Są takie chwile, na które czeka się miesiącami. Dojechanie rowerem do Polski z Tajlandii i przekroczenie granicy naszego kraju było w pewnym sensie zwieńczeniem kilkunastu miesięcy podróży okupionej sporą ilością wysiłku i wyżeczeń. Teraz postailiśmy małą kropkę nad „i”. Na dużą musimy poczekać cierpiliwie jeszcze kilka dni.
Finisz podróży dłuży się najbardziej. Wyjeżdżając z Kamieńca Podolskiego w stronę Lwowa myśleliśmy już tylko o tym, aby jak najszybciej dotrzeć na miejsce, bo stamtąd już tylko jednen dzień jazdy do Medyki, a z Medyki jeden dzień drogi do Sanoka, a stamtąd znów jeden dzień do Krosna, Tarnowa, Niepołomic etc.
Ostatnie dni, jak nigdy wcześniej, mieliśmy i dalej mamy całkiem sprawnie zaplanowane, bo w niedziele po południu (20.10) w końcu chemy dotrzeć do Stryszawy (duża kropka nad „i”), tam zakończyć podróż i zjeść pyszny niedzielny obiad przy domowym stole.
Trochę szaleństwa jednak w nas pozostało – zamiast jechać z Przemyśla prosto przez Rzeszów i dalej Tarnów w stronę Krakowa, to odbiliśmy na Bieszczady podziwiajać polską złotą jesień i odwiedzić Angelę, która nas właśnie gości u siebie.
A wiecie co sprawia najwięcej frajdy po drodze przez kręte drogi Podkarpacia? To, że można zatrzymać się przy każdym sklepie i zapodać sobie zastrzyk kaloryczny w postaci pączków z marmoladą! :)
To tyle na razie, a po powrocie będziemy na blogu jeszcze Wam serwować musztardę po obiedzie, czyli relacje z Armenii, Gruzji i może Ukrainy.
Jesteście z tej Stryszawy obok Suchej Beskidzkiej?
Dokladnie z tej! Ty tez?
Nie, jestem z Żywiecczyzny, ale blisko Stryszawy. Jak bedziecie gdzieś robić spotkanie dla fanow o Waszej podróży to chętnie się wybiore ;)
normalnie sie wzruszyłam….bo ja przez tenświat podróżowałam z Wami i fajne to było podrózowanie, bowidziałam to co Wy, ale nie musiałam pedałować, bo wszystko pięknie mi opisaliście..;)
To jest jakas nowa forma turystyki nauce jeszcze nieznana! Sprytnie sobie to obmyslilas! ;-)
Andrzej to jest turystyka kanapowa, bardzo ostatnio popularna..:) Na szczęscie juz w grudniu z tej kanapy się ruszam i zobacze co tam na Kubie slychać..:)
już nie mogę się doczekać relacji z kolejnej podróży:)
absolutnie wspaniała sprawa! Sam jestem kolarzem i podróżnikiem, ale w tym roku zdecydowałem, że w przyszłym roku przesiadam się z kolarki na rower turystyczny i ruszam przed siebie! Z chęcią prześledzę Wasze historie, aby się zainspirować i zebrać potrzebne informacje! Pozdrawiam!
I to nas cieszy! Gdyby co, pytaj a bedziemy sie starac pomoc…
Dzięki wielkie. Na pewno skorzystam z takowej możliwości!
i to uczucie satysfakcji, kiedy kolejne marzenie spełnione, ach! :)
Gratulacje :). Super że się udało!!!! Pozdrawiam z Filipin :)
ten gośc co trabił za sanokiem to ja:) zwyczaj zapożyczony np. z czarnogóry
Haha! Jechałeś z naprzeciwka, tak? Tylko jedno auto na nas trąbnęło tego dnia! Dzięki za drogowe pozdrowienia! :)
Bo marzenia nie są po to, aby je tylko mieć! Pozdrawiam :)
To Ty? Kurde, latanie to też na pewno jest czad! Chciałbym kiedyś spróbować!
jesteście wielcy!
gratulacje ogromne! Cudownie czyta się Wasze historie :)
Zainspirowaliście swoją podróżą kupę ludzi, włączając nas samych. Dzięki!!!!!
Magda, cała przyjemność po naszej stronie! Oby więcej zbawionych dusz!
PS: A my to się spotkaliśmy w Bangkoku, dokładnie wtedy jak wsiadaliśmy na rowery! Półtora roku temu! Czas leci..
Tak, ja tez czuję się zmotywowana i zazdrości szykujemy podróż przez Skandynawię. Tylko 6000 km i to autem, ale na dobry początek to już coś! Pięknie jest Was czytać i oglądać Wasze fotki. Czekam na więcej „wspomnień” i zdjęć! Życze teraz udanego odpoczynku i jestem ciekawa jak szybko zacznie Wam się nudzić na miejscu :-)
Nie ma znaczenia jak, na jak długo, dokąd – byle przed siebie i byle zgodnie z sobą!
Co prawda to prawda! Dzięki! Myślę, że nie wiele osób stać na takie stwierdzenie. Większość moich znajomych klepie mnie po plecach mówiąc powodzenia i myśląc „co za wariaci”
Podróżuje z wami już kilka miesięcy, niedawno byliście w Baku. Cieszyłem się, że do Polski jeszcze daleko i przeczytam wiele relacji, a tu niespodzianka zdjęcie z naszej granicy. Gratuluje wytrwałości i dziękuję za umożliwienie mi wirtualnie poprzez czytanie waszych relacji podróżowanie razem z wami. To była naprawdę ciekawa podróż.
@dariszukrolikowski:disqus , relacje z Kaukazu, Mołdawii, Przydniestrowia na pewno się jeszcze pojawią, ale tak bardzo cieszyliśmy się z wjazdu do kraju, że musieliśmy teleportować do chwili bieżącej i bloga. Do końca roku, jeszcze popodróżujemy razem, a potem przyjdzie całkiem nowe, ale o tym innym razem.
być może będę w niedzielę rano jeździł żółtym autobusem do Niepołomic. jak was zobaczę to zatrąbię :)
@c2d712886400e6547199cb37d6ad9985:disqus , a nie będziesz na trasie Kalwaria – Sucha Beskidzka/Stryszawa? Tamtędy będziemy jechać w niedzielę! Do Niepołomic dotarliśmy dziś, skąd jutro rano wyruszamy przez Kraków do Kalwarii…
Napiszę krótko i zwięźle: POGRATULOWAĆ wytrwałości na tych rowerach!!!
Stryszawa ważna, jest kolej! Na dole, bo na dole, ale jest :) My jesteśmy z Limanowej/Sącza :)
Aaa!!, mój tato pochodzi z Marcinkowic koło Sącza i tam pół rodziny mieszka, więc blisko, bardzo blisko, ale tam jest ciut insza gwara ;-)
Ady pewnie, że blisko. Mój brat ma wesele za rok w Klęczanach. A do samych Marcinkowic mamy 10 km. No tak, tak jest trochę Budników :)
Generalnie to super, że jesteście i dajecie tyle frajdy ludziom. Bo nawet jak ktoś nie pojedzie, to poczyta
Graty! Ale lepiej powiedzcie kiedy i gdzie ruszacie dalej :-)
Zdradzę Ci tylko tyle, tak między nami tylko, że będzie zimno… będzie bardzo zimno!
Kola, Ural, Syberia?
Antarktyda jak nic!