Start » Jachtostop » Jachtostop od podstaw (cz.1)

Jachtostop od podstaw (cz.1)

Już dawno mieliśmy temat jachtostopa opisać, ale ciągle brakowało czasu. Gdy w niedzielę, podczas festiwalu autostopowego na krakowskim AWFie, publicznie już obiecałem temat poruszyć, wycofać się już nie mogę 😉 Pokażemy Wam więc, jak łapie się jachtostopa, a przede wszystkim jak zacząć. Czy każdy może? Czy to kosztuje? Gdzie i kiedy należy szukać? Czy jest potrzeba posiadania specjalnego doświadczenia, znajomości języka obcego lub czy potrzebne są inne umiejętności? Temat jachtostopowania jest szeroki i dość złożony, więc postanowiliśmy go rozbić na kilka wpisów. No to START!

Słysząc jachtostop pewnie widzisz oczyma wyobraźni błękit oceanu, rajskie wyspy przyozdobione tropikalnymi palmami i przygodę pełną gębą – to wszystko prawda, ale są też obowiązki. Jest też kilka “przeciw”, od których chciałbym zacząć.

Jachtostop ma jedną dużą wadę – gdy wypłyniesz w morze i stwierdzisz, że to nie dla Ciebie, to będzie za późno, aby się z tego interesu wycofać. Z autostopa można wysiąść, poprosić kierowcę, aby się zatrzymał i po problemie. Prawdziwe żeglowanie na otwartym morzu to oddanie się żywiołowi wody i tańczenie do muzyki napisanej przez fale morskie, a rytm bywa bardzo wymagający. Do tego na jachcie bywa duszno i zwykle jest ciasno. Nie każdy takie zestawienie znosi dobrze.

Jednak to „ciasno” wymaga pewnego dookreślenia, bo nie jest to takie samo ciasno, jak w wietnamskim autobusie czy indyjskim pociągu. Ciasno na jachcie oznacza, że przez tydzień, dwa lub miesiąc dzielisz z tymi samymi, zwykle obcymi, ludźmi obszar o niewielkiej powierzchni. Często dochodzą do tego sytuacje stresowe, a czasem też mocno awaryjne i wtedy wychodzi z ludzi to, co tkwi w nich głęboko. Jeśli jeszcze dodasz do tego fakt, że masz chorobę morską, to zapewniam, że przygoda życia ma szansę zamienić się w koszmarną przygodę.

Jeśli jeszcze to czytasz, to znaczy, że zdajesz sobie sprawę z niewygód jachtostopowych i liczysz się z nimi. Przejdźmy więc do poszukiwania jachtu.

 

Dużo czasu albo szczęście

Aby złapać jachtostopa musimy być elastyczni czasowo, albo po prostu posiadać dużo szczęścia. Jeden z tych warunków musi być zawsze spełniony, aby dotrzeć do kapitana, który potrzebuje załogi. Choć bywa i tak, że kapitan jachtu nie potrzebuje nikogo więcej, ale jeśli umiesz „sprzedać się” jako interesująca i jednak potencjalnie potrzebna osoba, to być może znajdzie się dla Ciebie miejsce. Znam i takie przypadki.

 

Gdzie i kiedy szukać jachtu?

To jest najczęściej zadawane pytanie i temat, który dręczy wielu. Poświęcimy mu część tego tekstu i prawie cały następny, żebyście mieli czas, aby odrobić lekcję domową i zastanowili się, skąd chcielibyście płynąć. W następnym tekście oprzemy się o podane przez Was w komentarzach przykłady i rozwiniemy dziś rozpoczęty temat.

Jachty żeglują wtedy, gdy pozwala na to pogoda. To banał, ale i generalna reguła, która rządzi tym sportem. Potrzebny jest nam przede wszystkim wiatr, którego będzie nie za mało, ale i nie za dużo. Pierwsza sprawa to zrobienie dobrego rozeznania w temacie i sprawdzenie, kiedy w danym regionie świata jest sezon na żeglowanie w ogóle lub na żeglowanie w odpowiednim kierunku i tutaj posłużymy się poniższym przykładem.

Na pełnym morzu, na pełnym żaglu!
Na pełnym morzu, na pełnym żaglu!

Darwin w Australii.

Sezon na wypływanie z północnej Australii to generalnie okres od około początku pory suchej (powiedzmy teoretycznie przełom kwietnia i maja), do końca października, co jednak uwarunkowane jest wcześniej lub później zaczynającym się sezonem tajfunów, które nadciągają znad Pacyfiku. Jak sami widzicie ten okres jest płynny i uzależniony od pogody, więc podanie konkretnych dat jest kompletnie niemożliwe.

Możemy tylko operować przybliżonymi okresami, bo kto mógł przewidzieć, że pora deszczowa 2010/11 w północnej Australii będzie podwójnie długa i podwójnie intensywna? Chyba nikt. Nawet żeglarze z Darwin byli zaskoczeni. Sezon żeglarski się przesunął i swoje plany musieliśmy dostosować do pogody.

Żeby jeszcze bardziej skomplikować sprawę –  trzeba podzielić kierunki, w których wypływa się z Darwin:

  • kraje Azji Płd-Wsch (lipiec-październik),
  • Ocean Indyjski i ogólnie kierunek afrykański (maj-sierpień).

Zapytasz mnie, skąd to wszystko można wiedzieć? Wyruszając w 2009 roku z Polski na wschód, do Australii, właśnie nie mieliśmy zielonego pojęcia o żeglowaniu i że występują jakieś lepsze i gorsze pory. Przede wszystkim jednak nie wiedzieliśmy, że żegluje się w większości przypadków ze wschodu na zachód, a nie odwrotnie. Wszyscy znający trochę temat, wręcz pukali się po głowie, że chcemy z Azji Południowo-Wschodniej. przepłynąć do Australii, bo zwykle pływa się w odwrotnym kierunku, ale będąc kompletnymi laikami w temacie, nie byliśmy świadomi trudności z jakimi się spotkamy.

Wystarczyło jednak wpisać w Google.com „sailing season in Australia” lub „best time to sail from Indonesia to Australia”, by dowiedzieć się o istnieniu tzw. „sailing pilot charts”. Są to duże mapy pogodowe na określony region świata. Jest ich dwanaście (tyle, ile miesięcy), a na nich naniesione są uśrednione wartości dotyczące wiatru oraz deszczu zebrane na przestrzeni ostatnich kilkunastu/kilkudziesięciu lat. Takie mapy można kupić zarówno papierowe, jak i ściągnąć (za darmo) elektroniczne z Internetu, np. stąd. Przyglądając się nim, można łatwo wywnioskować, jaki okres jest mniej więcej najlepszy na żeglowanie przez określone akweny.

Australijski jacht naszych znajomych
Australijski jacht naszych znajomych

 

Inną opcją jest znalezienie blogów żeglarzy, którzy przepłynęli trasę nas interesującą. Napiszcie miłego, krótkiego maila z prośbą o podpowiedzenie, jaki sezon jest najlepszy na żeglowanie tam czy siam i odpowiedź po pewnym czasie prawie na pewno dostaniecie, a jest też wielce prawdopodobne, że tę informacje okraszoną żeglarskim doświadczeniem znajdziecie na tychże blogach. Taki mail może też być zaczynem do rozpoczęcia ciekawej znajomości z interesującymi ludźmi.

Kończąc na dziś, żebyście mieli czas na przetrawienie tych informacji dodatkowo zadanie domowe: wpiszcie w komentarzach dokąd chcielibyście pożeglować? Z Gibraltaru w stronę Kanarów lub może dalej aż na Karaiby? Z Panamy przez Pacyfik do Nowej Zelandii? A może z Tajlandii na Madagaskar albo Reunion? Opcji jest wiele, a im więcej ich będzie tym więcej przykładów będziemy mogli pokazać w kolejnym tekście plus pojawią się informacje, jak szukać jachtu skoro już wiemy, skąd i kiedy chcemy wypłynąć. W kolejnych odcinkach też m.in. czy potrzebujemy doświadczenie, a jeśli tak to jakie? Czy za jachtostopowanie się płaci, a może można nawet zarabiać pieniądze w ten sposób i żyć z pływania po świecie? Na te i inne pytania odpowiadamy tutaj.

O autorze: Andrzej Budnik

Alternatywny podróżnik, zapalony bloger i geek technologiczny. Połączenie tych dziedzin sprawia, że w podróż przez australijski interior czy nowozelandzkie góry zabiera do plecaka drona, który pozwala mu przywieźć niepublikowane nigdzie wcześniej zdjęcia i oryginalne ujęcia wideo. Swoją duszę zaprzedał górom w północnym Pakistanie i tadżyckim Pamirze, które odkrywał podczas 4-letniej podróży lądowej przez Azję i Australię. Od wielu lat zaangażowany w aktywizację polskiego środowiska podróżniczego. Założyciel i obecnie współautor najstarszego, aktywnego bloga podróżniczego w Polsce – LosWiaheros.pl. Nominowany do Travelerów 2010 i Kolosów 2013. Zwycięzca konkursu Blog Roku w kategorii Podróże i Szeroki Świat w 2007 roku. Zawodowo licencjonowany pilot drona w firmie CrazyCopter.pl specjalizującej się w fotografii lotniczej i wideo z drona. Łącząc od lat pracę zdalną i podróże stara się promować styl życia określany Cyfrowym Nomadyzmem.

Podobny tekst

Wywiad o jachtostopie w Trójce u Pawła Drozda

Opublikowanie poradnika jachtostopowicza dała nam kilka punktów do lansu i m.in. pojawiliśmy się w Radiowej …

32 komentarze

  1. Ale bajka!! Chciałbym jachtem na Antarktydę!

  2. A czy płynąc z Ameryki można pożeglować po wyspach oceanu spokojnego, czy większość żeglarzy płynie prosto do Australii/Nowej Zelandii?

  3. Bardzo ciekawy wpis 🙂
    Pozdro

  4. Bardzo ciekawy wpis 🙂
    Pozdro

  5. Zdecydowanie z Panamy do Nowej Zelandii. A jak z powrotem to pomartwimy się na miejscu 🙂

  6. Paweł Kowalski

    Oto moje zadanie domowe:

    Indonezyjska Papua -> Nowa Zelandia
    Indonezyjska Papua -> Australia

    Sumatra -> Borneo
    Borneo -> Nowa Zelandia
    Nowa Zelandia -> Vanuatu

  7. Zachodnie Wybrzeże Afryki do Brazylii, albo Wenezueli, jeśli można prosić 🙂

  8. z Alaski do Australii/Nowej Zelandii lub z Californi do Australii/Nowej Zelandii

  9. świetna prezentacja na dniach Australii!

  10. Chciałbym popłynąć z Chorwacji lub Włoch do wybrzeży Egiptu, Tunezji lub Maroka. Ogólnie popływać po Morzu Śródziemnym.

  11. Czy nie będzie problemu jeżeli rower będę miał ze sobą. Sami bardzo dobrze wiecie, że rower zajmuje bardzo dużo miejsca więc jak to będzie widział kapitan z waszego punktu widzenia. Oczywiście jest to pytanie bardzo subiektywne, ale może spotkaliście się z jachtostopowiczami, którzy mieli rowery…

    Kierunki:
    Timor wschodni – Darwin; wiem mieliście ogromne problemy, ale wybrałem kierunek Polska – Nowa Zelandia.
    Jeżeli będzie problem ze znalezieniem jachtu. to czy w Timorze jest lotnisko. ?
    Myślałem również o Indonezji do Afryki. a z Afryki do Ameryki Południowej….

  12. kompletnie się na tym nie znam ale na Gwadelupie widzę każdego dnia dziesiątki jachtów. Tylko czy to oznacza, że teraz jest tam sezon?;)

  13. Z europy do Panamy, potem z Panamy na Hawaje i stamtąd na Filipiny! 😀

  14. Świetny tekst, jak i cały blog. Tylko z tymi Kanarami i Karaibami chyba Wam się odległości zamieniły, albo to taki test na uważne czytanie?? Pozdrawiam

  15. Z Europy na Karaiby 🙂

  16. Bardzo mi zależy na informacjach dotyczących Wysp Owczych i możliwości jachtostopowania.

  17. A mnie się właśnie zamarzyły Karaiby all-inclusive, czyli od Aruby po Bahamy (ew. w kierunku przeciwnym, map żeglarskich jeszcze nie ściągnęłam…). Ileż tam wysp i państewek do odwiedzenia (serio, ile tych państw aktualnie? internet wyrzuca między 14 a 31)!
    PS – Uwzględnijcie (w miarę możliwości) w tekstach szacunki dotyczące czasu niezbędnego na przebycie danego odcinka łajbą/łodzią/jachtem…

  18. Podłączam się pod Panamę > Nową Zelandię i ogólnie kierunek z Ameryki przez wyspy Pacyfiku! No i (choć to w ramach mało realnych marzeń) do pytania o Antarktydę.

  19. Sporo interesujących propozycji przewinęło się w komentarzach, nawet marzenia się pojawiały;) A ja muszę przyznać, że pełnego morza boję się jak diabeł święconej wody. Może za dużo naoglądałem się filmów ze sztormami i katastrofami, ale znacznie pewniej czuję się na stałym lądzie.

  20. Czyżby treści zamieszone na blogu skłaniały do marzeń? 🙂

  21. Słuchajcie, bardzo obszerny eBook na temat Jachtostopowania własnie ujrzał światło dzienne.
    Postanowiliśmy nie kontynuować kolejnych wpisów tylko zrobić to raz a porządnie. Zapraszamy do pobierania eBooka tutaj => https://www.loswiaheros.pl/jachtostop/ebook-poradnik-jachtostopowicza

  22. hejka
    a jak wygląda sprawa z kanałem Panamskim? da rade przedostać się przez niego jakimś jachtostopem itp?

    • Tak, oczywiście! Jest to jak najbardziej możliwe, gdyż przy tej przeprawie kapitanowie/skiperzy szukają dodatkowych rąk do pomocy. Są odpowiednie procedury, które trzeba spełnić, a im więcej osób na jachcie, które mogą pomagać przy linach, tym lepiej.

  23. No to pobudziliście moje skryte marzenia. Zaraz zabieram się do szukania jakiejś ciekawej alternatywy pływania po Holandii. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *