Start » Polska » Susz – tam wszyscy wiedzą co to jest TRIATHLON

Susz – tam wszyscy wiedzą co to jest TRIATHLON

Chciałam tylko objechać Jeziorak dookoła, a wpadłam po uszy. Najpierw spotkałam ludzi, którzy z pasją i błyskiem w oku opowiadają o swojej pracy. Potem zaczęłam o tym czytać i grzebać w Internecie, a wreszcie sama pojechałam na te zawody! Teraz ich już rozumiem i chcę Ci o tym opowiedzieć!

Będąc w Iławie nad Jeziorakiem, pojechaliśmy też do Susza, gdzie organizowane są triathlonowe Mistrzostwa Polski. Co prawda, nie brałam w nich udziału jako zawodniczka. Biegałam, owszem, ale z aparatem fotograficznym w ręku i przez dwa dni podglądałam ponad tysiąc osób, które mają wspólną pasję – sport. Nie sądziłam, że oglądanie czyjejś pasji może tak wciągnąć!

Tu jest stolica!

Susz to mała miejscowość w powiecie iławskim, liczba mieszkańców przekracza lekko 5,5 tysiąca. Raz w roku, na jeden weekend ta liczba zbliża się do 7 tysięcy, a może nawet ją przekracza. Miasto staje się wtedy gwarną, prawdziwą Stolicą Polskiego Triathlonu. Przez resztę roku przypomina o tym tablica informacyjna tuż przy wjeździe do Susza. Jest ona oczywiście informacją dla przyjezdnych, bo mieszkańcom o zawodach przypominać nie trzeba.

Susz – Stolica Polskiego Triathlonu

Wszyscy w Suszu wiedzą co to jest triathlon, który odbywa się tu od 1991 roku. Tym razem to już 27 edycja. Można powiedzieć, że spora część mieszkańców nie zna Susza bez triathlonu. Z kolei ci, którzy pamiętają pierwsze zawody, wspominają, że impreza od początku cieszyła zainteresowaniem i uznaniem. Z roku na rok jej prestiż i rozmiar rósł. Zaczęło się od jednej konkurencji “Sprint Triathlon”, w której wystartowało 37 zawodników i 2 zawodniczki, a dziś mamy międzynarodowe zawody, w których bierze udział łącznie około 1200 sportowców. Konkurencje rozgrywane są na dystansie Sprint i 1/2 Ironman dla doświadczonych sportowców, czyli dla Elit oraz dla Amatorów w różnych grupach wiekowych.

Start Triathlonu na dystansie 1/2 Ironman

Dziwnie mi się pisze, że to dla “amatorów”… Trudno mi amatorem nazwać kogoś, kto wskakuje najpierw do Suskiego Jeziora i płynie 1,9 km, potem przeskakuje na rower, żeby gnać po gminnych drogach 90 km i wreszcie biegnie 3 rundki wokół jeziora, co daje 21,1 km. Najszybsi robią to w niecałe 4 godziny… No dobrze, są to amatorzy, ale w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo naprawdę trzeba kochać uprawianie sportu, żeby zmusić się do wykonania takiego wysiłku.

Jest też coś dla młodszych zawodników. W sobotę do południa odbywa się aquathlon dla dzieci i młodzieży. Dzięki temu Susz zaszczepia sportowego bakcyla najmłodszym i wychowuje sobie przyszłe pokolenia nowych zawodników triathlonowych.

Sprinterki Elity wystartowały

Którędy droga?

Można powiedzieć, że Susz ma świetne warunki naturalne do wytyczania tras triathlonowych. Zawody rozpoczynają się na plaży miejskiej, gdzie zbierają się uczestnicy. Pierwsza, pływacka część wyścigu odbywa się na Jeziorze Suskim. Zawodnicy, którzy ukończyli dystans pływacki, biegną do orlika, w którym urządzona jest strefa zmian. Tu przesiadają się na swoje rowery i zaczyna się trasa po malowniczo położonych drogach gminnych.

Strefa zmian dla grupy Elity

Sama kręciłam się rowerem po okolicznych ścieżkach na terenie gminy suskiej i powiem Wam, że nie wiem, jak ci triathloniści dają radę trzymać się trasy i nie ulegają pokusie, żeby wyskoczyć sobie dalej nad Jeziorak albo do pobliskiego rezerwatu przyrody “Gaudy”, albo “Czerwica”. Przyrodnicze bogactwo tutejszych lasów i bagien zachęca do gniazdowania wiele gatunków ptaków, ale żaden triathlonista jeszcze się nie skusił…

Może dlatego, że trasy są dobrze przygotowane i oznaczone, a w newralgicznych momentach stoją wolontariusze i informują, którędy jechać dalej.

Ostatnia część wyścigu to trasa biegowa wytyczona wokół Jeziora Suskiego. Pieszo-rowerowa ścieżka służy mieszkańcom przez cały rok, ale na czas zawodów jest oddawana sportowcom.

Najlepsi kibice w Polsce

Mimo że pod względem sportowym w Suszu sporo się dzieje w ciągu całego roku, to jednak miasteczko zdecydowanie ożywa na czas triathlonu. Mieszkańcy najchętniej kibicują przy starcie i mecie, ale w trakcie biegu i części rowerowej również doping stoi na wysokim poziomie. Suszanie i goście, chętnie ustawiają się przy barierkach, na zakrętach lub gdzieś na prostym odcinku, żeby sportowców było widać już z daleka.

Czy to jadą nasi???

W mieście o zainteresowanie mieszkańców nie jest trudno. A co na trasie rowerowej, która jest jednak długa? Na szczęście trasa przebiega przez wsie, a tam mieszkańcy organizują sami swoje strefy kibica. Ustawiają transparenty, dopingują sportowców, częstują napojami, a gdy jest upalnie, polewają wodą z węża ogrodowego. Takie zaangażowanie mieszkańców jest godne pochwały i o tym nie zapomniał burmistrz Krzysztof Pietrzykowski, który każdego roku przyznaje nagrodę dla najlepszej strefy kibica.

Selekcja wolontariuszy

Susz Triathlon nie odbyłby się, gdyby nie praca wielu wolontariuszy. Miejscowa młodzież szkolna chętnie angażuje się w pomoc przy obsłudze zawodów, ale nie każdy wolontariuszem może zostać. Na to trzeba sobie zasłużyć. Każdego roku wybierane są osoby, które oprócz chęci mają też jakieś zasługi lub osiągnięcia sportowe. Są też tacy, którzy wolontariuszami byli kilka lat z rzędu, a dziś już pracują przy organizacji triatlonu.

Wolontariusze czuwali nad porządkiem i bezpieczeństwem zawodów

Tu się opiekują gośćmi

Zawody w Suszu są organizowane w taki sposób, aby zawodnikom na każdym etapie niczego nie zabrakło. Zwłaszcza po dotarciu na metę, zapewniona jest oczywiście opieka medyczna, jeśli komuś przydarzyła się kontuzja lub czuje się wyczerpany. Zorganizowany jest też punkt z całym sztabem masażystów, którzy od razu zajmują się zmęczonymi mięśniami zawodników. Stracone w czasie wysiłku fizycznego kalorie można od razu nadrobić w namiocie stołówkowym, gdzie na triathlonistów czekają pyszne ciepłe makarony z różnymi sosami i dodatkami do wyboru. A gotują panie kucharki, które na co dzień karmią najważniejsze osoby w Suszu, czyli przedszkolaki…

Co dla mieszkańców?

Wiadomo, że Susz Triathlon jest ważnym wydarzeniem sportowym dla jego uczestników, ale organizatorzy myślą też o tym, jak zadbać o rozrywkę dla mieszkańców. Koncerty najpopularniejszych muzyków polskich odbywają się każdego roku i są podziękowaniem dla suszan za ich kibicowanie i ciepłe przyjęcie zawodników w mieście.

Tego roku, w piątkowy wieczór dla suszan i gości wystąpiła Margaret, a sobotnią dość zimną noc rozgrzewał Piasek.

Mimo zimnego wieczoru mieszkańcy Susza i goście nie zawiedli…

Atrakcją są też znane osoby, zwłaszcza artyści i aktorzy, którzy biorą udział w zawodach. W ostatnich latach do Susza przyjeżdżali m.in. Tomasz Karolak, Bartłomiej Topa, Piotr Adamczyk. Nawet jeśli nie osiągają spektakularnych wyników, kończą bieg, dobrze się bawiąc. Mieszkańcy Susza mają z kolei okazję im pokibicować, chwilę porozmawiać, poprosić o autograf lub zrobić pamiątkowe zdjęcie. Chodzi o to, żeby wszyscy dobrze się bawili.

Prawie 30-letnia tradycja triathlonowa Susza wyraźnie też wpływa na zainteresowania młodych mieszkańców miasteczka. Nawet jeśli nie biorą jeszcze udziału w zawodach to jednak wielu z nich biega, pływa lub jeździ rowerem.

Inspiracją dla wszystkich  jest też obecny w Suszu Jerzy Górski, triathlonista z tytułem Mistrza Świata zdobytym w Stanach Zjednoczonych. Człowiek z trudną przeszłością, który udowadnia jak wiele można osiągnąć nie tylko w sporcie. Tym, którzy nie bardzo wiedzą o co chodzi polecam film “Najlepszy”, oparty na historii życia Jerzego Górskiego.

Na mecie najlepiej!

Wiadomo, że start, strefa zmian i kibicowanie na trasie to najbardziej interesujące momenty w zawodach. Jednak meta to już zupełnie inny wymiar. Radość osób, które docierały do mety, zwłaszcza na dystansie 1/2 Ironman, naprawdę trudno opisać.

Oczywiście gratulacje, pamiątkowe medale, wywiady i zdjęcia robione przez dziennikarzy, to wszystko jest pewnie ważne, ale jednak ten moment przestąpienia bramki z odmierzającym czas zegarem, był w jakiś sposób czarodziejski. Niektórzy dobiegali na metę zupełnie wyczerpani, niektórzy na sam finisz dawali z siebie jeszcze więcej, inni przebiegali ostatnie metry w towarzystwie swoich przyjaciół lub dzieci, często było widać łzy wzruszenia.

Wreszcie na mecie!

Tutaj ogromną rolę odgrywali też konferansjerzy (Jerzy Górski i Jakub Graczykowski), którzy na tym ostatnim fragmencie biegu dopingowali zawodników. Mocnym akcentem był finisz ostatniej osoby, która dokończyła bieg nie tylko przy dopingu kibiców, ale też w towarzystwie kilkudziesięciu wolontariuszy.

Co wyróżnia Susz Triathlon?

Głównym organizatorem zawodów jest Gmina Susz, przy współpracy z Centrum Sportu i Rekreacji, Suskim Ośrodkiem Kultury i Polskim Związkiem Triathlonu. Są też sponsorzy. Mimo wszystko to nie jest impreza komercyjna. Triathlon to wizytówka Susza. Nie jest to największa tego typu impreza w Polsce, ale na pewno prestiżowa. Od zawodów organizowanych w dużych miastach odróżnia ją na pewno przyjazna, domowa wręcz atmosfera. Każdy jest tu mile widziany, więc zawodnicy chętnie przyjeżdżają często na cały weekend ze swoimi rodzinami.

Pamiątkowe medale dla tych, którzy dobiegli do mety
Pamiątkowe medale dla tych, którzy dobiegli do mety

Triathlon tak wrósł w serca mieszkańców, że nikt już nie narzeka na to, że dojazd i poruszanie się po mieście samochodem jest utrudnione lub niemożliwe w czasie trwania zawodów.

Susz Triathlon jest polecany przez doświadczonych sportowców jako idealne miejsce na pierwszy start nie tylko ze względu na sprawną organizację, ale przede wszystkim ze względu na dobrą atmosferę tych zawodów.

Co mam z tego ja?

Lubię pływać, kocham jeździć rowerem, nie lubię tylko biegać, ale podobno to się da zmienić. Kiedy przed nosem przebiega Ci ponad tysiąc osób, to motywacja na regularne uprawianie sportu na pewno rośnie. Czy kiedyś w triathlonie wezmę udział jako zawodniczka? Pewnie nie, bo nie czuję takiej potrzeby. Za to z chęcią przyjechałabym na zawody do Susza w przyszłym roku jako kibic.

Jak na ironię Susz Triathlon uświadomił mi i przypomniał, jak mały jest ten świat. Okazało się, że na dystansie 1/2 Ironman biegła Karolina, która podczytuje naszego bloga. To już drugie zaskakujące spotkanie z nią po tym jak wpadliśmy na siebie w norweskim Geilo podczas Festiwalu Muzyki Lodowej.

Czekałam na Karolinę na mecie. Jako osoba uprzywilejowana statusem “Media” mogłam wejść do zamkniętej dla kibiców strefy i być dosłownie kilka kroków za bramką mety. Gdy zobaczyłam jak Karolina zbliża się pełna energii i uśmiechnięta po kilkugodzinnym, bezustannym wysiłku, ciary przeszły mi po plecach i pomyślałam, że fajnie jest prowadzić bloga, jeśli dzięki temu spotyka się tak niesamowite osoby, mające w sobie tyle siły i pozytywnej energii. Dzięki Karolina za inspirację!!!

Karolina!!! Gratulacje 🙂

Podziękować też chcę organizatorom – Gminie Susz i opiekunowi “Mediów” Cezaremu Orackiemu za zaproszenie i pomoc podczas zawodów. Jeśli o zawodach Susz Triathlon chcesz poczytać więcej, odwiedź ich stronę www.

O autorze: Alicja Rapsiewicz

Z zamiłowania i wykształcenia aktor-lalkarz. Pracowała przez 8 lat na różnych scenach w kraju i za granicą grając rozmaite role (od Krowy przez Anioła na Świętej skończywszy). Kilka zwrotów akcji w jej życiu i ciężki, ale ciekawy żywot wędrownego artysty, zaowocowały pomysłem aby objechać świat dookoła. Podróżowanie to jej największa pasja. Spędziła 4 lata w drodze przemieszczając się pieszo, autostopem, rowerem i jachtem. Odwiedzając rozmaite zakątki świata lubi przyglądać się codziennemu życiu mieszkańców i ich zwyczajom. Nie lubi się spieszyć. Nie wierzy w zdanie "nie da się", zdecydowanie jest zwolennikiem myśli "lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż żałować, że się w ogóle nie spróbowało."

Podobny tekst

Co się je na odludziu, czyli dieta w trudnych warunkach podróżnych

Przed wyjazdem na Spitsbergen musieliśmy zaopatrzyć się w liofilizowane jedzenie. Wybór prosty nie jest, zwłaszcza …

5 komentarzy

  1. Wygląda to świetnie, ale chyba wymaga niesamowitej kondycji i samozaparcia, nie? 🙂

  2. Podziwiam osoby, które uprawiają triathlon, ponieważ wymaga to sporego wysiłku na wielu płaszczyznach. Podziwiam tym bardziej, że razem się w tym wspieracie.

  3. Potężny wysiłek to pewnie nic w porównaniu ze satysfakcją po ukończeniu triathlonu 🙂

  4. Tytaniczna praca dla organizmu 🙂 Chciałbym kiedyś się skusić, ale jak na razie to zostało mi podziwianie uczestników 🙂

  5. Triathlon jest dla mnie wysiłkiem nie do wyobrażenia! Naprawdę gratuluję i podziwiam wszystkich, którzy podejmują się tak dużej pracy. Ostatnio patrzę na triathlon i wyścigi kolarskie (Tour de Pologne, Giro itp…) zupełnie inaczej i naprawdę zazdroszczę wytrwałości i samozaparcia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *