię i właśnie dlatego wizyta w tym miejscu może się okazać niezłą zabawą.

Zwiedzanie zaczynamy od makiety Grodu na Ostrowie Lednickim. Tak wyglądała ta wyspa kiedyś…
… a tak wygląda Ostrów Lednicki dziś.

Ostrów Lednicki jest miejscem przesiąkniętym ciekawostkami historycznymi. Warto go odwiedzać z przewodnikiem, żeby zrozumieć jego znaczenie i posłuchać kilku barwnych historii, które przybliżą nam dawne czasy. W pamięć zapadają szczególnie te opowieści, które nie do końca są wyjaśnione. Na przykład ta o grobowcu, w którym znaleziono szkielet kobiety o wzroście ponad dwóch metrów… lub niewyjaśniona zagadka, dlaczego w kaplicy była pogrzebana dwójka dzieci. Czyżby były to córki lub synowie Mieszka I sprzed chrztu, zanim “legalnie” poślubił Dobrawę?

Naszą przewodniczką była Mariola Olejniczak, która pracuje już od kilku lat w Muzeum Pierwszych Piastów. To, co w niej bardzo polubiłem to sposób w jaki opowiada – stara się przybliżyć zwiedzającym historię nie w sposób “szkolny”, opowiada anegdoty i słowami barwnie maluje przed nami to, co działo się w danym miejscu przed wiekami.

Jeśli chcesz zwiedzić Ostrów Lednicki z przewodnikiem, co bardzo polecamy, skontaktuj się wcześniej telefonicznie i dowiedz się jakie opcje są akurat dostępne.

Promem przepływamy na Ostrów Lednicki. Dawniej był w tym miejscu most drewniany, z którego do dziś zostało…
…tylko to, co widzicie na tym zdjęciu. TYLKO to. Tylko albo aż tyle!

Najbardziej zagadkowym elementem całego Muzeum Pierwszych Piastów są mosty, które łączyły wyspę z lądem. Jako jedne z najdłuższych mostów średniowiecznych, budzą dziś podziw dla ówczesnych umięjętności konstruktorskich.

To na nich ponad 1000 lat temu rozgrywały się walki i wydarzenia, przez które mnóstwo przedmiotów wylądowało na dnie jeziora. Lednica kryje w swoich wodach wiele pamiątek historycznych, które mogą pomóc znaleźć odpowiedź na wiele niewyjaśnionych dotąd kwestii. Działa tu nawet podwodna sekcja archeologiczna.

Z samych mostów niewiele pozostało, ale dzięki opowieściom naszej przewodniczki i modelowi zbudowanemu do celów edukacyjnych, mogliśmy sobie wyobrazić jak to wszystko mogło kiedyś wyglądać.

Replika mostu z X wieku, który łączył Ostrów Lednicki ze stałym lądem

Intrygujące są też ruiny kompleksu pałacowego z kaplicą, w której miał się odbyć chrzest Mieszka I. Do dziś zachowały się tylko fundamenty, ale po ich wielkości i masywności ścian nośnych możemy przypuszczać, jak wyglądała sama kaplica. Więcej tu pytań i przypuszczeń, niż pewnych odpowiedzi. Alicję mocno zaintrygowało pytanie co stało się z licznym (podobno) “żonami” Mieszka I, które musiał odprawić po przyjęciu chrztu i poślubieniu Dobrawy…

Fundamenty X-wiecznej kaplicy na Ostrowie Lednickim
Mariola o Ostrowie Lednickim może opowiadać godzinami, ale my musimy niestety jechać dalej!

Gdyby komuś było mało historii, to tuż obok Muzeum Pierwszych Piastów znajduje się Wielkopolski Park Etnograficzny, gdzie z całej Wielkopolski ściągnięto stare budynki próbując w ten sposób odtworzyć wielkopolską wieś z XVIII i XIX wieku. Zobaczyć można jak żył kowal, celnik. Jest też dwór szlachecki, kościół i stary wiatrak młynarza.

Skansen jest urządzony w taki sposób, że ma się wrażenie, że jesteśmy na prawdziwej wsi. Między chatkami są wypielęgnowane ogródki z kolorowymi kwiatami, poletka, na których rosną rozmaite zboża, a po dróżkach biega stado owiec.


W karczmie obok Muzeum Pierwszych Piastów polecamy legendarną wielkopolską pyrę z gzikiem. Gorące, świeżo ugotowane ziemniaczki podane z białym serem z ziołami całkowicie wystarczą, żeby ruszyć dalej w trasę wokół jeziora. Jedzenie jest naprawdę bardzo dobre, tylko szczególnie w czasie obiadowym trzeba zarezerwować sobie więcej czasu, bo jest spory ruch.

Pyra z gzikiem zawsze na propsie

Szlak rowerowy wiedzie nas przez drogę gminną w stronę Waliszewa, gdzie znajduje się piękny, drewniany kościółek św. Katarzyny. My mieliśmy pecha, bo akurat był zamknięty, ale jeśli będziecie tam w niedzielę, to będziecie mogli zobaczyć go też w środku.

W Waliszewie warto zjechać dosłownie 100 metrów ze szlaku, żeby zobaczyć miejsce, gdzie stała kiedyś Czerwona Oberża. Wiąże się z nią pewna mroczna historia pazernego karczmarza. Nie będę Wam psuł zabawy i nie opowiem o co dokładnie chodzi. Sprawdźcie sami!

Kościół Rzymskokatolicki pw. św. Katarzyny, Waliszewo

Dojeżdżając na północ Jeziora Lednickiego skręcamy w lewo w drogę powiatową 197, żeby po około kilometrze znów zjechać na południe w stronę Pól Lednickich. To tam w 2000 roku odbyło Ogólnopolskie Spotkanie Młodych, które miało upamiętnić rozpoczynające się Trzecie Tysiąclecie Chrześcijaństwa. Do dziś na Polach Lednickich stoi “Brama Ryba”, czyli metalowa konstrukcja przypominająca kształtem znak chrześcijaństwa.

Pola Lednickie

Jadąc dalej na południe zbaczamy trochę z drogi wzdłuż jeziora, bo naszą uwagę przykuwa drogowskaz na “Pole Lawendy”. Okazuje się to być “strzał w 10”, gdyż nie dość, że można sobie cyknąć ładną fotkę w lawendowym polu, to jeszcze można kupić różnego rodzaju wyroby z lawendy, które gospodyni, Pani Aurelia tego miejsca robi sama. Ciekawym patentem jest repelent / olejek z lawendy, który ma odstraszać komary!

Lawendowy zakątek w Skrzetuszewie
Zachodnia część Jeziora Lednickiego – przepiękne trasy rowerowe z minimalnym ruchem samochodów
Wiatrak ten swoje lata świetności ma już za sobą, ale zamieszkać w nim to bym spróbował chętnie…

Południowo-zachodnia część jeziora to wg mnie najładniejsze widokowo fragmenty trasy. Jedzie się wiejskimi drogami asfaltowymi wśród sielskich krajobrazów i co chwilę widać brzeg Jeziora Lednickiego.

Plaża w Lednogórze – takie małe Mazury ;-)

Jest też kilka zjazdów na małe plaże w tym jedno z konkretnie przygotowaną infrastrukturą (toalety, sklepik i mini bar z wypożyczalnią sprzętu wodnego). Można tam oddać się typowemu plażingowi, jeśli ktoś lubi. My robimy krótki przystanek na złapanie oddechu i jedziemy szukać ładnego miejsca, żeby nagrać dronem zachodzące słońce nad Jeziorem Lednickim.

Niby zdjęcie niby obraz – tak wyglądają zachody słońca nad Jeziorem Lednickim

Dzień 2 – Gród w Gieczu i piękne lasy

Stacja Kolejowa Nekla – Giecz – Gułtowy (Zespół Parkowo – Pałacowy) – Antonin – Brzeźno – Leśna Grobla – Rezerwat Przyrody Okrąglak – Jeziora Babskie – Jezierce – szlak rowerowy “Wolność jest w naturze” do Leśnictwa Dzikowy Bór – Nekla – Założenie parkowo – dworskie w Nekli – Stacja Kolejowa Nekla

Długość trasy to 36 km. Jest tu kilka łagodnych podjazdów. Większość trasy prowadzi drogami asfaltowymi, ale odcinki leśne to głównie droga bita z fragmentami kamienisto-piaskowymi. Kolarką się nie przejedzie, ale gravelem już jak najbardziej. Rower górski i trekingowy spokojnie sobie poradzi.

My podjeżdżamy samochodem na początek trasy i zostawiamy go na parkingu w miasteczku. Do Nekli można też przyjechać pociągiem i zacząć wycieczkę od stacji kolejowej.

Pierwszym punktem na naszej trasie jest wczesnopiastowski Gród w Gieczu. Warto zwrócić uwagę na jego usytuowanie na wzgórzu oraz fundamenty palatium, czyli jednego z najstarszych założeń pałacowych  na ziemiach polskich. Tu kolejna tajemnica – nie wiadomo dlaczego kamienny pałac nigdy nie został ukończony…

Całość najbardziej okazale wygląda… z drona. Sam gród zrobił na nas trochę mniejsze wrażenie niż Ostrów Lednicki, ale na pewno zdjęcia z lotu ptaka dają nam pojęcie jak to wszystko mogło kiedyś wyglądać. Patrząc na “obrazek w skali makro” można sobie wyobrazić, że to faktycznie był okazały gród ponad 1000 lat temu. Jego lata świetności przypadają na czasy jeszcze przed Mieszkiem I, więc historycznie jest to ważne miejsce.

Dla zainteresowanych głębszym poznaniem historii Grodu w Gieczu jest przygotowana wystawa w tutejszym Muzeum.

W przyłączonej do Grodu osadzie wczesnośredniowiecznej odbywają się imprezy plenerowe, podczas których są odtwarzane między innymi obrzędy pogańskie. Nie dane nam było ich zobaczyć, bo osada jest obecnie w remoncie. Szczególnie zmartwiona była Alicja, bo ona lubi takie “wiedźmowe” klimaty.

Pozostałości grodu piastowskiego w Gieczu widziane z lotu ptaka
Fundamenty palatium grodu w Gieczu

Kilka kilometrów od Giecza znajduje się perełka barokowo-klasycystyczna – Pałac w Gułtowach, a w sumie to zespół pałacowo-parkowy. Do parku oczywiście można wjechać, aby trochę odsapnąć w cieniu gęstych drzew. Sam pałac jednak należy obecnie do Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i nie da się go zwiedzać choć i tak nie mieliśmy tego w planach. Zdecydowanie wystarczył nam widok z zewnątrz, bo prezentuje się naprawdę wyśmienicie.

Nawet zwykła kanapka z serem w takich warunkach smakuje jak największa delicja!

Zespół parkowo – pałacowy, Gułtowy

Po wyjeździe z parku ruszyliśmy w kierunku Leśnej Grobli k/Nekielki. To piękna trasa rowerowa prowadząca przez las po  wzniesieniu owianym legendą. Jak się dowiedzieliśmy na miejscu, grobla ta została usypana wg legendy przez diabła na usługach u Pana Twardowskiego, aby ten mógł  suchą stopą przedostać się przez bagna, które znajdują się w okolicy.

Leśna Groblo koło Nekielki

Droga przez las co prawda nie jest idealną ścieżką rowerową, ale my takie trasy właśnie bardzo lubimy. Lekko wilgotny teren sprawił, że sypkie podłoże było twarde prawie jak beton. Tak dojechaliśmy aż do Rezerwatu Przyrody “Okrąglak”. Ta tajemnicza  nazwa kryje za sobą piękne jeziorko w środku lasu. Aby do niego dojść trzeba zejść ze stromej skarpy w dół i przejść wąską ścieżką przez szuwary. Gdy już dotrzesz do linii wody, daję Ci gwarancję, będziesz tam sam(a)! Ciesz się więc widokiem i kontempluj ciszę, którą co najwyżej “zakłócić” mogą swoim śpiewem ptaki.

Jezioro Okrąglak w kształcie serca <3

Dosłownie kilka minut rowerem od “serduszkowego” jeziora znajdują się dwa kolejne jeziora – Baba i Cyganek. Nie wiem kto im dawał nazwy, ale zdecydowanie miał poczucie humoru. W Jeziorze Baba można się kąpać (na swoją odpowiedzialność), bo jest poza rezerwatem, ale też ma przyjemne zejście do wody po piasku, choć to raczej nieoficjalne kąpielisko. Spotkaliśmy tutaj kilka osób, które przyjechały na piknik.

Nieoficjalne kąpielisko nad Jeziorem Baba

Dalsza nasza trasa wiedzie szlakiem rowerowym o wdzięcznej nazwie “Wolność jest w naturze”. Biegnie on przez piękny las aż do leśniczówki w Jeziercach. To też dobre miejsce na odpoczynek w środku lasu. Są stoliki pod daszkiem, toalety i kilka tablic informacyjnych o okolicznych ciekawostkach przyrodniczych.

Na powrót do Nekli są dwie opcje. Można jechać dalej trasą przez las “Wolność jest w naturze” aż do leśniczówki Dzikowy Bór i stąd do Nekli. My jednak wybraliśmy inną trasę. Wróciliśmy kilka kilometrów tą samą drogą, prawie do Grobli Twardowskiego, skręciliśmy do leśniczówki Nekielka i dalej do samej wsi, gdzie można wjechać na rowerowy szlak “Osadnictwa Olęderskiego”. Tą trasą dojedziemy drogą wiejską do Nekli, gdzie zaczynaliśmy wycieczkę.

Dla osób, które mają ochotę jeszcze trochę pojeździć w przyjemnych okolicznościach przyrody, polecam park miejski w Nekli – nie jest duży, ale jest urokliwy :)

Naszą wycieczkę kończymy podjeżdżając pod parking, gdzie zostawiliśmy samochód i przemieszczamy się nim do Wrześni, aby następnego dnia zrobić ostatnią wycieczkę do Grodu Piastowskiego w Grzybowie. Osoby bez samochodu, mogą podjechać z Nekli do Wrześni pociągiem regionalnym.

 

Dzień 3 – Września i Gród w Grzybowie

Stacja Kolejowa Września – Muzeum Regionalne im. Dzieci Wrzesińskich – Rynek w Wrześni – Grzybowo – Sobiesiernie – Gulczewo – Marzenin – Marzelewo – Psary Wielkie – Zalew Wrzesiński – Stacja Kolejowa Września

Długość trasy to 30 km. Trasa częściowo wiedzie ścieżkami rowerowymi, drogami o małym ruchu oraz drogą leśną. Ostatni fragment to piękna ścieżka rowerowa wzdłuż Zalewu Wrzesińskiego. Odpowiednie dla każdego roweru poza kolarkami.

We Wrześni zaczynamy zwiedzanie od miejsca, które słynie z podręczników historii. Nie, tym razem nie ma ono nic wspólnego z Piastami, ale z dziećmi. To właśnie tutaj, gdy Polska była pod zaborami i język polski był zakazany w szkole, uczniowie nie zaprotestowali przeciwko nauczaniu w języku niemieckim.

Dalszej części historii opowiadać nie będę, bo warto po to wstąpić do Muzeum Regionalnego im. Dzieci Wrzesińskich. Na Rynku też mieliśmy akurat okazję zobaczyć wystawę fotograficzną częściowo nawiązującą do tych wydarzeń, ale też pokazującą inne walory miasta.

Jadąc przez Wrześnię można nieraz się zagapić, bo budynki mają naprawdę unikatowy klimat. Widać od razu, że były świadkami wielu wydarzeń, szkoda tylko, że nie wszystkie są w dobrym stanie. Tak czy inaczej, bardzo mocno zapadły mi w pamięć tamtejsze ulice.


Naszym głównym celem jest Gród Piastowski w Grzybowie. Jedziemy tam początkowo ścieżką rowerową, a potem drogą powiatową o niewielkim natężeniu ruchu, więc jest dość przyjemnie. Gród w Grzybowie jest jeszcze inaczej zagospodarowany niż Ostrów Lednicki czy Gród w Gieczu. Ten jest otoczony murem warownym i z daleka naprawdę przypomina piastowski bastion.

Wchodzi się do niego przez drewnianą bramę, która jest częścią muzeum. Do dziś zachowały się wysokie wały, które przypominają o dawnej świetności Grodu. Można też z bliska przyjrzeć się wykopom archeologicznym, w których ciągle prowadzone są prace badawcze.

Gród w Grzybowie widziany z lotu ptaka

Tak samo jak w Ostrowie Lednickim polecamy miejsce to zwiedzać z przewodnikiem lub podczas imprez tematycznych, których tu nie brakuje. W zrekonstruowanych chatach piastowskich, zobaczymy jak wyglądało codzienne życie w średniowieczu, a tuż obok na poletkach, jakie uprawiało się rośliny.

Każdego lata odbywa się tutaj Grzybowski Turniej Wojów, ale w ciągu całego roku odbywają się różne ciekawe imprezy i warsztaty związane ze średniowiecznymi zwyczajami. Najbardziej zaintrygował nas pomysł “żywa archeologia”, czyli obozy archeologiczne, których uczestnicy żyją tak jak w średniowieczu  w czasie zimy…

Jeszcze w Grzybowie trafiamy na malutki, ale urokliwy kościółek cmentarny w stylu romańskim i drewniany kościół św. Michała Archanioła. Robimy kilka zdjęć i jedziemy dalej w stronę Lasów Czerniejewskich. Tam czeka nas już ostatni odcinek naszej podróży. W lesie można zatrzymać się na piknik, nacieszyć się zielenią drzew i śpiewem ptaków.

Wielkopolska jak Toskania!

Wczesnym popołudniem kończymy wycieczkę jadąc wzdłuż  Zalewu Wrzesińskiego. Piękną ścieżką rowerową docieramy do centrum Wrześni, gdzie kończy się nasza trzydniowa przygoda ze Szlakiem Piastowskim.

Lasy Czerniejewskie

Film z wyjazdu do Wielkopolski

Wspólnym mianownikiem naszych trzech wycieczek są grody piastowskie. Trasy staraliśmy się tak ułożyć, aby było w nich zarówno trochę zwiedzania jak i tego co lubimy najbardziej, czyli pięknej natury.

Mamy nadzieję, że skorzystasz z naszych propozycji i pojedziesz “rowerem przez historię”, a jeśli Cię jeszcze do tego nie przekonaliśmy to obejrzyj poniższe wideo z trzech tras rowerowych szlakiem grodów piastowskich.

Przewodnik “Rowerem przez historię” powstał dzięki „Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich. Europa Inwestująca w obszary wiejskie.” Instytucja Zarządzająca PROW 2014-2020 – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Materiał opracowany przez Lokalną Grupę Działania „Trakt Piastów” , „Z Nami Warto” oraz „Lider Zielonej Wielkopolski” współfinansowany jest ze środków Unii Europejskiej w ramach poddziałania 19.3 „Przygotowanie i realizacja działań w zakresie współpracy z lokalną grupą działania” Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020”.

 

 

O autorze: Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Podobny tekst

Rowerem i pieszo przez Zielone Płuca Polski

Pojechałam na wschodni skraj województwa kujawsko-pomorskiego. Miejsce szaleńczo piękne i zapomniane. Nostalgia i klimat małego miasteczka połączone z bujną …

Jeden komentarz

  1. W przyszłym roku wybieramy się większą ekipą .Piękne zdjęcia i dokładnie opisany artykuł , który dla nas jest bardzo pomocny .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *